Babiniec Cafe
Forum dla kobiet

Gdzie kucharek sześć - czyli szkoła gotowania - Kucharka początkująca

Nabla - 2008-09-15, 19:47
Temat postu: Kucharka początkująca
Potrzebujesz wyjaśnienia jak, u diabła, wałkuje się ciasto? Czym się różni krupnik od krupnioka? Co to znaczy udusić jabłka? (no co się śmiejecie, mój osobisty brat próbował po takiej komendzie ściskać je w dłoniach)

Pytaj, Kerala pomoże ;)

(a ja zaraz dostanę w łeb) :masakra:

patt - 2008-09-15, 19:48

O to ja mam pierwsze pytanie, z którym noszę się już od dawna:

Co to znaczy: cebulę pokroić w piórka?????

Nabla - 2008-09-15, 19:57



Połówka cebuli pokrojona na osi szczypiorek-ogonek w cieniutkie plasterki.

Pokrojona "po obwodzie" to półtalarki.

Licho - 2008-09-15, 20:07

a z ciekawości: dlaczego się kroi w piórka a nie w półplasterki? ma to wpływ na smak? prędkość gotowania? wygląd? czy to po prostu przyzwyczajenie kucharzy?
dobbi - 2008-09-15, 20:11

półplasterki to półplasterki, a piórka tnie się najpierw półplasterki i rozdrabnia się je na piórka. wydaje mi sie że piórka są delikatniejsze w "odbiorze" ;)
myślę, że to podobnie jak pokrojenie marchewki albo w plasterki albo w julienne; pewnie też to zależy od potrawy, do której chce się dodac warzywo

patt - 2008-09-15, 20:26

To wiedziałam, tylko nie wiedziałam, że to się tak nazywa :)
Jak dla mnie nie ma różnicy jak pokroję cebulę, tyle, że tak miałam w przepisie i to mnie zaintrygowało. I tak i tak pokroiłam bardzo drobno bo nie wiedziałam o co cho ;)

Licho - 2008-09-15, 20:40

dobbi napisał/a:
półplasterki to półplasterki, a piórka tnie się najpierw półplasterki i rozdrabnia się je na piórka. wydaje mi sie że piórka są delikatniejsze w "odbiorze"

to albo ja czegoś nie rozumiem, albo Ty coś zamotałaś ;)
piórka z tego co rozumiem robi się tak: cebulę na pół i następnie kroimy jakby wzdłuż cebuli... jakby kładąc ją na grzbiecie...
podczas gdy rozdrobnione półpasterki nie dają piórek... przez półplasterek rozumiem połówkę cebuli położoną na desce i krojoną w plasterki tak jak najłatwiej ;)

cytując guru ;)
Nabla napisał/a:
Połówka cebuli pokrojona na osi szczypiorek-ogonek w cieniutkie plasterki.
Pokrojona "po obwodzie" to półtalarki.

czyli rozdrobnione półtalarki nie dają piórek...

Nabla - 2008-09-15, 20:46

Zgadza się i jedno i drugie. Rzecz w tym, że rozdrobnić półtalarki jest trudniej, niż półplasterki po drugiej osi. Poza tym krojone wzdłuż są bardziej półksiężycowate - stąd nazwa, bo się zwężają z jednego końca jak ptasie pióro, a krojone w poprzek mają taką samą grubość na obu końcach.

Zasadniczo - kuchenna semantyka nie ma wielkiej logiki za sobą. Ważne, żeby cebula w garnku się znalazła w kawałkach a nie w całości.

dobbi - 2008-09-15, 20:47

Licho napisał/a:
piórka z tego co rozumiem robi się tak: cebulę na pół i następnie kroimy jakby wzdłuż cebuli... jakby kładąc ją na grzbiecie...

niekoniecznie wzdłuż, można tez wszerz i tez wyjda piórka, półprasterek da Ci piórko.
albo gadamy o tym samym tylko na odwrót :)

patt - 2008-09-15, 20:51

W życiu nie myślałam, że to takie skomplikowane moż być ;)
Nabla - 2008-09-15, 20:57

patt napisał/a:
W życiu nie myślałam, że to takie skomplikowane moż być ;)


Spoko, jak dojdziemy do flambirowania to się dopiero zacznie ;)

Licho - 2008-09-15, 21:01

Dobbi:
To ja się może posłużę cytatem, coby już własnej terminologii nie wprowadzać ;P
Myślałam o tym:
Nabla napisał/a:
Poza tym krojone wzdłuż są bardziej półksiężycowate - stąd nazwa, bo się zwężają z jednego końca jak ptasie pióro, a krojone w poprzek mają taką samą grubość na obu końcach.



Nabla napisał/a:
Zasadniczo - kuchenna semantyka nie ma wielkiej logiki za sobą. Ważne, żeby cebula w garnku się znalazła w kawałkach a nie w całości.

No to już nie rozumiem... po co się każe kroić w piórka, skoro w plasterki i rozdrobnić jest łatwiej? Właśnie nad tym się zawsze zastanawiałam. Jakie znaczenie ma to piórko, jaka jest różnica (w sensie jakości potrawy), jeśli zrobię "na leniucha" i rozdrobnię plasterki?

Licho - 2008-09-15, 21:02

Nabla napisał/a:
flambirowania

ja przepraszam, czy ktoś mnie tu aby nie obraża? ;) bo ja nawet nie znam tego słowa...

Nabla - 2008-09-15, 21:04

Licho, dobra, wygrałaś :rotfl:
carol - 2008-09-15, 21:05

no dobra - a co zrobic przeslonymi ziemniakami? gotowanymi do obiadu? da sie je jakos uratowac?
dobbi - 2008-09-15, 21:07

Licho napisał/a:
Nabla napisał/a:
flambirowania

ja przepraszam, czy ktoś mnie tu aby nie obraża? ;) bo ja nawet nie znam tego słowa...

podpalać na alkoholu krótko mówiąc :hyhy:

lara - 2008-09-15, 21:07

Do przesolonej zupy to się wkłada ziemniaka ponoć i on wyciąga.
A do ziemniaków? Może jeszcze jednego ziemniaka? ;)

Nabla - 2008-09-15, 21:08

carol napisał/a:
no dobra - a co zrobic przeslonymi ziemniakami? gotowanymi do obiadu? da sie je jakos uratowac?


Ugotować drugą porcję niesolonych ziemniaków, wymieszać i zrobić dwa razy więcej tłuczonych, niż miało się w planie ;) Nadmiar zużyć na kluski śląskie.

carol - 2008-09-15, 21:09

ale to opoznia obiad o kolejna porcje ziemniakow buuuuuuuu
a czasami i do sklepu trzeba isc :P

dobbi - 2008-09-15, 21:11

od czego masz męza?
patt - 2008-09-15, 21:12

Można zrobić kompletnie niesłony kotlet i kompletnie niesłoną surówkę ;)

A co do flambi...cośtam już się nie mogę doczekać :lizak:

Nabla - 2008-09-15, 21:12

carol napisał/a:
ale to opoznia obiad o kolejna porcje ziemniakow buuuuuuuu
a czasami i do sklepu trzeba isc :P


Chcesz być kreatywna to dodaj puszkę ciecierzycy albo białej fasoli i utłucz wszystko razem, z łychą masła, czosnkiem i gałką muszkatołową. Będziesz mieć takie puree, że potem celowo zaczniesz przesalać.

Kerala - 2008-09-15, 21:13

... albo zalać mlekiem i zrobić puree. Ja w kazdym razie tak ratuję ten temat.


kerala

carol - 2008-09-15, 21:14

ooo dziekowac ;)
a to zjadliwe?

Marcja - 2008-09-15, 21:16

dobbi napisał/a:
od czego masz męza?

żeby to przesolone zjadł i nie marudził :]

A co do tematu, zawsze mnie zastanawiało czym się różni żurek od białego barszczu?

dobbi - 2008-09-15, 21:17

Marcja napisał/a:
czym się różni żurek od białego barszczu?

w moich rodzinnych stronach, czyli stronach góralskich to jedno i to samo.

Licho - 2008-09-15, 21:19

Nabla napisał/a:
Licho, dobra, wygrałaś

Nabla, ale ja wcale nie chciałam wygrywać, ja wiem, że to może być dziwne, ale mnie NAPRAWDĘ fascynuje znaczenie tych cholernych piórek... (na swoje usprawiedliwienie dodam, że ja zodiak panna jestem ;) )

carol napisał/a:
ooo dziekowac
a to zjadliwe?

ja bardzo lubię... największa trudność sprowadza się do tego, żeby to puree ciepłe wyszło... aczkolwiek dawno dawno temu odstawiłam puree ze względu na jego kaloryczność... bo do ziemniaków dodawałam śmietanę i masło... a nie mleko... :looka:

Nabla - 2008-09-15, 21:24

carol napisał/a:
ooo dziekowac ;)
a to zjadliwe?


"Joel Robuchon revolutionized the making of mashed patatoes. He did this by putting less patato in it. Instead, he made it with half its own weight in butter. The result is a dish so rich, so luxiourus, so completly outrageous, it ought to be illegal." J. Rayner

Chcesz dobre to można i tak ;)

Nabla - 2008-09-15, 21:27

dobbi napisał/a:
Marcja napisał/a:
czym się różni żurek od białego barszczu?

w moich rodzinnych stronach, czyli stronach góralskich to jedno i to samo.


W mojej wersji żur jest kwaśniejszy i żytni, biały barszcz pszenny.

gonick - 2008-09-15, 21:36

biały barszcz robię bez zakwasu, z chrzanem
a zur - obowiązkowo na zakwasie

Kasia - 2008-09-15, 21:42

Nabla napisał/a:
dobbi napisał/a:
Marcja napisał/a:
czym się różni żurek od białego barszczu?

w moich rodzinnych stronach, czyli stronach góralskich to jedno i to samo.


W mojej wersji żur jest kwaśniejszy i żytni, biały barszcz pszenny.


Znam taką samą wersję :cool2:

Laura - 2008-09-16, 08:59

gonick napisał/a:
biały barszcz robię bez zakwasu, z chrzanem
a zur - obowiązkowo na zakwasie


Ja nigdy nie robiłam ani jednego ani drugiego ale lubię obydwa :) . Gonick dobrze gada. Moja mama i babcia barszcz gotują na rosole, do tego idzie chrzan. A żurek jest obowiązkowo na zakwasie.

dobbi - 2008-09-16, 11:45

widzicie, co kraj to obyczaj, bo u mnie i jedno i drugie robi sie na zakwasie :)
gonick - 2008-09-16, 11:55

z takich regionalnych to jeszcze mi się gołabki przypomniały

U mnie w domu tylko z mięsem mielonycm , u znajmoych mięso mielone z ryzem, u kolezanki spod Rzeszowa - smazona na patelni karkówka ;)

dobbi - 2008-09-16, 11:56

a u mnie opcjonalnie, mieso mielone albo ryż z pieczarkami.
matka mojej kumpeli robi gołąbki ziemniaczane, to jest dopiero czad! :lizak:

Shonka - 2008-09-16, 12:07

Dla mnie gołąbek to mięso mielone z ryżem :D
A ostatnio robiłam cepeliny (przynajmniej taka nazwa w przepisie stała) - potrawa na podobnieństwo gołąbków, tyle, że gołąbka w liście kapusty się zawija, a w cepelinach poszatkowana kapusta stanowiła część masy, z której formowało się takie grube "cygara".

gonick - 2008-09-16, 12:11

Shonka, przypomniałaś mi przepis na mielone z kapustą :lizak:
Banał nad banały - poszatkowaną kapuche łączymy z farszem na mielone i gotowe.
Smakuje obłednie - chyba się jutro skuszę.

lara - 2008-09-16, 12:26

gonick napisał/a:
Shonka, przypomniałaś mi przepis na mielone z kapustą :lizak:
Banał nad banały - poszatkowaną kapuche łączymy z farszem na mielone i gotowe.
Smakuje obłednie - chyba się jutro skuszę.


Ooł, to chyba wiem co dzisiaj na obiad zrobię. Mam kapustę włoską, nada się, nie?
A poza tym to w bułce i tak dalej jak mielone?
A kapusta surowa?

cortunia - 2008-09-16, 12:26

u mnie w domu sie robi:
biały barszcz - z soku z kiszonej kapusty z majerankiem (i do tego kluski ziemniaczane (szare kluchy) lub łazanki)
Zur - na zakwasie z mąki żytniej, z ziemniakami i skwareczkiem
zalewajke - z serwatki z ziemniakami

a gołąbki - to mieso z ryżem w kapuście i do tego pomidorowy sos (znam opcję z bialym koperkowym sosem ale nie lubię)

corgi - 2008-09-16, 12:27

gonick napisał/a:
poszatkowaną kapuche łączymy z farszem na mielone i gotowe

Ale świeżą czy kiszoną kapustę?

gonick - 2008-09-16, 12:30

corgi napisał/a:
gonick napisał/a:
poszatkowaną kapuche łączymy z farszem na mielone i gotowe

Ale świeżą czy kiszoną kapustę?


świeżą, taka jak na gołabki się kupuje
reszta jak na mielone - ja daję zawsze bułke tartą i podsmazona na patelni dużą cebule w kostke i poszatkowany zabek czosnku

Królik - 2008-09-16, 12:31

Shonka napisał/a:
A ostatnio robiłam cepeliny

Cepeliny z Litwy pochodzą :)
Cytat:
Didžkukuliai lub Cepelinai (cepeliny) - "pyzy" lepione z ziemniaków i nadziewane farszem, najczęściej z mięsa z dodatkiem cebuli i przypraw, ale czasem też z innych składników. W północnych rejonach Polski są znane jako kartacze.

Z Wikipedii.

cortunia - 2008-09-16, 12:34

ja robiłam cepeliny z farszem z twarogu, cebuli podsmazonej z boczkiem i cząbrem - mniam :D
Shonka - 2008-09-16, 12:50

Cytat:
Didžkukuliai lub Cepelinai (cepeliny) - "pyzy" lepione z ziemniaków i nadziewane farszem, najczęściej z mięsa z dodatkiem cebuli i przypraw, ale czasem też z innych składników. W północnych rejonach Polski są znane jako kartacze.



No to chyba trochę przesadzona była ta nazwa :D To, co robiłam to jakby sam farsz, uformowany we wspomniane cygara i podsmażony, a następnie duszony w sosie pomidorowym.

dobbi - 2008-09-16, 13:02

Shonka napisał/a:
ostatnio robiłam cepeliny (przynajmniej taka nazwa w przepisie stała) - potrawa na podobnieństwo gołąbków, tyle, że gołąbka w liście kapusty się zawija, a w cepelinach poszatkowana kapusta stanowiła część masy, z której formowało się takie grube "cygara".

to nie cepeliny!!!!!!!!!!!!! :)
BTW. najlesze cepeliny dają w karczmie w Sejnach ;)
gonick napisał/a:
Banał nad banały - poszatkowaną kapuche łączymy z farszem na mielone i gotowe.

a jak dodasz do tego pieczarek to dopiero jest bomba :)

przytul.anka - 2008-09-16, 13:02

co to zalewajka i jak się robi?
dobbi - 2008-09-16, 13:08

jak byłam mała to myślałam że to ZALEWAJAJKA i strasznie mnie to śmieszyło.
to nic innego jak zupa z ziemniakami, pokrojonymi w kostkę zalanymi przygotowanym osobno czystym żurem. wczesniej gotuje sie osobno ziemniaki i nie odsącza się wody, trzeba je omaścic na bogato

focia - 2008-09-16, 13:09

zupa.

Wg. Gazety Wyborczej:

Świętokrzyska zalewajka na zakwasie
70 dag ziemniaków
1 szklanka domowego zakwasu na żur
1 szklanka mleka
1/2 szklanki kwaśnej śmietany
2 ząbki czosnku
sól
kawałek (5 dag) wędzonego boczku
1 posiekana cebula

Ziemniaki obierz i pokrój w kostkę. Ugotuj w osolonej wodzie, a gdy będą miękkie, wlej zakwas i mleko wymieszane ze śmietaną. Zagotuj. Boczek pokrój w kostkę, wysmaż na suchej patelni, a na wytopionym tłuszczu podsmaż cebulę. Dodaj do zupy, zagotuj, posól.


Shonka - 2008-09-16, 13:09

dobbi napisał/a:

to nic innego jak zupa z ziemniakami, pokrojonymi w kostkę zalanymi przygotowanym osobno czystym żurem. wczesniej gotuje sie osobno ziemniaki i nie odsącza się wody, trzeba je omaścic na bogato


I co najważniejsze - pyszna jest!
Szczególnie jak babcia zrobi :D

lara - 2008-09-16, 13:13

A jak się nazywa i jak się robi taką zupę, gdzie wkłada się chleb chyba, czosnek, coś jeszcze i zalewa gorącą wodą i już? To chyba śląskie jest...
Magae - 2008-09-16, 13:22

lara napisał/a:
A jak się nazywa i jak się robi taką zupę, gdzie wkłada się chleb chyba, czosnek, coś jeszcze i zalewa gorącą wodą i już? To chyba śląskie jest...

Wydaje mi się, że jest na Śląsku zupa "wodzionka", i że się ją robi bardzo podobnie do tego co napisałaś. Ale głowy nie dam sobie za to obciąć ;)


Znalezione na stronie http://www.kuchnia.xpam.de:

Wodzionka

Przepis dla ortodoksow:
- pokroic w kostke kilka kromek podeschnietego chleba,
- lyzeczke (plaska) kminku zagotowac z wodzie
- ilosc wody jak na zupe,
- posiekac lub zgniesc pare zabkow czosnku.

Do talerzy nakladac pokrojony chleb, na chleb lyzke szmalcu ze skwarkami na to jeden-dwa pokrojone zabki czosnku i zalewac woda z kminkiem. Posolic, popieprzyc i zjadac.
UWAGA!
Ortodoksyjny zjadacz wodzianki NIE soli wody tylko sypie sol na gotowa potrawe, i NIGDY nie uzywa masla zamiast smalcu!

Wersje luksusowe:
1. Razem z kminkiem zagotowac pokrojona kielbaske, wtedy mniej smalcu,
2. Zamiast suchego chleba zrobic grzanki ze swierzego (pokroic i na odrobinie oleju podsmazyc na patelni),
Mozna stosowac obie wersje luksusowe naraz, ale trzeba sie spowiadac - to rozpusta.

Wersja sanocka:
Pokroic BARDZO drobno cebule i polozyc razem z czosnkiem na chlebie i zalewac.
Kurde, slinie sie, chyba jutro zrobie:)
Smacznego!

dobbi - 2008-09-16, 13:23

wodzionka?
lara - 2008-09-16, 13:24

O, nono.
Jak się toto robi dokładnie?

dobbi - 2008-09-16, 13:24

wodzionka, przepis
4 duże kromki kilkudniowego suchego chleba
4 ząbki czosnku
2 łyżki masła (lub smalcu)
sól
Zagotwać w garnku litr wody. Ząbki czosnku zmiażdżyć i zmieszać z solą. Chleb pokroić w kostkę. Czosnek i chleb rozdzielić do czterech talerzy, zalać wrzątkiem, dodać odrobinę tłuszczu
by kolega z Gliwic ;)

patt - 2008-09-16, 13:27

Ostatnio mój mąż robił właśnie kotlety z farszu do gołąbków razem z kapustą w sosie pomidorowym. Przepyszne. I to się nazywało GOŁĄBKI PO UKRAIŃSKU.
cortunia - 2008-09-16, 13:33

ale zalewajka powinna byc na serwatce :(
to Kujawska specjalność ponoć :)

gotuję sie drobno krojene ziemniaki i zalewa serwatką pozostała zrobienia twarogu, sól pieprz - i pycha

niektórzy dodają jeszcze marchewkę :D

lara - 2008-09-16, 13:40

dobbi napisał/a:
wodzionka, przepis
4 duże kromki kilkudniowego suchego chleba
4 ząbki czosnku
2 łyżki masła (lub smalcu)
sól
Zagotwać w garnku litr wody. Ząbki czosnku zmiażdżyć i zmieszać z solą. Chleb pokroić w kostkę. Czosnek i chleb rozdzielić do czterech talerzy, zalać wrzątkiem, dodać odrobinę tłuszczu
by kolega z Gliwic ;)


dziełkujem

cortunia - 2008-09-16, 13:44

przez was chce mi się zalewajki - tylko skąd ja wezmę zsiadłe mleko żeby zrobić twaróg żeby mieć serwatkę??? :rozpacz: :rozpacz: :rozpacz:
Shonka - 2008-09-16, 14:06

cortunia napisał/a:
ale zalewajka powinna byc na serwatce :(
to Kujawska specjalność ponoć :)



Ja znam zalewajkę, jako zupę z żurem ("na żurze" coś mi nie pasuje :D ).
A wodzionko też pyszna!
Ale mi narobiłyście smaka! Smaki dzieciństwa po prostu! :D

cortunia - 2008-09-16, 14:07

Shonka, mi to się w głowie nie mieści :D
żur to żur, zalewajka to zalewajka a barszcz to barszcz :D a wodzianka to inne cuś, też dobre zresztą.

zwykly-cud - 2008-09-16, 14:48

Serwatkę widzialam w sklepie eko obok wszelkich maslanek i kefirow. Zastanawialam sie po co komu ona, ale widze, ze do zalewajki :rotfl:

Jak zrobić domowy jogurt? Ile trzeba lyzek jogurtu dać? Tylko nie piszcie, ze z pasteryzowanego mleka nie wyjdzie, bo wyjdzie ;) - kiedys probowalam, ale proporcji ni w zab nie pamietam. Coś poza jogurtem dodajecie? Bo ja slyszalm coś o soku z cytryny ?

cortunia - 2008-09-16, 14:52

zwykly-cud, o widzisz - to poszukam
poza tym serwatka jest pycha do picia :)

a jogurt - robiłam o tak: Potrzebujemy:
• 2 l mleka pasteryzowanego
• 2 łyżki mleka w proszku
• 150 ml jogurtu naturalnego z żywymi kulturami bakterii.

Wykonanie:
Do garnka wlewamy mleko, dodajemy mleko w proszku,150 ml jogurtu. Mieszamy i podgrzewamy do temp.43-44 st.(można to sprawdzić wkładając umyty palec, jeśli nas parzy tzn. że trzeba wyłączyć gaz). Potem owijamy garnek, aby utrzymać ale jeśli mamy stalowy garnek z grubym dnem, to nie potrzeba ,bo on świetnie trzyma ciepło tak długo jak trzeba. Gdy jogurt ostygnie przelewamy do słoiczków, albo zostawiamy w garnku i wstawiamy do lodówki. Można przechowywać 2 tygodnie, słodzić lub solić przed spożyciem, dodawać owoce. Teoretycznie można zostawić 150 g na następny "nastaw", ale ja zawsze kupuje świezy, w końcu i tak jest na tym duża oszczędność.

to z pychotka.pl wychodziło mi (jak jeszcze jadłam jogurt, teraz mam na jogurty cofkę nie wiem czemu)

zwykly-cud - 2008-09-16, 16:10

Cortuniu ale jak bez mleka w proszku zrobie to wyjdzie?
Wczesniej robilam tak, ze to mleko zakwaszone jogurtem stalo w cieplym miejscu przez kilka dni, nic nie podgrzewalam za to. Tegoi "twojego jogurtu" naprawdę nie trzeba trzymac w cieple? Jesli tak to jest to super wiadomosc. Nie lubie miec zastawionych blatow w kuchni :zawstydzony: A juz jak mi sie zakwas do zurku robi to nie dosc,z e stoi to jeszcze smierdzi ;) No ale to taki OT :masakra:

till - 2008-09-16, 16:18

Dobra, będzie bardzo głupie pytanie, ale nurtuje mnie od dłuższego czasu, więc odważę się je zadać.

U mnie w domu zawsze się gotowało obrane ziemniaki, gdy były miękkie odlewało się wodę, ugniatało je i takie podawało do obiadu. Ewentualnie wersja bez ugniatania, ziemniaki w kawałkach. Od dzieciństwa nie znosiłam takich ziemniaków - suchych i średnio smacznych. Tylko takie umiem robić.

U mnie w pracy na stołówce natomiast tak przyrządzają ziemniaki, że są pyszne. Przypominają jednolitą masę i nie są suche. Nie wiem czy to purre, purre zawsze mi się kojarzyło z papaciają. Chodzi mi o stałą konsystencję, ale jednak wzbogaconą o coś (kefir, śmietana, mleko, masło???), że są smaczniejsze.

Może wiecie jak się przyrządza takie ziemniaki?

dobbi - 2008-09-16, 16:19

ja takich ziemniaków nie lubie, ale wiem że dodaje się mleko i czasami masło.
Olaja - 2008-09-16, 16:23

Deirdre napisał/a:
Może wiecie jak się przyrządza takie ziemniaki?


tak, mleko i masło
po odlaniu wody nie przykrywaj pokrywką, muszą sobie odparować :)

zwykly-cud - 2008-09-16, 16:27

Po ugotowaniu ucierasz na gladką mase z kefirem, maslanką, jogutrem czy nawet mleko moze ewentualnie byc. Mozna masla, koperku, smazonej cebuli, boczku, skwarek. Ja takie ziemniaki uwielbiam :P
Freyja - 2008-09-16, 16:33

zwykly-cud napisał/a:
A juz jak mi sie zakwas do zurku robi to nie dosc,z e stoi to jeszcze smierdzi ;) No ale to taki OT :masakra:

No właśnie: jak się robi zakwas do żurku???

till - 2008-09-16, 16:34

A jak dużo dodaje się mleka i masła (żeby ziemniaki nie wyszły zbyt tłuste lub o zbyt płynnej konsystencji) ?
dobbi - 2008-09-16, 16:55

Freyja napisał/a:
zwykly-cud napisał/a:
A juz jak mi sie zakwas do zurku robi to nie dosc,z e stoi to jeszcze smierdzi ;) No ale to taki OT :masakra:

No właśnie: jak się robi zakwas do żurku???

Składniki
2 szklanki razowej maki zytniej (lub mąki pszennej - na barszcz biały)
Skórka chleba razowego
1 litr przegotowanej wody
------------------------------------
1. 2 szklanki razowej maki zytniej wsypac do litrowego sloja, wlac do pelna przegotowana wode i dokladnie wymieszac.
2. Dolozyc skórke chleba razowego, obwiazac gaza i odstawic w cieple miejsce.
3. Po 3 dniach zakwas bedzie gotowy do uzycia. Jezeli do sporządzenia zakwasu użyjemy maki pszennej, to uzyskamy baze do przygotowania barszczu bialego.

Freyja - 2008-09-16, 17:06

Dziękować :D
Nigdy nie robiłam zakwasu, a żurek uwielbiam.

Mad - 2008-09-17, 10:05

Taka ciekawostka do wodzionki ;) http://pl.youtube.com/watch?v=xBTmAT8kL5A Zdaje się, że nawet przepis jest podany, niestety już nie pamiętam - wybaczcie, nie chcę przechodzić przez to jeszcze raz ;)
gonick - 2008-09-17, 10:07

Freyja napisał/a:
No właśnie: jak się robi zakwas do żurku???


w wersji leniwej:
1. iść do sklepu
2. zdjąć z półki żur w butelce
3. zapłacić przy kasie (w wersji dla odwaznych mozna pominąć punkt 3)
4. wrócić do domu i zrobić żurek :lizak:

Kasia - 2008-09-17, 10:14

gonick :rotfl: :rotfl: :rotfl:
cortunia - 2008-09-17, 10:20

zwykly-cud napisał/a:
Cortuniu ale jak bez mleka w proszku zrobie to wyjdzie?
Wczesniej robilam tak, ze to mleko zakwaszone jogurtem stalo w cieplym miejscu przez kilka dni, nic nie podgrzewalam za to. Tegoi "twojego jogurtu" naprawdę nie trzeba trzymac w cieple? Jesli tak to jest to super wiadomosc. Nie lubie miec zastawionych blatow w kuchni :zawstydzony: A juz jak mi sie zakwas do zurku robi to nie dosc,z e stoi to jeszcze smierdzi ;) No ale to taki OT :masakra:


a nie wiem - nigdy nie robiłam bez (mam zawsze mleko w proszku w domu bo je wyjadam łyzeczką :masakra: ) i zawsze wychodził wg przepisu tego :)

a co do zakwasu - w Auchan jest doskonała mąka żurkowa :)

behemot - 2008-09-17, 10:30

gonick napisał/a:
Freyja napisał/a:
No właśnie: jak się robi zakwas do żurku???

w wersji leniwej:
1. iść do sklepu
2. zdjąć z półki żur w butelce

Lub wygrzebać z lodówko-chłodni mrożony. Chociaż on chyba głównie z mąki żytniej jest robiony. Wg mnie przebija wszystkie butelkowe. :D

zwykly-cud - 2008-09-17, 11:04

Deirdre napisał/a:
A jak dużo dodaje się mleka i masła (żeby ziemniaki nie wyszły zbyt tłuste lub o zbyt płynnej konsystencji) ?

Dodawaj po trochu i probuj. :) Ja zawsze wszystkiego daje na oko.
Cytat:
Składniki
2 szklanki razowej maki zytniej (lub mąki pszennej - na barszcz biały)
Skórka chleba razowego
1 litr przegotowanej wody
------------------------------------
1. 2 szklanki razowej maki zytniej wsypac do litrowego sloja, wlac do pelna przegotowana wode i dokladnie wymieszac.
2. Dolozyc skórke chleba razowego, obwiazac gaza i odstawic w cieple miejsce.
3. Po 3 dniach zakwas bedzie gotowy do uzycia. Jezeli do sporządzenia zakwasu użyjemy maki pszennej, to uzyskamy baze do przygotowania barszczu bialego.
_________________

Ja jeszcze dodaje zabek czosnku. I robie bez chleba a zakwaszam kupnym zurkiem. Zakwas ma miec konsystencję ciasta na nalesniki(dla tych co nigdy nie trzymaja sie przepisu ;) )

Pytanie- czemu w kupnej smietanie, robia się pod koniec terminu waznosci rozowo-czerwone plamy? Co to jest? Nurtuje mnie to od dawna, a poniewaz podobno nie ma glupich pytan to..... :)

lara - 2008-09-17, 11:10

zwykly-cud napisał/a:

Pytanie- czemu w kupnej smietanie, robia się pod koniec terminu waznosci rozowo-czerwone plamy? Co to jest? Nurtuje mnie to od dawna, a poniewaz podobno nie ma glupich pytan to..... :)


A robią się? U mnie się robią zielone i włochate. Może zaczyna się od czerwonych tylko nigdy nie zdążyłam zajrzeć ;)

Szpilka - 2008-09-17, 11:29

Deirdre napisał/a:
U mnie w pracy na stołówce natomiast tak przyrządzają ziemniaki, że są pyszne. Przypominają jednolitą masę i nie są suche. Nie wiem czy to purre, purre zawsze mi się kojarzyło z papaciają. Chodzi mi o stałą konsystencję, ale jednak wzbogaconą o coś (kefir, śmietana, mleko, masło???), że są smaczniejsze.

Może wiecie jak się przyrządza takie ziemniaki?


U moich tesciow dodaje sie po prostu smietane. Czasem jeszcze bardzo niewiele masla. Ale zazwyczaj smietana wystarczy.

zwykly-cud - 2008-09-17, 11:33

lara napisał/a:
zwykly-cud napisał/a:

Pytanie- czemu w kupnej smietanie, robia się pod koniec terminu waznosci rozowo-czerwone plamy? Co to jest? Nurtuje mnie to od dawna, a poniewaz podobno nie ma glupich pytan to..... :)


A robią się? U mnie się robią zielone i włochate. Może zaczyna się od czerwonych tylko nigdy nie zdążyłam zajrzeć ;)

Do tego staram sie juz nie dopuszczać :rotfl: Te plamy to wygladaja jakby sie jakis barwnik wytracal. grzyb to raczej nie jest.

spinka - 2008-09-17, 11:36

Moja teściowa jakimś cudem robi super panierkę na kotletach/filetach rybnych - taką grubą co otacza ten kotlet jakby był w cieście i się nie rozwala. Moja panierka zawsze jest przyklejona na amen do mięsa i cienka a jak gdzieś jest grubiej to zaraz odpanie.
Macie patent na udaną panierkę? Bo teściowej się nie zapytam przecież... :looka:

cortunia - 2008-09-17, 11:40

mąka z solą i pieprzem -> jajko rozbełtane z łyżką wody -> bułka tarta (ja dodaję ziół czasem i parmezanu)
dobbi - 2008-09-17, 12:25

cortunia napisał/a:
mąka z solą i pieprzem -> jajko rozbełtane z łyżką wody -> bułka tarta (ja dodaję ziół czasem i parmezanu)

ja robie dokładnie w taki sposób tylko że powtarzam tą czynność dwa razy na kotleta

gonick - 2008-09-17, 12:35

dobbi napisał/a:
cortunia napisał/a:
mąka z solą i pieprzem -> jajko rozbełtane z łyżką wody -> bułka tarta (ja dodaję ziół czasem i parmezanu)

ja robie dokładnie w taki sposób tylko że powtarzam tą czynność dwa razy na kotleta


w sensie 2 razy obtaczasz?

dobbi - 2008-09-17, 12:45

gonick napisał/a:
dobbi napisał/a:
cortunia napisał/a:
mąka z solą i pieprzem -> jajko rozbełtane z łyżką wody -> bułka tarta (ja dodaję ziół czasem i parmezanu)

ja robie dokładnie w taki sposób tylko że powtarzam tą czynność dwa razy na kotleta


w sensie 2 razy obtaczasz?

ehę

gonick - 2008-09-17, 12:49

a nie za grubo wychodzi?

OT: wczoraj stary mi zrobił schabowe na obiad. SAM! o dziwo nie obtoczył w mące jak ostatnim razem i wyszły bardzo dobre.
Do tego pomidorki, cebulka, on chyba mnie zdradza ;)

Królik - 2008-09-17, 12:51

gonick napisał/a:
OT: wczoraj stary mi zrobił schabowe na obiad. SAM!

Ty, zmówili się?
Mój też wczoraj sam robił schabowe :]
Jakieś z koperkiem i czosnkiem czy coś :rotfl:

dobbi - 2008-09-17, 12:52

gonick napisał/a:
a nie za grubo wychodzi?

nie, nie jest tak ze paniery jest więcej niż mięcha
gonick napisał/a:
on chyba mnie zdradza

nie chciałam Ci nic mówić ;)

gonick - 2008-09-17, 12:55

dobbi napisał/a:
nie chciałam Ci nic mówić


no tak ostatnio dziwnie na siebie patrzyliście... :rotfl:

przytul.anka - 2008-09-17, 13:12

dobbi napisał/a:
jak byłam mała to myślałam że to ZALEWAJAJKA i strasznie mnie to śmieszyło.
to nic innego jak zupa z ziemniakami, pokrojonymi w kostkę zalanymi przygotowanym osobno czystym żurem. wczesniej gotuje sie osobno ziemniaki i nie odsącza się wody, trzeba je omaścic na bogato


żur jak dla mnie dyskwalifikuje to danie, dzięki za wyjaśnienia :)

Magae - 2008-09-17, 15:28

sanmelo napisał/a:
spinka napisał/a:
Macie patent na udaną panierkę?


rozdrobnione (lub nie) płtki kukurydziane - pycha

A propos udanych panierek - mojego męża poderwałam na pierś kurczaka panierowaną w rozdrobnionych płatkach z miodem i orzechami (gold flakes) ;) Wyszło pyszne, więc o ile ktoś lubi drób na słodko, to polecam :)

Ulusia - 2008-09-22, 16:32

sanmelo napisał/a:
spinka napisał/a:
Macie patent na udaną panierkę?


rozdrobnione (lub nie) płtki kukurydziane - pycha

Czyli jak? Ja do tej pory to tylko bułka tarta i jajko... Gdzie wsadzić do tego jeszcze płatki? :zawstydzony: ;)

Licho - 2008-09-22, 16:40

a ja mam pytanie o bułkę tartą... w sensie taką do polania kalafiora czy pierogów...

W jakiej kolejności się ją robi. Bo ja spotkałam dwie szkoły:
1. najpierw rozpuścić masło następnie dosypać bułki
2. najpierw zrumienić bułkę na sucho, dopiero wtedy dołożyć masła...

Oczywiście zwolenniczki każdej ze szkół mogły się pozabijać w walce o słuszność... :rotfl:
Ale jaka naprawdę powinna być kolejność i dlaczego?

anonimka - 2008-09-22, 16:55

Ulusia napisał/a:
Gdzie wsadzić do tego jeszcze płatki? :zawstydzony: ;)


ja mieszam z bułką tartą.

zulam - 2008-09-22, 17:58

Licho napisał/a:
a ja mam pytanie o bułkę tartą... w sensie taką do polania kalafiora czy pierogów...

W jakiej kolejności się ją robi. Bo ja spotkałam dwie szkoły:
1. najpierw rozpuścić masło następnie dosypać bułki
2. najpierw zrumienić bułkę na sucho, dopiero wtedy dołożyć masła...

Oczywiście zwolenniczki każdej ze szkół mogły się pozabijać w walce o słuszność... :rotfl:
Ale jaka naprawdę powinna być kolejność i dlaczego?

No też miałam zapytać :hyhy: Bo po latach jedzenia warzyw saute rodzina się upomina o bułkę, i wychodzi na to że strasznie dużo masła zużywam w wersji pierwszej :masakra:

Kinia Jones - 2008-09-22, 18:45

Skoro nie ma głupich pytań to zapytam ;)
Mam w przepisie napisane, że mam dodać 1 szklankę przesianej mąki. Czemu akurat przesianej? A jak dodam takiej normalnej, z torebki to nie wyjdzie?

I przy okazji też się podpinam pod pytanie o bułkę tartą. Nie umiem takiej zrobić :zdegustowany: Pół kostki masła mi na to schodzi i nadal jest suche :/ Mojej mamie wychodzi taka pyszna ta bułka. Już się zaczęłam zastanawiać czy to nie jest kwestia tego, że ja to robię na płycie elektrycznej i patelni teflonowej :niepewny:

Licho - 2008-09-22, 18:52

zeby nie było: ja jestem zwolenniczką metody: najpierw zrumienić bułkę, potem dorzucić masło...

i też jestem ciekawa czy jest metoda na mniejszą ilość masła...

mąkę przesiewa się z tego co pamiętam po to, żeby ją napowietrzyć... wiem, że jak pieczemy chleb, to chłop przesiewa tą mąkę, bo z takiej przesianej lepiej rośnie... równiejszy jest... ale głowy bym za to nie dała :rotfl:

dobbi - 2008-09-22, 18:55

Licho napisał/a:
mąkę przesiewa się z tego co pamiętam po to, żeby ją napowietrzyć

owszem, oraz żeby wyeliminować ewentualnych mieszkańców torebki z mąką, w sensie robale :)
ale jak sypniesz z torebki to tez wyjdzie, spokojnie.

positive - 2008-09-22, 21:12

zwykly-cud napisał/a:
lara napisał/a:
zwykly-cud napisał/a:

Pytanie- czemu w kupnej smietanie, robia się pod koniec terminu waznosci rozowo-czerwone plamy? Co to jest? Nurtuje mnie to od dawna, a poniewaz podobno nie ma glupich pytan to..... :)


A robią się? U mnie się robią zielone i włochate. Może zaczyna się od czerwonych tylko nigdy nie zdążyłam zajrzeć ;)

Do tego staram sie juz nie dopuszczać :rotfl: Te plamy to wygladaja jakby sie jakis barwnik wytracal. grzyb to raczej nie jest.


ZC, jakiej firmy ta śmietana? U mnie przechodzi bezpośrednio do etapu włochatego...

zulam - 2008-09-22, 21:35

ZC to mogą być tez grzyby, ale inny gatunek niż te włochate (jeszcze jadalne może?)
Kerala - 2008-09-23, 00:30

co do bułki: mozna robić tak lub tak. Różnica jest tylko taka, że w wariancie "najpierw bułka, potem masło" rumieni się bułkę, a masło juz tylko wiąze składniki, zaś w wariancie "bułka z maslem razem" okruchy rumienią się bezpośrednio w maśle, co wpływa na smak finalnego produktu ;)
Bardziej masłochlonny jest wariant "bułka i masło razem".
Jak zrobić dobrą bułkę? Prosto- smażyć na wolnym ogniu i mieszać, aż zacznie tworzyć się piana.

Mąkę się przesiewa po to, aby ją napowietrzyć, rozbić grudki i usunąć ewentualne zanieczyszczenia (robale pod to nie podpadają, mąka z wołkami zbożowymi nie nadaje się do spozycia nawet po odsianiu, bo te żyjątka podlegają nieubłaganym prawom fizjologii jak wszystkie inne i mąka zawiera rownież ich odchody, które przez oczka sita przejdą jak najbardziej).
Najlepsza jest mąka nieco zleżała, ze świeżej wypieki wychodzą bardziej gliniaste. To oczywiście kwestia wilgoci.

kerala

Licho - 2008-09-23, 09:12

Kerala napisał/a:
zaś w wariancie "bułka z maslem razem" okruchy rumienią się bezpośrednio w maśle, co wpływa na smak finalnego produktu

A niektórym w tym wariancie zamiast bułki wychodzi taka bułka "namoczona". Daje sie coś z tym zrobić, czy jest to jakiś błąd po drodze?

Acha... i jak wpływa na smak? Czy na zasadzie "co kto lubi"? Czy też są jakieś potrawy gdzie lepiej zastosować któryś z wariantów?
Który wariant Ty stosujesz?

Ja wybieram wariant "najpierw bułka" bo nie przemawia do mnie nadmiernie długie smażenie masła... i te przypadki kiedy bułka namoczy się w maśle...

Kerala - 2008-09-23, 09:35

mokra bułka to wypadek przy pracy. Prawdopodobnie była zbyt krótko smazona i nie zarumieniła się. Chodzi nie tylko o to, aby wysmażyć bułkę w maśle, a o dojście do takiego momentu, w którym robi się chrupka i przestaje już chłonąć tłuszcz.
Zawsze wybieram wariant "bulka w maśle".


kerala

corgi - 2008-09-23, 14:20

Pytanie w kwestii pieczeni (mięsnej).

Są dwie szkoły pieczenia sztuki mięsa (cała szynka, łopatka itp):
1. najpierw trzeba surowe (wcześniej "przegryzione" przez przyprawy) mięso krótko obsmażyć na patelni ze wszystkich stron, żeby "zamknąć pory", a dopiero potem kładzie się do brytfanki i piecze.
2. mięso od razu kładzie się do brytfanki i piecze, bez wcześniejszej obróbki na patelni.
Czy jest w tym obsmażaniu jakaś prawda, czy to mit ?

Pytanie drugie, czy pieczone mięso należy piec w zamkniętej przykrywką brytfance, czy bez przykrywki, czy na początku z przykrywką a pod koniec pieczenia przykrywkę zdjąć ? Podlewać rosołem w czasie pieczenia ? Co daje smaczniejszy efekt ?
Co sądzicie o tzw plastikowych "rękawach do pieczenia" ?

zwykly-cud - 2008-09-23, 14:28

zulam napisał/a:
ZC to mogą być tez grzyby, ale inny gatunek niż te włochate (jeszcze jadalne może?)

No ja juz nie ryzykuje jadalnosci takiej smietany.
Pat, nie pamietam jakiej firmy, niestety.

Niech bedzie ze to grzyby. :rotfl:

dobbi - 2008-09-23, 17:59

corgi napisał/a:
Co sądzicie o tzw plastikowych "rękawach do pieczenia" ?

nie mam odwagi piec w tym mięsa, natomiast ryby tylko w tym i wychodzą pyszne.

co do pieczenia mięsa - zawsze najpierw przez dobę marynuję mieso, w zaprawie potem zawsze obsmazam delikatnie i wkładam do naczynia żaro. na początku nie przykrywam naczynia, potem podlewam tym co się z miesa wydobyło i na koniec zamykam naczynie i to sobie tam bulgocze.
zawsze wychodzi mi pyszne i kruche.

alisss - 2008-09-23, 19:19

Do pieczeni zawsze używam rękawów do pieczenia, bez tego cięzko jest mi dobrą, soczystą pieczeń zrobić :zawstydzony: u mnie się sprawdzają w 100%
Olaja - 2008-09-24, 13:05

dajcie mi, proszę jakiś przepis na łatwą zapiekankę najlepiej z kurczakiem. Mąz ma jutro ur i chciałam zrobić wreszcie coś do jedzenia :rotfl:
Najlepiej taki przepis 5 skł. i 10 min roboty :masakra:

zwykly-cud - 2008-09-24, 13:17

corgi napisał/a:
Pytanie w kwestii pieczeni (mięsnej).

Są dwie szkoły pieczenia sztuki mięsa (cała szynka, łopatka itp):
1. najpierw trzeba surowe (wcześniej "przegryzione" przez przyprawy) mięso krótko obsmażyć na patelni ze wszystkich stron, żeby "zamknąć pory", a dopiero potem kładzie się do brytfanki i piecze.
2. mięso od razu kładzie się do brytfanki i piecze, bez wcześniejszej obróbki na patelni.
Czy jest w tym obsmażaniu jakaś prawda, czy to mit ?

Pytanie drugie, czy pieczone mięso należy piec w zamkniętej przykrywką brytfance, czy bez przykrywki, czy na początku z przykrywką a pod koniec pieczenia przykrywkę zdjąć ? Podlewać rosołem w czasie pieczenia ? Co daje smaczniejszy efekt ?
Co sądzicie o tzw plastikowych "rękawach do pieczenia" ?

Ja stosuje 3 szkolę :) czyli to co napisala Dobbi. Miesko jest wtedy pysznie soczyste :)

focia - 2008-09-24, 13:37

Olaja napisał/a:
dajcie mi, proszę jakiś przepis na łatwą zapiekankę najlepiej z kurczakiem. Mąz ma jutro ur i chciałam zrobić wreszcie coś do jedzenia
Najlepiej taki przepis 5 skł. i 10 min roboty


Np. Pokroic ziemniaki w ósemki/ talarki i wrzucić do naczynia żaroodpornego. Dorzucić paprykę czarwoną i żółta pokrojone z kawałki, pomodory w ósemki. Posypac przyprawami. Wrzucić na 30 min. do piekarnika. Kurczaka podsmażyc na patelni z cebulka, wrzucić do zapiekanki (może nawet nie trzeba smazyć :) ) i piec jeszcze przez 20 min.

Albo:
Ugotowac makaron, dośc gruby - penne, farfalle.
Kurczka pokrojonego w kostkę podsmażyc z cebulką i przyprawami. Dorzucić pomidory. Dusić do miękkości, można dorzucic pokrojone w kawąłki warzywa - kalafiora, brokuły, fasolkę, papryke. Do naczynia żaroodpornego wrzucić 2/3 makaronu, zalać sosem. Przykryć resztą makaronu, zalac sosem beszamelowym i posypać serem. Zapiec jakieś 15-20 min.

Olaja - 2008-09-24, 14:35

focia napisał/a:
Olaja napisał/a:
dajcie mi, proszę jakiś przepis na łatwą zapiekankę najlepiej z kurczakiem. Mąz ma jutro ur i chciałam zrobić wreszcie coś do jedzenia
Najlepiej taki przepis 5 skł. i 10 min roboty


Np. Pokroic ziemniaki w ósemki/ talarki i wrzucić do naczynia żaroodpornego. Dorzucić paprykę czarwoną i żółta pokrojone z kawałki, pomodory w ósemki. Posypac przyprawami. Wrzucić na 30 min. do piekarnika. Kurczaka podsmażyc na patelni z cebulka, wrzucić do zapiekanki (może nawet nie trzeba smazyć :) ) i piec jeszcze przez 20 min.

Albo:
Ugotowac makaron, dośc gruby - penne, farfalle.
Kurczka pokrojonego w kostkę podsmażyc z cebulką i przyprawami. Dorzucić pomidory. Dusić do miękkości, można dorzucic pokrojone w kawąłki warzywa - kalafiora, brokuły, fasolkę, papryke. Do naczynia żaroodpornego wrzucić 2/3 makaronu, zalać sosem. Przykryć resztą makaronu, zalac sosem beszamelowym i posypać serem. Zapiec jakieś 15-20 min.

dzięki, dzięki
brzmi ciekawie :)

corgi - 2008-09-25, 15:32

Kerala, a jakie jest Twoje zdanie na temat pieczenia mięs ?
Nabla - 2008-11-25, 08:41

Jakby ktoś szukał dyskusji o burakach to wydzieliłam ją tu bo potem nam przepisy i porady zaginą.
patt - 2008-11-25, 08:49

A właśnie. A jak zrobić domową bitą śmietanę? W sensie z czego?
ihasia - 2008-11-25, 09:07

ze slodkiej smietanki, kremowki. najlepiej wysoko procentowej i dobrze schlodzonej.
aniobelek - 2008-11-25, 10:15

jak oskubac papryke ze skorki?
Nabla - 2008-11-25, 10:29

Położyć na palniku gazowym i przypalić aż skórka będzie kompletnie czarna - albo włożyć pod grill i obracać aż się opali ze wszystkich stron. Włożyć do papierowej torby albo nakryć ściereczką. Po 5ciu minutach obrać.
aniobelek - 2008-11-25, 10:30

a jak sie nie ma ani jednego ani drugiego ?nie da sie jak z pomidorem nie?
ihasia - 2008-11-25, 10:35

kaska w piekarniku podpiecz.. potem obiez ze skorki.. nie dosc ze bedzie bez skory to bedzie jeszcze slodsza i pachnaca.
A co robisz z tej papryki? leczo?

aniobelek - 2008-11-25, 10:36

nie, chcialam do gulaszu a nie lubie jak sie skorka odczepia i plywa mi osobno.dlugo sie to opieka?trzeba na cos uwazac?
lara - 2008-11-25, 10:37

Ja kiedyś obgotowywałam paprykę i skórka też schodziła. Nie było to co prawda tak proste jak w pomidorze, ale jakoś poszło.
aniobelek - 2008-11-25, 10:37

no wlasnie tez probowalam i sie strasznie naskubalam.
ihasia - 2008-11-25, 10:44

ile tych papryk chcesz upiec? ja pieke w 170- 180 stopniach umluft przez jakies 15- 20 minut zeby nie byly zbyt miekkie. Nie czekam az skorka zczernieje. Jesli maja isc na cos inneg niz leczo. jak na leczo pozwalam sobie upiec do miekkosci. Wszystko tez zalezy od grubosci skorki na papryce, sa takie ktore mimo to dziadowsko schoda ale i takie ktore za jednym zamachem tej skorki pozbawiasz.
Maniana - 2008-11-25, 10:47

A'propos pieczonej papryki - przepis, którego nie da się popsuć.
Pieczemy paprykę aż skórka sczernieje, zdejmujemy skórkę, paprykę polewamy oliwą i przyprószamy solą. Koniec przepisu, jeść i palce lizać. Na Bałkanach się tym objadają, a ja im się nie dziwię :)

aniobelek - 2008-11-25, 10:53

no ze dwie wiecej mi nie potrzeba i nie mam obiegu wiec chyba moge bardziej temp. podkrecic
Maniana, tylko czerwona czy kazda?

Maniana - 2008-11-25, 11:22

aniobelek, ja robiłam czerwoną i taką też widziałam przyrządzaną. Natomiast nie twierdzę, że z zielonej czy żółtej nie wyjdzie.
Nabla - 2008-11-25, 12:00

ihasia napisał/a:
ile tych papryk chcesz upiec? ja pieke w 170- 180 stopniach umluft przez jakies 15- 20 minut zeby nie byly zbyt miekkie. Nie czekam az skorka zczernieje. Jesli maja isc na cos inneg niz leczo. jak na leczo pozwalam sobie upiec do miekkosci. Wszystko tez zalezy od grubosci skorki na papryce, sa takie ktore mimo to dziadowsko schoda ale i takie ktore za jednym zamachem tej skorki pozbawiasz.


Ihasia, ale pytanie dotyczyło obierania, nie pieczenia papryki. Zgrillowana nad gazem bądź grzałką na czarno zostaje SUROWA, tylko skórka schodzi i można ją dodać do sałatki.

Z pieczonej też zejdzie, ale będzie miękka.

aniobelek - 2008-11-25, 12:11

Nabla, masz swieta racje.wlasnie w piekarniku zrobilam i juz obralam.swietnie sie udalo tylko wlasnie jest ugotowana.mnie to nie przeszkadza akurat bo do gulaszu ma byc.
w salatkach mi skorka nie przeszkadza bo sama nie odchodzi.

ihasia - 2008-11-25, 12:18

Nabla, gazu aniobelek nie ma z tego co pisala. Pisalam ze bedzie miekka papryka po upieczeniu.
Kiedys probowalamw mikrofali bo ktos mi doradzil niestety jak dla mnie wyszla niejadalna.. cos pewnie skopalam.

Nabla - 2008-11-25, 13:08

Mikrofala nie da rady. Tu chodzi o to samo co z pomidorem - skórkę odrywa ciśnienie pary, trzeba mocno rozgrzać powierzchnię tak, żeby między skórką a miąższem zagotowała się woda. Ta para się rozpręża i odrywa skórkę. W mikrofalówce zagrzejesz całość, a nie tylko zewnętrzną powierzchnię, chyba, że masz mikro z grillem.
ihasia - 2008-11-25, 13:11

mam- wstyd sie przyznac ale jeszcze tego grilla nie uzywalam :masakra: zwyczajnie sie boje ze nic z tego nie bedzie. Nie ma to jak zwykly gril. :zawstydzony:
Nabla - 2008-11-30, 20:56

Kuchnia orientalna pokonała mnie znowu.

Uwidziało mi się to:
http://ugotuj.to/przepisy...34177,9495.html

Namoczyłam papier ryżowy, zrobiłam woreczki, wpakowałam do sitka do gotowania na parze i... przykleiły się na amen. Druga porcja powędrowała pod przykryciem do mikrofalówki na natłuszczonym talerzu - nie przywarły, ale zrobiły się tak miękkie, że próba podniesienia skończyła się katastrofą.

Co robię źle? I co ja będę mieć jutro na obiad w takim razie :(

Madeleine - 2008-12-03, 14:24

Pytanie bardzo podstawowe: zupy.
Umiem zrobić rosół... i to by było na tyle :D Dobrze, że smaczny chociaż ;)
Ale co poza tym? Jak z niego zrobić np. pomidorową? albo przepis na inną prostą, klasyczną zupę.

algaj - 2008-12-03, 14:28

Najprościej jak sie da: gotujesz w małej ilości wody/rosołu jakieś warzywa, miskujesz, przyprawiasz, ewent. dodajesz smietany i gotowe
Reszta to modyfikacje i utrudnienia ;)

focia - 2008-12-03, 14:36

Pomidorową? Dodać koncentrat pomidorowy, jeśli chcesz zabielić - pod koniec dorzucić śmietanę bądź jogurt naturalny.

Generalnie do rosołu wrzucasz dodatki jakie chcesz, w większości przypadków dorzucasz warzywa od rosołu (ja je trę na tarce):

1. Kalafiorowa - dorzucasz kawałki kalafiora, pokrojone w kostkę ziemniaki, śmietanę albo i nie.
2. Krupnik - kasza perłowa + ziemniaki
3. Ogórkowa - ogórki i ziemniaki, ale najpierw ugotuj ziemniaki, potem dodaj ogórki
4. Cebulowa - cebulę kroję w piórka, podsmażam na maśle, zalewam bulionem, przyprawy
5. Grzybowa - może być z szuszonych albo świeżych - suszone moczymy i kreoimy, świeże wrzucamy, dodajemy ziemniaki, śmietanę

Część zup jest świetna w postaci kremów, to są jakieś najbardziej popularne chyba i najprostsze.

saskiia - 2008-12-03, 14:39

focia napisał/a:
Krupnik - kasza perłowa + ziemniaki
ja dodaję płatki, bo jest szybciej :)
Madeleine - 2008-12-03, 14:41

Algaj, a po co miksować?

Dziewczyny, propooorcje please :lol: I dokładne przepisy, na taką ogórkową albo kalafiorową poproszę :)

algaj - 2008-12-03, 14:44

Madeleine napisał/a:
Algaj, a po co miksować?

bo lubię kremy
poza tym wtedy wychodzi zupa a nie gotowane warzywa ;)

saskiia - 2008-12-03, 14:46

poza tym jeszcze kapuśniak na szybko (i na słodko) - czyli wrzuć:
kapustę w większe kawałki pokrojoną,
ziemniaki,
na koniec odrobinę koncenrtatu pomidorowego.

oraz marchewkowa (starta marchewa) i pieczarkowa (podsmażyć pieczarki, wrzucić do bulionu, zabielić czymś, na koniec dodać makaron, ja gotuję osobno)

Madeleine - 2008-12-03, 14:47

eee, ale bulion to woda z ugotowanym mięsem, tak? bo ja nie używam kostek rosołowych
saskiia - 2008-12-03, 14:50

Madeleine napisał/a:
I dokładne przepisy, na taką ogórkową


bulion gotuje zazwyczaj z dwóch skrzydełek lub udka (młody sobie lubi je zjadać :) ), ale to chyba nie jest dla Ciebie kłopot, skoro rosół umiesz :D potem do gotowego bulionu wrzucam ze cztery ziemniaki pokrojone w kostkę, czekam aż się ugotują, na koniec wrzucam starte na dużych oczkach ogórki kiszone (sztuk 3/4 większych, ja lubię mocno kwaśną). podgotowuję sekund pięć, na koniec do łyżki zimnej wody wrzucam łyżeczkę mąki oraz łyżkę śmietany - dodaję kilka kropel ugotowanej już zupy, mieszam i wlewam powoli do zupy.
włala. oczywiście proporcje zależne od rozmiaru gara.
nie podsmażam ogórków (co niektórzy czynią).

edit:
Madeleine napisał/a:
eee, ale bulion to woda z ugotowanym mięsem, tak? bo ja nie używam kostek rosołowych

dokładnie, ja też nie używam. najczęściej dwa/trzy skrzydła, dwie marchewki, pietruszka biała, kawałek pora i mały kawałek selera oraz liść laurowy i ziele angielskie. plus oczywiście sól i pieprz, czasem maggi.

acha - to taka wersja hmmm... mało wystawna i wytrawna :) zupa gotowana wieczorem na następny dzień, jeśli chcesz bardziej aromatyczną - robisz lepszy wywar początkowy z większej ilości warzyw i mięcha.

ponadto jak mi zostaje rosół to niemal obowiązkowa jest pomidorówka z koncentratu :)

Madeleine - 2008-12-03, 14:54

super, mam identyczny rosół w garze :) Jutro chyba zrobię z niego COŚ :D
Ogórkową zrozumiałam ;)

A do pomidorowej to jaki przecier i ile go?

saskiia - 2008-12-03, 14:59

Madeleine, ja moje pierwsze zupy gotowałam ze słuchawką w ręku, po drugiej strony matka, dyktująca co i jak :P zupy lubię, bo mogę zrobić wcześniej i mam na następny dzień z głowy.

ja daję przecier normalny ze sklepu (pudliszki), tak na oko ze trzy łyżki, ale nie kopiaste, w zależności od tego, jaki chcesz kolor. rozmieszam w wywarze (wyjmuję wszystko poza marchewką, którą kroję na paski duże) i chwilkę czekam. potem dodaję znowu zabielacz jak do ogórkowej i podgotowuję. makaron gotuję osobno i podaję na talerzu, bo nie lubię rozgotowanego w zupie :) nic szczególnego, ale smaczne. jak Ci się chce to możesz z pomidorów robić, tyle że troszkę więcej roboty i droższe.

zosiabg - 2008-12-03, 15:05

bardzo smaczna wychodzi jak zamaist koncentratu dasz taki sok w kartonie pomidorowy, moja mama robi od jakeigos czasu zamiast na koncentratach/przecierach na sokach z biedronki. Smakuje bardziej jak ze swiezych pomidorow wtedy. Ja osobiscie uwielbiam jeszcze dorzucony do pomidorowki koperek.
Nabla - 2008-12-03, 15:37

Madeleine napisał/a:
super, mam identyczny rosół w garze :) Jutro chyba zrobię z niego COŚ :D
Ogórkową zrozumiałam ;)

A do pomidorowej to jaki przecier i ile go?


Przecierowa pomidorowka

2 marchewki, 2 czerwone cebule, 4 lodygi selera naciowego - ugotuj w pol litra rosou do miekkosci. Dodaj pol litra zageszczonego soku pomidorowego albo duza puszke pomidorow bez skorki. Zagotuj, dopraw sola i pieprzem i zmiksuj blenderem.

Na talerz wlej zupe, dodaj pokrojony w kostke mieeki ser (twarog, kozi, fete) i posyp pietruszka.

dobbi - 2008-12-03, 15:42

Madeleine napisał/a:
A do pomidorowej to jaki przecier i ile go?

Mad! pomiodorówka z przecieru to bluźniertwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! fuuuj!
kup lepiej puszkę pomidorów (Pudliszki lub inne, bez skóry) zmiksuj albo w puszce, albo wrzuć do rosołu i zmiksuj a na koniec zabiel śmietaną.

a do ogórowej lepiej kup ogórki w całości i zetrzyj, bo takie starte spakowane są strasznie kwaśne.

saskiia - 2008-12-03, 15:48

dobbi napisał/a:
starte spakowane są strasznie kwaśne.


to jest coś takiego jak starte spakowane ogórki? :zdziwko:

Marta - 2008-12-03, 15:51

saskiia napisał/a:
to jest coś takiego jak starte spakowane ogórki? :zdziwko:
jest. Jest też coś takiego jak niestarte spakowane ;)
dobbi - 2008-12-03, 15:55

saskiia napisał/a:
dobbi napisał/a:
starte spakowane są strasznie kwaśne.


to jest coś takiego jak starte spakowane ogórki? :zdziwko:

niestety jest, raz lenistwo wzieło góre i sie połasiłam na takie starte i...no zjadłam zupę, bo mi szkoda było, ale nigdy więcej, brrrr

Madeleine - 2008-12-03, 15:55

dobra, wolę z pomidorów robić, bo puszki mam, a przecieru nie.
O ile dziecko mi nie zje całego garnka rosołu ;)

saskiia - 2008-12-03, 15:59

szczęściara, masz mikser/blender :D
focia - 2008-12-03, 16:40

Madeleine napisał/a:
Dziewczyny, propooorcje please I dokładne przepisy, na taką ogórkową albo kalafiorową poproszę


Generalnie na oko i jak kto lubi :)

Ja mam tak - na 2,5 - 3 l rosołu (najlepiej z kurczaka, albo cielęciny do kalafiorowej) daję o,5 - 1 kalafior średniej wielkości i dość dużo ziemniaków (3-4 duuuże)- ale ja lubię "gęste" zupy. Śmietany najlepiej dawać po łyżce - aż będzie taka zupa jaka nam pasuje. Strasznie trudno dawać proporcje do zup :(

zosiabg - 2008-12-03, 17:30

dobbi napisał/a:
Mad! pomiodorówka z przecieru to bluźniertwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! fuuuj!


z przecieru są dobre, z koncentratów gorsze ;)

justyna_s_s - 2008-12-03, 17:53

zosiabg napisał/a:
dobbi napisał/a:
Mad! pomiodorówka z przecieru to bluźniertwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! fuuuj!


z przecieru są dobre, z koncentratów gorsze


to chyba kwestia gustu, a raczej smaku. Ja wolę pomidorówkę na koncentracie :P

marcia - 2008-12-04, 13:07

Madeleine napisał/a:
Pytanie bardzo podstawowe: zupy.
Umiem zrobić rosół... i to by było na tyle :D Dobrze, że smaczny chociaż ;)
Ale co poza tym? Jak z niego zrobić np. pomidorową? albo przepis na inną prostą, klasyczną zupę.


do rosolu dodajesz koncentrat pomidorowy albo takie przeciery w kartonikach (o niebo lepsze) slodka smietane (ja lubie z 30%) i tyle...dajesz do smaku...ogorkowa identycznie robisz...wazne zeby dodawac przeciery na koncu jesli jest to kwasna zupa bo inaczej jest wiekszy problem ze zmieknieciem np ziemniaczkow...

zurek...nalewasz do gara wode, jakies wedzone kosci/zeberka/itp co nadaje aromacik jak kto lubi, jakiegos pora, marchewke, pietruszke, czosnek, mozesz poprostu troche warzywka wrzucic, jak sie ugotuje (chodzi glownie o mieso) wkrawasz ziemniaczki (ja uwielbiam tak grubo pokrojone) i dalej gotujesz, w tym samym czasie smazysz na patelni kielbaske pokrojona i cebulke, po usmazeniu wrzucasz do gara. ja ziemniaczki zmiekna dodajesz zuru do smaku i tyle. ja jeszcze wlewam rozbeltane jajka, niektorzy lubia ugotowane w calosci podane na talerzu. Obieram miesko z zeberek i wrzucam tez do gara. jak jest ci za leista zageszczasz woda z maka (wczesniej meiszasz w garnuszku). Ja wlewam juz na talerzu smietane :) ze slodka smietana wszystko jest dobre :) .

zurek mozna zrobic samemu ;) ... kupijesz make zurek, kilka yzek wsypujesz do garnka, butelki czy czegokolwiek, wkrawasz czosnek i zalewasz woda. odstawiasz gdzies ale nie w zimne miejsce, kilka dni i gotowy.

marcia - 2008-12-04, 13:12

a ja mam pytanie tez :) jak zrobic dobry farsz do klusek z miesem ale z miesa mielonego najlepiej wolowego :kwasny: , zawsze wychodzi mi taka zbrylona kulka cokolwiek robie i sie wkurzam...
Madeleine - 2008-12-04, 13:23

żurek to już wyższa szkoła jazdy jak dla mnie :rotfl: W każdym razie pomidorowa itp. przełożona na przyszły tydzień, bo mi dziecko z mężem rosół wyjedli i nie mam już z czego robić :D
naturella - 2008-12-04, 14:05

Proszę bardzo, Madeleine, podaje przepis na najlepszą pomidorową:D

Cebulę kroisz w kosteczkę, marchewkę w kosteczkę (drobno!), dusisz na masełku (co najmniej łyżka) z 5 minut. Do tego puszka pomidorów, podduszasz, litr rosołu, pół kostki rosołowej do smaku, łyżeczkę albo dwie przecieru do smaku, gotujesz z 20 minut. Dodajesz śmietanę, najlepiej 22 albo nawet 36 %, trochę natki pietruszki, robisz lana kluskę (jedno jajko, dwie łyżki mąki) i wlewasz cienkim strumieniem. Jak chcesz gęstą zupę, to zrób kluseczki z dwóch jajek.

Nawet mojemu Maksowi smakuje, a Ola zjada każdą ilość:)

Domino - 2008-12-04, 14:55

zosiabg napisał/a:

z przecieru są dobre, z koncentratów gorsze ;)
a czym się różni jedno od drugiego?


ja robię pomidorówkę jeszcze inaczej,
-duszę cebulę na oleju/margarynie
-dodaję koncentrat/przecier/pomidory żywe/z puszki/przecier własnej produkcji
-podduszam
-dolewam wodę
-dodaję warzywa (marchewka, pietruszka, seler, czosnek)
-gotuję wszystko, aż warzywa zmiękną
-odcedzam
-zagotowuję
-zabielam śmietaną/jogurtem z odrobiną mąki

podaję z makaronem/ryżem/lanym ciastem i obowiązkowo z pietruszką zieloną :lizak:

Domino - 2008-12-04, 14:56

naturella, o! robimy podobnie, tylko ja bez rosołu/kostki
Kary - 2008-12-04, 14:58

No dobra, to odbiegając nieco od tematu zup (a może niekoniecznie ;) ).. do czego można spożytkować suszone pomidory w oleju?

Uraczono mnie takim cudem, a że ja prosty człowiek jestem, to mi nic do głowy nie przychodzi ;) Najlepiej co by nieskomplikowane w wykonaniu było.

Domino - 2008-12-04, 15:04

Kary, do mufinek by Famke :lizak:
Kary - 2008-12-04, 15:04

Domino napisał/a:
Kary, do mufinek by Famke :lizak:


Ooo, to jest myśl :D

Dzięki :kissing:

corgi - 2008-12-04, 15:14

Suszone pomidory są pyszne do "greckiej maczanki z oliwy" do bułki/chleba wg mojego pomysłu:
- 1/3 szkl oliwy z pierwszego tłoczenia
- garść oliwek (bez pestek)
- 1/2 szkl pokrojonego w 1 cm kostkę prawdziwego sera feta
- łyżeczka oregano
- 4 pomidory pokrojone w cienkie paski (suszone !)
Wszystko delikatnie wrzucić do szklanej miseczki, delikatnie zamieszać, żeby oliwa i oregano wszystko oblepiły. Jeść maczając w tym świeżo upieczony chleb/bułki-paluchy. Pycha !!! Mój małż baaaardzo to lubi, ja też. :)
To jest podobne do tych aromatyzowanych oliw, które podają w restauracjach gościom czekającym na danie główne.

Domino - 2008-12-04, 15:16

Kary napisał/a:
Domino napisał/a:
Kary, do mufinek by Famke :lizak:

Ooo, to jest myśl :D
Dzięki :kissing:

you wellcome ;)

i daj znać jak Ci wyszły, bo mi wizualnie kiepsko, ale smakowo super!

naturella - 2008-12-04, 15:16

Do pierożków tortellini, smak dowolny:) Gotujesz pierożki, wywalasz każdemu na talerz i posypujesz pomidorami suszonymi, troszkę pokrojonymi i troche odsączonymi z oliwy. PYCHOTA!!!

Ja mam jutro rodziców na kolacji i !!! eureka! własnie to zrobię. Bo czasu będę miała mało, a to jest fajowa rzecz:)

carol - 2008-12-04, 15:21

marcia napisał/a:
ak zrobic dobry farsz do klusek z miesem ale z miesa mielonego najlepiej wolowego :kwasny: , zawsze wychodzi mi taka zbrylona kulka

ja najpierw gotuje mieso, potem miele, potem smaze i podlewam troche wywarem, ktory zostal z gotowania. i nie ma zbrylonej kulki ;)

Kary - 2008-12-04, 17:05

naturella napisał/a:
Do pierożków tortellini, smak dowolny:)


Kupnych?

marcia - 2008-12-04, 17:39

carol napisał/a:
marcia napisał/a:
ak zrobic dobry farsz do klusek z miesem ale z miesa mielonego najlepiej wolowego :kwasny: , zawsze wychodzi mi taka zbrylona kulka

ja najpierw gotuje mieso, potem miele, potem smaze i podlewam troche wywarem, ktory zostal z gotowania. i nie ma zbrylonej kulki ;)


carol w domu tez tak robie ale w uk miesa nie gotuje bo jakos wyboru nie na a u pakistanczykow mam stracha kupowac...

Nabla - 2008-12-04, 18:20

Fajne jest też takie drobne coś:

Pomidory suszone (ze 3 sztuki), ząbek czosnku, pieprz, kawałeczek chilli zmiksować na gładką pastę, dodać odciśniętą z wody fetę albo inny kruchy, biały ser, dodać trochę jogurtu naturalnego. Ma powstać pasta.

Całe papryki marynowane (można takie kupić w Lidlu na przykład) nafaszerować tą serową pastą (najłatwiej włożyć ją do torebki foliowej, odciąć rożek i wcisnąć).

moniqueee - 2008-12-04, 18:28

Kary napisał/a:
No dobra, to odbiegając nieco od tematu zup (a może niekoniecznie ;) ).. do czego można spożytkować suszone pomidory w oleju?

.

Do pycha sałatki:
Składniki:
makaron grube rurki, słoik suszonych pomidorów w oliwie, pierś kurczaka, 1 paczka pestek słonecznika, keczup, musztarda, sos sojowy, zioła prowansalskie

Jak przyrządzić?
3/4 paczki makaronu gotujemy al dente, czekamy, aż ostygnie i wrzucamy do sporej miski. Kurczaka kroimy w drobne kawałki i smażymy na patelni, następnie dodajemy do makaronu. Na suchej patelni prażymy przez kilka minut słonecznik. Później kroimy pomidory w drobne paseczki, a do oleju, który został po pomidorach, dodajemy 50 ml wody, kilka kropel sosu sojowego, małą łyżeczkę musztardy, keczupu i odrobinę ziół prowansalskich. Wszystko razem mieszamy w misce, czekamy, aż ostygnie i gotowe!

:D

Nabla - 2008-12-04, 18:34

moniqueee napisał/a:
słoik suszonych pomidorów w oliwie


:zdziwko: Serio?

Albo ja mam inne pomidory, albo niewyrobiony smak, ale 1-2 sztuki na osobę w sałatce to dla mnie i tak bardzo intensywny smak.

marcia - 2008-12-04, 21:09

skoro przy pomyslach jestescie jak co wykorzystac to jeszcze jedno pytanie...dostalam 2 butelki oleju truflowego... co z tym zrobic? z czym polaczyc zeby sensowenie smakowalo? dodane do salatki za specjalne w smaku nei jest...nic w internecie nie moglam znalezc na ten temat...
dobbi - 2008-12-04, 21:13

możesz upiec ziemniaki i polac olejem truflowym, albo bakłażana, napewno do sałatki, możesz dodać do purre., odrobinę można dodać do zup-kremów (najlepiej grzybowego ;) )...
w sumie, to zupełnie nie kumam o co takie halo z tym truflami, było mi dane spróbować pod różnymi postaciami i nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, a ignorantem kulinarnym raczej nie jestem.

moniqueee - 2008-12-04, 21:20

Nabla napisał/a:
moniqueee napisał/a:
słoik suszonych pomidorów w oliwie


:zdziwko: Serio?

Albo ja mam inne pomidory, albo niewyrobiony smak, ale 1-2 sztuki na osobę w sałatce to dla mnie i tak bardzo intensywny smak.

serio - chociaż zależy o jakim słoiku mówimy. Od pomidorów też pewnie zależy.
Generalnie wychodzi wielka miska sałatki, która nie jest porcją dla 4 osób ;) Aczkolwiek jak dobrze pamiętam, to ja dałam całą paczkę makaronu :rotfl:

naturella - 2008-12-04, 22:05

Kary napisał/a:
naturella napisał/a:
Do pierożków tortellini, smak dowolny:)


Kupnych?


Oczywiście:)

Nabla - 2008-12-04, 22:10

Marcia - oliwa truflowa jest genialna z jajkami, w jakiejkolwiek postaci.
marcia - 2008-12-04, 22:20

dobbi napisał/a:
w sumie, to zupełnie nie kumam o co takie halo z tym truflami, było mi dane spróbować pod różnymi postaciami i nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, a ignorantem kulinarnym raczej nie jestem.


mam identyczne odczucia...ta samo tyczy szafranu...smierdzi mi to straszliwie i nic wiecej

Nabla napisał/a:
Marcia - oliwa truflowa jest genialna z jajkami, w jakiejkolwiek postaci.


sprawdze...

late - 2008-12-05, 04:23

zbaczam z tematu i pytam sie o lukier :hyhy:

jakie powinny by proporcje cukru (pudru) i soku z cytryny, zeby lukier nie byl plynny, tylko nadajacy sie do dekorowania np. ciastek, piernikow itp????

Mi zawsze wychodzi plynny :/

Kary - 2008-12-05, 06:56

late napisał/a:
zbaczam z tematu i pytam sie o lukier :hyhy:

jakie powinny by proporcje cukru (pudru) i soku z cytryny, zeby lukier nie byl plynny, tylko nadajacy sie do dekorowania np. ciastek, piernikow itp????

Mi zawsze wychodzi plynny :/


Ja daję 1-2 łyżeczki wody na mniej więcej pół szklanki cukru pudru plus parę kropel soku z cytryny. Jak za płynny, dosypuję cukru. Jak za gęsty, minimalnie wody.

Nabla - 2008-12-05, 08:24

Late, bo płynu się daje zadziwiająco mało, tak jak Kary napisała, po kropelce. Możesz też dać białko jajka (będzie kruchy i nieprzezroczysty), kroplę oleju lub stopionego masła (dla połysku) albo glukozę/miód/melasę (będzie elastyczny).
aniobelek - 2008-12-05, 10:07

ja robie na oko:sok z cytryny na przyklad (lyzeczka, lyzka albo z polowki)i tyle cukru pudru az konsystencja bedzie odpowiednia.
late - 2008-12-05, 11:31

Dzieki Dziewczyny! :padam:
Domino - 2008-12-05, 18:50

czym się różnie olej od oliwy, albo na odwrót? :cool:
Nabla - 2008-12-05, 20:02

Niczym. Przyjęło się mówić "oliwa" na szlachetniejsze oleje.
zosiabg - 2008-12-06, 08:20

Olej jest wytwarzany z nasion roslin oleistrych typu rzepak czy slonecznik. Oliwa jest z oliwek.
marcia - 2008-12-06, 19:00

zosiabg napisał/a:
Olej jest wytwarzany z nasion roslin oleistrych typu rzepak czy slonecznik. Oliwa jest z oliwek.


chyba nei do konca...na polkach sa rozne oliwy np z pestek winogron itp

Olutek - 2008-12-06, 22:11

Ponieważ schrzaniła mi sie dziś szarlotka, na jutro robię |"gotowca", czyli gotowy biszkopt przełoze masą krówkową(mleko skondensowane) i dodam orzechy. I tu pyatnie czym przełozyć drugą wartstwę biszkopta??Konfitury wisniowe mogą być?Czy to nie pasuje?? Co opócz orzechów dodać, bo to taki snicers jakby ma wyjsć, tlyko moze z tymi konfiturami nie będize taki słodki??
Nabla - 2008-12-06, 22:45

Jak snickers to daj czekoladę mleczną na wierzch albo drugą warstwę przełóż kremem czekoladowym (albo najprościej - zrób gnache - czyli rozpuść czekoladę pół na pół z kremówką). A orzechy arachidowe solone :lizak:
Rudasek - 2008-12-07, 12:46

Dostałam od teściowej żeberka ... no właśnie i nie bardzo wiem co mam z nimi zrobić. W życiu nie robiłam żeberek, nie mam zielonego pojęcia jak je przyrządzić. Trochę poszperałam i znalazłam kilka przepisów, ale jakoś nic do mnie nie przemawia. Pomożecie :padam:

EDIT: Zapomniałam dodać, żeberka są bez kości, samo mięso.

Zabunia - 2008-12-07, 12:51

Pytanie: nabylismy w Lidlu mieszanke grzybow w oleju w sloiku (Misto Funghi).

Co z nimi zrobic??

Nabla - 2008-12-07, 12:58

Zabunia napisał/a:
Pytanie: nabylismy w Lidlu mieszanke grzybow w oleju w sloiku (Misto Funghi).

Co z nimi zrobic??


Nie żebym zniechęcała, ale... wyrzucić :yucky: Śliskie i bez smaku. Nadawały się do zjedzenia tylko po odlaniu całego oleju, zalaniu octem z solą i przetrzymaniu tak przez noc. Teoretycznie je się je na przystawkę, ale pomimo przyzwyczajenia do tutto sotto olio (czyli co wpadnie pod rękę zalewamy olejem) nie dałam rady.

dobbi - 2008-12-07, 13:29

też kupiłam te grzyby, serio syf? jeszcze nie miałam odwagi otworzyć słoika....
teraz eksperymentuję i robię naleśniki z mąki razowej... :niepewny:

Szpilka - 2008-12-07, 13:32

dobbi, a gdzie kupujesz make razowa? W Almie nie widzialam, maz niby tez w Tesco szukal. Czy to-to sie jakos inaczej nazywa :?:
dobbi - 2008-12-07, 13:34

w Bomi kupiłam, mąka BIO żytnia razowa, widziałam tam tego kilka odmian, była tez mąka graham
Szpilka - 2008-12-07, 13:35

dobbi napisał/a:
w Bomi kupiłam, mąka BIO żytnia razowa, widziałam tam tego kilka odmian, była tez mąka graham


No to jeszcze tam sie musze wybrac... tenkju

dobbi - 2008-12-07, 13:39

proszsz
musze przyznać, że wychodzą bardzo ładnie te naleśniki, pachną tez fajnie i mają kropki ;)
zaraz będę je faszerowac i zapiekac, zobaczymy co wyjdzie.

Nabla - 2008-12-07, 13:47

Rudasek napisał/a:
Dostałam od teściowej żeberka ... no właśnie i nie bardzo wiem co mam z nimi zrobić. W życiu nie robiłam żeberek, nie mam zielonego pojęcia jak je przyrządzić. Trochę poszperałam i znalazłam kilka przepisów, ale jakoś nic do mnie nie przemawia. Pomożecie :padam:

EDIT: Zapomniałam dodać, żeberka są bez kości, samo mięso.


Podbijam, bo się zgubi. Może ktoś coś podpowie?

dobbi - 2008-12-07, 14:01

Ruda, a może ragout zrobisz?
mięso kroisz na mniejsze kawałki, podsmażasz na patelni na rumiano, potem obsypujesz w garnku mieso dużą łyżka maki, tak żeby każdy kawałek się załapał, dodajesz pomidory (ja dodawałam z puszki), cebule - to wszystko dusisz okolo godziny. później doprawiasz solą i pieprzem i dodajesz pokrojone w kostkę ziemniaki i wszystko dusisz jeszcze z godzinę.
niestety nie podaję proporcji bo zawsze robiłam to na oko :)

saskiia - 2008-12-07, 14:32

na śląsku to się dusi i podaje z panchkrautem (ciapkapustą...), ale nigdy nie robiłam żeberek sama...
Kary - 2008-12-07, 15:11

Nabla napisał/a:
Rudasek napisał/a:
Dostałam od teściowej żeberka ... no właśnie i nie bardzo wiem co mam z nimi zrobić. W życiu nie robiłam żeberek, nie mam zielonego pojęcia jak je przyrządzić. Trochę poszperałam i znalazłam kilka przepisów, ale jakoś nic do mnie nie przemawia. Pomożecie :padam:

EDIT: Zapomniałam dodać, żeberka są bez kości, samo mięso.


Podbijam, bo się zgubi. Może ktoś coś podpowie?


Ja bym wrzuciła do naczynia żaroodpornego i upiekła :lizak:

zosiabg - 2008-12-07, 15:50

ja bym zrobila tak jak z zeberami z kocią robie czasem. kroje cebule na dosc grube pasy, troszke podsmazam na duzej ilosci oleju (im mniej tluszczyku w zeberkach tym wiecej tutaj daje, inaczej ebda suche). robie zalewe z ketchupy, octu, miodu, przyprawy do zeberek, papryki w proszku (moze byc slodka moze byc ostra), troche musztardy. mieszam zalewe z cebulką z tluszczykiem. W zaroodpornym naczyniu to wszytsko pieke, czasem trrzeba troche jeszcze dolozyc tluszczyku, masla nie dodawalam nigdy, jakos mi nei pasuje, wiec zawsze olej slonecznikowy. Co w ten desen. Pyszne z ubitymi ziemniaczkami i koperkiem ;) Ja nie robie do tego zadnych salatek, surowek jakos mi nie idą w parze z takimi zeberkami nigdy ;)
Rudasek - 2008-12-07, 17:12

dobbi napisał/a:
Ruda, a może ragout zrobisz?
mięso kroisz na mniejsze kawałki, podsmażasz na patelni na rumiano, potem obsypujesz w garnku mieso dużą łyżka maki, tak żeby każdy kawałek się załapał, dodajesz pomidory (ja dodawałam z puszki), cebule - to wszystko dusisz okolo godziny. później doprawiasz solą i pieprzem i dodajesz pokrojone w kostkę ziemniaki i wszystko dusisz jeszcze z godzinę.
niestety nie podaję proporcji bo zawsze robiłam to na oko :)


To brzmi całkiem zachęcająco. Ale i w sosie musztardowo - miodowym też mogłoby by c dobre... ;) Może dzięki "ukochanej" teściowej polubię żeberka :cool2:

gonick - 2008-12-07, 18:36

Nabla napisał/a:
Rudasek napisał/a:
Dostałam od teściowej żeberka ... no właśnie i nie bardzo wiem co mam z nimi zrobić. W życiu nie robiłam żeberek, nie mam zielonego pojęcia jak je przyrządzić. Trochę poszperałam i znalazłam kilka przepisów, ale jakoś nic do mnie nie przemawia. Pomożecie :padam:

EDIT: Zapomniałam dodać, żeberka są bez kości, samo mięso.


Podbijam, bo się zgubi. Może ktoś coś podpowie?


Podaje mój niezawodny :)

do marynaty potrzeba:
miód jasny
musztarda sarepska
musztarda francuska
czosnek
olej z pierwszego tłoczenia
przyprawy (ja daję sól,pieprz ziołowy + to co mam pod ręką w klimacie grillowym ale można specjalne do zeberek kupić)


1/4 szklanki wody + 5 łyzek kazdej musztardy + 4 ząbki czosnku + 3 łyzki miodu+ 3 duze łyżki oleju

W marynacie mięso przynajmniej noc w lodówce

Potem mięso raz jeszcze oprószone przyprawami +marynata do naczynia żarodpornego i do piekarnika na 200 stopni na 40 minut (przykryte folią, zeby miód się nie przypalił) a potem na kolejne 15-20 min w temp 160 bez folii.

Podawać najlepiej z ziemniakami pieczonymi.
Jeśli je pokroisz w talarki i posypiesz ziołami prowansalskimi - zrobią się róznoczesnie z żeberkami.
Jeśli nie - trochę je podgotować wcześniej.

Smacznego :]

late - 2008-12-07, 19:20

Ja uwielbiam zeberka, ale tylko w wydaniu mojej Mamy.

Nie wiem dokladnie, jak Ona to robi, ale mniej wiecej tak:

- zeberka obsypac sola i majerankiem
- podsmazyc i dusic pod przykryciem, dodajac po trochu wody
- dodac sliwki suszone i dalej dusic
- sos zagescic maka (jak ktos lubi)

no i hitem do tych zeberek jest surowka z cienko pokrojonego pora i sliwek suszonych zalanych oliwa :lizak:

Rudasek - 2008-12-07, 19:55

gonick napisał/a:
Nabla napisał/a:
Rudasek napisał/a:
Dostałam od teściowej żeberka ... no właśnie i nie bardzo wiem co mam z nimi zrobić. W życiu nie robiłam żeberek, nie mam zielonego pojęcia jak je przyrządzić. Trochę poszperałam i znalazłam kilka przepisów, ale jakoś nic do mnie nie przemawia. Pomożecie :padam:

EDIT: Zapomniałam dodać, żeberka są bez kości, samo mięso.


Podbijam, bo się zgubi. Może ktoś coś podpowie?


Podaje mój niezawodny :)

do marynaty potrzeba:
miód jasny
musztarda sarepska
musztarda francuska
czosnek
olej z pierwszego tłoczenia
przyprawy (ja daję sól,pieprz ziołowy + to co mam pod ręką w klimacie grillowym ale można specjalne do zeberek kupić)


1/4 szklanki wody + 5 łyzek kazdej musztardy + 4 ząbki czosnku + 3 łyzki miodu+ 3 duze łyżki oleju

W marynacie mięso przynajmniej noc w lodówce

Potem mięso raz jeszcze oprószone przyprawami +marynata do naczynia żarodpornego i do piekarnika na 200 stopni na 40 minut (przykryte folią, zeby miód się nie przypalił) a potem na kolejne 15-20 min w temp 160 bez folii.

Podawać najlepiej z ziemniakami pieczonymi.
Jeśli je pokroisz w talarki i posypiesz ziołami prowansalskimi - zrobią się róznoczesnie z żeberkami.
Jeśli nie - trochę je podgotować wcześniej.

Smacznego :]


Ponieważ miałam wszystkie składniki to żeberka już leżą w marynacie. Jutro jak znalazł będą na obiad. Uwielbiam pieczone ziemniaki, więc na pewno z takimi zrobię. A sałata zielona z sosem będzie do tego pasowała?

marcia - 2008-12-07, 21:46

Szpilka napisał/a:
też kupiłam te grzyby, serio syf? jeszcze nie miałam odwagi otworzyć słoika....
teraz eksperymentuję i robię naleśniki z mąki razowej...


ja tez robie, dodaje tylko bialka i jogurt 0%, sa w miare oki :)

Szpilka napisał/a:
dobbi, a gdzie kupujesz make razowa? W Almie nie widzialam, maz niby tez w Tesco szukal. Czy to-to sie jakos inaczej nazywa


make razowa kupisz teraz juz chyba w kazdym sklepie, w tesco sa na 100% bo sama kupuje, niestety tylko pszenne widzialam. Ja kupilam ostatnio w kauflandzie ale jakas droga byla, typ 2000.

Ja pieke zeberka w piekarniku po wczesniejszym umarynowaniu, podaje z zasmazana kaapusta (saskiia...ciapowata :D )

gonick - 2008-12-07, 22:08

Rudasek napisał/a:
A sałata zielona z sosem będzie do tego pasowała?


Ja wyznaje filozofie, że jak Ci smakuje - to znaczy że pasuje :]

Ja lubię coś ze smietaną, żeby mi po ziemniakach się rozlewało ;)

zosiabg - 2008-12-07, 22:52

gonick napisał/a:
Ja lubię coś ze smietaną, żeby mi po ziemniakach się rozlewało


oj ja tez uwielbiam ;) jak chadzam czasem na obiadki do rodzicow i jest kurczak, ziemniaczki i mizeria to uwielbiam polączenie ubitych ziemniaczkow ze smietaną z mizerii i kurczakiem ;) Uwielbiam tez same ziemniaczki najlepiej w mundurkach ze śmietaną od sledzi :)

Nabla - 2008-12-07, 23:40

Do ciężkiego mięsa to może lepiej jakąś "coleslaw" a nie delikatną sałatę? Poszatkowaną kapustę z rzodkiewką, papryką, marchewką, doprawioną lekko solą, pieprzem i łyżką śmietany.
Rudasek - 2008-12-08, 12:13

Dzięki dziewczyny :) Dzięki Waszej pomocy mam dziś obiad inny niż tylko piersi z kurczaka w różnych odsłonach :hyhy:
gonick - 2008-12-08, 13:15

Rudasek napisał/a:
tylko piersi z kurczaka


Ja piersi z kurczaka przyrzadzam raz na miesiąc, może rzadziej - to jeden z najmniej ulubionych rodzajów mięsa - lezy w zamarazarce poporcjowane awaryjnie, żeby stary umial się obsluzyć :]

Rudasek - 2008-12-08, 14:56

gonick napisał/a:
Rudasek napisał/a:
tylko piersi z kurczaka


Ja piersi z kurczaka przyrzadzam raz na miesiąc, może rzadziej - to jeden z najmniej ulubionych rodzajów mięsa - lezy w zamarazarce poporcjowane awaryjnie, żeby stary umial się obsluzyć :]


No cóż.. ze mnie kucharka żadna, ale lubię próbować. No a piersi są chyba najłatwiejsze do zrobienia. Poza tym, niestety, nie wiem co można zrobić z jakiego mięsa - i tu jest chyba największy problem.

Nabla - 2008-12-08, 14:58

Rudasek napisał/a:
No a piersi są chyba najłatwiejsze do zrobienia.


Nie zgodzę się. Trudno je tak przyrządzić, żeby nie były suche, bo jak każde chude mięso, źle znosi bardzo wysoką temperaturę i zbyt długie gotowanie. Zaletą jest oczywiście brak kości, ale można kupić takie np. filety z udek kurzych i przygotować tak samo jak piersi, z lepszym efektem.

Rudasek - 2008-12-08, 15:50

Dobrze, że jest taki wątek to się przynajmniej trochę doszkolę.

A moje żeberka już "dochodzą" w piekarniku, zapach czosnku rozchodzi się chyba po całej Białołęce :)

gonick - 2008-12-08, 19:04

Rudasie, i jak?? :]
Rudasek - 2008-12-08, 19:48

No i muszę przyznać, że byłam zaskoczona smakiem. Słodkawo - ostry :) Czosnku, mimo zapachu rozchodzącego się po całym mieszkaniu, nie było czuć w potrawie. Bardzo dobre jedzenie, chociaż powinnam troszkę dłużej potrzymać w piekarniku. Ale generalnie super :) Dzięki Gonick :cool2:
Kaesu - 2008-12-08, 20:34

Ja mam pytanie dotyczące pomidorowej
Strasznie się boję dodać śmietanę, bo kiedyś zdarzyło mi się że się wszystko zważyło i cała zupa do wylania.
Czy mogę darować sobie śmietanę? czy dodanie mąki jest wazne?

dobbi - 2008-12-08, 20:38

to ja Ci polecam Rama creme fine do gotowania, nie ma opcji że Ci się zważy
saskiia - 2008-12-08, 20:38

są śmietany do zup - ponoć nie zważą Ci się, ale ja nie używam, strasznie tłuste jakieś wychodzą...
moim zdaniem śmietanę możesz sobie jak najbardziej darować :) dobra, esencjonalna zupa nic nie straci bez zabielania, a może nawet zyskać.
poza tym ponoć skuteczne jest dodanie do śmietany odrobiny zupy (ciepłej, ale nie bulgoczącej) i dopiero tę śmietanę do gara... mnei się udało zważyć :masakra:

od tego czasu biorę śladową ilość mąki, rozbełtuje w wodzie, dodaję śmietanę, trochę ciepłej zupy i wrzucam powoli do gara. wychodzą idealne, aksamitne :)

zosiabg - 2008-12-08, 21:00

ja zawsze robie tak ze zostawiam czesc koncentratu/pomidorow zmalaksowanych/przecieru/soku i zimne rozrabiam ze smietaną. dobrze mieszam tak ze jest bladorozowe i wlewam do zupy. nigdy mi sie nei zwazyla.
late - 2008-12-09, 12:33

Dziewczyny, mam pytanie odnosnie strudla.

Chce zrobic na Swieta, ale mam tylko drozdze w proszku, ktorych nigdy nie uzywalam, a nie wiem, czy dostane tutaj takie zwykle. :/ Jak sie ich uzywa?

Czy ktoras z Was ma sprawdzony przepis na ciasto drozdzowe?

Dziekuje za pomoc!

(p.s. zaznaczam, ze ciasto ma byc polskim akcentem, wiec bardzo mi zalezy na tym, aby sie udalo :zawstydzony: )

Kary - 2008-12-09, 12:35

Cytat:
Chce zrobic na Swieta, ale mam tylko drozdze w proszku, ktorych nigdy nie uzywalam, a nie wiem, czy dostane tutaj takie zwykle. :/ Jak sie ich uzywa?


Ja robiłam bułeczki na drożdżach instant. Z tego co pamiętam rozpuszczało się je w odrobinie ciepłego mleka.

Cytat:
Czy ktoras z Was ma sprawdzony przepis na ciasto drozdzowe?


A jeśli chodzi o przepisy, to polecam blog:

http://www.mojewypieki.blox.pl/

;)

Nabla - 2008-12-09, 13:41

late napisał/a:
drozdze w proszku


Suszone? Instant? To spora różnica.

late - 2008-12-09, 14:03

Nabla napisał/a:
Suszone? Instant? To spora różnica.


o ja! jak ja nawet tego nie odrozniam, to moze sie lepiej za to ciasto nie brac :masakra:

drozdze sa instant Dr. Oetkera, no i niby jest wszystko napisane na opakowaniu, ale ja mam przepis ze 'zwyklymi' drozdzami, wiec troche sie boje :niepewny:

Nabla - 2008-12-09, 14:06

Jak instant to po prostu sypiesz do mąki jak proszek do pieczenia. Jak suszone to trzeba je obudzić, zrobić rozczyn w ciepłym mleku z cukrem i mąką itp.
late - 2008-12-09, 14:08

ok - dzieki wielkie Nabla,

trzymjacie kciuki! :oczami:

Domino - 2008-12-09, 15:52

jak zrobić DOBRĄ surówkę z marchewki? taką jak w barach mlecznych ;)
Kary - 2008-12-09, 16:12

Domino napisał/a:
jak zrobić DOBRĄ surówkę z marchewki? taką jak w barach mlecznych ;)


O ile się nie mylę to do surówek marchewkowych serwowanych w barach mlecznych dodawana jest odrobina śmietanki (ja osobiście tego niecierpię ;) ).

Domino - 2008-12-09, 16:21

Kary napisał/a:
Domino napisał/a:
jak zrobić DOBRĄ surówkę z marchewki? taką jak w barach mlecznych ;)


O ile się nie mylę to do surówek marchewkowych serwowanych w barach mlecznych dodawana jest odrobina śmietanki (ja osobiście tego niecierpię ;) ).
śmietanki, naczy się słodkiej? ;)

a jaką lubisz? może mi zasmakuje :)

Kary - 2008-12-09, 16:58

Domino napisał/a:
Kary napisał/a:
Domino napisał/a:
jak zrobić DOBRĄ surówkę z marchewki? taką jak w barach mlecznych ;)


O ile się nie mylę to do surówek marchewkowych serwowanych w barach mlecznych dodawana jest odrobina śmietanki (ja osobiście tego niecierpię ;) ).
śmietanki, naczy się słodkiej? ;)

a jaką lubisz? może mi zasmakuje :)


No chyba słodkiej ;)

Ja tam marchewkę tradycyjną preferuję :D Jabłko, marchew, trochę cukru, kilka kropel cytryny ;)

lara - 2008-12-09, 17:13

Ja do marchewki dodaję chrzanu. Uwielbiam taką.


A ja w temacie mąki.
Czym się różnią od siebie poszczególne rodzaje mąki?
Temat wyszedł jak mi zbrakło mąki do pierniczków. Wyskoczyłam do sklepu na szybko i pani mnie pyta jką chcę ta mąkę. Powiedziałam, że jakąkolwiek. Źle zrobiłam? ;)

Nabla - 2008-12-09, 17:19

Różnią się czterema rzeczami - rodzajem ziarna (pszenna, żytnia) stopniem oczyszczenia (czy biała czy z pełnego przemiału), ziarnistością zmielenia (czy bardzo drobno na puch, jak tortowa, czy prawie na kaszkę, jak krupczatka) i zawartością glutenu - to jest siła rośnięcia i elastyczności ciasta.

Na ciastowy użytek wystarczy odróżnić tortową, wrocławską i krupczatkę. Wrocławska jest "uniwersalna", tortowa do lekkich, puchowych ciast, krupczatka do kruchych i ciężkich.

Aha - ale ta wrocławska to mój regionalizm ;) Pewnie są inne regionalne odpowiedniki.

Tu zresztą jest wątek mączny.

dobbi - 2008-12-09, 17:28

Nabla napisał/a:
Aha - ale ta wrocławska to mój regionalizm

u mnie się zawsze dzieliło mąkę na wrocławską i poznańską ;) ale jaka w tym była różnica oprócz regionu, pojęcia nie mam

patt - 2008-12-09, 17:46

W przepisie na żeberka, które rudasek robiła było, że piec pod folią.
Aluminiową rozumiem?
I teraz, którą stroną do środka? Maową czy błyszczącą?

naturella - 2008-12-09, 19:47

Ja w kwestii śmietany, żeby się nie zwarzyła - do szklanki wlewamy śmietanę, tyle, ile chcemy dodać i trochę gorącej zupy, merdamy wszystko razem i wlewamy do gara. Nie ma opcji, żeby to nie wypaliło:)
saskiia - 2008-12-09, 22:05

naturella napisał/a:
Ja w kwestii śmietany, żeby się nie zwarzyła - do szklanki wlewamy śmietanę, tyle, ile chcemy dodać i trochę gorącej zupy, merdamy wszystko razem i wlewamy do gara. Nie ma opcji, żeby to nie wypaliło:)


jest opcja, nat. zdecydowanie jest opcja :masakra:

poohatka - 2008-12-10, 09:17

Domino napisał/a:
jak zrobić DOBRĄ surówkę z marchewki? taką jak w barach mlecznych ;)


słodka śmietanka z cukrem i cytryną - mniaaam :zawstydzony:

Domino - 2008-12-10, 09:32

poohatka napisał/a:
Domino napisał/a:
jak zrobić DOBRĄ surówkę z marchewki? taką jak w barach mlecznych ;)


słodka śmietanka z cukrem i cytryną - mniaaam :zawstydzony:
o! spróbuję! :)
gonick - 2008-12-10, 12:25

patt napisał/a:
W przepisie na żeberka, które rudasek robiła było, że piec pod folią.
Aluminiową rozumiem?
I teraz, którą stroną do środka? Maową czy błyszczącą?


Aluminiową :]
Bez różnicy :)

Freyja - 2008-12-10, 15:31

gonick napisał/a:
Bez różnicy :)

Chyba jednak nie... Wiem, że jedna strona przepuszcza ciepło, a druga nie, ale w życiu nie zapamiętam która to która... ;)

focia - 2008-12-10, 15:40

Teoretycznie błyszczącą do dołu - ona odbija ciepło. Przynajmniej tak prawią :)
gonick - 2008-12-10, 15:49

Freyja napisał/a:
gonick napisał/a:
Bez różnicy :)

Chyba jednak nie... Wiem, że jedna strona przepuszcza ciepło, a druga nie, ale w życiu nie zapamiętam która to która... ;)


to moze inaczej - w moim przepisie: bez różnicy :)
zdaję sobie sprawę z zasady działania folii aluminiowej ale jakoś nigdy się do tego nie stosowałam i zawsze wszystko wychodziło :]

Freyja - 2008-12-10, 15:54

gonick napisał/a:
to moze inaczej - w moim przepisie: bez różnicy :)
zdaję sobie sprawę z zasady działania folii aluminiowej ale jakoś nigdy się do tego nie stosowałam i zawsze wszystko wychodziło :]


Ja też nigdy się nie stosowałam :masakra:
Ino gdzieś poszłyszałam takie dziwy

ihasia - 2008-12-10, 18:18

Dziewczyny mam pytanie.. chciala bym na Wigilie dla rodzicow ugotowac barszcz ze swiezych burakow. Bardzo im smakuje moj barszcz. Pierwotnie mielismy spedzac swieta razem wiec gdybym ugotowala to na swiezo. na wigilie wyjezdzamy do polski, chciala bym sie dowiedziec.. czy barszcz mozna mrozic.. taki czysty barszcz.. Nabla ratuj..
troche sie waham.. bo raczej zagotowywac go nie wolno.. chyba ze po wyciagnieciu z zamrazalnika odczekac az sam sie roztopi.. kurcze mam zgryz i nie wiem..

patt - 2008-12-10, 18:22

gonick napisał/a:
to moze inaczej - w moim przepisie: bez różnicy


O to dobrze. Bo my raz piekliśmy kukurydzę zawijaną w folię. Zawijaliśmy jak popadło, raz tak, raz tak i część się upiekła, a część nie.
Niestety do tej pory ne pamiętam którą do środka :masakra:

dobbi - 2008-12-10, 18:23

ihasia, można mrozić! tzn ja mroziłam i po rozmrożeniu był pyszny.
rozmrażałam go na maleńkim ogniu az odtajał.

Nabla - 2008-12-10, 19:15

Ihasia - dobbson ma recht, każdą zupę można mrozić. Najlepiej w porcjach takich, żeby całość zjeść po odmrożeniu. Rozmrażać w lodówce przez noc albo na szybko w mikrofalówce czy na małym gazie pod przykryciem.

A najfajniej to się zupy mrozi tak - wkładasz do garnka woreczek foliowy strunowy, nalewasz zupę tak do 2/3, zamykasz woreczek prawie od końca, odciskasz nadmiar powietrza i zamykasz całkiem. Potem woreczek kładziesz na płasko w zamrażarce i wuala, zamarza szybko, pięknie się przechowuje i nie zajmuje miejsca.

dobbi - 2008-12-10, 19:19

Nabla napisał/a:
A najfajniej to się zupy mrozi tak - wkładasz do garnka woreczek foliowy strunowy, nalewasz zupę tak do 2/3, zamykasz woreczek prawie od końca, odciskasz nadmiar powietrza i zamykasz całkiem. Potem woreczek kładziesz na płasko w zamrażarce i wuala, zamarza szybko, pięknie się przechowuje i nie zajmuje miejsca.

właśnie tak mroziłam, całą noc miałam schizę, ze rano będe miała krwawo w lodówce :masakra:

ihasia - 2008-12-10, 21:40

dobbi, Nabla, wielkie dzieki dziewczyny. czyli spokojnie uraczymy rodzicow barszczykiem:-) Inne zupy mrozilam.. nie wiem dlaczego tak mi sie wydawalo ze barszczu nie.. :niepewny:
Alix - 2008-12-10, 21:44

Czy barszcz czerwony wyjdzie jeśli wrzucę cale buraki bez krojenia? Nienawidzę kroić surowyh buraków :masakra:
Nabla - 2008-12-11, 07:52

Alix napisał/a:
Czy barszcz czerwony wyjdzie jeśli wrzucę cale buraki bez krojenia? Nienawidzę kroić surowyh buraków :masakra:


Wrzuć je do malaksera i utrzyj na grubych oczkach albo przystawce do frytek, 5 sekund roboty. Z całych wyjść wyjdzie, ale w zupie chodzi o to, żeby jak najwięcej przeszło do wywaru a przy całych burakach to wyjdą smaczne gotowane buraczki w słabej zupie, zamiast wygotowane wiórki w esencjonalnym barszczu.

Alix - 2008-12-11, 17:59

Co to jest malakser?
Nabla - 2008-12-11, 18:22

Food processor? Robot kuchenny tnący? Nie wiem jak to wytłumaczyć. Takie coś:

marcia - 2008-12-12, 23:01

Alix napisał/a:
Czy barszcz czerwony wyjdzie jeśli wrzucę cale buraki bez krojenia? Nienawidzę kroić surowyh buraków :masakra:


alix ja zawsze gotuje cale....a potem scieram na tarce i robie takie do obiadu...barszcz oczywiscie zjadam :) ...uwielbiam taki z fasola i ziemniakami

CHATOR - 2008-12-14, 19:28

ja buraki kroje " jak popadnie " na małe kawałeczki i też dobrze wychodzi.
marcia - 2008-12-15, 15:12

mam pytanie.... kupilam niechcacy make nie ta co trzeba i zamiast pp mam 5kg maki z ciecierzycy i nie wiem co z tym robic... probowalam cos upichcic ale generalnie jest dosc cierpka w smaku. Ma ktos jakis pomysl?
Kinia Jones - 2008-12-30, 10:02

Mam pytanie o śledzie w oleju i w occie, takie domowe, robione na wigilię. Jak długo one się nadają do jedzenia jeśli cały czas stoją w słoiku w lodówce?
corgi - 2008-12-30, 14:05

Kinia Jones napisał/a:
Mam pytanie o śledzie w oleju i w occie, takie domowe, robione na wigilię. Jak długo one się nadają do jedzenia jeśli cały czas stoją w słoiku w lodówce?

Te w oleju (jeśli nie są wymieszane z surową cebulą) to chyba max 2 doby (licząc od momentu wyjęcia ich z pierwotnego sklepowego opakowania). Tych w occie nie jadam i nie mam doświadczenia, więc się nie wypowiem.

lara - 2008-12-30, 14:15

Ja takie w occie to nawet przez dwa tygodnie jem.

Przypomniała mi się historia, jak moja mama zaraz po swoim ślubie zaciążona, gdzieś po miesiącu się objadała śledziami, które z wesela zostały :)

Licho - 2008-12-30, 18:50

corgi napisał/a:
Te w oleju (jeśli nie są wymieszane z surową cebulą) to chyba max 2 doby (licząc od momentu wyjęcia ich z pierwotnego sklepowego opakowania).

:zdziwko: eeeeeee?????????
przecież dobę wcześniej to one muszą sobie stać z tą cebulką, żeby się dobrze przemacerowały...

corgi - 2008-12-30, 22:28

Licho napisał/a:
corgi napisał/a:
Te w oleju (jeśli nie są wymieszane z surową cebulą) to chyba max 2 doby (licząc od momentu wyjęcia ich z pierwotnego sklepowego opakowania).

:zdziwko: eeeeeee?????????
przecież dobę wcześniej to one muszą sobie stać z tą cebulką, żeby się dobrze przemacerowały...

Ja jem śledzie w oleju tylko i wyłącznie ze świeżo pokrojoną cebulką. Cebulka przemacerowana po dobie jest dla mnie (i mojego powonienia) nie do przełknięcia.

Licho - 2008-12-30, 23:10

corgi napisał/a:
Ja jem śledzie w oleju tylko i wyłącznie ze świeżo pokrojoną cebulką. Cebulka przemacerowana po dobie jest dla mnie (i mojego powonienia) nie do przełknięcia.

ja nie lubię ze świeżą cebulką... jak się cebulka ze śledzikiem nie przegryzie, to się nie liczy... pamiętam, jak pierwszy raz zrobiłam takiego śledzika i zadzwoniłam do mamy z reklamacją, że jest niedobry i co ja źle zrobiłam... :rotfl: a mama się zapytała ile odczekałam... :rotfl:

focia - 2008-12-30, 23:17

Ja te w oleju z cebulką jem jakiś tydzień :) Dla mnie cebulka musi się przegryźć z olejem i śledziem.

W occie nie mam doświadczenia.

DC - 2008-12-31, 14:13

Kinia Jones napisał/a:
Mam pytanie o śledzie w oleju i w occie, takie domowe, robione na wigilię. Jak długo one się nadają do jedzenia jeśli cały czas stoją w słoiku w lodówce?


Ja je cały czas wcinam...a zrobiłam z całego kilograma i to jeszcze przed świętami...hihihi rewolucji żołądkowych nie mam.....ale fakt, cebulkę w poniedziałek wyrzuciłam....jakoś tak mi podejrzana była.... ale śledziki ok!, tyle, że ja używałam zamiast octu cytrynki...

CHATOR - 2009-01-17, 12:50

cebule.....zwykła, biała, czerwona.......czym sie różnia i do czego sa .......czy ma to jakies znaczenie.????
Nabla - 2009-01-17, 12:58

Różnią się smakiem i to bardzo.

Zwykła cebula (brązowa, dorata) jest średnio ostra lub ostra, dobrze nadaje się do duszenia i smażenia. Czerwona jest łagodna i słodka, świetnie się sprawdza w sałatkach i słodkawych zupach i sosach, rozpada się na paćkę przy gotowaniu a smażona łatwo karmelizuje, zabarwia potrawy na czerwono lub brązowo. Szalotki są miękkie i łagodne, też dobre do sałatek albo do maślanych, delikatnych sosów.

Biała cebula to trochę ogóle określenia, bo tu już w zależności od odmiany można trafić na młodą, słodką jak jabłko albo czosnkową, która aż wyciśnie łzy z oczu.

Dodatkowo czerwona i biała cebula przechowują się o wiele gorzej niż brązowa, szybciej pleśnieją lub obsychają.

Kaesu - 2009-01-19, 12:30

Moje głupie pytanko:
Temat: marchewka z groszkiem.
Pokroję marcheweczkę, dodam groszek i co? Do wody na gotowac? Na patelnie i smażyc?? Bo nie wiem.. :zawstydzony:

Nabla - 2009-01-19, 12:35

Jaki masz groszek? Jak mrożony to tak:

Marchewkę pokroić w kostkę, zagotować w rosołku jarzynowym lub kurzym, jak będzie prawie miękka wrzucić mrożony groszek i ugotować do miękkości. Zrobić zasmażkę z łyżeczki masła i łyżeczki mąki, rozprowadzić w rosołku i zagęścić jarzynkę. Posolić, popieprzyć, dodać zieloną pietruszkę.

Kaesu - 2009-01-19, 12:57

Groszek mam z puszki
a mogę darowac sobie ten rosołek? poproszę najszyszy i najprostszy przepis

Nabla - 2009-01-19, 13:00

Kaesu napisał/a:
Groszek mam z puszki
a mogę darowac sobie ten rosołek? poproszę najszyszy i najprostszy przepis


No to wrzuć groszek jak już marchewka będzie całkiem miękka.

Rosołek możesz sobie darować, jak stosujesz to po prostu dopraw wodę do gotowania marchewki suszoną włoszczyzną czy Vegetą.

Czyli - marchewkę w kostkę, ugotować do miękkości, doprawić, dodać groszek, zagęścić. Finał.

zosiabg - 2009-01-19, 13:07

ten groszek dobrze by bylo zeby tez troche podgotowal sie. Dla kogos kto w zyciu nie robil marchek iz groszkiem po opisie moze dodac groszek zagescic i koniec, a groszek jest przeciez twardy nawet z puszki ;) Troche musi polezec ;)
patt - 2009-01-19, 13:11

Przelewać czy nie przelewać ugotowany makaron zimną wodą?
focia - 2009-01-19, 13:16

To zależy do czego ten makaron i kiedy będzie spożyty :)
zosiabg - 2009-01-19, 13:17

zalezy ;) ja plucze i przelewam jesli gotuje makaron do zupy i nie chce zeby sie skleił potem (jesli ma lezec a nie spozyty odrazu), jesli chce zeby byl wyjątkowo niesklejony biore lyzke oleju i mieszam z przeplukanym juz makaronem ;)

Jesli chce makaron do sosu to sos lepiej sie przykleja do nieprzeplukanego makaronu.

Moze ma ktos jakies inne doswiadczenia, chetnie sie przyucze, bo robie to wszystko na 'wyczucie' ;)

Nabla - 2009-01-19, 15:17

zosiabg napisał/a:
Jesli chce makaron do sosu to sos lepiej sie przykleja do nieprzeplukanego makaronu.


Do sosu tak od razu - fakt, nie płukać, ale do zapiekania jak mac'n'cheese zdecydowanie przepłukać. Do wody nie należny też dodawać oleju, bo się sos gorzej przykleja.

Makaron jajeczny, ze zwykłej pszennej mąki raczej się płucze, bo inaczej zbije się w wielką grudę.

Domino - 2009-01-20, 16:32

jak zrobić prosty sos musztardowy?
focia - 2009-01-20, 16:34

Chcesz na zimno czy ciepło?
Domino - 2009-01-20, 16:55

ciepło
Nabla - 2009-01-20, 18:23

A do czego?

Jak do drobiu to może malinowo-musztardowy?

Zagotować rosołek drobiowy przyprawiony zielem angielskim i liściem laurowym. Podsmażyć na maśle drobno posiekaną cebulę, marchewkę i seler naciowy, rozgotować w rosołku i zmiksować. Dodać musztardę i marmoladę (na pół litra sosu po 2 łyżki), łyżeczkę whisky lub brandy, dużo czarnego pieprzu, dosolić. Zagotować, zdjąć z ognia i zabielić śmietaną kremówką rozmieszaną z żółtkiem. Nie gotować.

Jak mniej oryginalnie to wystarczy do dowolnego wywaru spod pieczeni lub jarzynowego dodać łyżkę musztardy i kwaśną śmietanę.

poohatka - 2009-01-20, 18:34

moja mama robi tak: do garnka trochę masła, do tego trochę mąki (myślę, że ze 2 łyżki? jak na beszamel), potem woda (zamiast mleka) i do tego musztarda - i potem doprawić solą i cukrem - u nas w to się wrzuca połówki jajek na twardo :)
Domino - 2009-01-20, 19:25

poohatka napisał/a:
moja mama robi tak: do garnka trochę masła, do tego trochę mąki (myślę, że ze 2 łyżki? jak na beszamel), potem woda (zamiast mleka) i do tego musztarda - i potem doprawić solą i cukrem - u nas w to się wrzuca połówki jajek na twardo :)
no to ja zrobiłam dokładnie tak jak napisałaś! sama wymyśliłam ;) i wyszło fajnie

Nabla ten Twój też brzmi interesująco, ale ja potrzebowałam do prozaicznych mielonych teściowej ;)

i BTW Nabla mam pytanie: skąd Ty to wszystko wiesz??? :)

Nabla - 2009-01-20, 20:24

Domino napisał/a:
i BTW Nabla mam pytanie: skąd Ty to wszystko wiesz??? :)


Z łakomstwa ;)

Domino - 2009-01-20, 21:02

Nabla napisał/a:
Domino napisał/a:
i BTW Nabla mam pytanie: skąd Ty to wszystko wiesz??? :)
Z łakomstwa ;)

no ja też łakoma jestem, a nie wiem tego wszystkiego co Ty :hyhy:

Nabla - 2009-01-20, 21:06

Widać mniej jesz :rotfl:
lara - 2009-01-20, 21:53

Nie umiem zrobić miękkiej wołowiny! Nie umiem i już! Help...
Nabla - 2009-01-20, 22:02

lara napisał/a:
Nie umiem zrobić miękkiej wołowiny! Nie umiem i już! Help...


Są tylko dwie opcje. Albo robisz bardzo dobrej jakości wołowinę na krwisto albo gorszej jakości na mocno-rozgotowaną. Inaczej to można sobie darować.

Więc albo kup na prawdę piękny gruby stek i obsmaż go po kilka minut na super-ostrym ogniu z obu stron albo kup jakieś mięso poprzerastane, pokrój w kawałki, obsmaż, wymieszaj z warzywami i duś do skutku przez kilka godzin z dodatkiem przypraw, alkoholu, musztardy na gulasz.

aniobelek - 2009-01-20, 22:04

to ja szybkie pytanko:jak usmazyc mieso na gulasz na przyklad na ostro i nie upier.... calej kuchenki. pytam bo sie dzisiaj naszorowalam.przeciez nie przykryje a prychalo , ze ho ho
Nabla - 2009-01-20, 22:06

aniobelek napisał/a:
to ja szybkie pytanko:jak usmazyc mieso na gulasz na przyklad na ostro i nie upier.... calej kuchenki. pytam bo sie dzisiaj naszorowalam.przeciez nie przykryje a prychalo , ze ho ho


Są takie pokrywki z siatki na patelnię, zapobiegające pryskaniu a pozwalające na odparowanie wody:

aniobelek - 2009-01-20, 22:08

i to dziala? czy mozna rownie "rumiano" podsmarzyc w garnku wysokim?
Nabla - 2009-01-20, 22:09

Jak wyszarpniesz z szafki to działa, mi się nigdy nie chce ;) W wysokim garnku też jak najbardziej ok, tyle, że mieszanie masz trochę utrudnione.
aniobelek - 2009-01-20, 22:10

to sie chyba na garnek przerzuce.dzieki wielkie.
lara - 2009-01-21, 08:57

Nabla napisał/a:
lara napisał/a:
Nie umiem zrobić miękkiej wołowiny! Nie umiem i już! Help...


Są tylko dwie opcje. Albo robisz bardzo dobrej jakości wołowinę na krwisto albo gorszej jakości na mocno-rozgotowaną. Inaczej to można sobie darować.

Więc albo kup na prawdę piękny gruby stek i obsmaż go po kilka minut na super-ostrym ogniu z obu stron albo kup jakieś mięso poprzerastane, pokrój w kawałki, obsmaż, wymieszaj z warzywami i duś do skutku przez kilka godzin z dodatkiem przypraw, alkoholu, musztardy na gulasz.


Dzięki.
Kilka godzin mówisz?
To ja chyba za krótko duszę po prostu... Bo mięso kotom podebrałam, więc pierwszej jakości nie było ;)

Nabla - 2009-01-21, 09:22

Tak. Stroganow to jest chyba jedyne odstępstwo, ale jego właśnie się robi z super-polędwicy. Cała reszta wołowiny to długodystansowiec (możesz wrzucić gulasz do garnka żaroodpornego i wpakować do piekarnika pod przykryciem na 2-3 godziny. Nie przypali się i nie musisz mieszać).
lara - 2009-01-21, 09:32

No tak, ale jak robię obiad pół godziny to już jest długo.
To pomysł na weekendy jedynie ;)

Nabla - 2009-01-21, 10:20

Nikt Ci nie każe stać i patrzeć na ten garnek w piecu... wrzucasz to wszystko wieczorem do gara, wpakowujesz do piekarnika i zapominasz. Następnego dnia tylko odgrzać.
Antka - 2009-01-21, 10:36

No właśnie, ja w temacie wołowiny. Odmrażają mi się 2 steki na dzisiejszą kolację. Czyli mam je wrzucić na rozgrzany tłuszcz i po kilka sekund? A jak to doprawić (jestem na SB, więc proszę o opcje bez musztardy)? Jak posolę to stwardnieje czy nie? I smażyć na zakrytej patelni czy nie? Proszę łopatologicznie, bo mi marzy dobre mięsko a nie podeszwa.
Nabla - 2009-01-21, 10:44

Kilka sekund to przesada ;) Zależy od grubości steku, ale tak kilka minut na każdej stronie powinno dać pożądany efekt (ja najbardziej lubię steki w wersji "black and blue" czyli zwęglone z zewnątrz a krwiste w środku - na takie potrzebujesz bardzo gorący grill i około 2 minut na każdą stronę. Na krwisty potrzebujesz po 4-5 minut na stronę, na średnio wysmażony do 8. Jak na wysmażony to nie gadaj ze mną ;) )

Z przypraw to polecam tylko sól i pieprz, nic więcej nie trzeba dobrej wołowinie. Aha, po usmażeniu stek musi odpocząć - więc zanim zaczniesz kroić daj mu poleżeć ze 2-3 minuty, pod przykrywką z folii aluminiowej. Będzie bardziej soczysty.

Poglądowo:

focia - 2009-01-21, 10:50

Nabla, wykorzystam Cię :)

Potrzebuję przepisu na sos malinowy do sałatki z wątróbką :D Jadłam to i umarłam z zachytu, a nie mam zielonego pojęcia jak sos zrobić. Podobny był do vinegretu, ale malinowy...

Antka - 2009-01-21, 11:12

Nabla napisał/a:
Jak na wysmażony to nie gadaj ze mną


to chyba od dzisiaj nie gadamy :cool2:

tym bardziej ze
Nabla napisał/a:
ja najbardziej lubię steki w wersji "black and blue" czyli zwęglone z zewnątrz a krwiste w środku

bleeeeeeeeee!!!!!!!!!!

Ale za pomoc dzieki, przetrenuje i dam znac jak mi poszlo :)

Nabla - 2009-01-21, 11:14

focia napisał/a:

Potrzebuję przepisu na sos malinowy do sałatki z wątróbką :D Jadłam to i umarłam z zachytu, a nie mam zielonego pojęcia jak sos zrobić. Podobny był do vinegretu, ale malinowy...


:zawstydzony: Ja kupuję gotowy, ten:


A jak na ciepło to przepis dałam parę postów wyżej.

Kasia - 2009-01-21, 11:21

aniasz napisał/a:
Nabla napisał/a:
ja najbardziej lubię steki w wersji "black and blue" czyli zwęglone z zewnątrz a krwiste w środku

bleeeeeeeeee!!!!!!!!!!

Ale za pomoc dzieki, przetrenuje i dam znac jak mi poszlo :)


takie są najlepsze :lizak:

focia - 2009-01-21, 11:23

Nabla napisał/a:
focia napisał/a:

Potrzebuję przepisu na sos malinowy do sałatki z wątróbką Jadłam to i umarłam z zachytu, a nie mam zielonego pojęcia jak sos zrobić. Podobny był do vinegretu, ale malinowy...


Ja kupuję gotowy, ten:


A jak na ciepło to przepis dałam parę postów wyżej.


Nabla, przywieziesz mi? Będziesz jakoś niedługo w Polsce, co? :)

Nabla - 2009-01-21, 11:30

Focia, dam Ci na spotkaniu, import prosto z Holandii ;)
focia - 2009-01-21, 11:35

Uwielbiam Cię :)
Antka - 2009-01-21, 12:02

A na jakim spotkaniu, he?
Antka - 2009-01-22, 12:21

Dobra, zrobiłam te steki - po 3 minuty z każdej strony. Twardość wyszła OK, ale mięso miało dziwny smak i ostatecznie i tak ich nie zjedliśmy. Kupiliśmy już inne mięso i drugie podejście w weekend, ale teraz już wiem co robić :)

A teraz pytanie o rosół. Kiedyś wyczytałam (w tym wątku najprawdopodobniej) żeby wkładać kuraka do zimnej wody, dodać warzywa i gotować - i rosół wyjdzie. No więc mi nie wyszedł, w sensie wyszedł rosół nakryty jakąś obrzydliwą białą pianą. To normalne? Co z tym zrobić?

Nabla - 2009-01-22, 12:24

Tu masz wszystko o rosole
Antka - 2009-01-22, 14:59

Nabla napisał/a:
Tu masz wszystko o rosole


Osz kurna, miliardylion postow o rosole :niepewny: Zatkalo mnie.

Kaesu - 2009-01-28, 09:35

Kochane
Poradźcie - co do kaszy gryczanej na 2 danie
<Mój mąż tak mnie prosi o gryczaną, ale co do niej? Jakie mięsko? Od razu mówię, że on nie jada warzyw, niestety..
jak szybko cos przyrządzić i - błagam -ŁATWO!, bo ja dwie lewe ręce mam! :D

Caska - 2009-01-28, 09:53

Kaesu, wg mnie każde mięso z sosem - najlepiej jakiś gulasz.

A najszybciej to do kaszy jajka sadzone :D jak dla mnie bardzo pasują.

ihasia - 2009-01-28, 10:00

Kasza gryczana ze skwareczkami ( albo podsmazonym wedzonym boczkiem i cebulka) do tego kwasne mleczko.
Albo kasza gryczana bez miesa z sosem grzybowym albo pieczarkowym.
Albo kasza gryczana z bialym serem
Albo kotlety z kaszy gryczanej.

poohatka - 2009-01-28, 10:02

tylko jajko musi być odpowiednio "posadzone" - ścięte białko, najlepiej z chrupiącym brzegiem i płynne żółtko... oooo... się rozmarzyłam :love:

idę się leczyć :masakra:

ihasia - 2009-01-28, 10:05

poohatka- zaraz sie leczyc... ja jakos mocno glodna sie zrobilam.. a przeciez niedawno zjadlam sniadanie. Tak wiec na drugie u mnie dzisiaj tez bedzie kasza:-)
Nabla - 2009-01-28, 10:24

Kaesu napisał/a:
Poradźcie - co do kaszy gryczanej na 2 danie


Może grzyby? Ugotować kilka suszonych grzybów, podsmażyć pieczarki albo boczniaki z cebulą, zalać wywarem z suszonych, dodać kasze gryczana, sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy i majeranek i pogotować, aż kasza zmięknie.

Caska - 2009-01-28, 10:28

Cytat:
tylko jajko musi być odpowiednio "posadzone" - ścięte białko, najlepiej z chrupiącym brzegiem i płynne żółtko... oooo... się rozmarzyłam :love:


ooo taaaaak ...
to już wiem co będzie w piątek na obiad :)

Kaesu - 2009-01-28, 11:00

z tym jajkiem to dobry pomysł
ale kasza nie będzie zbyt sucha? bo jak by było mięsko to sosik by się znalazł, a do jajka co?

poohatka - 2009-01-28, 11:10

do jajka marchewka z groszkiem 8)


no to pozamiatane - umrę dzisiaj z głodu, fantazjując o jajku sadzonym i marchewce z groszkiem :mur:

zosiabg - 2009-01-28, 11:32

aniasz napisał/a:
A teraz pytanie o rosół. Kiedyś wyczytałam (w tym wątku najprawdopodobniej) żeby wkładać kuraka do zimnej wody, dodać warzywa i gotować - i rosół wyjdzie. No więc mi nie wyszedł, w sensie wyszedł rosół nakryty jakąś obrzydliwą białą pianą. To normalne? Co z tym zrobić?


zagotowalas ten rosół ? czy nie dopuscilas do wrzenia ? nie powinno sie zagotowac rosolu a jesli masz biale burzyny na wierzchu to zdejmij, przelej przez drobne sitko (tylko nie do zlewu ;D) da sie zjesc ;) Pamietam jak kiedys przelalam rosol zeby byl bez farfocli i przelewalam przez sito prosto do zlewu ;) Myslalam ze sie porycze wtedy, potem ryczalam ze smiechu razem z M. ;)

a do gryczanej chyba gulasz najlepszy ;) ja tam lubie gryczaną, kotleciki mielone, tluszczyk z kotlecikow mielonych i ogorki kiszone :D

Kaesu - 2009-01-28, 11:50

Jeszcze jedno pytanko: czy jak zrobie z tą kaszą jajka z patelni, to czy mogę polać kaszę sosem do pieczeni? czy będzie to wszystko ze sobą współgrało?

chciałabym zeby kasza miała sosik

Zosia- czemu nie do zlewu?>? ja do zlewu to wylewam!!

Poohatka: ja mam wielandziego smaka na marchewkę z groszkiem i na buraczki///juz od kilku dni

Antka - 2009-01-28, 11:58

zosiabg napisał/a:
zagotowalas ten rosół ?

No jasne ze zagotowalam! I to jeszcze na wielkim ogniu. Nie wiedzialam, ze nie wolno :zdegustowany:

Kaesu - 2009-01-28, 12:00

mi rosół jeszcze nie wychodzi taki jak mamy czy tesciowej.. gotuję tylko na kurczaku i dodaję kostkę rosołową..
saskiia - 2009-01-28, 12:05

Kaesu napisał/a:
Zosia- czemu nie do zlewu?>? ja do zlewu to wylewam!!
rosół??? :rotfl:

zosi chodziło chyba o podstawienie sitka nad zlew i lanie rosołu do zlewu :) raczej wtedy ciężko go zjeść ;)

zosiabg - 2009-01-28, 12:12

dokladnie ;) to 'do zlewu' to tak doslownie :D nie podlozylam nic pod spod .. ma sie czasem zacmienia, kazdemu sie zdarza :) tak samo jak raz prawie zalałam pojemnik z cukrem zamiast herbate ktora lezala obok ;) w ostatniej chwili sie zorientowalam :D

ja rzadko kiedy robie rosół na calym kurczaku, raczej na porcjach rosolowych, czasem dorzucam jakiegos czerwonego mieska z koscią, ale to malutko, lubie mieszany, jak nei mam, to czasem kostke wołową ale staram sie nie bo to chemia mimo wszytsko. Nie wyjdzie mi nigdy dobry rosol bez dobrej marchwi i pora. Seler, pietruszka jakos mniej u mnie ważą na smaku, marchew musi byc pierwsza klasa :) No i musi byc dobry drób :)

aniasz napisał/a:
No jasne ze zagotowalam! I to jeszcze na wielkim ogniu. Nie wiedzialam, ze nie wolno


to juz wiesz ;) ja w sumie samouk jestem, nikt mnie nie uczyl, przepisy z netu, ale zawsze przegladam kilak stron z przepisami, zawsze na ktorejs jest wlasnie taka mala adnotacja o ktorej nikt nie wspomina bo to takie oczywiste ;) Tak samo nie wiedzialabym ze jak sie robi cos na drozdzach to musi byc w temperaturze pokojowej, warto przejrzec czasem pare stron :D ciekawe jakby wyszlo ciasto jakbym dodala prosto z lodowki albo gorące :)

saskiia - 2009-01-28, 12:27

a ja bym chciała gulasz zrobić, skoro już o gulaszach mowa była.
ale... nigdy nie robiłam, nie znam się na czerwonym mięsie i nie wiem jak :zawstydzony: pomocyyyy!

focia - 2009-01-28, 12:39

Gulasz można zrobić nie tylko z wołowego :) Z wieprzowego, albo indyka także.

Ja najczęściej robię z tzw. krzyżówki bądź łopatki.

Mięso kroję w kostkę, podsmażam z cebulą w piórkach bądź półplasterkach - tak, żeby zrumienić. Wrzucam do gara, zalewam wodą, żeby przyryła mięso. Dodaję przyprawy - majeranek, ziele angielskie, pieprz, sól, paprykę ostrą i słodką. Duszę na małym ogniu do miękkości, zaprawiam śmietaną. Często pod koniec dodaję pokrojoną czerwoną paprykę i inne warzywa, pieczarki, tak, żeby zmiękły, ale się nie rozgotowały.

zosiabg - 2009-01-28, 12:43

focia napisał/a:
Często pod koniec dodaję pokrojoną czerwoną paprykę


oj tak tak :) Pyycha jest z papryką.

Za mną ostatnio chodzi taka potrawka z kurczaka jak w przedszkolu kiedys. Znalazlam nawet przepis http://www.gotowanie.wkl.pl/przepis12897.html macie jakies sugestie czy zmieniac w nim cos ? Nigdy tego nei robilam :)

ihasia - 2009-01-28, 12:46

Kaesu napisał/a:
czy jak zrobie z tą kaszą jajka z patelni, to czy mogę polać kaszę sosem do pieczeni?


Mozesz.. ale na moj gust ( a wiadomo ze gusta sa rozne) nie pasuje..

Jesli ta kasze polejesz tluszczykiem ze smazenia jajka to napewno nie ebdzie sucha. Do tego jakas surowka albo ogorek kiszony i jedzenie pierwsza klasa.

przez Ciebie moja droga tez mam dzisiaj kasze- wlasnie dochodzi potem tylko skwareczki i kwasne mleczko mniam.

zosiabg napisał/a:
Za mną ostatnio chodzi taka potrawka z kurczaka jak w przedszkolu kiedys. Znalazlam nawet przepis http://www.gotowanie.wkl.pl/przepis12897.html macie jakies sugestie czy zmieniac w nim cos ? Nigdy tego nei robilam


sosu worcester nie musisz dawac- nie sadze by w naszych przedszkolnych czasach panie kucharkeczki - dodawaly:-)
Potrawke robie na drugi dzien po gotowaniu rosolu przewaznie..miesko z rosolu, lekko podsmazam wlasciwie nie rumienie, podlewam woda podduszam, robie mini zasmazke do tego przyprawy, groszek zielony, pokrojone warzywa z rosolu pietruszka.

zosiabg - 2009-01-28, 13:08

ihasia napisał/a:
przez Ciebie moja droga tez mam dzisiaj kasze- wlasnie dochodzi potem tylko skwareczki i kwasne mleczko mniam.


kupujecie kefiry/maslanki czy robicie same mleko kwasne ? z jakiego mleka najlepiej wychodzi ? Moi rodzice pameitam ze robili z tego mleka w folii ale to raczej z tego powodu ze bylo tanie, a nie dlatego ze lepsze wiec nie wiem czy lepsze wyjdzie z kartonu, butelki, folii ?

ihasia - 2009-01-28, 13:12

Dobre kwasne wychodzi z mleka swiezego- stoi zawsze w lodowkach w sklepie( butelka) Pasteryzowane a kartonika niby tez sie nadaje.. ale jest niedobre. Ja sama nie robie, kupuje maslanke, albo kefir. Jedynie u tesciow pijam kwasne z mleka od krowu.. raz do roku jak tam jestem:-( z przyzwyczajenia napisalam ze kwasne mleczko mamy dzisiaj do kaszy- mamy niestety tylko kupna maslane- ale tez jest niezla:-)
focia - 2009-01-28, 13:15

Z kartonu zsiadłe mi nie wychodzi.

Mam Pana, który dostarcza mi mleko "prosto od krowy" i z takiego wychodzi super :)

ihasia - 2009-01-28, 13:16

do kartonowego slyszalam ze cos sie dodaje, kwasek czy cus. Wiem ze nie jest smaczne..
gonick - 2009-01-28, 13:48

zosiabg napisał/a:
ze robili z tego mleka w folii ale to raczej z tego powodu ze bylo tanie


moi też, ale z tego powodu, że jest najlepsze i nie UHT
UHT nigdy się nie zsiądzie jak to z folii

Wlewasz do garnka i odstawiasz :)
jesli bardzo Ci się spieszy dolewasz do 2 litrów mleka 1 kefir z butelki, np. Robico

uwielbiam zsiadle mleko, chociaz z braku czasu posiłkuję się najczesciej maslanką lub kefirem

zosiabg - 2009-01-28, 13:49

u nas pare dni stalo ;)
gonick - 2009-01-28, 14:10

zosiabg napisał/a:
u nas pare dni stalo ;)


a spieszy Ci sie gdzies? ;)

Ardabil - 2009-01-28, 14:35

kartonikowe mleko prędzej spleśnieje niż się zsiądzie. W procesie produkcji jest poddawane takim procesom, które z zasady nie pozwalają mu się zsiąść.
Licho - 2009-01-28, 16:33

ja bym do nazw "kartonik", "butelka" czy "folia" się nie przywiązywała, bo niestety trzeba czytać co jest napisane - nie w każdej foli jest świeże mleko nie w każdym kartoniku UHT i nie każde świeże jest świeże...

a żeby zrobić mleko zsiadłe to warto dokupić buteleczkę zsiadłego (acidofilo) i zakwasić
poza mlekiem tradycyjnym pochodzącym bezpośrednio od krowy :cool2: te które są ze sklepu zsiadają się w bardzo ograniczony sposób

jogurty tak samo zakwaszam kupując małe jogurciki (warto potestować, który smak lubicie bo w zależności od firmy wychodzą różne jogurty) - analogicznie kefir

Nabla - 2009-01-28, 16:52

Licho napisał/a:
analogicznie kefir


Nie za bardzo. Kefir jest wynikiem przetwarzania mleka przez kolonię grzybów i bakterii. O ile w jogurcie bakterie sobie pływają po całości to grzyb kefirowy jest oddzielnym organizmem. Swoją droga bardzo fajnym, mój ma nawet imię ;)

zosiabg - 2009-01-28, 18:21

w sumei to kolo ryneczku u mnie stoi zawsze babcia z mlekiem ;)
ihasia - 2009-01-28, 21:48

Nabla napisał/a:
mój ma nawet imię


No nie badz taka, przedstaw nam kolege:-)

Nabla - 2009-01-29, 08:38

ihasia napisał/a:
Nabla napisał/a:
mój ma nawet imię


No nie badz taka, przedstaw nam kolege:-)


Bob :D Nazywa się Bob i produkuje pół litra kefiru na dobę. A jak wyjeżdżam to hibernuje w zamrażarce.

Wygląda tak (fotka z allegro)

sinusoida - 2009-01-29, 09:14

ihasia napisał/a:
do kartonowego slyszalam ze cos sie dodaje, kwasek czy cus. Wiem ze nie jest smaczne..


Żywe kultury pałeczek kwasu mlekowego można kupić w aptece, wystarczy poprosić o Lakcid lek osłonowy podawany przy antybiotykach . Można dodać do mleka z kartonu i otrzymać pełnowartościowe zsiadłe mleko. Co prawda ja nie lubię, więc nie robiłam, ale warto spróbować. A czemu miałoby nie być smaczne?

Robienie jogurtów i kefiru na zasadzie doleję gotowy do mleka może nie dawać satysfakcjonujących efektów. Większość zakładów produkujących jogurt produkuje je z mleka pasteryzowanego (jałowego) dodając swoje szczepy bakterii po czym ponownie je pasteryzuje zabijając bakterie. Te które mają pozostać żywe dodaje się a końcu w postaci liofilizowanego proszku. Więc dodając jogurt nie mamy gwarancji, ze pełny zestaw bakterii, które biorą udział w produkcji jest tam nadal obecny.

Był kiedyś (jeszcze za czasów mojej podstawówki :) fajny artykuł w "Wiedzy i Życiu" na ten temat.

ihasia - 2009-01-29, 09:29

sinusoida napisał/a:
A czemu miałoby nie być smaczne?

Pilam u kolezanki.. i niestety nie smakowalo mi.

sinusoida - 2009-01-29, 10:17

ihasia napisał/a:
sinusoida napisał/a:
A czemu miałoby nie być smaczne?

Pilam u kolezanki.. i niestety nie smakowalo mi.

Hmm... Lakcid to po prostu te same bakterie, więc wpływu na smak nie powinien mieć.... no chyba, że zrobi się z mleka odtłuszczonego ;)

sinusoida - 2009-01-29, 10:25

Pogooglałam trochę i znalazłam link do stronki ze składem preparatów probiotycznych

Może smak to kwestia wyboru odpowiedniego preparatu (odpowiedni zestaw bakterii)

Mnie od wiejskiego mleka odpycha zapach krowy, zsiadłe mleko ciągle ma tę właściwość. Z ostatniego "swojskiego" mleka zsiadłego zrobiłam racuchy, bo w innej formie nie było akceptowalne.

Licho - 2009-01-29, 10:35

Nabla napisał/a:
Licho napisał/a:
analogicznie kefir

Nie za bardzo.

odszczekuję...
napisałam z rozpędu, w sumie kefiru nie robiłam :rotfl:

ihasia - 2009-01-29, 10:46

wiesz ze nie wiem jakie to mleko bylo, wiem ze uht i ze nie smakowalo jak kwasne mleko tylko jak.. zepsute.
Domino - 2009-01-29, 22:03

mam suszoną żurawinę,
co mogę fajnego z nią zrobić? póki co mam plan zjeść ją solo ;) bo nie wiedziałam, że suszona jest taka dobra :lizak:

Nabla - 2009-01-29, 22:12

Sernik! Obłędny jest taki delikatny, gotowany w kąpieli wodnej, aromatyzowany skórką z cytryny albo limonki i z żurawinami.

Albo możesz dodać do sałatki, albo do budyniu albo do sosu do mięsa. Poza tym jak rodzynki - pasują do wszystkiego.

sinusoida - 2009-01-30, 07:36

Ja żurawinę w każdej postaci potrafię skonsumować.
Regularnie do musli dorzucam, równie ochoczo do serków homo, wiejskich etc. mięso pieczone w każdej postaci z żurawinami (taki niby-sos-niby-dżem :) mąż potrafi nawet do mielonych wcinać.

madzik - 2009-01-30, 07:58

A ja poszukuję coś na niedzielny obiad dla kilkunastu osób.
Najlepiej abym mogła do jednego wielkiego gara wrzucić ziemniaki i jakieś mięso, a potem żeby samo się piekło w piekarniku.
Plączą mi się po głowie udka i pokrojone ziemniaki? Pasuje? Jak to marynować, czy czymś trzeba podlewać?
Robicie podobne rzeczy?

sinusoida - 2009-01-30, 09:20

Ja za udkami nie przepadam, więc właściwie nigdy nie robię, ale jest to pomysł całkiem dobry ze względu na to, ze nie wymaga dużo zabawy w kuchni.

Z pomysłów na obiad dla dużej liczby osób ja najczęściej wykorzystuję pieczoną karkówkę/schab ze śliwkami.
Karkówkę (plastry) posypuję przyprawami (pieprz, wegeta, zioła- dużo bazylii przede wszystkim, jakaś przyprawa do mięsa duszonego, co kto lubi), kroję cebulkę w półtalarki obkładam listkami laurowymi dodaję ziele angielskie i pieprz w ziarenkach i na noc do lodówki.

Podsmażam na patelni karkówkę żeby się zrumieniła, przekładam do naczynia żaroodpornego, dodaję śliwki kalifornijskie (nie wędzone) i piekę. Można trochę podlać bulionem, ale karkówka jest tłustawa, więc ładnie sos puści.

Schab częściej nadziewam śliwkami w całości, wymaga podlewania, bo jest bardziej suchy. Lepiej wychodzi pieczony w rękawie foliowym.

Z ryżem poezja.

Nabla - 2009-01-30, 10:57

madzik napisał/a:
A ja poszukuję coś na niedzielny obiad dla kilkunastu osób.
Najlepiej abym mogła do jednego wielkiego gara wrzucić ziemniaki i jakieś mięso, a potem żeby samo się piekło w piekarniku.
Plączą mi się po głowie udka i pokrojone ziemniaki? Pasuje? Jak to marynować, czy czymś trzeba podlewać?
Robicie podobne rzeczy?


Jak dla kilkunastu to może nadziej indyka? Będzie masa jedzenia a roboty nie za dużo i upiec można dzień wcześniej. Obok indyka możesz wstawić do pieca ziemniaki, albo w całości na pół godziny przed końcem pieczenia drobiu, albo ułożyć w naczyniu naprzemiennie plastry ziemniaków i cebuli, posypać skwarkami z boczku i zrobić zapiekankę. Potem tylko dorobić jakąś sałatę, najlepiej słodkawą, np. zieloną sałatę ze śmietaną albo tartą marchewkę z jabłkiem albo żurawiny ze słoika i masz gotowe w parę chwil.

madzik - 2009-01-30, 11:33

Nabla ale mi ślinka pociekła... Zwłaszcza na te ziemniaki ze skwarkami :D
Ja w życiu indyka nie robiłam, nawet nie wiem gdzie go kupić - może być mrożony bo tylko takie gdzieś widziałam?...

Dzięki za pomysły.
sinusoida schab z żurawiną był w zeszłym tygodniu; karkówka też brzmi pysznie :)

Nabla - 2009-01-30, 11:38

Jasne, że mrożony. Tylko kup wcześniej, bo długo rozmarza a do mikroweli nie wciśniesz.

Możesz nadziać owocami, cebulą, i czosnkiem albo zrobić takie nadzienie, które "dołoży" Ci do obiadu a nie tylko nada smaku mięsu. Czyli np. z grzanek z chleba, pieczarek, cebuli i podrobów.

sinusoida - 2009-01-30, 12:43

Nabla, ale mi narobiłaś smaku na nadziewany drób.
Kurczak z nadzieniem z wątróbki i natki pietruszki albo kaczka nadziewana jabłkami....

głodna jestem...

positive - 2009-01-30, 20:27

Mam problem ;)

Robię ostatnio dla młodego klopsiki. Jako, że młody zębów za dużo nie ma i na dodatkek leniwiec, dobrze by było, żeby klopsiki były miękkie.

I tu pytanie - co zrobić żeby były miękkie?
Robię je z piersi indyczej (ew. z dodatkiem wieprzowiny) z warzywami (cukinią i marchwią - drobno starte) i bułką.
Nie wiem, czy ja tej bułki za mało daję, czy mięso za chude?
Co kolejną porcję zrobię, to coraz twardsze mi wychodzą...

Jakiś patent? Proporcje?

Domino - 2009-01-30, 21:41

Nabla napisał/a:
ułożyć w naczyniu naprzemiennie plastry ziemniaków i cebuli, posypać skwarkami z boczku i zrobić zapiekankę
te ziemniaki surowe, czy gotowane?
bo ja kocham zapiekanki ziemniaczane miłością wielką :love:


positive, a próbowałaś dodać kaszki manny, kiedyś na osesku taki przepis znalazłam, robiłam, ale Młoda za młoda jeszcze była i nie podeszły, za to mi smakowały ;)

Nabla - 2009-01-30, 21:45

Domino napisał/a:
Nabla napisał/a:
ułożyć w naczyniu naprzemiennie plastry ziemniaków i cebuli, posypać skwarkami z boczku i zrobić zapiekankę
te ziemniaki surowe, czy gotowane?
bo ja kocham zapiekanki ziemniaczane miłością wielką :love:


A spieszysz się czy nie? ;) Jak masz czas (nawet 1,5h na dużą brytfankę) to surowe. Piec trzeba pod przykryciem, żeby się ugotowały we własnej parze. Jak masz mniej czasu to trzeba obgotować albo potraktować mikrofalówką.

Domino - 2009-01-30, 21:50

Nabla napisał/a:
Piec trzeba pod przykryciem, żeby się ugotowały we własnej parze.
a mnie się wydawało, że właśnie pod przykryciem się we własnej parze ugotują ;) tzn. szybciej zmiękną,
ja właśnie robię, że na pierwsze 30 min pod przykryciem, potem odkrywam i z traktuję termoobieg+grill,
z tym, że ja zawsze z ugotowanych ziemniaków :]

Nabla - 2009-01-30, 21:53

Domino napisał/a:
Nabla napisał/a:
Piec trzeba pod przykryciem, żeby się ugotowały we własnej parze.
a mnie się wydawało, że właśnie pod przykryciem się we własnej parze ugotują ;) tzn. szybciej zmiękną,


:niepewny: ?

Domino - 2009-01-30, 21:59

Nabla napisał/a:
Domino napisał/a:
Nabla napisał/a:
Piec trzeba pod przykryciem, żeby się ugotowały we własnej parze.
a mnie się wydawało, że właśnie pod przykryciem się we własnej parze ugotują ;) tzn. szybciej zmiękną,


:niepewny: ?
ok, ufam Ci! myliłam się ;)
Nabla - 2009-01-30, 22:02

Domino napisał/a:
Nabla napisał/a:
Domino napisał/a:
Nabla napisał/a:
Piec trzeba pod przykryciem, żeby się ugotowały we własnej parze.
a mnie się wydawało, że właśnie pod przykryciem się we własnej parze ugotują ;) tzn. szybciej zmiękną,


:niepewny: ?
ok, ufam Ci! myliłam się ;)



Ale ja nie rozumiem o co chodzi, bo napisałyśmy obie dokładnie to samo, więc w czym się nie zgadzasz?

Domino - 2009-01-30, 22:23

:masakra: :hyhy: :masakra:

Nabla napisał/a:
Piec trzeba pod przykryciem, żeby się nie ugotowały we własnej parze.

ja tam widziałam nie
to przez to martini, które sobie sączę :masakra: :rotfl:

a że jesteś dla mnie wyrocznią kulinarną to zgodziłam się z Twoją teorią bez gadania ;)

Nabla - 2009-01-30, 22:24

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
positive - 2009-01-31, 08:27

Domino napisał/a:
positive, a próbowałaś dodać kaszki manny, kiedyś na osesku taki przepis znalazłam, robiłam, ale Młoda za młoda jeszcze była i nie podeszły, za to mi smakowały ;)


zamiast bułki tartej, tak? Czy dodatkowo z bułką?

zosiabg - 2009-01-31, 09:04

ja jak chce zeby byly miekkie to zamiast bulki tartej jako sklejacz daje kuskus oczywiscie nie suchy tylko nasiąkniety juz), są pyszne ;)
adriana - 2009-01-31, 22:19

positive, a jajko dodajesz?
positive - 2009-02-01, 09:56

Dodaję. A nie powinnam?
upta - 2009-02-01, 12:38

positive napisał/a:
Domino napisał/a:
positive, a próbowałaś dodać kaszki manny, kiedyś na osesku taki przepis znalazłam, robiłam, ale Młoda za młoda jeszcze była i nie podeszły, za to mi smakowały ;)


zamiast bułki tartej, tak? Czy dodatkowo z bułką?


Ja daję zamiast. Z jajkiem ;)

kiedyś jak mi zbrałko manny, to wsypałąm kleik ryżowy. :cool2: Też wyszły mieciutkie i pycha :D

elek - 2009-02-01, 18:51

a co można dać aby się skleiło i było smaczne ale bez jajka bo młody uczulony :(
sinusoida - 2009-02-02, 07:37

Ja robiłam kiedyś takie klopsiki z kaszą kukurydzianą (a może raczej z mąką).
Super się sklejały bez jajka a myślę, ze dla maluchów tez będą ok.

positive - 2009-02-02, 20:57

Kolejne pytanie za 100 punktów - co zrobić z cytrynami, które zostały mi po zeskrobaniu z nich wierzchniej warstwy skórki (do ciasta potrzebowałam)? Na razie mam 3, ale że ciasto się spodobało, to pewnie i produkcja oskalpowanych cytryn będzie większa - głupio mi wyrzucać.
dobbi - 2009-02-02, 20:59

LE-MO-NIA-DĘ!!!!!!!!!!!!!!!

część cytryn przekroić na pół i wycisnąć bardzo dokładnie sok (wraz z miąższem) do dzbanka - można do tego użyć widelca. jedna cytrynę pokroić w cienkie plastry i również włożyć do dzbanka. Wsypać cukier (do smaku 1,5 - 2 łyżki) oraz można dodać kilka listków mięty. Zalać odrobiną ciepłej wody i wymieszać żeby cukier się rozpuścił. Później dolać wody (zimnej), lodu i zamieszać.
GOTOWE!!!

algaj - 2009-02-02, 22:14

oo positive, chyba robilas to samo ciasto co i ja :hyhy:
Domino - 2009-02-02, 22:30

positive napisał/a:
co zrobić z cytrynami, które zostały mi po zeskrobaniu z nich wierzchniej warstwy skórki
albo pokroić w plasterki zasypać cukrem w słoiczku, trzymać w lodówce i dodawać do herbaty :)
nyx - 2009-02-02, 22:33

A może przepisem byście rzuciły, a nie tak cicho sza :cool2:

dobbi, przez ciebie muszę jutro ZNOWU do warzywniaka lecieć :masakra:

fagih - 2009-02-02, 23:07

Dobre są śledzie z cytryną ( ale tu musiałabyś jednak część utartej skórki zostawić bo też potrzebna )
positive - 2009-02-03, 19:04

nyx - u mnie było ciasto drożdżowe do odrywania

algaj - u Ciebie ta skóra po wypieku też się robi gorzka? :|

algaj - 2009-02-03, 20:28

positive napisał/a:
algaj - u Ciebie ta skóra po wypieku też się robi gorzka? :|

nie czułam gorzkiego smaku :niepewny: ale ja dałam prawie o połowę mniej cytryn
robilam tez werske z cukrem i cynamonem i tez pyycha

late - 2009-02-07, 22:17

Skoro nie ma glupich pytan..... :zawstydzony:

Jak nie wiem dokladnie ile, to lepiej jest dodac za duzo, czy za malo proszku do pieczenia?????

Nabla - 2009-02-07, 22:22

Lepiej mniej. Najwyżej wyjdzie ciut twardsze czy mniej puszyste, ale nie ucieknie z formy ani nie zostawi tego zasadowego posmaczku jak przy nadmiarze.
late - 2009-02-07, 22:27

Dzieki Nabla, - mam nadzieje, ze mimo wszystko placek wyjdzie zjadliwy :niepewny:
Kaesu - 2009-02-12, 20:06

Wiecie co>? kupiłam mrożonkę Barszcz Ukraiński i własnie pichcę. Wrzuciłam warzywa do wywaru z kurczaka....czy coś jeszcze dodać? az się boję spróbować.
Domino - 2009-02-13, 09:27

jak robicie tarte? czy podpiekacie samo dno-ciasto?
bo mi się kiedyś zakalec zrobił jak nałożyłam farsz na surowe ciasto :kwasny:

late - 2009-02-13, 15:27

Domino, - ja najpierw podpiekam
Domino - 2009-02-15, 22:01

a gdzie kupić ekstrakt miętowy i waniliowy?

edit: waniliowy już znalazłam, ale miętowego - niet :niepewny:

sinusoida - 2009-02-16, 09:00

Domino, olejek miętowy widywałam w lepiej zaopatrzonych spożywczych, ale i tak stosuję najczęściej patent babci- krople miętowe z apteki. Babcia używała zawsze do miętowego lukru na pierniczki.
ewerla - 2009-02-16, 11:17

Ekstrakt waniliowy mozna robic samemu

http://mojewypieki.blox.p...-z-wanilii.html

madzia106 - 2009-02-18, 18:22

co z robić z białkami jaj? Mam 5 z sztuk. Z żołtek powstały faworki ;)
Nie mam pomysłu a szkoda mi wyrzucić.

Szpilka - 2009-02-18, 18:27

Czy faworki mozna zrobic bez dodatku smietany? Czy raczej nie wyjda?

Jestem czlowiekiem w potrzebie faworkowej :masakra:

alisss - 2009-02-18, 18:31

Znam przepis na dwa desery z białek
albo Biała Pavlova albo takie ciasto

madzia106 - 2009-02-18, 18:36

aliss dzięki, ale zapomniałam dodać, ze nie posiadam piekarnika :(
czy te białka można po prostu ubić z cukrem, ubiją się?

alisss - 2009-02-18, 18:39

madzia106 napisał/a:
czy te białka można po prostu ubić z cukrem, ubiją się?


Można ale jeżeli chcesz ubić jak na bezę (czyli sztywną pianę :) ) to najpierw zacznij ubijać białka a później stopniowo dodawaj cukier, jak już białka będą dobrze ubite.

madzia106 - 2009-02-18, 19:01

a ile cukru do 5 białek?
alisss - 2009-02-18, 19:05

madzia106 napisał/a:
a ile cukru do 5 białek?


ale do czego?
tak surowe chcesz z cukrem jeść skoro nie masz piekarnika?

madzia106 - 2009-02-18, 19:12

alisss napisał/a:
tak surowe chcesz z cukrem jeść skoro nie masz piekarnika?


no tak... salmonella... zawsze jadłam tak ubite z cukrem, ale wtedy jaja były swojskie, a te mam ze sklepu, więc może nie ryzykować...

alisss - 2009-02-18, 19:17

madzia106 napisał/a:
alisss napisał/a:
tak surowe chcesz z cukrem jeść skoro nie masz piekarnika?


no tak... salmonella... zawsze jadłam tak ubite z cukrem, ale wtedy jaja były swojskie, a te mam ze sklepu, więc może nie ryzykować...


madzia jak chcesz, ja surowych nie jadam ale ja przewrażliwiona jestem :)
poczekaj, może Nabla coś mądrego podpowie,jak się tylko pojawi, w ramach przepisu z białek bez piekarnika

focia - 2009-02-18, 20:02

Usmaż na patelni omlet z białek :) Może być na słodko.

A jajka można wcześniej sparzyć i wyszorować, powinno pomóc :)

turkus - 2009-02-18, 20:14

madzia106 napisał/a:
co z robić z białkami jaj? Mam 5 z sztuk. Z żołtek powstały faworki ;)
Nie mam pomysłu a szkoda mi wyrzucić.


Można też tak:

Jabłka starte na tarce na papkę jak dla niemowlaka, do tego dodać pianę ubitą z białek i usztywnioną cukrem.

Nawet było zjadliwe. :oczami:

focia - 2009-02-18, 20:23

Polecone przez nasze Guru kuchenne :)
cyt.
"torrone to jest takie dobre coś, co się robi w ten sposób, ze gotujesz miód przez kilka minut aż się mocno rozgrzeje, ubijasz białka na sztywno i mieszasz razem - ostrożnie"

Nabla - 2009-02-19, 08:24

Foćka, Ty mi tu nie bruźdź i nie przekazuj połowy informacji ;)

Torrone - zagotować miód (ewentualnie miód z cukrem) i pogotować kilka minut aż odparuje część wody i będzie wrzący. Ubić białka na sztywno i zaparzyć je wrzącym miodem, wymieszać delikatnie. Do masy wrzucić uprażone, obrane ze skórek orzechy albo suszone owoce, wyłożyć na blaszkę (najlepiej wyłożoną opłatkiem lub cieniutkim waflem), przyłożyć drugim waflem, docisnąć deseczką, obciążyć i zostawić do wystudzenia.

Jeśli zamiast miodu będzie syrop glukozowy z cukrem i żelatyna to wyjdzie marshmallows.

Z białek bez pieczenia można jeszcze zrobić kluseczki do zup owocowych - trzeba ubić białka z odrobiną soli i octu i kłaść łyżką na wrzątek, przykryć, gotować minutę, obrócić, przykryć i gotować następną minutę. Pasują np. do zupy truskawkowo-winogronowej albo do delikatnych kremów (z zielonego groszku).

Poza tym białkami można spulchnić jakiś gotowany w kąpieli wodnej pasztet, na przykład zmielić pierś z kurczaka lub białą rybę, ubić na sztywno śmietanę kremówkę i białka, wymieszać z mielonym mięsem, solą, pieprzem, gałką muszkatołową, nałożyć do ramekinów (mogą być wyłożone gotowanymi warzywami, długimi pasemkami marchewki czy cukinii), ustawić w garnku z wodą sięgająca do połowy foremek i gotować pod przykryciem aż się zetnie (można upiec ale skoro piekarnik odpada to trzeba sobie radzić).

A tak poza tym to można zamrozić, najlepiej każde osobno w foremkach do lodu. Jak kostki zamarzną to wywalić do woreczka i stosować w razie potrzeby po rozmrożeniu, nic im nie będzie.

madzia106 - 2009-02-19, 08:31

Nabla dzięki! Białka zamroziłam i kiedyś pewnie się przydadzą :)
Joasia - 2009-02-19, 21:22

madzia106, ja zwykle robię jajecznicę dodaję tylko np jedno żółtko i dużo dodatków jest bardziej biała ;)
corgi - 2009-02-19, 21:56

Ja z białek robię ciasto "piegusek" ( z makiem).
Nabla - 2009-02-19, 22:05

Bez piekarnika? ;)
corgi - 2009-02-19, 22:55

Tak, wiem, że pytanie było niepiekarnikowe. Ale ja mam piekarnik i mam pomysł na białka, to się chwalę. ;)

P.S.
Ewentualnie w prodiżu (czy jak to się pisze ...) można upiec...
Słyszałam też o śmiałkach piekących ciasta w mikrofali. Ale za smak i wygląd głowy nie daję.

Kasia - 2009-02-19, 22:56

Raz upiekłam ciasto w mikrofali :hyhy:
Nie było dobre i wylądowało w koszu, ale może ja coś źle zrobiłam :rotfl:

Nabla - 2009-02-19, 23:06

Corgi - takiego pieguska pieczesz? Po mojemu to babka makowa vel ciasto szklankowe.
corgi - 2009-02-20, 00:07

Nabla napisał/a:
Corgi - takiego pieguska pieczesz? Po mojemu to babka makowa vel ciasto szklankowe.

Tak, to samo. :) U mnie nazywa się piegusek. Dziś o nim myślałam i kupiłam torebkę maku. Tylko że jak rozpakowałam w domu zakupy, doczytałam na opakowaniu, że ten mak jest już zmielony i nie mam pewności, czy to się do pieguska nadaje. Chyba jednak nie.

P.S.
Nabla, co ty za klozetowe herezje w podpisie masz :rotfl: Uśmiałam się do łez.

Aguś - 2009-02-21, 13:14

Szpilka napisał/a:
Czy faworki mozna zrobic bez dodatku smietany? Czy raczej nie wyjda?

Jestem czlowiekiem w potrzebie faworkowej :masakra:


Juz pewnie po czasie, ale można.
Ja robię ze szklanki mąki, 2 żółtek i piwa (objętościowo tyle co żółtek). W razie potrzeby odaje trochę mąki lub piwa, aby ciasto było elastyczne

Szpilka - 2009-02-22, 10:34

Aguś napisał/a:
Szpilka napisał/a:
Czy faworki mozna zrobic bez dodatku smietany? Czy raczej nie wyjda?

Jestem czlowiekiem w potrzebie faworkowej :masakra:


Juz pewnie po czasie, ale można.
Ja robię ze szklanki mąki, 2 żółtek i piwa (objętościowo tyle co żółtek). W razie potrzeby odaje trochę mąki lub piwa, aby ciasto było elastyczne


Jakie po czasie? Ja jestem w ciaglej potrzebie :hyhy:

Moze jutro wyprobuje, a duzo wychodzi z takiej jednej porcji?

Lotos - 2009-02-22, 12:07

Aguś napisał/a:
i piwa

Aguś, a piwo jakieś szczególne? Czy zwykłe każdej marki będzie dobre?

ewerla - 2009-02-22, 20:40

my zawsze na spirytusie robilismy
corgi - 2009-02-23, 14:13

Zrobiłam (a raczej robiłam) faworki i o mało chałupy sobie nie spaliłam. Przy trzecim wkładzie do garnka faworki spowodowały kipienie smalcu. Cały tłuszcz wykipiał na palący się gaz. O mało zawału nie dostałam. Co robicie, żeby smalec zaczynał kipieć ? To chyba przez śmietanę w faworkach ... Niepotrzebnie ją dodawałam.
Nabla - 2009-02-23, 15:07

Faworki nie mogą być oprószone mąką - mąka z nich spada do tłuszczu i się pali, przez to potem wszystko kipi i dymi.
corgi - 2009-02-23, 15:13

Kurczę, nie pamiętam czy na nich była mąka :| Następnym razem się upewnię. Dziękuję Nabla.

P.S.
corgi napisał/a:
Co robicie, żeby smalec zaczynał kipieć ?

Edit: pytanie miało brzmieć "Co robicie, żeby smalec NIE zaczynał kipieć ?". Dopiero teraz zauważyłam pomyłkę. :cool2:

corgi - 2009-02-23, 15:41

Szybkie pytanie (bo zaraz wsadzam obiad do piecyka): jak zrobić pieczone ziemniaki ?
Umyte, nie obrane ziemniaki posmarować olejem / masłem i zawinąć w folię aluminiową, czy nie zawijać i piec "luzem" ?

carol - 2009-02-23, 15:43

ja pieke w folii aluminiowej
positive - 2009-02-23, 15:47

Jak będziesz piekła bez folii, to obróć je w trakcie, żeby się skórka ze wszystkich stron spiekła na skorupkę.
możesz tez na początku przykryć folią, a na koniec włączyć termoobieg - nie powinny się wysuszyć zbytnio.

Nabla - 2009-02-23, 15:49

corgi napisał/a:
Szybkie pytanie (bo zaraz wsadzam obiad do piecyka): jak zrobić pieczone ziemniaki ?
Umyte, nie obrane ziemniaki posmarować olejem / masłem i zawinąć w folię aluminiową, czy nie zawijać i piec "luzem" ?


Corgi - co im zrobisz, uzyskasz smaczne, tylko różne.

Nieobrane, w całości, owinięte folią aluminiową będą puszyste w środku. Obrane, posmarowane olejem, posypane ziołami i solą będą frytkowe i pyszne. Pokrojone na grube kawałki i nieposmarowane niczym napuchną i stworzą taką suchą skorupkę dookoła - u mnie się takie nazywały "bałabuchy" i też są świetne, jedzone potem z masłem i solą.

Aguś - 2009-02-23, 15:59

Szpilka, u mnie ostatnio był jeden kopiasty talerz (taki jak u nas w wątku wkleiłam ;) )

Lotos, ja daję dowolne, byle nie bezalkoholowe, czy karmi.

Dodatkowo na patelnię pomiędzy porcjami wrzucam kawałek ziemniaka, do którego przywierają te wszystkie "brudy" z patelni typu nadmiar mąki.
No i smażę na oleju.

Lotos - 2009-02-23, 16:00

Aguś, dzięki. :)
behemot - 2009-02-23, 18:56

Zakupiłam sos egzotyczny Heinza i mam pytanie - czy on się nadaje do mięsa tylko na zimno? Tzn. czy już po upieczeniu mięsa go dodajecie (jeśli w ogóle)? Chciałabym poeksperymentować i dodać go do mięsa do pieczenia, ale trochę boję się, co z tego wyjdzie... :hmmm:
corgi - 2009-02-23, 21:27

Nabla napisał/a:
obrane, posmarowane olejem, posypane ziołami i solą będą frytkowe i pyszne.

Zrobiłam te ! Rewelacja ! Niebo w gębie ! (kupiłam w kerfurze specjalne ziemniaki do pieczenia, ale okazało się, że mają nieciekawą skórkę i musiałam je obrać. Dlatego wyszła wersja "obierana").
Dziękuję dziewczyny za porady ! :)

Caska - 2009-02-24, 11:43

corgi, jak długo trzymałaś w piekarniku i jak mocno był nagrzany? Myślę, żeby dzisiaj do obiadu zrobić ale chcę czasowo się wcelować żeby były gotowe mniej więcej równo z mięsem.
gonick - 2009-02-24, 12:03

behemot666 napisał/a:
Zakupiłam sos egzotyczny Heinza i mam pytanie - czy on się nadaje do mięsa tylko na zimno? Tzn. czy już po upieczeniu mięsa go dodajecie (jeśli w ogóle)? Chciałabym poeksperymentować i dodać go do mięsa do pieczenia, ale trochę boję się, co z tego wyjdzie... :hmmm:


ja tam bym sie nie bała - tylko nich poleży wczesniej w nim jak w marynacie

corgi - 2009-02-24, 21:32

Caska napisał/a:
corgi, jak długo trzymałaś w piekarniku i jak mocno był nagrzany?

Chyba za późno Ci odpowiadam, ale mimo wszystko ! ;) Piecyk (gazowy) nastawiłam na pozycję 6, co wg mnie oznacza okolice 200 - 220 st C, piekłam w tej temperaturze około 45 minut, potem zmniejszyłam gaz na 5 i piekłam jeszcze 15 minut, aż ziemniaki były pięknie złoto-brązowe. Nie mam termoobiegu. Każdy ziemniak był pokrojony na 4 części (bo były gigantycznych rozmiarów) i nasmarowany olejem i przyprawami z solą.

Caska - 2009-02-25, 11:48

Dzięki :)
Ja wczoraj coś zepsułam, bo zamiast się przypiec wyszły takie "maźglate", jakby rozgotowane ... może za dużo oleju dałam (wylałam na blachę), albo temperatura za niska ... będę jeszcze próbować :)

positive - 2009-02-25, 15:16

Kupiłam foremki do robienia rurek i teraz potrzebuję jeszcze szprycy na nadziania tych rurek kremem - macie pomysł czym powinna się takla szpryca wyróżniać, żeby mi dobrze służyła i do nadziewania i do dekoracji?

I jak jeszcze się taka szpryca nazywa, bo na allegro tylko jedna mi wyskoczyła (czyli właściwie niemożliwe), a poszukiwania przy pomocy googla zawiodły mnie na sronę, gdzie kolecie doradzali sobie, gdzie w rękę wbić sobie doping (ble).

Kasia - 2009-02-25, 15:25

positive, ja mam taką zwykłą plastikową szprycę z różnymi końcówkami. Sprawdza się nawet - ale ja rzadko robię jakieś wypieki. Dekorowałam nią ciasta, nadziewałam rurki ;) Tylko nie można dawać za dużo kremu do tego pojemnika bo czasami "ucieka".

Mam też taką elektryczną (można za jej pomocą "wyciskać" ciastka), ale nie umiem sobie z nią poradzić :rotfl:

Szukaj pod hasłem dekorator: klik

positive - 2009-02-26, 09:19

Kasiu :padam: dzięki, na to, że to się nazywa "dekorator"nie wpadłam.
sinusoida - 2009-03-04, 12:17

Zaszalałam z ilością ugotowanych ziemniaków. Stwierdziłam, ze dogotuję jeszcze i zrobię kopytek. Nie posiadając tłuczka (mąż nie lubi grudek w kopytkach) postanowiłam wrzucić do elektrycznej maszynki do mięsa.
I przedobrzyłam, bo wyszło mi pure tak rzadkie, że po wsypaniu moim zdaniem "rozsądnej" ilości mąki pszennej nadal dupa. Nie będę dosypywać w nieskończoność, bo wyjdą twarde jak podeszwa.
Dosypać solidnie skrobii ziemniaczanej, czy coś innego wymyślić?

positive - 2009-03-04, 12:24

Nie wiem, nie znam się, nie chcę mieszać w glowie ;) ale moja teściowa robi tylko z mąka ziemniaczaną i wychodzą jej boskie. Także może spróbuj ze skrobią.
LiLL - 2009-03-04, 12:26

Może kotlety ziemniaczane - do nich ciasto może być luźniejsze (no chyba że już dosypałaś bardzo dużo mąki...)
corgi - 2009-03-04, 12:44

Może dodaj jajka i upiecz takie mini-ptysie na blaszce wysmarowanej olejem albo usmaż jak pączki w głębokim oleju. Wyjdzie coś a'la "dufinki".
sinusoida - 2009-03-04, 13:00

positive napisał/a:
Nie wiem, nie znam się, nie chcę mieszać w glowie ;) ale moja teściowa robi tylko z mąka ziemniaczaną i wychodzą jej boskie. Także może spróbuj ze skrobią.


Takie tylko z mąką ziemniaczaną nazywają się gumiklyjzy lub śląskie :) Też czasem robię.

LiLL napisał/a:
Może kotlety ziemniaczane - do nich ciasto może być luźniejsze (no chyba że już dosypałaś bardzo dużo mąki...)

Tak z kolei bardzo dużo nie dosypałam, bo nie lubię twardych kopytek.

corgi napisał/a:
Może dodaj jajka i upiecz takie mini-ptysie na blaszce wysmarowanej olejem albo usmaż jak pączki w głębokim oleju. Wyjdzie coś a'la "dufinki".

Dużo tych jajek?

corgi - 2009-03-04, 15:51

sinusoida napisał/a:
corgi napisał/a:
Może dodaj jajka i upiecz takie mini-ptysie na blaszce wysmarowanej olejem albo usmaż jak pączki w głębokim oleju. Wyjdzie coś a'la "dufinki".

Dużo tych jajek?

Ja bym dała tyle ile do analogicznej porcji "kopytkowej", czyli na około 1/2 kg ziemniaków dałabym ze 2 całe jajka + sól, pieprz i trochę gałki muszkatołowej. W oryginalnym przepisie jest śmietana kremówka i masło, ale obawiam się, że jak je dodasz, to Ci te ziemniaki kompletnie popłyną. Jajka powinny związać całość.
Nie robiłam jeszcze dufinek, ale wiem że tak się to robi. Jak Ci nie wyjdzie, to na mnie nie krzycz. :cool2:

http://kuchnia.kisa.pl/pr...woce/warzywa/zi
http://kuchnia.kisa.pl/pr...woce/warzywa/zi
http://www.maluchy.pl/prz...an/dufinki.html
http://www.naobcasach.pl/forum/viewtopic.php?t=517

madzia106 - 2009-03-04, 22:23

mam pytanie.
kupiłam filet z łososia i mam zamiar zrobić go na obiad na parze i teraz:
1. jak? czym przyprawić, co dodać itp
2. czy ściągnąć tą skórę z wierzchu, czy razem z nią gotować i jeść?
poradźcie bo zielona jestem w tym temacie.

sinusoida - 2009-03-05, 07:29

Corgi krzyczeć nie będę, bo poszłam na łatwiznę i kopytka zrobiłam w końcu. Z mieszanej mąki (pszenna + ziemniaczana), przed formowaniem kopytek ekstremalnie schłodziłam ciasto i podsypując lekko dałam radę. Wyszły miękkie :)

madzia106 ja łososia na parze robię razem ze skórą, mniejsza szansa, ze się rozpadnie. Co do przypraw ja lubię mocno ziołowe rybki- rozmaryn/tymianek, obowiązkowo skropić sokiem z cytryny, gałka muszkatołowa, sól, pieprz, kilka wiórków prawdziwego masła. Jak do wody dodasz kostkę rosołową, liść laurowy, ziele angielskie rybka też jest smaczniejsza.

adriana - 2009-03-05, 14:27

corgi napisał/a:
Nabla napisał/a:
obrane, posmarowane olejem, posypane ziołami i solą będą frytkowe i pyszne.

Zrobiłam te ! Rewelacja ! Niebo w gębie ! (kupiłam w kerfurze specjalne ziemniaki do pieczenia, ale okazało się, że mają nieciekawą skórkę i musiałam je obrać. Dlatego wyszła wersja "obierana").
Dziękuję dziewczyny za porady ! :)

W czym je piec? Na blasze? W naczyniu żaroodpornym? A najważniejsze - w jakiej temperaturze i ile czasu?

Pilnie odpowiedzi potrzebuję :D

Nabla - 2009-03-05, 14:48

Moim zdaniem najlepiej na czymś, co się łatwo myje albo czego myć nie trzeba - czyli na płaskiej blaszce włożonej papierem do pieczenia czy silikonową matą.

Temperatura 180-220*C, zależy czy jakie lubisz, czy przypieczone czy nie. Czas - jak w całości i duże ot nawet 1,5 godziny, w małych kawałkach 30minut.

zwykly-cud - 2009-03-06, 10:01

sinusoida napisał/a:


madzia106 ja łososia na parze robię razem ze skórą, mniejsza szansa, ze się rozpadnie. Co do przypraw ja lubię mocno ziołowe rybki- rozmaryn/tymianek, obowiązkowo skropić sokiem z cytryny, gałka muszkatołowa, sól, pieprz, kilka wiórków prawdziwego masła. Jak do wody dodasz kostkę rosołową, liść laurowy, ziele angielskie rybka też jest smaczniejsza.

Łosoś w ziolach a do tego sosik jogurtowy z oregano, czosnkiem, sola pieprzem i zakwaszony sokiem z cytryny.

focia - 2009-03-06, 10:11

adriana napisał/a:
W czym je piec? Na blasze? W naczyniu żaroodpornym? A najważniejsze - w jakiej temperaturze i ile czasu?


Ja piekę w naczyniu żaroodpornym albo bezpośrednio na blasze.

Temp. 200 - 220*C, od 20 do 40 minut - zależy jak są duże. Po jakimś czasie mieszam je, zeby się równo podpiekły i zrumieniły i przy okazji sprawdzam, czy są już gotowe.

adriana - 2009-03-06, 10:13

Dzięki, zrobiłam i byłby pycha gdyby nie fakt, że je trochę przesoliłam :/ no i chyba za dużo oleju dałam, bo mi tłuste jakieś wyszły...
focia - 2009-03-06, 10:18

Ja kroję na kawałki mnie więcej równej wielkości, wsypuję do michy, dorzuvam paprykę czerwoną, chili, tymianek, sól - niedużo, wychodzę z założenia że frytki i tak soli sie na talerzu. Polewam to łyżką oleju/oliwy i mieszam, żeby ziemniaczki pokryły się przyparawami i olejem. I do pieca :)

Czasem dodaję do tego jeszcze pokrojone w kawałki pomidory, paprykę, pieczarki. Na patelni podsmażam kiełbasę, boczek wędzony i cebulkę i wrzucam do reszty po jakiś 20 min. Potem tylko jakieś 15 - 20 min aż ziemniaki będą miękkie i mam cały obiad.

adriana - 2009-03-07, 13:18

Czy surowe pieczarki mogę zamrozić, a potem takie zamrożone wrzucić np do zupy pieczarkowej?
saskiia - 2009-03-07, 13:34

jak najbardziej :) często zamrażam pieczarki w kawałkach, bo mi zostają :)
Rudasek - 2009-03-09, 14:43

Mam rukolę i ser pleśniowy, co jeszcze dołożyć, żeby wyszła dobra sałatka?
positive - 2009-03-09, 14:45

Może gruszkę albo winogrona.
Lubię jeszcze do tego zrobić syrop z octu balsamicznego (dosadzam go do smaku i odparowuję w garnku, byleby nie za bardzo, bo stwardnieje jak karmel) - fajnie przełamuje inne smaki.

Nabla - 2009-03-09, 14:51

Rudasek napisał/a:
Mam rukolę i ser pleśniowy, co jeszcze dołożyć, żeby wyszła dobra sałatka?


Jaki ten pleśniowy? Jak niebieski to polecam sałatkę Ostrygi (z gruszką, awokado, szczypiorkiem i musztardowym sosem), jak taki "camembertowaty" to lepiej z winogronami - w "Sałatach na pełny posiłek" jest kilka opcji.

Rudasek - 2009-03-09, 15:06

Nabla napisał/a:
Rudasek napisał/a:
Mam rukolę i ser pleśniowy, co jeszcze dołożyć, żeby wyszła dobra sałatka?


Jaki ten pleśniowy? Jak niebieski to polecam sałatkę Ostrygi (z gruszką, awokado, szczypiorkiem i musztardowym sosem), jak taki "camembertowaty" to lepiej z winogronami - w "Sałatach na pełny posiłek" jest kilka opcji.


Niebieski. Tylko, że ja nie przepadam za awokado :(

Nabla - 2009-03-09, 15:13

No tak, też nie przepadałam, nim nie trafiłam na solidnie dojrzałe... jeśli masz ochotę to daj mu szansę, tylko kup kilka dni wcześniej.

Jeśli nie to dodałabym do sałatki namoczone pistacje lub dobry zielony groszek, a jeśli kolor nie gra roli to i ciecierzycę albo ugotowaną na półmiękko marchew.

focia - 2009-03-09, 15:22

Ja daję rukolę, ser plesniowy, orzechy włoskie, winogrona, gruszkę i sos balsamiczny
Rudasek - 2009-03-09, 20:16

Focia, bardzo mi się podoba Twój przepis, tylko nie mam sosu balsamicznego, czym mogłabym go zastąpić?

Nabla, a jak rozpoznać czy awokado jest dojrzałe? Może bym się przemogła jednak i spróbowała, podobno pyszne jest z krewetkami...

Lilek - 2009-03-09, 20:19

To ja mam głupie pytanie... Czy mączka ziemniaczana to to samo co mąka ziemniaczana???
poohatka - 2009-03-09, 20:23

żaden ze mnie autorytet, ale na moje tak :)
sinusoida - 2009-03-10, 08:01

Rudasek napisał/a:
Focia, bardzo mi się podoba Twój przepis, tylko nie mam sosu balsamicznego, czym mogłabym go zastąpić?

Nabla, a jak rozpoznać czy awokado jest dojrzałe? Może bym się przemogła jednak i spróbowała, podobno pyszne jest z krewetkami...


Dojrzałe jest jędrne, ale miękkie "przy ogonku". Jeśli całe jest miękkie miąższ będzie brązowawy a sam owoc maziowaty. Oczywiście to też kwestia wprawy w wybieraniu owoców.
Potwierdzam, że awokado niedojrzałe jest paskudne, zaś dojrzałe po prostu mogę wyjadać łyżką jedno za drugim.

focia - 2009-03-10, 09:11

Rudasek napisał/a:
Focia, bardzo mi się podoba Twój przepis, tylko nie mam sosu balsamicznego, czym mogłabym go zastąpić?


Ja z reguły polewam octem balsamicznym i oliwą. Można lekkim sosem jogurtowym bądx samym jogurtem, zwykłym vinegretem, albo po prostu kilkoma kroplami oliwy.

Nabla - 2009-03-10, 09:45

Rudasek napisał/a:
Nabla, a jak rozpoznać czy awokado jest dojrzałe? Może bym się przemogła jednak i spróbowała, podobno pyszne jest z krewetkami...


Powinno być jednolite w kolorze i lekko elastyczne przy korzonku.

Izraelskie, z miękką skórką, poczujesz pod palcami, że jest sprężyste a nie twarde jak kamień. Przy innych odmianach gorzej, bo mają pancerną skórę nawet jak w środku są już dobre. Nie powinno mieć plam.

A najlepiej to kupić na próbę w jakimś sklepie i zobaczyć co sprzedają - czy nie jest włókniste, przedwcześnie zerwane. I jak znajdziesz dobry sklep to się go trzymać. Niestety, wiem, że w Polsce trudno o dobre owoce egzotyczne, ale warto poszukać.

positive - 2009-03-10, 10:36

Jak do tej pory nie przejechałam sie na avokado z Piotra i Pawła - zazwyczaj są juz nawet w stanie gotowym do spożycia (tzn. nie muszę ich specjalnie dojrzewać w domu).
Rudasek - 2009-03-10, 20:34

Dzięki Dziewczyny. Spróbuję, bo mnie zachęciłyście bardzo.
Focia, a Twoją sałatkę wypróbuję na pewno :) Dzięki.

adriana - 2009-03-10, 21:33

A ser żółty można mrozić? Żeby potem do jakiejś zapiekanki dodać, np?
till - 2009-03-10, 21:34

Na mrożonych pizzach jest ser, więc chyba można ;)
adriana - 2009-03-10, 21:52

till napisał/a:
Na mrożonych pizzach jest ser, więc chyba można ;)

Tak też kombinowałam ;)

Zastanawiam się tylko czy można go rozmrozić przed użyciem?

limonka82 - 2009-03-10, 21:57

adriana napisał/a:
A ser żółty można mrozić? Żeby potem do jakiejś zapiekanki dodać, np?


ja mrożę, więc można ;)

poohatka - 2009-03-11, 08:04

zdarzało mi się zamrażać ser - w kawałku, rozmrażany zawsze przed użyciem - smakował całkiem normalnie :)
adriana - 2009-03-11, 08:45

Dzięki za odpowiedzi!

Kolejne pytanie mam :masakra:

Jak zrobić kurczaka pieczonego w piekarniku? Obsypać przyprawami, wyłożyć na blachę i co dalej? Podlać wodą? olejem? Ile piec i w jakiej temperaturze?

sinusoida - 2009-03-11, 08:53

Chudy drób, czyli indyczki i kurczaki, w całości najlepiej piec w temperaturze 200°C, a gdy się zrumienią, dopiekać w 180°C. Tłusty drób, a więc kaczki i gęsi (faszerowane lub nie), wstawiamy do gorącego piekarnika (220°C), a gdy ptak nabierze złotej barwy, obniżamy temperaturę do 200°C. Jeśli po 2,5 godz. pieczenia kaczka lub gęś wciąż jest twarda (kupiliśmy niezbyt młodą sztukę), wyjmijmy ją z piekarnika, podlejmy gorącą wodą i duśmy jeszcze około 30-40 min. Natomiast strusinę pieczemy najpierw w 170°C, a po zrumienieniu w 160-170°C. Czas pieczenia zależy od wielkości ptaka lub pieczonej części.

Ja jestem za podlewaniem bulionem :)

adriana - 2009-03-11, 08:57

Zapomniałam dodać, że ja same pałki chcę upiec - to jak wtedy?
sinusoida - 2009-03-11, 08:58

A i nie zapomnij natrzeć go przyprawami od środka :)

Przypomniało mi się, że koleżanka polecała nabijanie kurczaka na butelkę z wodą. Podobno wychodzi wtedy bardzo soczysty. Nie próbowałam jeszcze.

sinusoida - 2009-03-11, 09:03

Jak same dramstiki to polecam marynatę miodowo-musztardową.
Trochę oliwy z oliwek mieszam z musztardą, miodem, przyprawami nacieram udka i wkładam na jakiś czas do lodówki. Potem podlewam trochę wodą/ bulionem i piekę pod przykryciem aż są rumiane odpowiednio (sprawdzając widelcem czy są gotowe) w temp ok. 180-200 stopni.

focia - 2009-03-11, 09:06

adriana napisał/a:
Zapomniałam dodać, że ja same pałki chcę upiec - to jak wtedy?


W naczyniu żaroodpornym układam pałki, starając się "schować" końce miedzy inne - żeby nie wyschły końcówki. Nie wiem jak to wyjaśnić :(
Posypuję solą, bazylią, pomidorami suszonymi z czosnkiem, pędzluję oliwą, albo na każdy kawałek kładę wiórek masła. Wrzucam do piekarnika - 200* na jakieś 20 min, jak się zrumienią jeszcze 30 - 40 min w 180*. Czasami odrobinę podlewam bulionem.

Pałki można wcześniej zamarynować w oliwie, ziołach, occie balsamicznym. Albo majonezie :D

poohatka - 2009-03-11, 09:11

focia napisał/a:
Pałki można wcześniej zamarynować w oliwie, ziołach, occie balsamicznym. Albo majonezie :D


brzmi ciekawie - mozesz rozwinąć o tym occie i majonezie?? :hyhy:

lalka_go - 2009-03-11, 09:12

sinusoida napisał/a:
Przypomniało mi się, że koleżanka polecała nabijanie kurczaka na butelkę z wodą. Podobno wychodzi wtedy bardzo soczysty.


robiłam właśnie takiego w niedzielę. pychaaa :) zioła dałam i na kuraka i do butelki z wodą. no i trzeba wstawić na jakąś blachę żeby tłuszcz miał gdzie spływać.

same pałki robię albo na blaszcze lekko naoliwione i dobrze przyprawione albo w naczyniu żaroodpornym z dużą ilością cebuli.
można też w rękawie.

madzik - 2009-03-11, 09:19

sinusoida napisał/a:
koleżanka polecała nabijanie kurczaka na butelkę z wodą

siostra nabija na otwartą butelkę z piwem :hyhy: Tylko trzeba pamiętać, żeby przed nabiciem etykiety z butelki odczepić ;)

adriana napisał/a:
ja same pałki chcę upiec - to jak wtedy?

Pomysł na udka z kurczaka ;) Ten z ziołami i woreczkiem do pieczenia. I serio mówię, naprawdę jest pycha. Tyle tylko, że sama jeszcze marynuję na noc udka w różnych przyprawach i oliwie.

zosiabg - 2009-03-11, 09:34

adriana napisał/a:
Zapomniałam dodać, że ja same pałki chcę upiec - to jak wtedy?


ja palki myje, ukladam w zaroodpornym, posypuje przyprawami (zlocista do kurczaka najczesciej, kamisa) polewam olejem, albo co częsciej w sumie robie - klade pokrojone w plasterki maselko ;) pieke w ok 180-200 stopniach (z termoobiegiem) jakies 1-1,5 godziny (zawsze oprocz palek mam te drugie częsci z udka - udziec, czy podudzie nie do konca wiem jak to nazwac, wiec jesli tego jest wiecej - dluzej pieke).

ofeczka - 2009-03-11, 09:36

to ja mam pytanie o zamrazanie i o pieczenie :D
1) czy mozna zamrażać pomidorki koktajlowe oraz kapuste pekinską(kupuję do salatki i wykorzystuję dosłownie kilka liści- nie mam pojecia co moge z resztą zrobić??)
2) upiekłam ciasto cytrynowe (starta skórka z 1 cytryny i sok 1 cytryny) i wyszło z gorzkawym posmakiem - czy to wina tej skorki czy z czegos innego to wynika?
:masakra:

focia - 2009-03-11, 09:39

Ocet balsamiczny w marynatach fajnie "kruszy" mięso :)

A majonez - po prostu kurczaka "obtaczasz" w majonezie i do piekarnika. Nic więcej nie trzeba :) Ja tak marynuję mięso na grilla czy do fiondue, ale w piekarniku też powinno być niezłe :)

zosiabg - 2009-03-11, 09:42

ofeczka napisał/a:
to ja mam pytanie o zamrazanie i o pieczenie
1) czy mozna zamrażać pomidorki koktajlowe oraz kapuste pekinską(kupuję do salatki i wykorzystuję dosłownie kilka liści- nie mam pojecia co moge z resztą zrobić??)


u mnie kapusta pekinska swietnie sprawdza sie tez do krupniku ;) tez mam zawsze problem ze kupuje kapuste pekinska i potem polowa lezy. Czasem robie zamiast salaty ze smietaną/mizerii własnie kapuste pekinską ze smietaną ale bardzo drobno ją siekam, bo inaczej jest za sztywna :)

adriana - 2009-03-11, 15:28

zosiabg napisał/a:
u mnie kapusta pekinska swietnie sprawdza sie tez do krupniku ;)

ale jak do krupniku?

A w jakiś daniach na ciepło można ja wykorzystać?

focia - 2009-03-11, 15:33

Można ją chyba nadziać...

Na pewno lekko podsmażyć w różnych daniach o rodowodzie chińskim :)

Kapustę pekińską siekam drobno, mieszam z majonezem. Albo jogusrtem :) Albo ze startą marchewką, ziekiną pietruszką, porem.

saskiia - 2009-03-11, 15:39

kiedyś miałam przepis na rosołek z kapustą na ostro,.... ale przepadł :masakra:
Nabla - 2009-03-11, 15:40

adriana napisał/a:
A w jakiś daniach na ciepło można ja wykorzystać?


Tak samo jak zwykłą, tylko ma troszkę "lżejszy" smak. Więc jakiś bardziej wiosenny bigos czy kapusta zasmażana się świetnie udaje. Albo duszona z cebulą i pomidorami i dużą ilością tymianku.

zosiabg - 2009-03-11, 16:01

adriana napisał/a:
ale jak do krupniku?

A w jakiś daniach na ciepło można ja wykorzystać?


u nas w domu tata zawsze robil krupnik z kapustą, daje taki specyficzny smak który uwielbiam. kiedys nie mialam co zrobic z pekinską a akurat robilam krupnik i przypomnialam sobie ze to w sumie kapusta jest i moze sie udac ;) no i wyszlo smakowo jak ze zwykła kapustką ;)

adriana - 2009-03-11, 16:03

A to nigdy nie jadłam, muszę spróbować. Po prostu na koniec dodajesz kapustę?
madzia106 - 2009-03-11, 18:40

mam pytanie :)
ostatnio w chińskiej knajpie jadłam przepyszny makaron z kurczakiem i zapragnęłam taki ugotować :)
makaron chiński juz mam, pierś z kurczaka tez... i co dalej...? macie jakiś przepis?

lalka_go - 2009-03-11, 21:23

najprościej to pewnie wrzucić do tego mrożonkę warzywną chińską i jakąś przyprawę 5 smaków czy coś w tym stylu ;)
sinusoida - 2009-03-12, 07:35

Z kapusty pekińskiej można też zrobić japońskie okonomiyaki tutaj przykładowy przepis.
Aonori do kupienia w większości sklepów z orientalną żywnością, ale ja wolę rozdrobnione zwykłe nori, katsuobushi ciężko kupić a ceny ma zabójcze, więc nie próbowałam.

Zasadniczo jest to w wolnym tłumaczeniu na Polski - 'co-kto-lubi', więc prócz kapusty, jajek, cebuli, mąki, wody można dodać co się chce.

edit: najważniejsza rzecz- kapustę szatkujemy baaardzo drobno.

Anja - 2009-03-13, 15:12

Od jakiegoś czasu chodzą za mną naleśniki zapiekane ze szpinakiem. Ale kucharka ze mnie mierna i nie mam pojęcia jak się za to zabrać,żeby nie popsuć nic, bo mam ogólnego smaka, a nie konkretny przepis. A że nie mam zamiaru się otruć, to mam nadzieję,ze ktoś mi wypunktuje co mam zrobić. :masakra:
focia - 2009-03-13, 15:17

1. Usmażyć naleśniki
2. Przygotować szpinak - nie wiem jaki lubisz :) Ale lepiej by był dość gęsty... Ja lubię z suszonymi pomidorami i serem pleśniowym na ten przykład :) Tzn. Rozmrażam/ duszę szpinak (zalezy czy mrożony czy świeży), dodaję przyprawy, pokruszony w kawałki ser pleśniowy, czosnek, pokrojone suszone pomidory, trochę śmietany i chwilę trzymam na gazie - aż do odpowiedniej konsystencji
3. Nadziać naleśniki
4. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym
5. Posypać serem, można też zalać np. sosem pomidorowym albo beszamelem, żeby nie wyschły
6. Zapiec

marcynka - 2009-03-14, 10:39

mam dylemat szykuje właśnie kotlety mielone nadziewane pieczarkami...

i ma być do tego ryż...


podobno to do siebie nie pasuje


co zorbić żeby pasowało jaki sos... myślałam żeby te kotlety zrobić jak pulpety w sosie... tylko jakim?? bo pomidorowy mi nie za bardzo pasuje bo sałatka będzie z pomidorow...


:zawstydzony:

Nabla - 2009-03-14, 10:46

E tam nie pasuje.. pasuje to, co Tobie smakuje. Masz ochotę na urozmaicenie to możesz zrobić sos pomidorowy czy grzybowy czy mięsny, możesz do ryżu wrzucić warzywa (coś w stylu ryżu po kantońsku) albo polać go nawet jakimś słoikowym sosem. Klasyka do mielonych to oczywiście ziemniaki marchewka z groszkiem, ale przecież nie obowiązek...
focia - 2009-03-14, 13:25

Nabla napisał/a:
Klasyka do mielonych to oczywiście ziemniaki marchewka z groszkiem,


Albo tzw. jarzynka czyli buraczki :)

Zrobienie pulpetów jest dla mnie ok - może w sosie pieczarkowym? Aczkolwiek ja lubię ryż do wszystkiego :D

madzik - 2009-03-14, 22:43

focia napisał/a:
Nabla napisał/a:
Klasyka do mielonych to oczywiście ziemniaki marchewka z groszkiem,


Albo tzw. jarzynka czyli buraczki


a dla mnie klasyka do mielonych to cwikła :)
I kasza z sosem pieczarkowym.
Będą w poniedziałek :P

Anna - 2009-03-14, 22:51

Anja napisał/a:
Od jakiegoś czasu chodzą za mną naleśniki zapiekane ze szpinakiem.


A ja farsz robię tak: szpinak + jajko na twardo pokrojone w kostkę i pieczarki podduszone z cebulą :lizak:

awangarda w stylu retro - 2009-03-15, 12:42

robilam wczoraj kartacze wg. tego przepisu http://www.quchnia.24pols...ystyny_361.html
wole nie pamietac, ile czasu spedzilam w kuchni :masakra:
wrzucilam na wrzatek, a one co? a one przestaly istniec :zdziwko:

robila ktoras z Was to cudo? i moze mi powiedziec co zle zrobilam?

sinusoida - 2009-03-17, 13:23

awangarda w stylu retro napisał/a:
robilam wczoraj kartacze wg. tego przepisu http://www.quchnia.24pols...ystyny_361.html
wole nie pamietac, ile czasu spedzilam w kuchni :masakra:
wrzucilam na wrzatek, a one co? a one przestaly istniec :zdziwko:

robila ktoras z Was to cudo? i moze mi powiedziec co zle zrobilam?

Kartaczy nigdy nie robiłam, ale pyzy się dematerializują, gdy ziemniaki są słabo odciśnięte lub robiłaś z odmiany mało mączystej. Można dosypać mąki ziemniaczanej, ale najlepiej używać odpowiedniej odmiany.

Żeby sprawdzić jakie masz ziemniaki przekrój jeden na pół i przez chwilę pocieraj połówki o siebie. Jeśli wytworzy się woda, to znaczy, że kartofle są twarde i po ugotowaniu nie będą się rozsypywały. Nadają się na zupę lub do podania w całości. Jeżeli natomiast połówki kleją się do siebie, znaczy to, że ziemniaki są mączyste.

sinusoida - 2009-03-17, 13:25

Znalazłam ściągę dotyczącą odmian:
Cytat:
Pod uwagę trzeba brać przede wszystkim zwięzłość miąższu.

Na sałatki i zapiekanki powinniśmy wybierać ziemniaki nierozsypujące się po ugotowaniu. Są to np. lotos, ruta, malwa, kolia, sokół.

Na placki, pyzy i kluski najlepsze będą ziemniaki mączyste, o miąższu suchym i sypkim po ugotowaniu. Takie właściwości mają beryl, mila, arkadia, irga.

Do pieczenia, gotowania i do zup możemy kupić ziemniaki ogólnoużytkowe, czyli nadające się do wszystkiego - dropy, irysy, orliki.

Alix - 2009-03-20, 18:48

Plizzz powiedzcie, czy kostki rybne powinno sie smazyc zamrozone czy rozmrozone)? Jak lepiej?
Potrzebuje na jutro i nie wiem czy wyjmowac z zamrazarki czy nie.

lalka_go - 2009-03-20, 18:56

zamrożone. na opakowaniu powinna byc 'instrukcja obsługi' ;)
Alix - 2009-03-20, 18:57

Kupilam na kilogramy :masakra: Instrukcji brak. To takie najprostsze bez panierki.
lalka_go - 2009-03-20, 19:00

aaa. myślałam, że paluszki, te w panierce.
ale kostki też zamrożone lepiej, co by się nie rozleciały.

gonick - 2009-03-20, 19:01

Zamrozone :)
jesli wolisz bez tłuszczu to wrzuc do piekarnika

Alix - 2009-03-20, 19:01

Dzieki :)
late - 2009-04-05, 12:37

Chce zrobic ciasto cytrynowe - taki zwykly biszkopt o smaku cytrynowym.
Znalazlam rozne przepisy: w niktorych sok z cytryny i skorke dodaje sie do ciasta i potem piecze, a w niektorych piecze sie zwykly biszkopt (lub polbiszkopt) i potem namacza sie sokiem z cytryny i polewa lukrem cytrynowym.

I teraz nie wiem, ktore zrobic. Czy ktos ma sprawdzony przepis??? Z ktorego przepisu wyjdzie takie tradycyjne, staroswieckie ciasto cytrynowe???

Z gory dziekuje!

Nabla - 2009-04-05, 14:47

Odrobina soku z cytryny (tak jak i octu) pomoże biszkoptowi urosnąć (usztywni ubite białka), skóka dodana do środka nie zaszkodzi. W ten sposób uzyskasz aromatyczny, cytrynowy biszkopt.

Jesli zaś upieczesz zwykły a potem nasączysz to będzie wilgotny. Nie wiem czym dla Ciebie jest "tradycyjne ciasto cytrynowe" bo ja bym pod tym pojęciem rozumiła babkę piaskową (czyli taki biszkopt z masłem) ze skórką cytryny i cytrynowym lukrem :niepewny:

late - 2009-04-05, 15:12

Dzieki Nabla, - wlasnie sie piecze ;)

Moze rzeczywiscie 'tradycyjne cisto cytrynowe' to niezbyt precyzyjne okreslenie.
Dla mnie to ani biszkobt, ani babka.
Chodzilo mi bardziej o to, ze to nie ma byc ciasto z masa cytrynowa, kremem cytrynowym, czy galaretka cytrynowa, tylko takie zywkle, suche ciasto do herbaty, jak np. tutaj http://pu.i.wp.pl/?k=MzEw..._cytrynowym.jpg ;)

Wybralam przepis z 'Moich wypiekow' i chyba bedzie ok (sok i skorke dodaje sie do srodka i piecze). Zdam relacje, jak wyszlo.

p.s. tak mnie naszlo, bo sobie przypomialam, ze jak zdalam mature z matematyki, to moja nauczycielka mnie zaprosila do siebie na herbate i podala, takie wlasnie ciasto. Wtedy zaczelysmy sobie mowic na 'ty' :cool2:

Nabla - 2009-04-05, 15:35

Ale ciasto piaskowe jest własnie suche... to masło daje się stopione przy ucieraniu.

Coś takiego wychodzi:

late - 2009-04-05, 16:41

Juz zrobilam! Jest pyszne - moze nie dokladnie takie, jakie sobie wyobrazalam, ale i tak pyszne.

Nie jest suche, jak babka piaskowa, ale tez nie jest tak wilgotne, jak namoczony biszkopt. Powiedzialbym, ze w sam raz.

p.s. i swoja droga naprawde polecam te strone ('moje wypieki')!!!

till - 2009-04-05, 21:03

Mam pytanie z cyklu wielkanocnych: czym się wyróżnia babka piaskowa?

Przepisów w sieci na babki znalazłam dużo, ale mąż zażyczył sobie babkę piaskową. To taka, gdzie dodaje się w podobnych proporcjach mąkę pszenną i ziemniaczaną, czy też są jakieś inne kryteria wyróżniające tą babkę?

Nabla - 2009-04-05, 21:25

Babka piaskowa to podstawowe ciasto ucierane, ubija się pianę z białek z cukrem i dodaje żółtka. Potem delikatnie miesza się łyżką dodając przesianą mąkę tortową z mąką ziemniaczaną (lub skrobią kukurydzianą) i proszkiem do pieczenia na przemian ze stopionym masłem. Z reguły mąki ziemniaczanej jest dwa razy mniej niż pszennej.

Można też je zrobić metodą "na zimno" czyli zamiast topić masło to utrzeć je na puch z żółtkami i cukrem, ubić białka i zmieszać wszystko z mąką. Więcej roboty i efekt gorszy, bo ciasto wychodzi mniej puszyste. Lepsze do pieczenia na płasko, jako spód pod owoce, na samodzielne ciasto lepsza jest metoda na "ciepło".

Wielkanocnie taka baba to pewnie będzie pieczona w formie z kominkiem, ale zazwyczaj piecze się ją w keksówce... I niech bogowie bronią przed margaryną, ma być jak najlepsze masło bo ono daje cały aromat.

Mój "domowy" przepis mówi o 5 jajkach, kostce masła (starej kostce, czyli 250g), łyżeczce proszku do pieczenia, niepełnej szklance mąki tortowej (170g), 3 kopiastych łyżkach mąki ziemniaczanej (80g) i szklance cukru (220g) z cukrem waniliowym.

Kasia - 2009-04-05, 21:48

Nabla po tym opisie aż się chyba skuszę żeby zrobić babkę piaskową.
cortunia - 2009-04-06, 09:37

a jak już przy świetach jesteśmy.
mam problem (odwieczny) z kajmakiem
bo (odwiecznie) chcę go zrobić sama (= mleko plus cukier gotowane aż stężeje)
jeszcze nigdy mi się to nie udało - zawsze jaest ciut płynny (i jemy wtedy mrożone mazurki)
jestem uparta i kolejny rok chcę żeby mój kajmak stanął - może cos robię źle?

nirwanaa - 2009-04-06, 09:39

ja robię kajmak z mleka puszkowanego słodzonego...

całkiem stały to on mi nigdy nie wyszedł - zawsze się lekko leje, więc trzymamy mazurka w lodówce aż do czasu podania na stół

Nabla - 2009-04-06, 10:00

cortunia napisał/a:
a jak już przy świetach jesteśmy.
mam problem (odwieczny) z kajmakiem
bo (odwiecznie) chcę go zrobić sama (= mleko plus cukier gotowane aż stężeje)
jeszcze nigdy mi się to nie udało - zawsze jaest ciut płynny (i jemy wtedy mrożone mazurki)
jestem uparta i kolejny rok chcę żeby mój kajmak stanął - może cos robię źle?


Za krótko gotujesz albo dajesz za mało cukru. To trwaaaaaaaa.... daj dwa razy więcej cukru niż tłustego mleka, weź największy garnek jaki masz i zarezerwuj na to dobre 2-3 godziny na maluteńkim gazie często mieszając. Ma być kruchy i karmelowy w kolorze. Potem możesz utrzeć z masłem albo i nie, jak lubisz.

Aha, proponuję się jeszcze zaopatrzyć w azulan do płukania ust później do złagodzenia bólu poparzonego języka ;)

Maura - 2009-04-06, 13:13

Zgodnie z planem "torebki won!" chcialabym zrobic sama sos. Mam 40 dkg miesa wieprzowego bez kosci, az sie prosi o gulasz. Chce zrobic prosty sos, gesty i szybki. Pomozecie? :)
focia - 2009-04-06, 18:08

Podsmażyć mięso z cebulką, przyprawami i zalać wodą/ bulionem. Dusić. Można ewentualne zagęścić śmietaną albo mąką.
cortunia - 2009-04-06, 18:22

Nabla, dzięki :) tak zrobię. co prawda go nie zjem jak sądzę bo mi jakieć cukry za wysokie wyszły i pewnie nic ze słodyczy w świeta - ale dogodzę bratu - skoro przywozi zagramaniczną narzeczoną :)
garnek największy - w sensie o dużej średnicy, żeby parowało??
jeśli tak to wiem gdzie tkwił mój błąd ;)

till - 2009-04-06, 18:26

nirwanaa napisał/a:
ja robię kajmak z mleka puszkowanego słodzonego...

całkiem stały to on mi nigdy nie wyszedł - zawsze się lekko leje, więc trzymamy mazurka w lodówce aż do czasu podania na stół

Gotuj tą puszkę 3 godziny, a gdy za dużo wody wyparuje możesz jej trochę dolać. Przy takim postępowaniu nie ma szans by karmel nie wyszedł gęsty ;)

Nigdy nie odważyłam się by robić karmel na patelni, więc tutaj nic nie doradzę.

Nabla dzięki za opis wykonania babki :)

cortunia - 2009-04-06, 18:28

till napisał/a:
Nigdy nie odważyłam się by robić karmel na patelni, więc tutaj nic nie doradzę.


ja się nigdy nie odważyłam gotować puszki :) :) :rotfl: :rotfl:

Nabla - 2009-04-06, 18:32

Maura, gulasz to nie jest szybkie danie... sos bedzie dobry jak wrzucisz wloszczyznę drobno pokrojoną i dużo cebuli, czosnek, dodasz trochę musztardy, bulionu, wina, podsmażone mięso i będziesz dusić 2-3 godziny. Z przypraw sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, majeranek i zielona świeża pietruszka na koniec.

Cortunia - tak, jak największa powierzchnia, żeby parowało, i jak najwyższy, że jak już będzie bardzo gęsty i będzie się pienił to żeby Ci kajmak nie uciekł na kuchenkę. Wtedy uwaga, bo łatwo przypalić jak już jest całkiem odparowany.

Maura - 2009-04-06, 22:16

Dzieki, wykorzystam nastepnym razem. Poniewaz teraz sie nie doczekalam, poszlam na zywioł i wyszlo cudo. Przyprawy, czosnek, cebula, miesko palce lizac. :hyhy:
Laura - 2009-04-08, 10:59

till napisał/a:
nirwanaa napisał/a:
ja robię kajmak z mleka puszkowanego słodzonego...

całkiem stały to on mi nigdy nie wyszedł - zawsze się lekko leje, więc trzymamy mazurka w lodówce aż do czasu podania na stół

Gotuj tą puszkę 3 godziny, a gdy za dużo wody wyparuje możesz jej trochę dolać. Przy takim postępowaniu nie ma szans by karmel nie wyszedł gęsty ;)

Nigdy nie odważyłam się by robić karmel na patelni, więc tutaj nic nie doradzę.

Nabla dzięki za opis wykonania babki :)


Chcę zrobić kajmak z mleka z puszki ale boję się, że mi wybuchnie. Czy jakieś inne wymogi trzeba spełniać oprócz pełnego zanurzenia tej puszki? Wolałabym nie robić teraz remontu ;) .

Czy puszkę wkłada się do gorącej wody czy do zimnej i dopiero zagotowuje?

focia - 2009-04-08, 11:06

Do zimnej, woda musi przykrywać puszkę i gotuje się 2 - 3 godz. na małym ogniu. Mi nigdy nie wybuchło. Zostawiam w tej wodzie do ostygnięcia.
Laura - 2009-04-08, 11:22

Dzięki Focia! :flowers:
focia - 2009-04-08, 11:37

Proszę Cię bardzo :)
Domino - 2009-04-08, 13:11

co zrobić z selera naciowego? :oczami:
nirwanaa - 2009-04-08, 13:14

Sałatka z selera naciowego
Składniki:
- seler naciowy
- 1 duże jabłko
- 20 dag sera żółtego Gouda
- kilka rzodkiewek
- 1 por
- 2-3 jajka ugotowane na twardo
- 1 majonez,
- 1 jogurt naturalny,
- sól do smaku

Wykonanie:
Seler drobno pokroić w kosteczkę jabłko zetrzeć na grubej tarce, rzodkiewkę tez zetrzeć, por sparzyć i pokroić, jajka pokroić drobno.
Całość wymieszać i dodać jogurt naturalny wymieszany z majonezem, posolić do smaku, można dodać 1 łyżeczkę musztardy, udekorować.

focia - 2009-04-08, 13:15

Zjeść z DIP'em albo krwawą mary :)
nirwanaa - 2009-04-08, 13:17

Seler naciowy wykwintnie
składniki:
- 20 dag selera naciowego
- 1 puszka ananasa
- 200 g płatkow migdalowych
- piers z kurczaka ugotowana
- majonez

Sposób przygotowania:
Pierś gotujemy, następnie kroimy w kostkę.
Seler kroimy w kostkę.
Ananasa kroimy w kostkę. Mieszamy wszystkie składniki z majonezem ...Gotowe

Nabla - 2009-04-08, 13:23

A jak zostanie podwiędniety w lodówce gdzieś to udusić na rosołku wołowym, popieprzyć i zjeść jako jarzynkę do obiadu. Albo pokroić drobno i potraktować jak każda inną włoszczyznę.
adriana - 2009-04-08, 14:08

Czy jeśli zrobię potrawę z zamrożonego mięsa to mogę potem tę potrawę zamrozić? :niepewny:
focia - 2009-04-08, 14:13

Ja mrożę.
upta - 2009-04-08, 14:14

jeśli to mrożne mięso zostało obrobione termicznie (ugotowane/uduszone/usmażone/upieczone) to tak.
jakby nie można było to zgłodu bym padła, razem z rodziną

ofeczka - 2009-04-08, 14:16

a ja słyszalam, że nie powinno sie mrozic 2 razy? :hmmm:
focia - 2009-04-08, 14:18

Tak, ale bez obróbki termicznej. Czyli;
1. Mięso rozmrażasz a potem zamrażasz - NIE
2. Mięso rozmrażasz, gotujesz/ pieczesz/ dusisz - TAK

positive - 2009-04-09, 10:23

Właśnie sie potwierdziło, że na święta zastajemy w domu, a ja debiutuję jako świętująca gospodyni :masakra:

Dwa pytania na szybko, bo kalendarza nie oszukasz:
1. ile czasu potrzebuje rzeżucha do wyrośnięcia choćby trochę? Jak dziś zasieję, to będę miała coś sensownego w poniedziałek?
2. zakwas na żurek ile musi stać minimum? - w przepisie, który mam jest napisane tydzień, ale za tydzień będzie po ptakach... a chciałabym ominąć zakwas sklepowy (o ile się uda).

Nabla - 2009-04-09, 10:26

9-14 dni kiełkuje rzeżucha do rozsądnego poziomu, przykro mi. Ale na bank można kupić już wyrośniętą na jakimś jarmarku wielkanocnym.

Zakwas w 3 dni powinien dać radę, jak masz ciepło w domu. Ewentualnie możesz uprosić w piekarni.

Caska - 2009-04-09, 10:27

positive napisał/a:
1. ile czasu potrzebuje rzeżucha do wyrośnięcia choćby trochę? Jak dziś zasieję, to będę miała coś sensownego w poniedziałek?


Coś będzie, nie obiecuję, że będzie super wysoka ale będzie zielono ;)
Co do żurku niestety nie pomogę ...

zosiabg - 2009-04-09, 10:35

jesli chodzi o rzeżuche to mozesz przyspieszyc jej rosniecie. stawiaj kolo kaloryfera ale w dobrze naslonecznionym miejscu, w dzien przykrywaj folią kuchenną (przeswitującą, nie aliminoniową ;D) w ktorej zrob dziurke, woda nie wyparuje, ale trzeba pilnowac zeby nie splesniało. Ja zasiałam w plastikowych pojemnikach na jedzenie i przykrylam pokrywkami (mam przeswitujace biale), lekko uchylone. zraszałam wodą lekko pare razy dziennie, po 1 dni mialam 1 cm. Potem rosła wolniej, ale po 4 dniach miala juz troszke ;) niestety musialam wyjechac i wyschneła ;) Oczywiscie na noc odkrywasz folie.
positive - 2009-04-09, 11:04

Dzięki dziewczyny :) spróbuję z zielskiem, może wyjdzie.

I zakwasem też, raz kozie śmierć ;)

behemot - 2009-04-09, 12:47

Chciałabym upiec na niedzielę udka, a nigdy jeszcze tego nie robiłam :/ , więc mam pytanie - czy jeśli dziś je kupię i natrę przyprawami, to czy mogą sobie tak leżeć w lodówce do soboty? Czy to nie jest za długo? A może lepiej wrzucić do zamrażalnika i wyciągnąć dopiero w dniu, w którym planuję je upiec?
Maura - 2009-04-09, 12:52

Ja bym je przytrzymala w marynacie przez noc.
madzik - 2009-04-09, 13:03

behemot666, kilkakrotnie zdarzyło mi się trzymać zamarynowane udka w lodówce przez 2-3 dni i nic im nie było, także nie ma obawy.
focia - 2009-04-09, 13:59

Mozesz spokojnie zamarynować i trzymac w lodówce. Ja czasami marynuję i zamrażam.
behemot - 2009-04-09, 17:09

Dzięki dziewczyny. :)
Laura - 2009-04-10, 00:46

focia napisał/a:
Proszę Cię bardzo :)


Napiszę tylko, że niebo w gębie mi wyszło. Bałam się otworzyć puszkę więc pojechałam na zakupy a od 00.00 zażeram się babkami z kajmakiem i orzechami włoskimi :lizak: .
Aha, gotowałam 3 godziny i ze strachu ;) zerkałam często do gara i dolewałam gorącej wody.

Zabunia - 2009-04-10, 19:16

Jadlam jakis czas temu ogorki. Zrobione to bylo cos w tym stylu: ogorek pokrojony w cienkie plasterki jak na mizerie, do tego oliwa, ocet winny, chyba koperek i czosnek b. drobno posiekany no i [pewnie jakies przyprawy.
czy wiecie o czym mowie, dacie konkretniejszy przepis?

Maura - 2009-04-10, 19:46

Mam taka sprawe.....
powiedzmy, ze w przepisie kaza dac do ciasta dwa jajka. Maura wyciaga z lodowy i wbija. Po czym patrzy a tam 4 zóltka. Czy to sie liczy jako dwa jajka czy 4? :]

Nabla - 2009-04-10, 20:23

Przepisowe jajko = 60g "jajkowatości". Jak masz jaja giganty z podwójnymi żółtkami to możesz ewentualnie dostosować ilość.
Maura - 2009-04-10, 20:38

Ale one z twarzy takie zwykle sa. Wcale nie duze. To co? Mam teraz wazyc? :crazy: Te kury to chyba z NRD.....
Nabla - 2009-04-10, 22:20

Jak rozmiar zwykły to liczą się jako jedno. Czasem jajka z podwójnymi żółtkami są ogromne, więc jak masz w przepisie 10 sztuk i dasz 10 gigantów to będzie za dużo. Ale skoro 2 i to w normalnym rozmiarze - to licz od skorupki a nie od żółtka ;)
adriana - 2009-04-17, 13:05

Pytanie mam - ile mogą leżeć jajka ugotowane na twardo? Mam jeszcze od świąt :zawstydzony: i wyglądają ok, ale nie wiem czy mogę je zużyć np do pasztetu jajecznego? :niepewny:
sinusoida - 2009-04-17, 13:23

adriana napisał/a:
Pytanie mam - ile mogą leżeć jajka ugotowane na twardo? Mam jeszcze od świąt :zawstydzony: i wyglądają ok, ale nie wiem czy mogę je zużyć np do pasztetu jajecznego? :niepewny:

Ja myślę, że można, jeśi zapach mają OK.
Cytat:
Ugotowane przez 15 - 20 minut jajko, ostudzone i obrane ze skorupki może leżeć lodówce nawet dwa tygodnie. A ugotowane i nie obrane w temperaturze pokojowej może leżeć nawet do czterech tygodni.

Gotowałaś zapewne krócej, ale może to być jakimś punktem odniesienia.

zosiabg - 2009-04-17, 13:43

rozumiem ze w lodówce byly trzymane ;) mysle ze mozna ale to ostatni dzwonek, najlepiej obierz jedno i zobacz jak wyglada/pachnie.
adriana - 2009-04-17, 13:52

zosiabg napisał/a:
rozumiem ze w lodówce byly trzymane ;)

W jakiej lodówce :P Na stole, jak na pisanki przystało ;)

Sylvana - 2009-04-19, 10:34

Mam pytanie. Znalazłam interesujący mnie przepis na ciasteczka, ale proporcje są w "filiżankach"(filizanka mąki, masła itd) ile to filiżanka?? :masakra:
fastyna - 2009-04-19, 10:50

gdzieś kiedyś miałam stronę z takimi przelicznikami, ale nie mogę jej znaleźć :(
Maura - 2009-04-19, 10:59

http://kalkulator.przepis-na.pl/
iga - 2009-04-19, 11:00

"filiżanka" to chyba tyle samo co "szklanka" - pewna nie jestem ale takie coś znalazłam:
link do tabeli

Maura - 2009-04-19, 11:04

Szklanka szklance tez nierowna. Moja szklanka to 250, a czytalam, ze dla niektorych 200.
Tu mały przelicznik http://www.convert-me.com/en/convert/cooking

Kaesu - 2009-04-21, 15:36

Proszę o pomoc: jakie są proporcje bułki tartej i masła na posypkę do kalafiora. Nigdy mi nie wychodzi. Nie wiem czy za duzo daję bułki, czy masła>??
sinusoida - 2009-04-21, 18:03

Kaesu napisał/a:
Proszę o pomoc: jakie są proporcje bułki tartej i masła na posypkę do kalafiora. Nigdy mi nie wychodzi. Nie wiem czy za duzo daję bułki, czy masła>??

Jak posypka jest za sucha, to dajesz za dużo bułki, jak za mokra i ciapkowata- masła, ale na serio to nigdy nie zastanawiałam się nad proporcjami. Jak jest zła z wyglądu konsystencja na patelni, to dosypuję bułkę lub dodaję masło, może to kwestia przyrumienienia trochę bułki tartej. Chwilkę potrzymaj na ogniu, jak wymieszasz roztopione masło z bułką "na szybko" (mój mąż tak czasem robi, ba zdarza mu się nawet wrzucić do gara z gorącym kalafiorem wiórki masła i trochę bułki i tylko potrząsnąć) ma inny smak niż wtedy, gdy troszkę podsmażysz.

adriana - 2009-04-24, 07:30

Mam pytanie o mąkę pszenną razową. Czy mogę nią zastąpić w przepisach mąkę 'zwykłą' w takich samych proporcjach? Chciałabym z niej naleśniki zrobić i nie wiem czy dać jej tyle co zawsze czy może mniej/więcej?
positive - 2009-04-24, 08:29

Nie robiłam z mąki razowej naleśników, tylko ciasta - mąkę sypałam w takich samych proporcjach jak zwykłą, jednak wyszło bardziej suche, czyli chyba jednak bardziej chłonie płyn :niepewny:
sinusoida - 2009-04-24, 08:32

Robiłam naleśniki tak samo jak z normalnej, tylko odstawiałam na jakiś czas, żeby mąka dobrze namokła.
madzik - 2009-04-24, 08:38

Ja próbowałam zrobić naleśniki z mąki żytniej i wyszła porażka.
Pamiętam, że wtedy Nabla radziła, żeby zrobić pół na pół z mąką pszenną, ale ja chciałam być mądrzejsza :rotfl:

Ale np. tutaj pisze, że powinno się dodać więcej wody.

sinusoida - 2009-04-24, 08:45

madzik napisał/a:
Ja próbowałam zrobić naleśniki z mąki żytniej i wyszła porażka.
Pamiętam, że wtedy Nabla radziła, żeby zrobić pół na pół z mąką pszenną, ale ja chciałam być mądrzejsza :rotfl:

Ale np. tutaj pisze, że powinno się dodać więcej wody.

Żytnie przypominały mi w smaku bardziej tortille niż naleśniki, na słono znacznie lepsze były.
A jeśli chodzi o więcej płynu, to ja robię na oko i patrzę na konsystencję ciasta, jak jest za rzadkie to dosypuję.

upta - 2009-04-24, 10:39

positive napisał/a:
Nie robiłam z mąki razowej naleśników, tylko ciasta - mąkę sypałam w takich samych proporcjach jak zwykłą, jednak wyszło bardziej suche, czyli chyba jednak bardziej chłonie płyn :niepewny:


też sypię czasem żytnią zamiast pszennej. Żytnia wg mnie jest cięższa i więcej wilgoci potrzebuje.
Mi naleśniki wychodzą najlepsze w proporcji 2/3 żytniej, 1/3 pszennej. I koniecznie odstawic ciasto do napęcznienia mąki.

adriana - 2009-04-24, 12:32

Ale ja nie pytam o żytnią tylko o pszenną razową :P

Czyli dać ciastu poleżeć, tak?

sinusoida - 2009-04-24, 13:08

Cytat:

Czyli dać ciastu poleżeć, tak?

Jakoś tak Nabla fajnie pisała, żeby dać się glutenowi zrelaksować :)

sinusoida - 2009-04-27, 14:47

Mam selera naciowego i nie mam pojęcia jak to rozgryźć. Jakieś pomysły?
upta - 2009-04-27, 15:24

sinusoida napisał/a:
Mam selera naciowego i nie mam pojęcia jak to rozgryźć. Jakieś pomysły?


surówka:
umyc, pokroic na cienkie plasterki. Wymieszac z majonezem i jogurtem naturalnym + sól i pieprz. Gotowe ;)

Jako dodatek do zupy jarzynowej - ugotowac tak jak inne warzywa.

Swego czasu robiłam też słone racuchy z selerem, ale przepis mogę podac tylko "na oko", bo tylko tak umiem gotowac:
Ciasto:
jajko,
mleko/kefir/maślanka/płynny jogurt naturalny
mąka pszenna
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Wymieszac dokładniew misce. Cisto powinno byc gęściejsze niż na naleśniki, ale nie kluchowate, tylko płynne. Odstawic do napęcznienia mąki na ok 20 minut.
Dodac sól, pieprz, posiekany w plastry seler, trochę bazyli lub estragonu ( lub inną ulubioną przyprawę).
Wylewac łyżką nieduże racuchy na rozgrzaną patelnię.

Smacznego ;)

upta - 2009-04-27, 15:28

adriana napisał/a:
Ale ja nie pytam o żytnią tylko o pszenną razową :P

:zabawa: to się nazywa czytanie ze zrozumieniem 8)
razowa pszenna czy żytnia , co za różnica? :masakra:

Nabla - 2009-04-27, 17:02

sinusoida napisał/a:
Cytat:

Czyli dać ciastu poleżeć, tak?

Jakoś tak Nabla fajnie pisała, żeby dać się glutenowi zrelaksować :)


Pół informacji, co? :cool2: ;) Gluten to się musi relaksować przy ciastach i innych elastycznych bądź rosnących wypiekach. Przy naleśnikach to mąka po prostu musi napęcznieć od płynu.

Anyway - odstawić na pół godziny i wziąć poprawkę na to, że łatwiej się rozrzedza niż zagęszcza ciasto naleśnikowe.

sinusoida - 2009-04-28, 06:07

Nabla napisał/a:
Pół informacji, co? :cool2: ;) Gluten to się musi relaksować przy ciastach i innych elastycznych bądź rosnących wypiekach. Przy naleśnikach to mąka po prostu musi napęcznieć od płynu.

Ekhm mam zatem problemy z czytaniem ze zrozumieniem :) Myślałam, ze to konkretnie o naleśnikach było.
Nabla napisał/a:

Ciasto na naleśniki odstawia się do napęcznienia, wtedy są bardziej elastyczne, nie wysychają na wierzchu. Mąka pęcznieje i gluten jej się relaksuje. Jeśli do ciasta dodaje się sodę lub proszek do pieczenia to tuż przed samym smażeniem trzeba domieszać.

upta, dzięki za inspirację, zaszalałam wczoraj i zrobiłam sałakę z selera, sałaty i rzodkiewek z sosem jogurtowym z koperkiem i bazylią (odrobinę), obłędna wyszła.

Nabla - 2009-04-28, 08:35

Bo masz rację, ale to kwestia "ważności" - gluten to struktura ciasta, żeby było elastyczne, rosło i miało "rusztowanie" to trzeba go zrelaksować ;) czyli długo wyrabiać albo dać poleżeć. Natomiast namaczanie mąki ujednolica konsystencję ciasta. Jeśli masz naleśniki to wiadomo, że nie będą rosły ani szczególnie nie muszą być gumowe, ważne, żeby mąka nie chrzęściła w zębach i żeby nie obsychały. Ale już drożdżowe racuchy to lepiej, żeby miały przyzwoity glutenowy kręgosłup.
aniobelek - 2009-04-28, 08:47

Nabla, czy ty masz jakis sprawdzona przepis na nalesniki czy na oko robisz?
Nabla - 2009-04-28, 08:53

aniobelek napisał/a:
Nabla, czy ty masz jakis sprawdzona przepis na nalesniki czy na oko robisz?


Nie robię na oko, tylko w zależności od zastosowań. Im więcej białka tym twardsze, im więcej tłuszczu tym bardziej miękkie, im rzadsze ciasto tym cieńsze naleśniki itp. Czyli jak chcesz puchate, takie plackowe to fajnie jest zrobić je na maślance z dodatkiem sody oczyszczonej i usmażyć małe i grube, z gęstego ciasta. Do dżemu dałabym 4 jajka na 2 szklanki mleka, łyżkę masła i cukru i tyle mąki, żeby było lejące się. Na słono, do kurczaka czy sałaty dałabym tylko jedno jajko i piwo zamiast mleka, żeby były twarde i nie miały dziurek przez które przecieka sos.

Oleta - 2009-04-28, 08:55

To ja ładnie poproszę o dokładniejsze proporcje na to ciasto naleśnikowe z piwem - do kurczaka. :)
aniobelek - 2009-04-28, 09:01

maslo roztopic rozumiem ? ;) chodzilo mi wlasnie o takie do slodkiego.
Nabla - 2009-04-28, 09:09

Do kurczaka:
1 jajko, szklanka piwa (jasnego, jeśli nadzienie będzie lekkie, ciemnego, jeśli inne przyprawy też będą wyraziste), łyżka oleju (smak jak wyżej, słonecznikowy albo sezamowy w zależności czy idziemy w wiosenne czy mroczne klimaty ;) ), szklanka mąki pszennej razowej (lub trochę mniej zwykłej - z pewną tolerancją bo każda mąka jest inna więc dodać tyle, żaby konsystencja była trochę za rzadka - zgęstnieje od stania), szczypta soli, suszone zioła.

Wymieszać dokładnie - albo mikserem albo trzepaczką. Odstawić na pół godziny. Smażyć na bardzo płaskiej patelni, mocno rozgrzanej, wylewając tylko tyle ciasta by udało się pokryć dno patelni. Obrócić i opiec z drugiej strony. Żeby nie wysychały upieczone naleśniki nakryć serwetką.

aniobelek napisał/a:
maslo roztopic rozumiem ? ;) chodzilo mi wlasnie o takie do slodkiego.


Takie podstawowe dżemowe to 2 szklanki mleka, 4 jajka, łyżka cukru, łyżka roztopionego masła, szczypta soli, 2 szklanki mąki pszennej tortowej, ewentualnie cukier waniliowy albo aromat migdałowy (to do dżemu wiśniowego).

Słonych naleśników zawsze robię mniej, bo nadzienia jest więcej, słodkie to podstawa dania a nie tylko opakowanie, więc dwa razy większa porcja.

Oleta - 2009-04-28, 09:17

Nabla - dzięki! :)
Jeszcze się zapytam ile naleśników z takiej ilości wychodzi, bo dla mojego męża czy na słono, czy na słodko naleśnik to podstawa dania, a nadzienie dodatek... ;)

Nabla - 2009-04-28, 09:25

A jak dużą masz patelnię? ;)
Oleta - 2009-04-28, 09:30

Średnica 25,5cm ;)
Nabla - 2009-04-28, 09:31

Spokojnie 8 wyjdzie.
Oleta - 2009-04-28, 09:35

Dzięki raz jeszcze! Jutro będą naleśniki z pasztetówką i indyjskimi piklami, czyli "kuchnia fjurzyn" w wersji DIY ;) :rotfl:
late - 2009-04-28, 14:30

Czy mozna zlagodzic kapusniak?

Tzn., zeby byl mniej kwasny? Wlasnie zrobilam i wyszedl przepyszny, ale bardzo kwasny. Mi smakuje, ale dla J., bedzie to pierwsze spotkanie z tym daniem, wiec obawiam sie, ze moze byc za kwasny.

Cukier???

p.s. troche poniewczasie, ale ja z selera naciowego robie zupe (tzw. amerykanska).
Seler, zielona papryka, cebula dymka - kroimy w kostke i podsmazamy. Dodajemy kukurydze z puszki wraz z zalewa. Zalewamy bulionem warzywnym, dodajemy ziemniaki pokrojone w kostke i gotujemy, az wszystko zmieknie. Pod koniec gotowania dodajemy smietane kremowke (lub mleko - chodzi o to, zeby zabielic, niekoniecznie o smak), tymianek i odrobine sosu tabasco. W wersji pozywniejszej dodajemy podsmaozny boczek (lub wszystko podmazamy razem z boczkiem.) Smacznego!

Nandini - 2009-04-28, 14:36

late, może wrzuć surowego ziemniaka, powinien wyciągnąć trochę kwaśności.
late - 2009-04-28, 14:43

Nandini, - dzieki!
adriana - 2009-04-29, 12:46

Mam może głupie pytanie - czy czosnek (surowy) jest ciężkostrawny? Zrobiłam ostatnio sałatkę (ananas, ser żółty, czosnek i majonez), która mi bardzo smakowała, ale potem myślałam, że umrę :masakra: i mam wrażenie, że to przez czosnek... A pytam, bo może można np granulowany byłby lepszy? :niepewny:
poohatka - 2009-04-29, 12:52

Owszem, czosnek, z tego co wiem, jest ciężkostrawny. Moja babcia zawsze narzeka, że bardzo lubi, a nie bardzo może sobie pozwolić, bo potem jej "leży na żołądku".
adriana - 2009-04-29, 12:58

poohatka napisał/a:
Owszem, czosnek, z tego co wiem, jest ciężkostrawny. Moja babcia zawsze narzeka, że bardzo lubi, a nie bardzo może sobie pozwolić, bo potem jej "leży na żołądku".

Czyli jednak. Ja rzadko używam czosnku, zwłaszcza surowego i się nieźle przejechałam. A można coś zrobić, żeby nie był taki dokuczliwy? ;)

sinusoida - 2009-04-29, 13:07

Może trochę zmniejszyć ilość czosnku w sosie (mnie brzuch boli jak przesadzę z ilością) lub spróbować zrobić sos z pieczonego czosnku, tutaj przepis będzie łagodniejszy w smaku i nie leży tak na żołądku. Ja granulowanego nie lubię.
positive - 2009-04-29, 13:23

adriana, ja tę sałatkę uwielbiałam w dzieciństwie, potem (gdy już zapach czosnku z paszczy zaczął mi przeszkadzać ;) ), próbowałam czymś ten czosnek zastąpić - niestety żaden erzac typu czosnek granulowany czy nawet mniejsza ilość czosnku nie dawały tego efektu.
Ta sałatka po prostu tak ma (przynajmniej dla mnie).

Nabla - 2009-04-29, 13:43

Czosnek to akurat wątrobę obciąża, nie żołądek. I fakt, to potrafi bardzo boleć. Wiele na to nie pomaga, jakiś hepatil czy raphacholin ewentualnie.
adriana - 2009-04-29, 14:04

Mi było (przepraszam za wynurzenia :zawstydzony: ) po prostu niedobrze :niepewny:
positive - 2009-04-29, 14:13

To może po prostu za tłusto było? Ser żółty + majonez...
adriana - 2009-04-29, 14:24

Nie sądzę, no ale nie ważne już ;) Wypróbuje może z pieczonym czosnkiem, zobaczymy. Swoja droga przepis na ten sos brzmi smakowicie :)
Nandini - 2009-04-29, 14:33

Czosnek jest ciężkostrawny i mega wzdymający, ale raczej po nim nie powinno Ci być niedobrze. To raczej tłustość i ciężkość sałatki spowodowała - trzeba by było ją czymś lżejszym przełamać, jakimś warzywem jak np. ogórek zielony.
Granulowanego czosnku nie polecam, beznadziejny substytut. Mnie się kojarzy jakoś z kulkami na mole, tak śmierdzi.

Oleta - 2009-05-02, 14:10

Naleśniki na piwie a la Nabla wypróbowane.

Zjedliśmy je we trójkę - ja, mąż i nasza koleżanka i komisyjnie stwierdziliśmy, że...niczym nie różniły się od tych na mleku albo na wodzie... :niepewny:

Czy to tak miało być (to w takim razie po co brać to piwo zamiast wody i mleka?) czy miały się różnić? A może mamy wszyscy w trójkę stępiony zmysł smaku? Sama nie wiem... :hmmm:

Kajka - 2009-05-06, 09:31

Witam
Chciałabym prosić o poradę w sprawie leniwych i knedli. Jak robię ciasto (według przepisu) to zawsze wychodzi mi taka breja. Ciężko z tego zobić wałek. Lepi się to strasznie do rąk, noża, deski...ciężkiej cholery dostaję :zly: . Nie wiem czy tak właśnie ma wyglądać ciasto czy ma być bardziej zwięzłe? Czy może to zależeć od ziemniaków (zawartości w nich wody)?

sinusoida - 2009-05-06, 09:57

Kajka, zależy to od ziemniaków, ale także od tego czy są młode i np. sposobu rozgniatania. Głupiutka zmieliłam kiedyś maszynką i dupa blada-wyszła breja aż miło. Najlepiej rozgnieść tłuczkiem jeszcze ciepłe, bo nie muszą być aż tak dokładnie, ale lepiej żeby grud nie było i zostawić w płaskim naczyniu, żeby odparowało jak najwięcej wody.

Jak się trudno formuje to można dodać mąki ziemniaczanej, będzie łatwiej a kluchy nie będą takie twarde, można też schłodzić trochę masę.

positive - 2009-05-06, 10:02

Masa na kopytka na pewno nei powienna lepić się aż w takim stopniu.

Może być to kwestia niewłaściwego gatunku ziemniaka (różna zawartość skrobi w różnych gatunkach), tego, że ziemniaki sa młode (dużo wody, mało skrobi) albo zbyt krótkiego okresu "leżakowania" po ugotowaniu - im lepiej odparują po gotowaniu, tym mniej problemów z lepieniem się. Optymalnie jest chyba robić kopytka z ziemniaków ugotowanych dnia poprzedniego.

Możesz też spróbować dodawać mąki ziemniaczanej do masy.

edit - widzę, że sinusoida wyznaje inną szkołę gniecenia kartofli ;)
Jeszcze mi się przypomniało - ziemniaki gotuję w mundurkach, obieram jak są jeszcze ciepłe.

sinusoida - 2009-05-06, 10:27

Cytat:
edit - widzę, że sinusoida wyznaje inną szkołę gniecenia kartofli ;)

Wynika to tylko z tego, że woda lepiej odparowuje z pogniecionych (ale nie wachluję ich jak ryżu do sushi) i lenistwa, bo gorące łatwiej się tłuką :) ale potłuczone mogą postać do następnego dnia też.

positive - 2009-05-06, 14:54

Wachlujesz ryż do sushi?
Przybliż temat :)

sinusoida - 2009-05-06, 15:46

positive napisał/a:
Wachlujesz ryż do sushi?
Przybliż temat :)

Jeśli np. dam za dużo wody to wachluję, bo trzeba przyspieszyć parowanie (inaczej z ładnego sushi nici).
Japończycy wachlują, bo u nich klimat wilgotniejszy, w normalnych warunkach u nas nie trzeba.

Joasia - 2009-05-06, 20:42

Kajka, jak jest breja to ja poprostu dosypuję mąki - nie robi "im" to różnicy a łatwiej się robi. Mielę maszynką ;)

positive napisał/a:
tego, że ziemniaki sa młode (dużo wody, mało skrobi)

Nie wiem jak to jest ale moja mama nigdy nie robi kopytek, śląskich z młodych ziemniaków.

positive - 2009-05-07, 06:10

joasia, no właśnie, z młodych się nie robi, bo mają za mało skrobi.
Alix - 2009-05-07, 19:05

Czy jesli ugotuje paczke ryzu brazowego z paczka ryzu bialego w jednym garnku w tym samym czasie to ktorys straci zasdniczo?
Kasia - 2009-05-07, 19:10

A czy nie jest tak że brązowy się dłużej gotuje? Wydaje mi się że wtedy ryż biały będzie rozgotowany.
positive - 2009-05-07, 19:10

Nic im nie będzie, pod warunkiem, że ten biały wyjmiesz prędzej, a brązowy pogotuje się trochę dłużej (jeżeli są w woreczkach)
sinusoida - 2009-05-07, 19:11

Alix napisał/a:
Czy jesli ugotuje paczke ryzu brazowego z paczka ryzu bialego w jednym garnku w tym samym czasie to ktorys straci zasdniczo?

Zasadniczo wówczas albo rozgotujesz ryż biały, albo nie dogotujesz brązowego. Chyba, ze wrzucisz najpierw brązowy a w połowie gotowania dorzucisz biały. Wpływu specjalnego na smak nie będzie miało.

edit: ktoś mnie ubiegł :)

Alix - 2009-05-07, 19:13

Ok, dzieki :)
Wyjme bialy wczesniej :)

sinusoida - 2009-05-07, 19:15

Lepiej wrzuć go później. Bo tak to ci wystygnie zanim brązowy dojdzie.
Alix - 2009-05-07, 19:21

Ano tez prawda :]
Rudasek - 2009-05-11, 13:17

Dziewczyny, mam cycki kurze, warzywa na patelnię i makaron sojowy. Fajny obiad z tego mógłby być, gdyby nie fakt, że mnie on nie wychodzi. Raz, że nie wiem jak długo smażyć warzywa a dwa, że mi to wychodzi strasznie suche :( Poradźcie coś... :padam:
Kajka - 2009-05-11, 16:00

Dzięki dziewczyny za te porady ziemniaczane. Na pewno skorzystam z Waszych rad. A dziś zrobiłam pierwszy raz medaliony z polędwiczek. Powiedziałam sobie że nie będę się z nimi pieścić, przepis zmodyfikowałam (bo przed duszeniem trochę je pomarynowałam :hyhy: i nie były suche) i wyszły super!
Rudasek, mięso z piersi z natury jest suche. Może właśnie dobrze byłoby je pomarynować?

gonick - 2009-05-13, 09:27

Rudasek napisał/a:
Dziewczyny, mam cycki kurze, warzywa na patelnię i makaron sojowy. Fajny obiad z tego mógłby być, gdyby nie fakt, że mnie on nie wychodzi. Raz, że nie wiem jak długo smażyć warzywa a dwa, że mi to wychodzi strasznie suche :( Poradźcie coś... :padam:


Dopiero zobaczyłam :)

Wiesz jaki ja mam patent na warzywa z patelni??
wrzucam je do woka - juz bardzo rozgrzanego - i przez 2 minuty smażą sie na mega ogniu

przez te 2 minuty wygląda to tak, ze chce je spalic, ale spokojnie - po 2 minutach zmniejszam ogien drastycznie, zeby warzywka puściły troche soku.

I duszą się duszą z odrobiną sosu curry i sojowego
jak juz sie rozmrożą - znowu mega ogień na 2 minuty - sos nie zdązy wyparowac, a same warzywa robią sie chrupiące.
i gotowe.

Rudasek - 2009-05-13, 19:18

Dzięki Gonick, muszę wypróbować. Lubię bardzo takie warzywka, ale nie umiem ich przyrządzać. Strasznie fajne są w wietnamskiej knajpie takie chrupiące... nawet zwykła marchewka robi się przepyszna.
Domino - 2009-05-20, 12:01

a czy seler naciowy je się cały? :zawstydzony:
liście też i te młode pędy ze środka też? :zawstydzony:

sinusoida - 2009-05-20, 12:14

Liście czasem się dodaje do sałatek i posypuje się nimi np. pieczonego selera, ja rzadko je jem, najczęściej wrzucam do zup, bo ładnie pachną :) . Łodygi selera obieram (jak rabarbar), chyba że jest bardzo młody, stary po prostu na zewnątrz jest trochę łykowaty.
Nabla - 2009-05-20, 12:17

Liście zasadniczo nie, są gorzkie. Tylko te jasnozielone, wewnętrzne się je, tak jak zielona pietruszkę. Najlepiej selerowi po przyniesieniu do domu zrobić postrzyżyny, bo się dłużej przechowa - obciąć te ciemnozielone liście na wysokości rozgałęzień a resztę schować do lodówki w pudełku.
Maura - 2009-05-26, 09:00

Ciasto kruche. Czy mozna je przygotowac wczesniej i przechowac w lodowce az do chwili gdy bedzie potrzebne do produkcji ? Kwestia 2-3 godzin.
Nabla - 2009-05-26, 09:02

Nawet należy ;) Kruche (zwłaszcza maślane) musi odpocząć w lodówce i ważne jest, żeby zimne wkładać do bardzo gorącego pieca - w tym tajemnica kruchości. Minimum to godzina, górny limit to... ja wiem, jakiś rozsądny czas do nie zepsucia się składników.
Zabunia - 2009-05-26, 21:50

Ja to i do zamrazarki wkladam.
Kolega cukiernik powiedzial mi, ze w lodowce spokojnie moge trzymac do okolo tygodnia.

sinusoida - 2009-05-27, 06:45

Porządnie schłodzone można zamiast wyciskać w formę, zetrzeć na tarce. Tak "napowietrzone" jest jeszcze smaczniejsze :)
behemot - 2009-05-29, 18:04

Czy macie jakiś sprawdzony przepis na zupę gulaszową? Taką gęstą, żeby aż łyżka stawała? Ale też taką, żeby była smaczna bez ogromnej ilości ostrej papryki (co nie znaczy, że w ogóle ma jej nie być :) ).
I najlepiej jeszcze z ziemniakami. ;)

kot - 2009-06-19, 11:45

Czy zamrożoną rybę można bez rozmrażania przygotować w piekarniku (np. opcja gril)?
sinusoida - 2009-06-19, 11:48

Można, ale lepiej położyć ją na ruszcie, żeby nadmiar wody mógł kapać do naczynia pod spodem, bo inaczej będzie rozpaćkana breja.
kot - 2009-06-19, 12:05

dzięki, będę próbować :D
Alma_ - 2009-06-19, 13:55

Co zrobić ze schabem, żeby nie był twardy jak podeszwa?
sinusoida - 2009-06-19, 13:59

Zamarynuj go w alkoholu lub musztardzie. Ja najbardziej lubię leżakujący w czerwonym winie.
Magae - 2009-06-19, 14:07

sinusoida napisał/a:
Zamarynuj go w alkoholu lub musztardzie. Ja najbardziej lubię leżakujący w czerwonym winie.

Dobra, teraz mnie wszyscy wyśmieją. Ale trudno. Postanowiłam nauczyć się robić schab, bo zawiszczę tym, co umieją tę sztukę. Jak się marynuje mięso? tak od A do Z? i czy są jakieś przepisy na takie marynaty (bo pewnie nie wkłada się mięsa prosto w sam alkohol*)?



*z drugiej strony - kuszące ;)

sinusoida - 2009-06-19, 14:19

Ja mieszam w czymś przyprawy z płynami (trochę oliwy, winko, czasem ocet ryżowy, zależy jaki smak chcesz uzyskać), nacieram tym mięso, obkładam liściem laurowym etc. Umieszczam w naczyniu żaroodpornym, w którym będę piekła, dolewam jeszcze wina :) ... i do lodówki na noc. Jak dodasz posiekane zioła aromat będzie boski (ostatnio robiłam ze świeżą szałwią, bardzo lubię też miętę i rozmaryn).
Marynuję tak też np. piersi z kurczaka przed grillowaniem (grilluję w elektrycznym), bo nie są wtedy takie suche.

Najprostsza wersja to
+ płyny + ziele angielskie, liść laurowy, ale tak naprawdę to wszystko zależy od tego co lubisz.

Możesz po prostu do sprawdzonego przepisu dodać łyżę spirytusu.

Alma_ - 2009-06-19, 14:32

No dobra - a później co?
Bo ja marynuję, a i tak twardy.
Jak pieczecie?

behemot - 2009-06-19, 15:49

Alma_ napisał/a:
No dobra - a później co?
Bo ja marynuję, a i tak twardy.
Jak pieczecie?

Ja zwykle wrzucam do piekarnika nagrzanego do 200°C i piekę mniej więcej przez ok. 1h 20 min (w tzw. międzyczasie sprawdzam).

Magae - 2009-06-19, 16:04

behemot666 napisał/a:
Alma_ napisał/a:
No dobra - a później co?
Bo ja marynuję, a i tak twardy.
Jak pieczecie?

Ja zwykle wrzucam do piekarnika nagrzanego do 200°C i piekę mniej więcej przez ok. 1h 20 min (w tzw. międzyczasie sprawdzam).

Jeszcze jedno moje głupie pytanie - jak się sprawdza schab, czy już gotowy i nie suchy? :zawstydzony:

madzik - 2009-06-19, 16:20

Alma_ napisał/a:
Jak pieczecie?

w rękawie do pieczenia. Wcześniej jeszcze polewam chlustem wódki :)

behemot - 2009-06-19, 16:22

Magae napisał/a:
Jeszcze jedno moje głupie pytanie - jak się sprawdza schab, czy już gotowy i nie suchy? :zawstydzony:

Przyznaję się do niezbyt (chyba) fachowego sposobu - po prostu odkrawam kawałek i próbuję. :zawstydzony:
Wiem, że była (albo mieszam z metodą stosowaną przy ciastach) jeszcze metoda z wbijaniem wykałaczki, ale nie wiem, jak to działa. :/

LiLL - 2009-06-19, 17:26

Alma_ napisał/a:
Jak pieczecie?

Ja piekę zawinięty w folię aluminiową. Czas zależy od wielkości schabu, ale średnio będzie pewnie z godzinę z kwadransem. W połowie czasu przewracam na drugą stronę.
Na twardość nie mam patentu, ale ja akurat wolę twardy, bo kroję go jak wędlinę i kładę na kanapki.

andziulindzia - 2009-06-19, 18:18

Alma_ napisał/a:
No dobra - a później co?
Bo ja marynuję, a i tak twardy.
Jak pieczecie?


Na początek rozgrzewam piekarnik do 250* (tyle mi fabryka dała :) ), wkładam mięso i po jakichś 5-10 min zmniejszam temperaturę do 200*. Dzięki tej początkowej bardzo wysokiej temp. białka mięsa szybciej ścinają się z wierzchu i woda zawarta w środku mięsa nie zdąży odparować. Odkąd tak robię wszelkie mięsa wychodzą mi dużo bardziej soczyste.

behemot - 2009-06-19, 21:48

Ach, no tak - na pytanie "jak pieczecie?" powinnam odpisać jeszcze, że albo w rękawie do pieczenia (ale pod koniec i tak wyciągam i przerzucam do naczynia) albo od razu w żaroodpornym naczyniu, ze sporą ilością sosu - wtedy mięso też nie jest takie suche.
Maura - 2009-06-22, 18:16

Pytanie na szybko...
Mam poziomki i jagody. Jak zrobię spod do tarty i wysypie owoce, bedzie dobrze? Cos dodac? Posypac? Podpalic i wyrzucic....?

poohatka - 2009-06-23, 07:09

Już pewnie za późno, ale... ja bym pod nie dała jakiś krem waniliowy, w najprostszej opcji - budyniowy (budyń zmiksowany z masłem) - a po wierzchu galaretkę? Ale tylko troszkę - żeby owoce nie obeschły
sinusoida - 2009-06-23, 07:10

poohatka, na kruche ciasto krem? Jak dla mnie to już trochę za bogato...
Kremy lubię do lżejszych ciast, jak np. biszkopt...

poohatka - 2009-06-23, 07:24

akurat dla mnie nic dziwnego - uwielbiam kruche babeczki z kremem i owocami :) I tarty mady in Carrefour :masakra:

EDIT: a krem nie typowo maślany, tylko właśnie bardziej karpatkowo-budyniowy :) i oczywiście nie za dużo.

ewerla - 2009-06-23, 11:45

Dwa pytania mam na szybko:
robilam pierogi z truskawkami
1. no i wyszlo mi wiecej ciasta niz mialam truskawek - czy moge to ciasto wsadzic do lodowki do jutra? Albo do zamrazarki?
2. Czy owe pierogi truskawkami moge zamrozic? Bo nie dam rady jesc 50 sztuk (pomijam juz fakt, ze mi nie wolno :cool2: )

gonick - 2009-06-23, 11:46

Ewerla, 2 razy TAK! :)
andziulindzia - 2009-06-23, 17:24

ewerla napisał/a:

2. Czy owe pierogi truskawkami moge zamrozic? Bo nie dam rady jesc 50 sztuk (pomijam juz fakt, ze mi nie wolno :cool2: )

Żeby z pierogów nie zrobiła ci się po rozmrozeniu jedna wielka paciaja, mróź pierogi partiami, ułożone jeden obok drugiego tak, żeby się nie dotykały. Jak już będą porządnie zamrożone przekładaj do woreczków.

ewerla - 2009-06-23, 18:01

dzieki :tulam:
Przytomna jakas bylam i na mrozenie partiami wpadlam sama. Ale teraz przelozylam do wiekszego pojemnika bo mialam cala zamrazarke zawalona pierogami na talerzykach ;)

Anja - 2009-06-23, 20:12

Obrodziło mi w tym roku truskawkami. Stad pytanie: czy można zrobić z nich jakiś 'przetwór' poza dżemem i zamrożonymi? szkoda mi wyrzucać, ale robienie 50 słoików z dżemem jest bez sensu^^
poohatka - 2009-06-24, 07:06

ktoś już wcześniej wspomniał o lodach truskawkowych 8) ja już mam 13 sztuk w foremkach ikeowskich na patykach w zamrażalniku - na po sezonie :D
Freyja - 2009-06-24, 07:48

można też takie sorbety (zmiksowane truskawki z cukrem) zamrozić w pojemniczkach np. po jogurtach, a w zimie jeść rozmrożone z makaronem :lizak:
saskiia - 2009-07-01, 15:27

dobra, to ja potrzebuję porady, co zrobić z kalarepy do obiadu. i nie - nadziewanej mięsem nie zrobię.

chciałam panierowaną, ale pomyślałam, że to tucząco. coś innego?

positive - 2009-07-01, 16:45

Kiedyś robiłam w formie zapiekanki, właściwie bardzo podobnie do tego, jak robiłam szparagi z szynką pod beszamelem.
Surowe kalarepki pokroić na cząstki (nie za duże, żeby się szybciej upiekły), przykryć warstwą pokrojonej szynki, na to beszamel z dużą ilością gałki, ew. trochę żółtego sera i do pieca do zrumienienia.

No i sama kalarepka ugotowana na parze - super danie samo w sobie. Ew. z bułką tartą z masłem.

Nabla - 2009-07-01, 22:20

saskiia napisał/a:
dobra, to ja potrzebuję porady, co zrobić z kalarepy do obiadu. i nie - nadziewanej mięsem nie zrobię.


To nadziej ryżem z pieczarkami. Albo pokroj w cieniutkie plasterki i usmaż na chipsy (ale to tuczące). Z wody, z bułką tartą też, poszatkowaną jak kapustę do dowolnej sałatki typu coleslaw. A najlepiej to pokroić na cząstki i postawić do gryzienia ;)

saskiia - 2009-07-01, 22:27

własnie tak pomyślałam, że do gryzienia, tylko może z jakimś dipem?

o chipsy to jest to, co mój stary lubi najbardziej. tyle że niby się odchudza. jakbym mu dała chipsy na obiad to by chyba padł. ze zdziwienia i z zachwytu. nawet jeśli to by były chipsy z kalarepy :P

Domino - 2009-07-03, 12:00

potrzebuję na ciasto 400g mąki, mam tylko 200g :masakra:
czy mogę dodać orkiszowej albo ziemniaczanej? :oczami:

zulam - 2009-07-03, 12:59

Z ziemniaczanej to ciężkie ciasto wyjdzie, prędzej orkiszowa. Zależy jakie ciasto.
lara - 2009-07-06, 13:31

Szukam przepisu na ciasto bez...
no właśnie
Generalnie bez mąki (ewentualnie żytnia, ale lepiej nie), bez cukru, bez proszku do pieczenia, bez drożdży, bez owoców (ewentualnie cytryna lub grapefruit).
Bo moja dieta nie pozwala.
Da się?
Wymyśliłam jakiś spód z otrębów i ser i orzechy, ewentualnie migdały.
Tylko czy coś jadalnego mi z tego wyjdzie?
Jakieś pomysły?

Nabla - 2009-07-06, 13:41

Sernik dietetyczny - owoce można pominąć a dodać na wierzch prażone orzechy, skórki owoce jeśli możesz albo polewę czekoladową w wersji light.

Poza tym bezy ze słodzikiem i zmielonymi orzechami. Poza tym jako spód może posłużyć gotowany ryż zmieszany z masłem albo w ogóle pieczony pudding ryżowy - ugotować ryż na mleku z kakao i słodzikiem, przełożyć do naczynia, posypać grubo krojonymi orzechami, cynamonem i chilli (jeśli lubisz złamane smaki) i do pieca aż orzechy się zrumienią.

No i oczywiście wszystkie serniki na zimno, ze słodzikiem, żelatyną, na spodzie z otrębów, mielonych orzechów, cienkiego omletu z samych jajek albo i w ogóle bez spodu.

lara - 2009-07-06, 14:48

Nabla, dzięki :)
Będę próbować, bo chodzi za mną ciasto już od kilku, ekhm, miesięcy...
Ryż niestety odpada, ale otręby chętnie. No i słodzik chyba też pominę...

behemot - 2009-07-07, 20:44

Zamarzył mi się dżem agrestowy, taki do rozmaitych placków itd.
Chwilowo posiadam zaledwie 1,5 kg (ale gdy mi minie lenistwo, to może będzie tego więcej ;) ), takiego niezbyt słodkiego agrestu (za mało słońca na słodki, ech).

A że to mój debiut "przetworowy", to szukam jakichś sprawdzonych przepisów. Posiadacie może? Tylko żeby dżem nie wychodził zbyt słodki. Najlepiej sam agrestowy (ile tego wyjdzie? ze 2 słoiczki chociaż?).

saskiia - 2009-07-15, 09:56

wymyśliłam se makaron z kurkami. kurki mam :masakra: jak???? i z jakim makaronem najlepiej??? help me!
Maura - 2009-07-15, 09:57

Ze wstazkami. Ale w sumie co za roznica. Ma ci smakowac.
saskiia - 2009-07-15, 09:59

Maura, ale np. ze spaghetti raczej chyba nie bardzo. poza tym jeszcze JAK? jak najlepiej przyrządzić? :D
wwiola - 2009-07-15, 10:07

ja robię najprościej jak się da - smażę kurki na patelni z cebulką, przyprawiam i dodaję jogurt naturalny lub śmietanę, sos na makaron tagliatelle, dużo pietruszki i jem

Jeszcze możesz posypać parmezanem.

kot - 2009-07-15, 10:09

wwiola napisał/a:
ja robię najprościej jak się da - smażę kurki na patelni z cebulką, przyprawiam i dodaję jogurt naturalny lub śmietanę, sos na makaron tagliatelle, dużo pietruszki i jem


już wiem co będę miała w piątek na obiad :lizak:

Nabla - 2009-07-15, 10:13

wwiola napisał/a:
ja robię najprościej jak się da - smażę kurki na patelni z cebulką, przyprawiam i dodaję jogurt naturalny lub śmietanę, sos na makaron tagliatelle, dużo pietruszki i jem

Jeszcze możesz posypać parmezanem.


Koniecznie słodką śmietanę i do sosu przemycić ze 2-3 fileciki anchovis :lizak: Rewelacyjnie "podkręcają" wszystkie grzyby.

saskiia - 2009-07-15, 10:16

to tak jak chciałam, oprócz anchoivis, ale w sumie... nawet mi pasi po zastanowieniu :D (a te anszła to kiedy przemycać?)
Nabla - 2009-07-15, 10:21

Im wcześniej tym lepiej, mają się rozmaźgać.
wwiola - 2009-07-15, 10:33

Kiedyś z braku cebuli dałam por i było równie dobre, jak nie lepsze.

Co do śmietany to nie dawałam nigdy słodkiej tylko 12% lub 18%.

behemot - 2009-07-15, 11:17

Jeśli chodzi o kurki, to polecam w sosie śmietanowo-koperkowym. :lizak:
W sobotę właśnie pochłonęliśmy cały kilogram. :zawstydzony:

Alma_ - 2009-07-15, 12:58

Uwielbiam kurki, ale chyba jestem jakaś upośledzona, bo choćbym je płukała w 10 wodach, to i tk mi piach chrzęści między zębami :masakra:
behemot - 2009-07-15, 13:57

Alma_ napisał/a:
Uwielbiam kurki, ale chyba jestem jakaś upośledzona, bo choćbym je płukała w 10 wodach, to i tk mi piach chrzęści między zębami :masakra:

Mam tak samo, ale tak sobie myślę, że to chyba trzeba uznać za nieodłączny element kurek. ;)
Osolenie wody mi nawet nie pomaga. Widać taki ich urok. :hyhy:

wwiola - 2009-07-15, 14:35

Można je wrzątkiem potraktować przed usmażeniem. Często też uczucie piachu może być związane z drobinkami z blaszek kurek, więc pomyślcie, że to na pewno nie piach i zajadajcie się ;)
madzia106 - 2009-07-16, 16:45

kurcze co jest grane? Robię sernik na zimno. Zrobiłam masę, wrzuciłam na wierzch jagody i zalałam galaretką (chłodną) już chyba 2h siedzi w lodówce i nic :( Wodnista strasznie. W ogolę nie stężała. Co źle zrobiłam? Da się to jakoś uratować?
positive - 2009-07-16, 19:29

I jak postępy w tężeniu?
Ja czasem wrzucam do zamrażarki, bo nie mam siły patrzeć jak wolno tężeje w lodówce.

(nie wiem ile wody zużyłaś do galaretki, z reguły robi się z 3/4 czy wręcz połowy wody, bo owoce lub masa ciasta potrafią oddać galaretce trochę swojej wilgoci).

Zabunia - 2009-07-18, 11:14

A ja mam pytanie odnosnie mrozenia (zwlaszcza pierogow z serem na slodko i klusek leniwych). Jak je gotuje po raz pierwszy wszystko jest oki, nic nie wyplywa, nic sie nie rozpada. Potem je chlodze i zamrazam w porcjach. Gdy je powtornie gotuje to leniwe przeobrazaja sie w mase a z pierowgow zazwyczaj wyplywa ser.

Co robie zle?

madzia106 - 2009-07-18, 13:32

positive napisał/a:
I jak postępy w tężeniu?
Ja czasem wrzucam do zamrażarki, bo nie mam siły patrzeć jak wolno tężeje w lodówce.

W końcu stężało :) Ale stało całą noc! Długo jak nigdy. Dla mnie to bez różnicy, ale mąż myślałam, ze nie wytrzyma :) Jak się dowiedział, że w nocy będzie pewnie już ok, to chciała w nocy wstawać i jeść ciasto :) Na szczęście nie wstał, ale rano na śniadanie oczywiście było ciasto :)

positive napisał/a:
(nie wiem ile wody zużyłaś do galaretki, z reguły robi się z 3/4 czy wręcz połowy wody, bo owoce lub masa ciasta potrafią oddać galaretce trochę swojej wilgoci).

Użyłam max 3/4 wody podanej na opakowaniu. Może to jeszcze za dużo. Następnym razem dam mniej :)

behemot - 2009-07-18, 15:11

Zabunia napisał/a:
z pierowgow zazwyczaj wyplywa ser.

Nie wiem, co robisz źle, ale ja sobie radzę z tym w ten sposób, że te periogi, które zamierzam mrozić (zwykle w trakcie lepienia wiem, ile zostanie, a ile pochłoniemy) robię po prostu z nieco grubszego ciasta. Innego sposobu nie znam, ale chętnie poznam. :/

andziulindzia - 2009-07-18, 20:01

Takie mrożone pierogi można też ugotować na parze zamiast w wodzie. Nie powinny sie wtedy rozpaść. Co do pierogów leniwych nie podpowiem - nigdy nie mroziłam
gonick - 2009-07-18, 22:21

behemot666 napisał/a:
Alma_ napisał/a:
Uwielbiam kurki, ale chyba jestem jakaś upośledzona, bo choćbym je płukała w 10 wodach, to i tk mi piach chrzęści między zębami :masakra:

Mam tak samo, ale tak sobie myślę, że to chyba trzeba uznać za nieodłączny element kurek. ;)
Osolenie wody mi nawet nie pomaga. Widać taki ich urok. :hyhy:


bo kurki sie plucze w słonej wodzie ;)
normalnie wielką łychę soli wsypać do wody i przepłukać kurki, tak ze 2 razy,potem już zwykłą wodą - kuchnia TV mówiła i działa :]

Zabunia - 2009-07-19, 12:43

dzieki dziewczyny. Nastepnym raze sprobuje z grubszym ciastem, a jak i to nie pomoze to przemysle opcje z gotowaniem na parze.
Oleta - 2009-07-19, 13:09

Zabunia, ale gotujesz pierogi przed mrożeniem...?

Chyba lepiej mrozić surowe. Po prostu je zostawić trochę, żeby obeschły, można też włożyć do zamrażarki rozłożone na talerzu lub tacy i jak już zamarzną "na kość" wsypać do woreczków. I wtedy po wyjęciu z zamrażarki postępujemy z nimi tak, jak z kupnymi pierogami z mrożonki - zamrożone do wrzątku i jak wypłyną pogotowac jeszcze trochę i już.

Gotowane też mroziłam i były OK, ale częściej jednak spotyka się pierogi zamrożone na surowo (m.in. moja mam przygotowuje uszka wigilijne na jakiś czas przed świętami mrozi, a w dzień wigilii tylko wyjmuje i gotuje.)

Zabunia - 2009-07-19, 13:28

O tym nie pomyslalam totalnie, dzieki za rade, tak chyba bedzie najprosciej.
Alma_ - 2009-07-19, 16:25

gonick napisał/a:
behemot666 napisał/a:
Alma_ napisał/a:
Uwielbiam kurki, ale chyba jestem jakaś upośledzona, bo choćbym je płukała w 10 wodach, to i tk mi piach chrzęści między zębami :masakra:

Mam tak samo, ale tak sobie myślę, że to chyba trzeba uznać za nieodłączny element kurek. ;)
Osolenie wody mi nawet nie pomaga. Widać taki ich urok. :hyhy:


bo kurki sie plucze w słonej wodzie ;)
normalnie wielką łychę soli wsypać do wody i przepłukać kurki, tak ze 2 razy,potem już zwykłą wodą - kuchnia TV mówiła i działa :]

:padam:

saskiia - 2009-07-19, 16:28

gonick, a gdzieś Ty wcześniej była?! :masakra:
behemot - 2009-07-19, 17:55

gonick napisał/a:
behemot666 napisał/a:
Mam tak samo, ale tak sobie myślę, że to chyba trzeba uznać za nieodłączny element kurek. ;)
Osolenie wody mi nawet nie pomaga. Widać taki ich urok. :hyhy:


bo kurki sie plucze w słonej wodzie ;)
normalnie wielką łychę soli wsypać do wody i przepłukać kurki, tak ze 2 razy,potem już zwykłą wodą - kuchnia TV mówiła i działa :]

Ależ ja właśnie sypię, sypię tej soli sporo. Może płuczę nieumiejętnie? Bo to trzeba mieszać je z prawej na lewą i z lewej na prawą, a nie odwrotnie? ;)
No nie wiem - i tak zapiaszczone są. Nieco, ale jednak.

Perła - 2009-07-21, 12:41
Temat postu: Rolada
Interesuje mnie technika zawijania.
Szukam w necie, ale tam są zdania podizelone: zwijać ze ścierką czy w ścierkę?
W ogóle jak zwijać, żeby nie pękła?

A może ma ktoraś instruktaż graficzny??? :zawstydzony:
To byłoby dla mnie najlepsze, bo ja... wzrokowiec jestem :rotfl:

behemot - 2009-07-21, 13:00

Została mi z gołąbków zblanszowana kapusta włoska - czy mogę wykorzystać ją np. do bigosu? Czy jednak już nie będzie zbyt smaczna? :/
gonick - 2009-07-21, 13:05

behemot666 napisał/a:
Została mi z gołąbków zblanszowana kapusta włoska - czy mogę wykorzystać ją np. do bigosu? Czy jednak już nie będzie zbyt smaczna? :/


ja bym zrobiła coś jak młodą kapustę
na bigos to moim zdaniem za słodka ta kapusta

Maura - 2009-07-21, 13:13

Perła, ty mowisz o roladzie biszkoptowej?
Bo jesli tak, to po prostu wyjmij cieple ciasto z blachy, poloz na sciereczce posypanej cukrem wanilinowym i zwin delikatnie. Dobrze sie zwija jeszcze goraca. Zostaw tak az ostygnie, rozwin, posmaruj nadzieniem, pozbadz sie scierki i zwin samo z powrotem.
Czy peknie czy nie, to juz loteria. Ale potem mozna takie pekniecie czyms zamaskowac.

behemot - 2009-07-21, 13:38

gonick napisał/a:
behemot666 napisał/a:
Została mi z gołąbków zblanszowana kapusta włoska - czy mogę wykorzystać ją np. do bigosu? Czy jednak już nie będzie zbyt smaczna? :/


ja bym zrobiła coś jak młodą kapustę
na bigos to moim zdaniem za słodka ta kapusta

Jasne, nie wyjaśniłam, że nie myślę o takim typowym bigosie, tylko właśnie o czymś a la młoda.
Dzięki gonick! :)

Perła - 2009-07-21, 14:28

Maura, pisałam o biszkoptowej...
Rozumiem, że tą ścierę też zwijać "do środka" razem z ciastem, tak?

Maura - 2009-07-21, 14:32

Dokladnie, zwijasz dwie warstwy.
tu obrazek

alisss - 2009-07-23, 08:39

Chciałabym po raz pierwszy zrobić coxinha czyli hiszpańskie kotleciki z kurczaka i mam pytanie jaki najlepiej serek wybrać, czy któraś z Was mogłaby jakiś konkretny mi polecić. Czy mogłabym dzień wcześniej je przygotować a usmażyć w dniu następnym i czy podane na zimno też są dobre? :)
I może podpowiecie mi również jaka sałatka by do nich pasowała?
dziękuję :)

kot - 2009-07-23, 10:20

Folia aluminiowa ma dwie strony - czy jest wszystko jedno, która idzie do środka przy pieczeniu?
CHATOR - 2009-07-29, 05:42

maggie.kotka napisał/a:
Folia aluminiowa ma dwie strony - czy jest wszystko jedno, która idzie do środka przy pieczeniu?


o własnia ..podpinam sie pod pytanie....

zawsze mam dylemat jak pieke cos na folii np frytki czy zapiekanki , która strona położyć... :zawstydzony: czy to ma jakies znaczenie..??

sinusoida - 2009-07-29, 06:37

Błyszcząca strona lepiej odbija promieniowanie cieplne, podczas gdy matowa je bardziej pochłania. Jeśli chcemy więc upiec coś szybko "w papilotach" to należy zawinąć danie tak, aby matowa strona folii znalazła się na zewnątrz. Jeśli natomiast chcemy zabezpieczyć upieczonego kurczaka, aby był jeszcze ciepły po pół godzinie, wtedy, zawijając go w folię musimy uważać, aby wewnątrz znalazła się strona błyszcząca.

edit: ale znalazłam jeszcze coś takiego
Cytat:
Strona błyszcząca jest błyszcząca bo odbija światło czyli ma duży współczynnik odbicia promieniowania elektromagnetycznego. Natomiast matowa strona ma większy współczynnik absorpcji promieniowania od strony błyszczącej a jak wiadomo ciepło może być przenoszone na 3 sposoby: 1. konwekcja - obie strony chronią odgraniczając od otoczenia 2. Przewodzenie - w tym przypadku strona nie ma znaczenia, a tylko dobre przewodnictwo cieplne aluminium 3. Promieniowanie - i tu strona błyszcząca może sięwykazać współczynnikiem odbicia (nie przepuszcza ciepła) a matowa adsorpcją ciepła (pochłania ciepło=nagrzewa sie)

saskiia - 2009-08-07, 13:04

tym razem z innej beczki.
nabyłam puszkę kalmarów malutkich w sosie salsa oraz puszkę ośmiornicy (w kawałkach). co dobrego z tego zrobić? (bo chłop nie przyswoi raczej tegoż jako tapas, woli chyba sałatkę albo jakąś potrawę z takimi robakami w środku :masakra: )

saskiia - 2009-08-10, 15:19

i co?? :( zero pomysłu? :(
positive - 2009-08-11, 19:53

No zero :(

Ale eksperymentuj, ktoś musi być pierwszy, a my potem od Ciebie odgapimy. I po forum będzie krążyła ośmiorniczka a'la saskia, tak jak jest schab by dobbi.

Jest też wersja druga - poczekać aż Nabla wróci i coś wymyśli :cool2:

saskiia - 2009-08-11, 21:02

positive napisał/a:
a my potem od Ciebie odgapimy.


boję się takiej odpowiedzialności :masakra:

już mam pomysł, ino czasu brak na realizację. (a może poczekam jeszcze... może ktoś się zlituje...)

gonick - 2009-08-12, 11:56

Saskia, a nie możesz wrzucic wszystkiego w panierę i usmazyc??

Kalmary i ośmiornicę robie tylko na gorąco - mimo sosów, zalew i innych chłop się nie tknie innej wersji.

edit:
uwielbiam risotto z owocami morza, jak są w zalewie to tylko lepiej

saskiia - 2009-08-12, 12:08

gonick napisał/a:
Saskia, a nie możesz wrzucic wszystkiego w panierę i usmazyc??


gonick, ale to są małe kawałki w puszkach, więc obawiam się, że chyba nie bardzo. chociaż podobno kalmary można podsmażyć.

no widzisz, mój taki podobny na nie. ale risotto brzmi bosko. daj przepisa! :)

gonick - 2009-08-12, 12:23

Odkąd przeczytałam przepis Nabli - zawsze tak robię, ino wina daję więcej, nie kieliszek tylko od razu całą szklanę :)

Cytat:
Risotto robi się w trzech krokach - podsmażyć ryż na oliwie z masłem, dolać kieliszek wina i odparować kompletnie, dolewać po troszeczkę gorący bulion ciągle mieszając, dolewając następną porcję jak się poprzednia wchłonie. Mieszanie uwalnia skrobię i risotto jest kremowe. Minutę przed końcem należy dodać stary parmezan i zostawić przykryte risotto, żeby odpoczęło. Bulionu 2 razy więcej niż ryżu. Ryż oczywiście krótkoziarnisty, okrągły i o dużej zawartości skrobi (vialone nano, arborio, carnaroli...)


1 miarka ryzu - 2 miarki bulionu (do risotto z owoców morza możesz dodac do bulionu sosu ostrygowego lub rybnego)
1 duza cebula
1 szklanka białego wina
sól pieprz
zielona pietruszka

Kalmary i osmiornicę podsmazamy na patelni z czosnkiem, sosem ostrygowym, garścią pestek slonecznika + kilka kropel cytryny


potem mieszamy jedno z drugim i gotowe :)

saskiia - 2009-08-12, 12:26

to chyba lepsze niż sałatka, którą se wymyśliłam, bo w sałatce można wygrzebać te robaki :masakra:

dzięki za przepis, spróbuję, chociaż bałam się zawsze strasznie tych risotto :masakra: że mi papka wyjdzie...

gonick - 2009-08-12, 12:52

saskiia napisał/a:
to chyba lepsze niż sałatka, którą se wymyśliłam, bo w sałatce można wygrzebać te robaki :masakra:

dzięki za przepis, spróbuję, chociaż bałam się zawsze strasznie tych risotto :masakra: że mi papka wyjdzie...


ja tez się kiedyś bałam, dopóki nie zrobiłam tak jak Nabla kazała - ten smak uzaleznia, nawet jeśli za pierwszym razem ie wyjdzie Ci idealnie aksamitne :]

saskiia - 2009-08-12, 13:00

gonick napisał/a:
ten smak uzaleznia


weź nie mów, bo będę mieszać dziś w garze zamiast leżeć z d*pą na kanapie :masakra:

Karo - 2009-08-12, 15:03

Przychodzę z pytaniem o avocado. Uchowalam się jakoś do tej pory i omijałam z daleka, no ale postanowiłam zadebiutować w najbliższym czasie sałatką z kurczakiem i avocado. Wczoraj oglądałam je w sklepie - jedne owoce ciemnozielone i dość twarde, inne wpadające bardziej w brąz i bardzo miękkie. Zasadniczo kieruję się zasadą że owoc twardy = niedojrzały, więc brałabym raczej te drugie... no ale naszły mnie wątpliwości, czy one nie za miękkie, skoro mam je kroić w kostkę. Liczę na podpowiedzi ekspertów...
positive - 2009-08-12, 15:07

Skórka powinna Ci się uginać pod palcem, ale nie zapadać. I najlepiej, żeby była w jednolitym kolorze, bez plam, ściemnień.
Ciężko opisać stopień miękkości, po kilku zakupach po prostu będziesz wiedzieć :)

Żeby nie było wpadki najlepiej kup daw dośc podobne i od razu spróbuj jedno w domu, jak będzie zbyt twarde lub zbyt maziste, to leć do sklepu po następne ;)

gonick - 2009-08-12, 15:11

ja kupuje twarde i daję im dojsc kilka dni
Karo - 2009-08-12, 15:32

No dzięki, chyba bez eksperymentu się nie obejdzie (wolałam uniknąć ze względu na cenę ;) ). Ale sprobuję, ewentualnie myślałam żeby zrobić to co proponuje gonick.
Nabla - 2009-08-14, 23:33

Karo napisał/a:
Przychodzę z pytaniem o avocado. Uchowalam się jakoś do tej pory i omijałam z daleka, no ale postanowiłam zadebiutować w najbliższym czasie sałatką z kurczakiem i avocado. Wczoraj oglądałam je w sklepie - jedne owoce ciemnozielone i dość twarde, inne wpadające bardziej w brąz i bardzo miękkie. Zasadniczo kieruję się zasadą że owoc twardy = niedojrzały, więc brałabym raczej te drugie... no ale naszły mnie wątpliwości, czy one nie za miękkie, skoro mam je kroić w kostkę. Liczę na podpowiedzi ekspertów...


Mogą być w różnym stanie dojrzałości albo różne odmiany - niektóre mają twardą, sztywną skórę nawet jak w środku są miękkie. Najważniejsze żeby nie miały brązowych plam i zepsutego miejsca koło ogonka.

saskiia - 2009-08-19, 17:24

na szybko pytanie:
czy jak robię tartę na cieście francuskim, powinnam czymś wysmarować foremkę? :D help me! (zasadniczo piekę tylko ciasto, bo będzie na słodko z owocami i galaretką)

Alma_ - 2009-08-19, 17:31

saskiia, nie musisz, ciasto jest wystarczająco tłuste (ja nie smaruję, mam formę ceramiczną, odchodzi idealnie).

edit: ale to może zależeć od formy :niepewny:
Ja mam taką:

saskiia - 2009-08-19, 17:36

a ja się wczoraj na tę nie zdecydowałam i kupiłam w ikei szklaną :P
jakoś szklane lepiej do mnie przemawiają.
DOBRA ALMA! robię bez niczego. przyjdę z reklamacją :P

Alma_ - 2009-08-19, 17:48

Ale wiesz, że do reklamacji musisz przynieść tartę do wglądu?
Przyklejoną też się zje 8)

saskiia - 2009-08-19, 17:55

Alma_ napisał/a:
Ale wiesz, że do reklamacji musisz przynieść tartę do wglądu?


Ty się nie wychylaj, bo ja za dwa tygodnie jadę wiadomo gdzie i Ci tę tartę przywiozę!
(właśnie rozsypałam groch po całej kuchni i stary odkurza :cool2: )

Alma_ - 2009-08-19, 17:56

Najbardziej lubię ze szpinakiem i ze serem :lizak:
saskiia - 2009-08-19, 18:24

no to jak ze serem, to następna będzie ze.
(zara wyjmuję z pieca, strzeżcie się :P )

Alma_ - 2009-08-19, 18:43

:clap:
bombelek - 2009-08-19, 20:55

saskiia napisał/a:
czy jak robię tartę na cieście francuskim, powinnam czymś wysmarować foremkę? :D help me! (zasadniczo piekę tylko ciasto, bo będzie na słodko z owocami i galaretką)
ja nigdy nie smaruje, tak jak mowi alma ciasto jest wystarczajaco tluste.
Alma_ - 2009-08-19, 20:56

saskiia, iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii?
Przyjeżdżasz z tą tartą, czy mam iść spać? 8)

Magae - 2009-08-20, 16:59

Pytanie mam kukurydziane. Ile czasu trzeba gotować kolbę kukurydzy?! Szukałam odpowiedzi w necie, ale tam rozstrzał od 10 minut do 1.5 h :zdziwko: Gotuję tę swoją od godziny już, i co skubię, to ona wciąż twarda :/ Ech, zachciało mi się kukurydzy z masłem... :zdegustowany:
behemot - 2009-08-20, 17:18

Magae napisał/a:
Pytanie mam kukurydziane. Ile czasu trzeba gotować kolbę kukurydzy?! Szukałam odpowiedzi w necie, ale tam rozstrzał od 10 minut do 1.5 h :zdziwko: Gotuję tę swoją od godziny już, i co skubię, to ona wciąż twarda :/ Ech, zachciało mi się kukurydzy z masłem... :zdegustowany:

Hmm, ja zwykle gotuję ze 20 min, raczej nie dłużej. Ale zwykle staram się wybierać jak najmłodsze, więc one nie wymagają dłuższego gotowania (raz się zagapiłam i gotowała się ponad godzinę, niemal cała woda się wygotowała, ale i tak była dobra). Coś mi się kołacze po głowie, że jak się gotuje zbyt długo, to się właśnie twarda robi.

saskiia - 2009-08-20, 18:01

ja też zwykle ok. 20 - 30 minut :) często przekrajam na pół, a potem wyskubuję jedno ziarnko i sprawdzam :P
Magae - 2009-08-20, 18:10

Ha! Mojej przekonanie się zajęło półtorej godziny. Ale dobra była, wcale nie twarda ;) Wyczytałam, że twarda się od soli robi...
Kolejne pytanie początkującego - behemot666, zaintrygowałaś mnie z tym wybieraniem najmłodszych - po czym poznać wiek kukurydzy? Bo ja wzięłam "na chybił trafił", ładnie wyglądały, żółciutkie, myślałam, że będą ok...

bombelek - 2009-08-20, 18:15

Cytat:
Pytanie mam kukurydziane. Ile czasu trzeba gotować kolbę kukurydzy?! Szukałam odpowiedzi w necie, ale tam rozstrzał od 10 minut do 1.5 h :zdziwko: Gotuję tę swoją od godziny już, i co skubię, to ona wciąż twarda :/ Ech, zachciało mi się kukurydzy z masłem... :zdegustowany:
ja zawsze gotuje 10 minut z zegarkiem w reku. w zupelnosci wystarczy, aby kukurydza byla dobrze ugotowana.

Obawiam sie ze ta twoja juz nie zmieknie :|

behemot - 2009-08-20, 18:38

Magae napisał/a:
behemot666, zaintrygowałaś mnie z tym wybieraniem najmłodszych - po czym poznać wiek kukurydzy?

Oceniam na oko - niezbyt duże kolby, z niezbyt dużymi ziarnami - im drobniejsze ziarenka, tym wg mnie lepiej. To pewnie też kwestia odmiany, ale zwykle takie wybieram i naprawdę nie wymagają długiego gotowania.

Przy okazji pytanie - mam suszoną nać selera korzeniowego - powinnam ją zapakować w papierową torebkę, czy równie dobrze może to być jakiś słoik lub plastikowe pudełko?

bombelek - 2009-08-20, 18:47

behemot666 napisał/a:
czy równie dobrze może to być jakiś słoik lub plastikowe pudełko?
jak na moj gust to sloik lub plastikowy pojemnik nawet jest lepszy od papierowej torebki
Nabla - 2009-08-20, 23:45

behemot666 napisał/a:
Magae napisał/a:
behemot666, zaintrygowałaś mnie z tym wybieraniem najmłodszych - po czym poznać wiek kukurydzy?

Oceniam na oko - niezbyt duże kolby, z niezbyt dużymi ziarnami - im drobniejsze ziarenka, tym wg mnie lepiej. To pewnie też kwestia odmiany, ale zwykle takie wybieram i naprawdę nie wymagają długiego gotowania.


Cukrowa, "amerykańska" kukurydza jest jadalna nawet na surowo, starcza jej zagrzanie się parę minut w gorącej wodzie lub opieczenie na grillu.

Ale są też inne odmiany kukurydzy, standardowa polska wymaga kilkunastu minut gotowania, ale taki tzw. "koński ząb" to i po 1,5 będzie twardawy. Im jaśniejsza, z jasnymi, równo ułożonymi ziarnami, tym młodsza i delikatniejsza.

saskiia - 2009-08-23, 16:52

dziewczyny, jak zrobić dobry sos czekoladowy bez alkoholu? (pasowałby mi do tarty cytrynowej...)
sinusoida - 2009-08-23, 17:26

saskiia napisał/a:
dziewczyny, jak zrobić dobry sos czekoladowy bez alkoholu? (pasowałby mi do tarty cytrynowej...)

Myślę, że sprawdziłoby się kakao z cukrem, masłem i słodką śmietaną lub po prostu rozpuszczona czekolada z masłem i śmietaną.

edit: lub jeszcze prościej: kup mleko skondensowane czekoladowe. Można je trochę pogotować jak zwykłe na kajmak, żeby lekko zgęstniało, ale z doświadczenia wiem, że i tak nie gęstnieje tak jak to z samym cukrem.

Nabla - 2009-08-25, 07:17

saskiia napisał/a:
dziewczyny, jak zrobić dobry sos czekoladowy bez alkoholu? (pasowałby mi do tarty cytrynowej...)


Rozumiem, że sos, nie polewę? Jak tak, to drogą na skróty - gęsty budyń kakaowy na śmietance kremówce i będzie. Drogą bardziej skomplikowaną ale pyszniejszą :masakra: rozpuścić i zagotować w szerokim garnku cukier, sztuczny miód i masło, wlać kremówkę rozmieszaną z kakao i odparować a powstanie gęsty sos, trochę podobny do toffi. Oba są idealne na gorąco, jak jednak wolisz na zimno to zrób sos rzadszy i po ostudzeniu domieszaj do niego wiórki czekoladowe (oskrobane nożem z tabliczki czekolady albo takie z pudelka).

saskiia - 2009-08-25, 08:22

Nabla napisał/a:
ale pyszniejszą :masakra:


i wcale nie kaloryczną :masakra:

dzięki! chodziło mi o sos, którym chciałam skropić tartę cytrynową i inne desery :) będę próbować i korzystać z Waszych wskazówek.

Aisha - 2009-08-25, 08:27

Jestem bardzo poczatkującą kucharką i nie mam za dużo dośwaidczenia w kuchni :hyhy: Chciałabym zrobić knedle ze sliwkami. Kiedys podjełam się tego zadania (przepis z ksiązki kucharskiej) i niestety całe ciasto zostało wyrzucone do kosza. :masakra: Było jakieś rozlane, przelatywało mi przez ręce nie mozna bbyło go w żaden sposób wałkować.

Czy mogę prosić o jakiś sprawdzony przepis na ciasto do knedli. Bylabym bardzo wdzięczna za pomoc :cool2:
A zczym mozna zrobić jeszcze knedle.

Nabla - 2009-08-25, 08:32

Ciasta na knedle wcale nie trzeba wałkować, możesz po prosu urywać po kawałku, utoczyć na ręce kulkę i wcisnąć do środka śliwkę, oblepiając dookoła. Polecam też sztuczkę mojej babci - wypestkowane śliwki zamrozić, wtedy odchodzi z nich skórka i łatwo się na taką sztywną śliwkę owija ciasto.

Potem do podania to albo śmietana z cukrem, albo podsmażona na dużej ilości masła bułka tarta, plus cukier puder i cynamon.

Do knedli możesz włożyć też truskawki (też polecam zamrożone) albo nawet słone nadzienie z mięsa czy grzybów i wtedy podać ze skwarkami czy podsmażoną cebulą.

Na dziale mącznym jest wątek okołokluchowy, może tam znajdziesz przepis, który Cię zainteresuje?
http://babiniec-cafe.pl/viewtopic.php?t=7525

poohatka - 2009-08-25, 08:36

Knedle robiłam tak, że ugotowałam kilo ziemniaków, ubiłam na ciepło jeszcze, a po wystygnięciu - wbiłam 2 jajka i sypałam mąkę. Prawda jest taka, że to ciasto z czasem będzie się właśnie coraz bardziej "lało" - w czasie robienia podsypywałam ciągle mąką. Babcia powiedziała, że najlepiej dać jedno jajko i mąki objętościowo tyle, co ziemniaków. a wałkowanie jest chyba bez sensu - mnie tam najwygodniej urywać kawałki ciasta i je w ręku ugniatać w placki (ewentualnie właśnie podsypując mąki) i zawijać śliwki. Z morelami podobno niezłe. Ja tam za morelami nie przepadam, więc pozostaje przy klasyce - śliwkach. 8)
ewerla - 2009-08-25, 08:49

Moje, zawsze wychodzace knedle ze sliwkami z starej ksiazki kucharskiej mojej mamy:

- 40g masla utrzec z dwoma zoltkami
- wymieszac z ugniecionymi ziemniakami (200g), przesiana maka (400g) i mlekiem (80ml), posolic

ciasto zagniatam, formuje walek, kroje na kawaleczki, rozgniatam na placek, wkladam sliwke i zalepiam :hyhy: Gotuje kilka minut w wrzacej osolonej wodzie. Rozkrajam, posypuje cukrem i czasem smietana.

kot - 2009-08-25, 09:40

ewerla napisał/a:
Moje, zawsze wychodzace knedle ze sliwkami z starej ksiazki kucharskiej mojej mamy:

- 40g masla utrzec z dwoma zoltkami
- wymieszac z ugniecionymi ziemniakami (200g), przesiana maka (400g) i mlekiem (80ml), posolic

ciasto zagniatam, formuje walek, kroje na kawaleczki, rozgniatam na placek, wkladam sliwke i zalepiam :hyhy: Gotuje kilka minut w wrzacej osolonej wodzie. Rozkrajam, posypuje cukrem i czasem smietana.


dostałam ślinotoku

przepis skopiuję i wykorzystam :)

Aisha - 2009-08-25, 12:36

maggie.kotka napisał/a:
ewerla napisał/a:
Moje, zawsze wychodzace knedle ze sliwkami z starej ksiazki kucharskiej mojej mamy:

- 40g masla utrzec z dwoma zoltkami
- wymieszac z ugniecionymi ziemniakami (200g), przesiana maka (400g) i mlekiem (80ml), posolic

ciasto zagniatam, formuje walek, kroje na kawaleczki, rozgniatam na placek, wkladam sliwke i zalepiam :hyhy: Gotuje kilka minut w wrzacej osolonej wodzie. Rozkrajam, posypuje cukrem i czasem smietana.


dostałam ślinotoku

przepis skopiuję i wykorzystam :)


Ja też dostała ślinotoku :hyhy:

Przepis już zapisany i mam plan aby w sobotę go wykorzytać - zrobię niespodzianę mężowi, ktory wręcz uwielbia knedle :rotfl:

Antka - 2009-08-25, 17:01

poohatka napisał/a:
Knedle robiłam tak, że ugotowałam kilo ziemniaków, ubiłam na ciepło jeszcze, a po wystygnięciu - wbiłam 2 jajka i sypałam mąkę.

Ale to są kopytka! Knedle robi się tak samo jak kopytka?

poohatka - 2009-08-25, 17:30

na to by wychodziło 8)
ewerla - 2009-08-25, 17:52

W moich jest mleko i maslo i nie ma bialek tylko same zotlka :cool2:
wwiola - 2009-08-27, 08:50

ewerla napisał/a:
- wymieszac z ugniecionymi ziemniakami (200g)


a ile to jest w przeliczeniu na sztuki ziemniaków, które będę gotować?

Chyba się skuszę i zrobię pierwszy raz :D Jakieś rady dla nowicjusza?

Nabla - 2009-08-27, 09:18

wwiola napisał/a:
ewerla napisał/a:
- wymieszac z ugniecionymi ziemniakami (200g)


a ile to jest w przeliczeniu na sztuki ziemniaków, które będę gotować?



Ze 3-4, zależy od rozmiaru. Powinna wyjść jakaś szklanka po utłuczeniu.

wwiola - 2009-08-27, 09:39

To chyba muszę zwiększyć proporcje, bo z takiej ilości to nie wyjdzie ich za dużo :niepewny:
ewerla - 2009-08-27, 18:02

Mi zawsze wychodzi tak na 15 sliwek
alguna - 2009-08-27, 20:31

Powiedzcie mi co robię źle?
Dziś miałam dwa podejścia by ubić śmietanę kremówke i dwa razy mi sie zważyła.
Czy żeby kremówka sie ubiła na sztywno musi byc mocno schłodzona?
Co powoduje, że taka śmietana się waży?
Kurcze, przez to nie mam torta na jutrzejsze urodziny córki :masakra:

bombelek - 2009-08-27, 21:27

alguna napisał/a:
Powiedzcie mi co robię źle?
trudno powiedziec
alguna napisał/a:
Czy żeby kremówka sie ubiła na sztywno musi byc mocno schłodzona?
tak

a dodawalas smietan-fix?? ja prawie zawsze dodaje i sie super ubija raz dwa.

Nabla - 2009-08-27, 22:06

alguna napisał/a:
Powiedzcie mi co robię źle?
Dziś miałam dwa podejścia by ubić śmietanę kremówke i dwa razy mi sie zważyła.
Czy żeby kremówka sie ubiła na sztywno musi byc mocno schłodzona?
Co powoduje, że taka śmietana się waży?
Kurcze, przez to nie mam torta na jutrzejsze urodziny córki :masakra:


Mi nigdy się nie udała ;) Są inne kremy, które można zrobić do tortu.

markdottir - 2009-08-27, 22:11

mi udaje się tylko 36% śmietana z łowicza,

albo pseudo-śmietana ramy :)

alguna - 2009-08-28, 06:51

W pracy koleżanki powiedziały, że pewnie za słabo była schłodzona.
Dziś kupie ta łowicką, mam nadzieję że wyjdzie, dzięki :)

poohatka - 2009-08-28, 07:25

Dobrze schłodzona to raz. A z 36% lubi się masło zrobić, jak się za długo ubija. Dlatego (i nie tylko dlatego ;) ) wolę czasem kupić 30% - ze śmietan-fixem wychodzi pięknie.
behemot - 2009-08-29, 12:06

Czy macie jakiś sprawdzony przepis na sos grzybowy ze świeżych grzybów? Mam cały kosz + reklamówkę maślaków i trochę podgrzybków, kurek. Zupa już się gotuje, ale i resztę muszę przerobić i zamarzył mi się sos. :lizak:
Zabunia - 2009-08-29, 16:08

ja mam jeden ukochany od dziecinnych lat.
Taka wersja najprostsza sosu to jest czyli :

grzyby duszone w smietanie (z jajkiem)
Grzyby bardzo dokladnie czyscisz i myjesz (jesli sa blaszkowe zostaw je na jakis czas w wodzie z sola, piasek sie dobrze wymyje dzieki temu).
Kroisz je na drobne kawalki. Na patelni/rondlu szklisz cebule, nastepnie dodajesz grzyby i dusisz, raczej nie dolewajac wody, bo powinny puscic wystarczajaco soku. Pamietaj o czestym mieszaniu. Gdy grzyby sa miekkie dodajesz rozbeltana smietane z jajkiem, sol i pieprz, dusisz jeszcze troche i gotowe.

Jak dasz do takiej duszonki sporo maslakow to one Ci puszcza duzo soku.

behemot - 2009-08-29, 17:24

Dzięki Zabuniu! Brzmi smakowicie, szkoda jednak, że nie będę w stanie dzisiaj spróbować - z tej zawrotnej ilości grzybów (głównie maślaków), które zostawiłam na sos, po przebraniu została zaledwie malutka garstka. Cóż, uroki maślakobrania. :/
Ale na pewno przepis kiedyś wypróbuję.

lideq - 2009-09-03, 19:08

Zostalo mi duzo swiezego imbiru. Czy ktos ma pomysl, co moglabym z nim zrobic (pomijajac rozgrzewajaca herbate) :padam:
positive - 2009-09-03, 19:14

Zamarynować? (do domowego sushi jak znalazł)
lara - 2009-09-03, 19:32

Ja imbir obieram i mrożę w woreczku. Potem jak znalazł do wszystkiego. Szybko się rozmraża i już obierać nie trzeba ;)
markdottir - 2009-09-03, 19:59

Ja nawet nie obieram ;) i mrożę.
lara - 2009-09-03, 20:00

A przy okazji - wiecie, że najłatwiej imbir obiera się... łyżeczką?
anonimka - 2009-09-03, 20:12

lideq napisał/a:
Zostalo mi duzo swiezego imbiru.


ja mogę zaproponować obiad. Niekoniecznie z całości :)

Kurczak z imbirem

lideq - 2009-09-03, 20:17

Dzieki dziewczyny. Nie wpadlam na pomysl zamrozenia :masakra:
Positive, masz moze sprawdzony przepis na marynowany imbir?

late - 2009-09-04, 20:21

Pytanie z cyklu "zadanie matematyczne z trescia" ;)

Robie ciasto z polskiego przepisu, do ktorego potrzeba 3 lyzeczki zelatyny (na krem z polowy ugotowanego budyniu, soku z jednej pomaranczy i ubitej kremowki). Mam zelatyne angielska w zaszetkach, gdzie jedna zaszetka wystarcza na 1 pint (ok. 500ml). Ile angielskiej zelatyny powinnam uzyc w tym przepisie?

Dziekuje!

ulib - 2009-09-05, 19:21

Ok no to kupiłam pierś z kaczki.... no ale co dalej z tym zrobić?? Jakieś sprawdzone propozycje?

Taki impulsywny zakup i dopiero w domu pomyślalam, że nigdy nie robiłam kaczki :)
POMOCY ;)

Nabla - 2009-09-05, 19:34

To jest boskie

http://www.youtube.com/watch?v=RkpTlZdc8dQ

Agrest chyba jest jeszcze w krajobrazie?

Jak nie chce Ci się bawić to powidła śliwkowe zagrzane z winem też dadzą radę.

behemot - 2009-09-05, 19:38

Nabla napisał/a:
Agrest chyba jest jeszcze w krajobrazie?

Zbiory to się chyba w lipcu skończyły. Kilka razy udało mi się w jakimś hipermarkecie wypatrzeć, w małych kubeczkach, w takiej niby-lodówce.

ulib - 2009-09-06, 08:52

Nabla napisał/a:
To jest boskie

http://www.youtube.com/watch?v=RkpTlZdc8dQ

Agrest chyba jest jeszcze w krajobrazie?

Jak nie chce Ci się bawić to powidła śliwkowe zagrzane z winem też dadzą radę.


W związku z tym, że agrestu brak to znalazłam coś takiego:

Sos do kaczki(śliwkowy). Trzeba przygotować pół szklanki powideł śliwkowych, 4 łyżki octu 6-procentowego, mały roztarty ząbek czosnku, 6 łyżek cukru, półłyżeczki soli, szczyptę cynamonu, szczyptę imbiru, ćwierć łyżeczki zmielonych goździków, pół łyżeczki przyprawy Chilli lub ostręj papryki. Sposób sprządzania jest prosty. Najpierw wymieszać dokładnie składniki sosu, podgrzać do wrzenia, (najlepiej na płytce azbestowej), dusić pod przykryciem na bardzo małym ogniu przez 10 minut, mieszać kilkakrotnie. A potem przełożyć do wygotowanego słoika(twist). Można przechować w lodówce przez trzy miesiące.

Myślicie, że to będzie ok kombinacja? I zamierzam zrezygnowaćź z goździków - jakoś nie trawię ;)

Nabla - 2009-09-06, 09:05

Jednak zamiast octu dałabym wytrawne czerwone wino ;) A tak poza tym to pewnie, że może być - do pasztetu też taki sos pasuje.
ulib - 2009-09-06, 09:17

Dzięki Nabla :) a więc postanowione... zamiast octu pójdzie wino, i chyba mniej cukru dam... żeby nie przesłodzić :)
Nabla - 2009-09-06, 09:26

Zależy jakie słodkie te powidła, możliwe, że i bez cukru przejdzie.
saskiia - 2009-09-08, 11:49

zapowiedziała mi się dziś koleżanka. słodkolubna (generalnie jedzeniolubna), a ja w domu mam echo.

potrzebuję szybkiego przepisu na coś dobrego słodkiego :) najchętniej z brzoskiwniami, bo mam otwartą puszkę :] lub ze śliwkami (i nie muffiny).

jakieś pomysły? :)

positive - 2009-09-08, 11:59

Crumble?link

(o ile oprócz echa masz odrobinę mąki, masło i cukier, ew. zamiast mąki możesz poeksperymentować z musli).

Alma_ - 2009-09-08, 12:00

Mmmmm... saskia, zrób crumble, to ja też się zapowiem! :hyhy:
saskiia - 2009-09-08, 12:21

takie składniki moje echo obejmuje :]
ale crumble to ze śliwek? a nie z tych brzoskwiń z puszki? :masakra:

Alma_ napisał/a:
Mmmmm... saskia, zrób crumble, to ja też się zapowiem!

a sachertorte w zakamarku walizy na wkupne do mnie masz jeszcze? :]

positive - 2009-09-08, 12:31

Hmmm... nie wiem, ale raczej robiłabym na śliwkach. Ew. pokrój drobno te brzoskwinie i dodaj do śliwek, chyba nic się nie stanie.
Crumble to taki samograj i tak liczy się tylko ta kruszonka na wierzchu :cool2:

saskiia - 2009-09-08, 12:41

positive, :padam:
dzięki :] też uwielbiam kruszonkę, zgodzę się, że jest priorytetem :D jak mi wyjdzie, to koleżanka chyba się przeprowadzi do mnie.

Nabla - 2009-09-08, 12:59

A tarta ze śliwkami?
saskiia - 2009-09-08, 15:25

oczekuje na chwilę, w której od przyjścia do domu do najazdu słodkolubnych gości będę mieć więcej niż godzinę czasu :masakra:

czyli spora szansa, że w przyszłym tygodniu, bo czaję się na Twoją tartę już jakiś czas :D
p.s. a propos - mam 30 centymentrowe naczynie do tarty - jak powinnam zwiększyć składniki na ciasto?

Nabla - 2009-09-08, 15:42

Biorąc pod uwagę, że w blaszce 30cm masz około 700 cm2 ciasta (z brzegiem) a w blaszce 25cm trochę mniej niż 500.... to chyba tak ;) gdzieś o jedną trzecią. Chyba, że wolisz cieniuśkie ciasto, ale to kruche jest bardzo smaczne, nie warto go oszczędzać.
aisile - 2009-09-16, 22:33

mam pytanie, gdzie moge kupić razową pittę? Szukałam dziś w carrefour, ale nie znalazłam :zdegustowany:
Alix - 2009-09-18, 15:16

Czy zimne naleśniki z nadzieniem mozna odgrzac w prodizu?
Moje nadzienie kwalifikuje sie do takiej operacji tylko czy ciasto nalesnikowe...?

adriana - 2009-09-18, 19:24

Alix, jak najbardziej moim zdaniem.
makaha - 2009-09-18, 19:33

Mogą troche wyschnąć. Ja kiedyś jadłam takie naleśniki i niestety nie były zbyt dobre :/
adriana - 2009-09-18, 19:36

Można je odrobinę olejem posmarować. Ja często w piekarniku podgrzewam naleśniki i są pycha :]
Alix - 2009-09-18, 22:13

Podgrzalam bez niczego i sie udaly :)
Tylko podgrzewalam bardzo krotko, bo chodzilo o podniesienie temperatury, a nie upieczenie czegos :)
Dzieki :)

Domino - 2009-09-28, 14:34

czy mogę upiec/usmażyć karczek ( w "plastrach" z marynaty) w piekarniku?
na jakiej opcji? mam termoobieg, grilla? w jakim naczyniu?
:oczami:

Nabla - 2009-09-28, 15:13

Możesz, ale polecałam go schować, bo wyschnie. Albo owinąć w folię aluminiową albo włożyć do naczynia żaroodpornego z pokrywką albo zrobić np. w wersji Dobbi, przykrywając warzywami i serem.
gonick - 2009-09-28, 15:16

Domino,

A może zrób w sosie - kawałki jak na kotlety zrobić jak gulasz?? wtedy masz 100% pewności, ze bedzie miękki i nie wyschnie.

Jeśli upierasz sie przy piekarniku - polecam duzo przypraw + marynata i w folię do pieczenia szczelnie zawinąć, ostatnie 10 min- w rozciętej folii

Domino - 2009-09-28, 15:19

Cytat:
Jeśli upierasz sie przy piekarniku - polecam duzo przypraw + marynata i w folię do pieczenia szczelnie zawinąć, ostatnie 10 min- w rozciętej folii
no jakoś tak w piekarniku chce, bo na patelni to zasmrodzę całe mieszkanie :]

a ja myślałam o tym ruszcie pikarnikowym z tą dużą blachą pod spodem? ale faktycznie może to wyschnąć :kwasny:

więc chyba użyję foli!

gonick - 2009-09-28, 15:24

Domino napisał/a:
ale faktycznie może to wyschnąć


może :]

ale jak masz folię, i szczelnie je owiniesz - powinno być ok.

Pamietaj tylko, zeby najpierw trochę jakby "ugotować" mieso w tej folii, rozmiękczyć, a potem ją trochę otworzyc, zeby sie miecho zarumieniło i podpiekło - ale doslownie chwilkę.

Ja umiem robić miękkie mieso - nawet schab bez folii, ale to lata praktyki i bardzo duza dyscyplina, zeby zaglądac, kontrolować temp i podlewać sosem.
Dla nowicjuszy - polcemam folię

Domino - 2009-09-28, 15:35

a jaką proponujesz temp?
i czy sam grill? czy z termoobiegiem?

gonick - 2009-09-28, 19:36

Na poczatek termoobieg + niższa temp - 170-180
potem grill i wyższa - nawet 220,ale to już sam finisz

ulla - 2009-09-28, 20:30

jak roztopić masło, jeśli w przepisie jak byk stoi "roztopić masło w mikrofalówce" a ja nie mam mikrofalówki?
Nabla - 2009-09-28, 20:32

To w garnuszku na bardzo małym gazie ;) Albo w kąpieli wodnej.
dobbi - 2009-09-28, 20:33

Ulka, serio pytasz? :rotfl:
normalnie, na kuchence, w jakimś małym garnku ;)

ulla - 2009-09-28, 20:34

śmiej się, śmiej, w garnuszku próbowałam i spaliłam :hyhy:
poohatka - 2009-09-29, 07:06

już za późno - ale ja zawsze roztapiam w kąpieli wodnej :)
Maura - 2009-10-02, 13:43

Wiadomo, ze dla głodnego nie ma przeszkod. Ale czy brazowy ryz nadaje sie do potraktowania go jak risotto?

Aha i jeszcze p.s. Te 17 minut jakos mi nie wychodzi. Za mało ich. Czy to dlatego, ze za maly gaz?

Nabla - 2009-10-02, 13:46

Nadaje się, ale uzyskasz coś innego (nie będzie kremowe) i wymaga to dłuższego gotowania (klasyczne risotto 17 minut, brązowy ryż czasem i 40). Też będzie dobre.
madzik - 2009-10-02, 13:47

Maura napisał/a:
Wiadomo, ze dla głodnego nie ma przeszkod. Ale czy brazowy ryz nadaje sie do potraktowania go jak risotto?

od kiedy poznałam smak ryżu brązowego używam tylko takiego - to wszystkiego - i do risotto, i do zup, i do gołąbków

iga - 2009-10-02, 17:07

Wyczytałam, że aby zachować świeżość czosnku można go zalać oliwą i wstawić do lodówki. Po tygodniu zajrzałam do tego czosnku w oliwie i stwierdziałam, że oliwa jest dziwnie mętna, a ząbki czosnku gdzieniegdzie są "czymś" oblepione :zdegustowany:

Myślicie, ze nadają sie do użytku?

Nabla - 2009-10-02, 17:48

Masz super oliwę czosnkową :) A po wyjęciu z lodówki i ogrzaniu do temp. pokojowej dziwne śmieci powinny zniknąć.
iga - 2009-10-02, 18:08

Czyli dwa za jednym zamachem. Nieźle :)
Loxia - 2009-10-09, 14:25

niech mi ktoś powie jak zrobic pulpety z miesa mielonego? ale bez żadnego smazenia.
z warzywami takie dobre no :)

positive - 2009-10-09, 14:29

Z warzywami w środku?

Zetrzeć warzywa na drobnej tarce (marchewka, seler, cebula, może być kapusta pekińska - co pod rękę wpadnie), zmieszać z mielonym mięsem, dodać jajko, ew. namoczoną w mleku i odciśniętą bułkę, zrobić klopski i już.

Jeżeli nei chcesz smażyć, to możesz zrobić bulion warzywny (osolony) i tam rzucać pulpety.

Ew. zapiec w piekarniku (podlane sosem, przykryte folią).

Loxia - 2009-10-09, 14:36

z sosem takim warzywnym :)
positive - 2009-10-09, 14:42

A sosem...

No to pulpety jak wyżej - tylko bez warzyw.

A sos ma być jaki - z pomidorami, czy np. biały? Warzywa też bez smażenia?

Loxia - 2009-10-09, 14:52

no takie lekko strawny raczej. chyba na tym rosole z pulpetami ugotuje marchewke i pietrzuszke i selera kawalek.
dlugo sie takie pulpety gotują?

positive - 2009-10-09, 15:11

W zależności od wielkości i od tego jakie mięso (np. drób chyba najkrócej).

A właściwie to jednak prościej będzie w piekarniku.

Pokrojoną drobno cebulę, marchewkę, pora, selera, czosnek (lista otwarta) ułożyć w naczyniu żaroodpornym, na tym ułożyć pulpety (surowe) podlać rosołem, ew. woda, dodać przyprawy (również listek laurowy, ziele angielskie, gałkę), przykryć folią i piec. Po jakimś czasie poobkręcać towarzystwo, a generalnie trzymać w piekarniku, aż warzywa zmiękną.

Na koniec część warzyw możesz wydobyć, dodać trochę wody i mąki i zrobić taki "płynny" sos z kawałkami warzyw.

tylko warzyw i płynu musi być naprawdę sporo, żeby było odpowiednie tło dla klopsików.

I chyba powinno wyjść lekkostrawne.

(A, jakaś łyżka masła do warzyw się przyda, zawsze tłuszcz pomaga na wydobycie się smaku z warzyw).

Nabla - 2009-10-09, 15:26

Cytat:
W zależności od wielkości i od tego jakie mięso (np. drób chyba najkrócej).


Najkrócej to rybę ;) wołowinę niedogotowaną też można zjeść, ale niedogotowanego drobiu nie polecam, chyba, że ktoś lubi dietę cud pt. strać 5kg w tydzień dzięki naszej nowej odmianie salmonelli.

Nabla - 2009-10-24, 08:03

Pytanie transportowe: jak zabezpieczyć tort do przewiezienia?

Mój ulubiony student dostał się na doktoranckie :love: W poniedziałek jest ostatni dzień u nas i chcę mu upiec tort. Ok, w pudełko i delikatnie niosąc dałabym radę, ale... chciałabym przewieźć w bagażniku. Znacie jakieś triki?

Zabunia - 2009-10-24, 09:59

Nabla a cos takiego:
http://znam.to/recenzje/3...ojemnik-na-tort

tylko ja tam na srodku tacy widze jakas chocby mala szpilke (cos w tym stylu) zeby ciasto nabic, to sie nie bedzie wtedy suwalo.

Nabla - 2009-10-24, 12:53

O proszę, pomysł z przekłuciem środka jakąś wykałaczką przytwierdzoną np. do pokrywki jest niezły...

Edit - wpakowałam ciasto po prostu w tortownicę, olewając dekorowanie boków, trudno. Ale zapakowałam na tyle skutecznie, że nawet jak wypieprzyłam się na skuterze z ciastem w bagażniku, to przeżyło bez uszczerbku :D

kot - 2009-10-26, 14:26

Nabla napisał/a:
Mój ulubiony student dostał się na doktoranckie W poniedziałek jest ostatni dzień u nas i chcę mu upiec tort


Nabla, czy Ty na prawdę istniejesz ;) Przywracasz mi wiarę w ludzi :love:

carol - 2009-10-26, 16:59

maggie.kotka napisał/a:
Nabla, czy Ty na prawdę istniejesz ;)

tak i robi zajebiste tiramisu i malze w winie :lizak:

kot - 2009-10-27, 08:01

carol napisał/a:
maggie.kotka napisał/a:
Nabla, czy Ty na prawdę istniejesz ;)

tak i robi zajebiste tiramisu i malze w winie :lizak:


dobijaj mnie dalej ;)

Magda* - 2009-11-15, 22:41

proszę bardzo proszę :padam: o przepis na naleśniki CIENKIE , PYSZNE, MIĘKKIE do słodkiego nadzienia. Dziesiątki "nie o takie mi chodziło" wylądowało w koszu, potem były dwa lata przerwy - zawzięłam się, nie to nie! Czy mogę liczyć na cud? Jeżeli to kwestia grubości patelni - kupię odpowiednią, obiecuję! Wypróbowałam już kilka przepisów i lipa.

Widziałam w tym topiku przepis, ale raczej na twardsze naleśniki do nadzienia na słono i ostro.

Nabla - 2009-11-15, 22:57

Im więcej tłuszczu tym miększe, im więcej białka tym twardsze. Im rzadsze ciasto i im mniejszy ogień pod patelnią tym cieńsze, gęste ciasto, duży ogień = grube, suche i łamliwe (moje ulubione ;) ). Od cukru nabierają koloru przy smażeniu. Mąka tortowa też spowoduje bardziej zwarte ciasto, miększe będą np. na wrocławskiej.

Jak dasz tłuste mleko, trochę stopionego masła, jajka (nawet z przewagą żółtek), odstawisz do napęcznienia mąki i potem usmażysz na maśle na niezbyt dużym ogniu (żeby rozlać cieniuteńką warstwę po całej patelni) to będą miękkie.

adriana - 2009-11-16, 09:31

Mój przepis na naleśniki:

- litr mleka
- 3 szklanki mąki
- 4 jajka
- szczypta soli
- trochę oleju

Wszystko zmiksować - wychodzą cieniutkie, miękkie i pyszne ;)

gonick - 2009-11-16, 10:02

Ja zawsze dodaję tylko jedno jajko, bez wględu na to, ile mąki i mleka.
Jesi nadzienie ma być do slodkiego - dodaję cukier wanilinowy, nawet pół torebki :hyhy:

sinusoida - 2009-11-16, 10:11

Nabla napisał/a:
Im więcej tłuszczu tym miększe, im więcej białka tym twardsze. Im rzadsze ciasto i im mniejszy ogień pod patelnią tym cieńsze, gęste ciasto, duży ogień = grube, suche i łamliwe (moje ulubione ;) ). Od cukru nabierają koloru przy smażeniu. Mąka tortowa też spowoduje bardziej zwarte ciasto, miększe będą np. na wrocławskiej.

Jak dasz tłuste mleko, trochę stopionego masła, jajka (nawet z przewagą żółtek), odstawisz do napęcznienia mąki i potem usmażysz na maśle na niezbyt dużym ogniu (żeby rozlać cieniuteńką warstwę po całej patelni) to będą miękkie.

Dodam jeszcze, że ja dodaję stopione masło i tuż przed smażeniem trochę proszku do pieczenia, potem już smażę na suchym teflonie. Kiedy ściągam z patelni są ciut grubsze i sztywniejsze, ale zanim zdążę całą porcję dosmażyć miękną i opadają i stają się idealne.

light - 2009-11-16, 20:31

Czy boczek wędzony pokrojony na cienkie paski mozna zamrażac?
Królik - 2009-11-16, 20:40

gonick napisał/a:
Ja zawsze dodaję tylko jedno jajko, bez wględu na to, ile mąki i mleka.

Ja też jajko. I dolewam maślanki trochę, są pulchniejsze. I cukier, ładnie brązowieją :)


Boczek, wprawdzie nie pocięty w plastry ;) zamrażałam. Nie wiem, czy można, czy nie, ale po rozmrożeniu nie różnił się niczym od nigdy nie zamrożonego :)

behemot - 2009-11-17, 02:11

light napisał/a:
Czy boczek wędzony pokrojony na cienkie paski mozna zamrażac?

Zamrażałam cięty w kostkę, w całości - po rozmrożeniu rzeczywiście nie różnił się niczym w smaku.

Caska - 2009-11-18, 13:29

Mam nadzieję, że się nie powtarzam: jedno opakowanie cukru wanilinowego to ile łyżeczek? Mam same opakowania typu "podwójna porcja", dodatkowo niektóre zaczęte i rozdzielanie tego na oko mnie denerwuje ...
behemot - 2009-11-18, 13:35

Caska napisał/a:
Mam nadzieję, że się nie powtarzam: jedno opakowanie cukru wanilinowego to ile łyżeczek? Mam same opakowania typu "podwójna porcja", dodatkowo niektóre zaczęte i rozdzielanie tego na oko mnie denerwuje ...

Ile łyżeczek - nie wiem, ale to zwykle 16 g.

Caska - 2009-11-18, 13:44

A bez wagi da się to jakoś łatwo odmierzyć?
Ajuto - 2009-11-18, 14:17

A ja robię z tego przepisu i smarze na patelni bez tłuszczu - wszystkie wychodzą, nawet pierwszy nie jest zepsuty. Same naleśniki są bardzo smaczne i puszyste.

mąka pszenna - 450 g
cukier puder - 3 łyżeczki
jajko - 5-6 sztuk
mleko - 720 ml
oliwa - 9 łyżek
sól - szczypta

Sposób przygotowania:
Mąkę przesiać, dodać cukier puder, jajka, mleko i sól.
Zmiksować, przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut.
Przed samym smażeniem dodać do ciasta oliwę i wymieszać.
Naleśniki można smażyć na suchej patelni lub na oliwie.

Uwaga: Z podanych proporcji wychodzi około 15 naleśników o średnicy 28cm.

Magda* - 2009-11-19, 20:02

Dzięki Kochane za te naleśniki :padam:
kobietka - 2009-11-24, 12:55

Ja do naleśników dodaję odrobinę wody gazowanej wtedy są bardziej pulchne :)
zwykly-cud - 2009-11-26, 10:26

Nie chce zakladac osobnego watku, wiec spytam tu:
polecacie jakieś strony z polskimi przepisami?
Nie znam zadnej jednej dobrej, a mam polecić Amerykance polskiego pochodzenia :looka:

Nabla - 2009-11-26, 10:36

Te są do rzeczy:
http://polishfoodrecipes.blogspot.com/
http://polishfoodinfo.com/polish-food.html

chyba, że mogą być w wersji polskiej?
Nowoczesna kuchnia polska:
http://www.kwestiasmaku.c...ski_fusion.html

zwykly-cud - 2009-11-26, 15:05

Mogą być w wersji polskiej też. Dzięki!
Domino - 2009-11-28, 11:19

a jak zrobić buraczki? takie zwykłe, starte na grubych okach, z jabłkiem i cebulą chyba? :oczami:
adriana - 2009-11-29, 21:03

A ja się z chęcią dowiem jak zrobić klopsy w piekarniku, z sosem, takie zapiekane? Jak mięso przygotować i jaki sos? Może pomidorowy jakiś? Chciałabym je zapiec w jakimś żaroodpornym naczyniu.

Poradzicie? :padam:

gonick - 2009-11-29, 22:59

Potrzeba:

mieso mielone
1 jajko
trochę bułki tartej
1 cebula
3 zabki czosnku
sól, pieprz ziołowy
Vegeta (opcjonalnie, wersja profanacyjna)

cebule siekasz bardzo drobno, czosnek tez (nie przeciskaj, tylko bardzo drobno posiekaj!)
najpierw podsmazasz cebule, do zeszklenia
pod koniec dorzucasz czosnek i dosłownie chwileczke go trzymasz na patelni

jak wystygnie - dodajesz do mięsa
+ jajko
+ odrobina bułki tartej, 2 pelne łyżki stołowe

mieszasz, doprawiasz - ja tam dodaję Vegete, bo mi lepiej smakuje

I teraz najwazniejsze: jeśli robisz klopsy w garze - obtaczasz je w mące i podsmażasz chwile z kazdej strony
Jesli nie w garze tylko w naczyniu z sosem - bez mąki tylko obsmażasz

Sos do zapiekania:

Pomidorowy: puszka pomidorów + max czochu + bazylia
Pieczarkowy: podsmazone na maśle drobno pokrojone pieczarki + śmietana + pół szklanki wody + pół kostki grzybowej dla zaostrzenia smaku (najlepiej wymieszac to wszystko przed zalaniem kolopsów)

I na koniec - wszystko do piekarnika - najpierw 30 min w nizszej temp, tak ze 180, zeby sie podgotowały, a potem w wyższej - ok 200, jeszcze z 15 min.

i o! :]

adriana - 2009-11-29, 23:47

Dzięki, a mogę ominąć etap podsmażania, bo tego najbardziej nie lubię :masakra:
dobbi - 2009-11-30, 07:58

ja robie inaczej, zeszkloną cebulę, jajko i troche bułki tartej dodaję do mięsa i formuje kulki, potem wrzucam je na gotującą się wodę, gotuję je ok 10 minut.
jak już wszystkie są obgotowane, kłade do naczynia zaro i reszta jak u gonixa.
żeby kulki łatwo się formowało i mięso nie przyklejało do rąk, warto co jakiś czas zmoczyć ręce w zimnej wodzie.

adriana - 2009-11-30, 08:11

Heh, a ja sobie wydumałam ten piekarnik, co by uniknąć gotowania czy smażenia i jak najmniej garów ubrudzić ;)
upta - 2009-11-30, 08:33

Wkładam surowe, małe klopsy (podobnie robione jak Gonick) do naczynia żaroodpornego, zalewam sosem, tak żeby je zakrył. Zamykam naczynie (przykrywka/folia alu) i wstawiam do piekarnika na 160 st na ok 30 minut. Wychodzą bardziej ugotowane niż upieczone.
adriana - 2009-11-30, 08:45

upta, dzięki. A sos jaki robisz? I jak dużo się go daje?

A można by je np najpierw podpiec bez sosu, a potem zalać i dopiec do końca? :niepewny:

Nabla - 2009-11-30, 08:51

Można ;) Na leniwca to po prostu ułożyć na suchej blasze i włożyć pod grill/mocno rozhajcowaną górną grzałkę na parę minut, potem je lekko przemieszać, żeby się obróciły i dopiec z drugiej strony. Zalać ciepłym sosem i przykryć, dopiec do końca.

Ale nie rozumiem idei ;) Nie lepiej wziąć naczynie, które nadaje się i na gaz i do pieca (jakiś rondel z metalowymi rączkami, Ingeenio czy emaliowany garnek), obsmażyć zwyczajnie na kuchence, zalać sosem i w tym samym garnku upiec w piecu? Zmywania tyle samo a kontrola nad klopsami lepsza :masakra:

adriana - 2009-11-30, 09:10

Nabla, bo ja myślałam, ze tak prościej będzie po prostu ;)

A przy okazji spytam o sosy. Bo ja często robię coś na kształt gulaszu - czyli podsmażam mięso, zalewam wodą i gotuję. No i tu pytanie - jak to potem doprawić, żeby jakiś fajny sos wyszedł. Ja czasem dodaje pieczarek, czasem pomidorów, no i chciałabym coś innego spróbować, ale nie mam pomysłu :niepewny:

bonsai - 2009-11-30, 09:48

Adriana lubię takie "gulasze" z Ziołami prowansalskimi. Można też dolać sosu sojowego do tego np. marchewkę pora i pietruszkę i przyprawę pięć smaków, albo imbir. Ale ja się na poważnym gotowaniu nie znam, bo u nas wszystko jest na szybko i zrobione coś z niczego tzw. dania śmieciowe ;) Fachowcy się wypowiedzą.
Zabunia - 2009-11-30, 09:59

A ja klopsiki bardzo lubie z baialym sosoem koperkowym.

W garnuszku roztapiasz maslo, dadajesz make energicznie mieszajac zeby ci sie nie zgrudkowala. nastepnie ciagle mieszajac dolewasz rosolu, az do uzyskania gladkiej masy, takiej troche jak smietana. Na koniec dodajesz duzo posiekanego koperku, sol i pieprz.

darkbulka - 2009-11-30, 11:28

ja podsmazam bardzo mocno mieso, az bedzie zlocistobrazowe. przekladam do garnka, w kt mam pokrojone marchew, seler, por, pietruszke, czasem papryke i/lub pieczarki i/lub ogorki kiszone.
po przelozeniu miesa, zalewam patelnie woda i zeskrobuje to co przywarlo do niej i zlewam do garnka z miesem i warzywami. tym samym mam ciemny sos :) zamiast maki do zageszczenia sosu, dodaje kawalek chleba, najczesciej razowca. doprawiam ulubionymi przyprawami.

marcelinka12 - 2009-11-30, 15:59

Uff... przeczytalam wszystko ;) :oczami:

Bardzo prosze o przepis jak sie robi sos beszamelowy :oczami: :masakra:

darkbulka - 2009-11-30, 16:04

marcelinka12, ja robie tak: ok pol kostki masla rozpuszczam w garnku, dodaje ze 2 czubate lyzki maki i podsmazam to. jak sie zrumieni dolewam pol litra mleka, dodaje soli, pieprzu ziolowego i starta galke muszkatalowa. mozna dodac tez roztrzepane zoltko. wszytko razem gotuje. jesli za geste dolewam nieco mleka. po ostygnieciu, napewno bardziej zgestnieje, o czym trzeba pamietac
Nabla - 2009-11-30, 16:06

darkbulka napisał/a:
i podsmazam to. jak sie zrumieni


Nienienienienienienie... nie ma prawa się zrumienić, ma być jasna zasmażka. Tyle tylko podgrzać, żeby się mąka rozpuściła w tłuszczu.

darkbulka - 2009-11-30, 16:09

Nabla napisał/a:


Nienienienienienienie... nie ma prawa się zrumienić, ma być jasna zasmażka. Tyle tylko podgrzać, żeby się mąka rozpuściła w tłuszczu.

oooo dzieki. nastepnym razem zobacze tak. do tej pory robilam jak opisalam i bylo pyszne, ale ze lubie eksperymenty, to sprawdze :)

Nabla - 2009-12-02, 07:54

Domino napisał/a:
a jak zrobić buraczki? takie zwykłe, starte na grubych okach, z jabłkiem i cebulą chyba? :oczami:


Hop hop, mamy pytanie bez odpowiedzi :)

darkbulka - 2009-12-02, 07:58

Nabla napisał/a:
a jak zrobić buraczki? takie zwykłe, starte na grubych okach, z jabłkiem i cebulą chyba? :oczami:


Hop hop, mamy pytanie bez odpowiedzi :)


ja robie tak. gotuje buraczki, czekam az ostygna, scieram czesc na malutkich oczkach-tak jak ziemniaki na placki ziemniaczane, a czesc na grubych okach. dodaje soku z cytryny, soli, pieprzu, cukru-do smaku. i to jest baza. do tego mozna dodac pokrojona cebulke, papryke. niektorzy dodaja musztardy....jablka nigdy nie dodawalam, ale mysle, ze trzeba je poposrtu zetrzec i wymieszac, do smaku :)

behemot - 2009-12-05, 13:43

Czy istnieje jakaś sztuczka, która pozwoli zupie-kremowi z zielonego groszku pozostać zieloną jak groszek, a nie zgniłozieloną? Ten sam "problem" mam zresztą z zupą szpinakową i brokułową. Coś mi się kołacze po głowie, że cytryna zapobiega ciemnieniu, ale czy w przypadku zup też?
mpk - 2009-12-05, 13:53

behemot666, ja do zieleniny dosypuję cukier przy gotowaniu, zawsze jest pięknie zielone :)
Nabla - 2009-12-05, 14:08

Zależy od pH. Jak masz lekko zasadową wodę to zawsze zmieni kolor na zielono-brązowy. Cytryna, pomidory, śmietana itp. zakwaszą wystarczająco, żeby zielony kolor został. Aha, i nie gotuj długo.
behemot - 2009-12-05, 16:32

Dzięki za wskazówki. :)
A na litr zupy, ile powinnam dodać tej cytryny (albo cukru), żeby nie przesadzić, ale żeby zadziałało?

Nabla - 2009-12-05, 16:49

Odrobinę wystarczy,tylko,żebyś nei miała zasadowej wody. Myślę, że łyżeczka starczym, jak nie masz zbyt twardej wody w kranie. Albo spróbuj ugotować na wodzie butelkowanej.
cols - 2009-12-06, 21:53

dodatkowo moj sposób to nie przykrywanie garnka podczas gotowania.
behemot - 2009-12-07, 18:11

Nabla napisał/a:
Odrobinę wystarczy,tylko,żebyś nei miała zasadowej wody.

Trochę offtopicznie, ale ciekawi mnie, czy można to poznać bez papierka lakmusowego? :zawstydzony:
Bo jest zakamieniona (jak to się powszechnie mówi), ale czy to od razu oznacza, że zasadowa? :)

Nabla - 2009-12-07, 18:56

Zakamieniona = znaczące stężenie węglanów i worodosoli, które (wbrew mylącej nazwie pt. kwaśny węglan sodu itp) są słabo zasadowe. Więc twarda woda = raczej zasadowa woda.
algaj - 2009-12-12, 13:37

Czy mogę zamrozić papryczki chili? Lepiej w całości czy pokroic może?
Nabla - 2009-12-12, 13:51

Możesz zamrozić albo ususzyć. Najlepiej w całości.
Lilek - 2009-12-12, 22:34

To ja mam pytanie. Keksówka to jest taka zwykła tylko wąska blaszka, czy jakaś specjalna?
behemot - 2009-12-12, 22:46

Lilek napisał/a:
To ja mam pytanie. Keksówka to jest taka zwykła tylko wąska blaszka, czy jakaś specjalna?

Wąska i wyższa od standardowych blach, które są raczej płaskie.

Królik - 2009-12-12, 23:19

O, taka na przykład:

Lilek - 2009-12-12, 23:28

Dzięki :D
awangarda w stylu retro - 2009-12-13, 10:13

macie moze sprawdzony przepis na zupe rybna?
Leteecia - 2009-12-13, 11:36

ja zupę rybną gotowałam tylko z karpia, więc nie wiem czy się liczy ;)
Jak na rosół - tylko zamiast mięsa - ryba ;)

Lilek - 2009-12-13, 22:44

Chcę popełnić na święta taki makowiec:

Mam pytanie odnośnie zapachu migdałowego. Przepis na masę makową jest taki:
500 g maku
250 g cukru (zazwyczaj dodaję mniej)
100 g rodzynków
50 g orzechów włoskich, posiekanych
1 łyżka miodu (można dać wiecej i wtedy zmniejszyć ilosć cukru)
olejek migdałowy do smaku
cynamon do smaku
1 łyżka miękkiej margaryny
kandyzowana skórka pomarańczowa, wedle uznania

Ile dać tego olejku migdałowego żeby było dobrze? Kiedyś kupowałam zapachy w takich prostych fiolkach i dawałam całą do ciasta. Teraz są takie w buteleczkach z rączką. Nie mam pojęcia ile tego się wlewa.

A i jeszcze jest w przepisie żeby do ciasta drożdzowego dodać 1,5 łyżki spirytusu. Ktoś wie na co ten spirytus wpływa? Nigdy wcześniej nie słyszałam o drożdżowym ze spirytusem.

Nabla - 2009-12-14, 08:34

2-3 krople olejku. A do masy polecam dodać też trochę czegoś rosnącego - albo ciut drożdży albo ubite jajko - bo zwijany drożdżowy makowiec ma wredną tendencję do rozwarstwiania się.
Lilek - 2009-12-14, 13:24

Nabla napisał/a:
2-3 krople olejku. A do masy polecam dodać też trochę czegoś rosnącego - albo ciut drożdży albo ubite jajko - bo zwijany drożdżowy makowiec ma wredną tendencję do rozwarstwiania się.

Nabla może być całe ubite trzepaczką jajko? A co z tym spirytusem? Można sobie darować, czy to w tym przypadku ważny składnik drożdżowego jest?

Nabla - 2009-12-14, 13:31

Może być jajko, i pamiętaj, żeby nie sypać dużo mąki pod ciasto przy wałkowaniu - bo potem jak zawijasz to ta omączona strona styka się z makiem i w czasie pieczenia się rozklei. Nie wiem czy jasno piszę...

Alkohol ciastu nie przeszkadza. Ja do większości ciast dla zapachu wlewam ekstrakt waniliowy na alkoholu albo amaretto, limoncello itp. i krzywdy nie robi. Poza tym drożdże rosnąć same produkują alkohol i dwutlenek węgla... czy jest ważny? Są pewne składniki spożywcze, które rozpuszczają się wyłącznie w alkoholach, więc dodatek odrobiny wzbogaca smak dania, ale na bank się ciasto uda bez tego, jak nie chcesz z jakiś przyczyn dodawać.

aisile - 2009-12-16, 13:38

chcę zrobić dziś na obiad szpinak, jako dodatek do obiadu. I szukam inspiracji, znudził mi się taki zwykły szpinak, z czym moge go połączyć, żeby było trochę inaczej, ale nie zbyt wymyślnie (musi zjeść to 8 - latek ;) ) ?
mpk - 2009-12-19, 11:32

kurdeczka czeka mnie wielkie wyzwanie :rotfl: musze zrobić kompot z suszu na wigilię, oczywiście 1wsz w życiu, nie muszę tego dodawać :cwaniak:

jak zrobić ten kompot aby był smaczny :D , aby nie smakował tak bardzo palonymi śliwkami i aby goście chętnie go pili??

behemot - 2009-12-21, 18:26

W przepisie na pasztet stoi, że potrzeba mi ok. 70 dag wędzonego podgardla lub pachwiny. Problem w tym, że nie mogę tu u siebie (nie to co w mojej małej mieścinie, ech!) tego znaleźć, w sklepach robią wielkie oczy, jakbym pytała nie wiadomo o co.
I teraz pytanie - czy zamiast tego mogę dać boczek wędzony? Taki bardziej tłusty? Czy jednak to kiepski zamiennik?

dobbi - 2009-12-21, 19:42

dziwne że wywalają gały na hasło podgardle...jeśli faktycznie nie dostaniesz, to rzuć tłustego boczku, powinno być ok, ja tak robiłam, bo szczerze mówiąc widok ugotowanego podgardla i konieczność wsadzenia go do maszynki wzmagały mój odruch wymiotny ;)
behemot - 2009-12-21, 20:49

dobbi napisał/a:
dziwne że wywalają gały na hasło podgardle...jeśli faktycznie nie dostaniesz, to rzuć tłustego boczku, powinno być ok, ja tak robiłam, bo szczerze mówiąc widok ugotowanego podgardla i konieczność wsadzenia go do maszynki wzmagały mój odruch wymiotny ;)

Dzięki dobbi!

A co do widoku gotowanego tłuszczu z niewielką ilością mięsa - rzeczywiście nie jest najlepszy, ale ten smak... ;)

corgi - 2009-12-21, 21:22

aisile napisał/a:
chcę zrobić dziś na obiad szpinak, jako dodatek do obiadu. I szukam inspiracji, znudził mi się taki zwykły szpinak, z czym moge go połączyć, żeby było trochę inaczej, ale nie zbyt wymyślnie (musi zjeść to 8 - latek ;) ) ?

Można zrobić sos szpinakowo-serowy do makaronu penne.
W małym garnuszku zagotuj śmietankę - najlepiej 18% (koniecznie taką UHT z kartonika, a nie świeżą z kubeczka), potem wrzucasz do niej pokruszony ser Lazur (niebieski), jeden albo pół przeciśniętego przez praskę ząbka czosnku, paczkę rozmrożonego i solidnie odciśniętego z wody szpinaku, sól, pieprz, trochę suszonej natki. Pogotować max 10 minut. Jak jest za rzadkie, można zagęścić łyżeczką mąki rozmąconej z paroma łyżkami wody. Można posypać na talerzu parmezanem. To moja ostatnia, ulubiona wersja tego sosu. Moje dziecko ją bardzo lubi. (mam wrażenie, że już kiedyś podawałam tutaj ten przepis)

aisile - 2009-12-21, 23:53

corgi, dzięki za pomoc :padam: , zapamiętam sobie na następny raz ;)
behemot - 2009-12-30, 18:14

Czy wątróbka indycza wymaga jakichś innych przygotowań niż zwykła drobiowa-kurczakowa?
Mogę ją od razu wrzucić po umyciu na patelnię, czy trzeba ją moczyć w mleku?

Famke - 2009-12-31, 09:31

czy ktoś wie gdzie kupić taką foremkę?



taka jak do tarty tyle, że prostokątna.

marcelinka12 - 2010-01-07, 14:29

poprosze o przepis na sparwdzona i pyszna zupe cebulowa i zupe-krem z groszku :zawstydzony: :padam: :padam: :padam:
Olinka - 2010-01-07, 14:49

Zupę cebulową robię tak:
Gotuję wywar mięsno warzywny - nie na zadnych kostkach (a fuj) tylko na mięsku drobiowo wołowym i warzywkach :D
Na masełku duszę cebulę tak aby była miękka i szklista. Tej cebuli musi być sporo, aby zupa nie była rzadka.
Podduszoną cebulę wrzucam do wywaru, chwilkę gotuję. Na talerzu posypuję startym serem żółtym i jakąś zieleninką.
Podaję z grzankami lub groszkiem ptysiowym.

behemot - 2010-01-07, 14:53

marcelinka12 napisał/a:
poprosze o przepis na sparwdzona i pyszna zupe cebulowa i zupe-krem z groszku :zawstydzony: :padam: :padam: :padam:

Zupy cebulowe
Zupa bagienna Nigelli
Krem z groszku (ostatnia w pierwszym poście kasi29)

positive - 2010-01-07, 14:56

marcelinka12, w Gorącym kubku jest cała masa przepisów.

zupy cebulowe

zupy krem ( i tam szukaj np. zupy bagiennej Nigelli)

Madziara*x - 2010-01-08, 16:06

A ja mam pyt. czy książka Nigelli "Expresowo" nada się dla początkującej kucharki ... bardzo początkującej ?
marcelinka12 - 2010-01-08, 16:55

dziekuje za przepis dzis zupa cebulowa :love:
positive - 2010-01-08, 19:08

Cytat:
A ja mam pyt. czy książka Nigelli "Expresowo" nada się dla początkującej kucharki ... bardzo początkującej ?


Aż sięgnęłam na półkę i zajrzałam - moim zdaniem się nada.

To na prezent?

Madziara*x - 2010-01-08, 20:00

positive napisał/a:
To na prezent?
nooo ... dla siebie ... :zawstydzony:
positive - 2010-01-08, 22:20

No to spoko dasz radę :D

(przez ciebie przejrzałam całą książkę w poszukiwaniu czegoś na jutro i cała się zaśliniłam).

Madziara*x - 2010-01-08, 22:41

Sorrki :zawstydzony:
Nabla - 2010-01-09, 10:01

Jak najbardziej się nada, bo w "eskpresowo" idzie w ruch masa półproduktów, rosołki z kostki, puszkowane warzywa itp. Więc na początek jak najbardziej :)
positive - 2010-01-25, 10:28

Pierwszy raz w życiu wzięłam się za bezy (takie małe) :zawstydzony: I coś skopałam, bo wyszły takie "pianki" - strasznie napuszone, praktycznie samo powietrze.
Są jakieś zalecenia co do długości miksowania białek? (oprócz tego, zęby na sztywno?)

Nabla - 2010-01-26, 23:32

E... jak to pianki? W sensie wydmuszki, puste w środku? Czy gumowe? Jak to pierwsze to źle ubite białka (za długo lub za gwałtownie wsypany cukier) a jak to drugie to przesadziłaś z temperaturą.

Co do białek to miksujesz aż masa będzie lśniąca a mikser będzie zostawiał wyraźny wzorek (jak włożysz łyżkę w masę i odwrócisz do góry nogami to powinien zostać na niej sztywny czubeczek ;) ). Jeśli przy ubijaniu na obrzeżach miski pojawi się obwódka jakby z kaszy manny to przesadziłaś - wystarczy dodać wtedy jedno białko więcej i poubijać jeszcze chwilę.

positive - 2010-01-27, 10:09

Wersja nr 1 - czyli za bardzo się przyłożyłam do ubijania.
No to w weekend podejście nr 2 ;) dzięki.

Maura - 2010-01-28, 14:03

Szybko!
Ja otworzyc cholerny sloik zamkniety jak sejf w forcie Knox? Nie pomogło pukanie, zalanie woda. Rozmyslam nad rozbiciem. :cenzura:

behemot - 2010-01-28, 14:04

Maura napisał/a:
Szybko!
Ja otworzyc cholerny sloik zamkniety jak sejf w forcie Knox? Nie pomogło pukanie, zalanie woda. Rozmyslam nad rozbiciem. :cenzura:

Podważyć nieco nakrętkę nożem/śrubokrętem itd. ?
Innych sposobów nie znam. :/

poohatka - 2010-01-28, 14:17

zdarza mi się obrócić słoik do góry nogami i lekko stukać brzegiem nakrętki w podłogę/stół/blat - na zmianę ze stukaniem całą nakrętką. Nie wiem, która część pomaga, ale parę razy zadziałało. :)
positive - 2010-01-28, 15:03

behemot666 napisał/a:
Maura napisał/a:
Szybko!
Ja otworzyc cholerny sloik zamkniety jak sejf w forcie Knox? Nie pomogło pukanie, zalanie woda. Rozmyslam nad rozbiciem. :cenzura:

Podważyć nieco nakrętkę nożem/śrubokrętem itd. ?
Innych sposobów nie znam. :/


Dokładnie. Tak żeby rozszczelnić. (po takim wygięciu pokrywka nie nadaje się do powtórnego szczelnego zakręcenia)

Maura - 2010-01-28, 15:08

Udalo sie, dzieki. Pokrywka nie nadaje sie do niczego, chyba mam za duzo siły.
positive - 2010-01-28, 15:10

Nie chciałabym być na miejscu tej pokrywki ;)
Domino - 2010-01-28, 15:38

podobno nie ma głupich pytań :cwaniak:

a więc... jak zrobić dobrą jajecznicę? :oczami:
nie chodzi mi o wyszukane dodatki, tylko o to jak ją smażyć, taką z dwóch jaj, na maśle?
żeby się nie była tak 'dmuchana, i zbita, ale lekka, z widocznymi kawałeczkami białka,
co lepsze? patelnia? rondel? mocno rozgrzane? jaki ogień?

positive - 2010-01-28, 21:37

Najlepszy patent, jaki do tej pory wynalazłam to postawić przy patelni mojego męża ;)

A jak już muszę robić sama, to najpierw lekko roztrzepuję jajka z odrobiną mleka, wlewam na lekko podgrzaną patelnię z rozpuszczonym masłem (i do końca ogień pozostaje mały).
Mieszam łyżką od zewnątrz (takie koła).

Ale mężowska lepsza, ja zawsze swoją przesuszę.

ewerla - 2010-01-28, 23:37

positive napisał/a:
Najlepszy patent, jaki do tej pory wynalazłam to postawić przy patelni mojego męża


to nie jest Twoj patent tylko moj ;) :rotfl:
Moja wlasna, osobista jajecznica zawsze jest przesuszona, tak jak u Ciebie, positive.
Raz w zyciu udalo mi sie robic dobra, miekka itd ale to byl chyba wypadek przy pracy. Drugi ra robilam niby tak samo i juz byla do niczego.

Zabunia - 2010-01-29, 00:08

A ja jajka roztrzepuje dopiero na patelni, przy czym pozwalam sie bialkom troche sciac i dopiero mieszam z zoltkami. Dzieki temu mam wyraznie kawalki i bialka, i zoltka, a nie mase jajeczna.
Madziara*x - 2010-01-29, 13:54

Mam pyt. Głupie. Ale nie wiem.
Czy kiełki to się je z nasionkami ? Czy tylko to co z nich wyrosło, zieleninkę ?

positive - 2010-01-29, 14:14

Jeżeli chce Ci się skubać i masz za dużo wolnego czasu, a nasionka w zębach chrzęszczą, to pewnie można pooddzielać. Ja jem wszytko razem (no, słonecznikowe jem bez nasionek, ale je kupuję i zazwyczaj są już dobrze opłukane z łusek).
wwiola - 2010-01-29, 14:46

Ja też jem nasionka i właściwie to nie znam osoby, która by je urywała.
moniqueee - 2010-01-29, 14:49

Zabunia napisał/a:
A ja jajka roztrzepuje dopiero na patelni, przy czym pozwalam sie bialkom troche sciac i dopiero mieszam z zoltkami. Dzieki temu mam wyraznie kawalki i bialka, i zoltka, a nie mase jajeczna.

o dokładnie tak :cool2:

Joasia - 2010-01-29, 21:32

moniqueee napisał/a:
Zabunia napisał/a:
A ja jajka roztrzepuje dopiero na patelni, przy czym pozwalam sie bialkom troche sciac i dopiero mieszam z zoltkami. Dzieki temu mam wyraznie kawalki i bialka, i zoltka, a nie mase jajeczna.

o dokładnie tak :cool2:


Ja też tak robię - nie cierpię suchej jajecznicy. Niestety w moim przypadku, mąż mi taką funduje

sternik - 2010-01-30, 10:10

moniqueee napisał/a:
Zabunia napisał/a:
A ja jajka roztrzepuje dopiero na patelni, przy czym pozwalam sie bialkom troche sciac i dopiero mieszam z zoltkami. Dzieki temu mam wyraznie kawalki i bialka, i zoltka, a nie mase jajeczna.

o dokładnie tak :cool2:


To ja robię wprost przeciwnie. Jajka bardzo porządnie roztrzepuję wcześniej.
Zawsze masło, mały ogień i non stop mieszam, nie zostawiam jej nawet na chwilę.
Aha! Lubię wcześniej obsmażyć cebulę i jajka już wlewać na patelnię z podsmażoną cebulą.

Joasia - 2010-01-31, 22:34

sternik, ale nie wierzę, że wtedy wyjdzie taka:

Domino napisał/a:
żeby się nie była tak 'dmuchana, i zbita, ale lekka, z widocznymi kawałeczkami białka,


Nie będzie zbita na pewno - tylko jak dla mnie "paciajowata", ale ja takiej nie lubię

sternik - 2010-01-31, 23:05

joasia napisał/a:
sternik, ale nie wierzę, że wtedy wyjdzie taka:

Domino napisał/a:
żeby się nie była tak 'dmuchana, i zbita, ale lekka, z widocznymi kawałeczkami białka,


Nie będzie zbita na pewno - tylko jak dla mnie "paciajowata", ale ja takiej nie lubię


joasia, zapraszam na któreś niedzielne śniadanie 8)

Joasia - 2010-02-01, 14:27

sternik napisał/a:
joasia, zapraszam na któreś niedzielne śniadanie


Szkoda, ze do Warszawy daleko ;) bo może bym się przekonała do takiej jajecznicy :hyhy:

behemot - 2010-02-06, 01:25

Uwielbiam zupy-kremy i często je gotuję, ale z głowy.
Niedawno zaczęłam przeglądać sporo książek o gotowaniu i zauważyłam, że niemal wszędzie jest wyraźnie zaznaczone, żeby odcedzić "gęste" i zmiksować z niewielką ilością płynów, a dopiero potem wymieszać z płynną resztą zupy.
I tu moje pytanie - dlaczego tak? Ja zawsze miksuję wszystko razem - czy to ma jakiś wpływ na smak?

Zabunia - 2010-02-06, 06:42

Nie wiem jaki ma to wplyw na smak, ale ja tak robie bo mi po prostu wygodniej.
Nabla - 2010-02-06, 09:36

behemot666 napisał/a:
Uwielbiam zupy-kremy i często je gotuję, ale z głowy.
Niedawno zaczęłam przeglądać sporo książek o gotowaniu i zauważyłam, że niemal wszędzie jest wyraźnie zaznaczone, żeby odcedzić "gęste" i zmiksować z niewielką ilością płynów, a dopiero potem wymieszać z płynną resztą zupy.
I tu moje pytanie - dlaczego tak? Ja zawsze miksuję wszystko razem - czy to ma jakiś wpływ na smak?


Bo jak Ci wyjdzie za rzadka to będziesz przez pieluchę cedzić ;)

Poza tym jeśli masz blender "kielich" to jak masz dużo płynu to się wychlapie i też nie zmieli tak dokładnie. Ale jak masz "żyrafę" to jeden czort.

behemot - 2010-02-06, 15:21

Nabla napisał/a:
Bo jak Ci wyjdzie za rzadka to będziesz przez pieluchę cedzić ;)

Poza tym jeśli masz blender "kielich" to jak masz dużo płynu to się wychlapie i też nie zmieli tak dokładnie. Ale jak masz "żyrafę" to jeden czort.

O, czyli to w sumie tylko kwestia konsystencji? To chyba nigdy nie miałam z tym problemu. No i zwykle robię niewiele zupy, więc i do kielicha się na dwa razy mieści. ;)

Dzięki Dziewczyny

o-wieczka - 2010-02-06, 16:33

Czy można zamrozić drożdże?
Pep-si - 2010-02-06, 18:44

o-wieczka napisał/a:
Czy można zamrozić drożdże?


Ja mrożę i nic im nie jest :) .

Nabla - 2010-02-06, 20:39

Pep-si napisał/a:
o-wieczka napisał/a:
Czy można zamrozić drożdże?


Ja mrożę i nic im nie jest :) .


Tylko po rozmrożeniu trochę płynne są ;) Ale działają tak samo.

MENA515 - 2010-02-06, 23:08

Przepraszam, amoże ktoś zna przepis na mocno czekoladowy a za razem puszysty biszkopt do tortu? Za żadne skarby nie potrafię takiego upiec! :zawstydzony:
Nabla - 2010-02-07, 10:57

Weź swój ulubiony przepis na biszkopt, taki z dużą ilością jajek i mąką pszenną i ziemniaczaną. Zastąp kilka łyżek mąki taką samą ilością odtłuszczonego kakao + łyżeczką proszku do pieczenia. Mąkę i kakao przesiej razem, nie mieszaj za długo, bo siądzie.

Czyli na przykładzie mojego domowego biszkoptu, z masą przesądów i praktycznych wskazówek jak zrobić, żeby nie opadł i miał prostopadłe ścianki ;) to będzie tak:

8 białek lekko osolić i ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dosypywać powoli cukier (1,5 szkl.), i ubijać aż nie będzie czuć kryształków. Dodać po jednym żółtka, ciągle ubijając na najwyższych obrotach miksera.

3/4 szklanki mąki tortowej, 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, 1/4 szkl. odtłuszczonego mocnego kakao, 1 płaską łyżeczkę proszku do pieczenia przesiać razem przez gęste sito. Delikatnie domieszać do masy jajecznej po łyżce. Nie mieszać za długo i pod żadnym pozorem nie mikserem.

Przelać do tortownicy z wysmarowanym i wysypanym bułką tartą spodem i suchymi bokami i od razu wstawić do nagrzanego pieca (180*C, środkowa półka, grzanie od dołu bądź ogólne). Nie otwierać drzwiczek piecyka w trakcie pieczenia bo się "przeziębi" i opadnie. Piec do "suchego patyczka" - ok 30-45 minut (zależy od pieca i od rozmiarów tortownicy). Wyłączyć piec, poczekać z kwadrans, po czym wyjąć i postawić na kratce do góry nogami, wtedy nie zapadnie się na środku.

Ostudzony odkroić od boków tortownicy i można jeść, z dowolnymi dodatkami. Jeśli chcesz robić tort z masą, to polecam upiec dzień wcześniej - lekko "czerstwy" biszkopt dużo łatwiej się kroi i nasiąka potem ponczem i masą. Można dodać cukier waniliowy razem ze zwykłym cukrem, jeśi pasuje to do całej reszty przepisu.

late - 2010-02-07, 14:01

Nabla napisał/a:
Nie otwierać drzwiczek piecyka w trakcie pieczenia bo się "przeziębi" i opadnie. Piec do "suchego patyczka" - ok 30-45 minut (zależy od pieca i od rozmiarów tortownicy). Wyłączyć piec, poczekać z kwadrans, po czym wyjąć i postawić na kratce do góry nogami, wtedy nie zapadnie się na środku.


Jak mam sprawdzic patyczkiem, bez otwierania piekarnika? ;) :zawstydzony:

saskiia - 2010-02-07, 14:42

dziewczyny - mam mnóstwo migdałów w różnej postaci :) migdały całe, płatki migdałowe, mączkę migdałową.
pomóżcie mi to zutylizować!

edit: late: sprawdź dopiero po tych przepisowych 30 czy tam ilu minutach. nie otwieraj po prosu wcześniej, dopóki się nie podpiecze.

poohatka - 2010-02-07, 16:08

saskiia, z mielonych migdałó bardzo polecam tort andaluzja - ja takich nie miałam i zrobiłam na zwykłym biszkopcie czekoladowym, ale i tak był bardzo fajny - ulubione smaki Ł. :D
Nabla - 2010-02-07, 16:49

Late, a jak wyjąć ciasto bez otwierania pieca, to dopiero jest sztuka ;) Nie wolno otwierać przez pierwsze 2/3 czasu pieczenia, potem można, jeśli się nei równo piecze, żeby np. obrócić.

A co do migdałów to w wielu ciastach zwykłą mąkę i część masła można zastąpić mielonymi migdałami lub orzechami. A całe - to chyba najlepiej po prostu skonsumować ;) podpiec je trochę (jak Ci się chce możesz najpierw zblanszować i obrać) na suchej patelni, zdjąć, na patelnie wrzucić trochę przypraw (np. brązowy cukier, sól, chilli albo na słodko - sam brązowy cukier, ciut miodu, cynamon, wanilię), poczekać aż się cukier rozpuści,dorzucić i obtoczyć podpieczone migdały, wysypać na talerz i jak ostygną zsypać do miseczki.

saskiia - 2010-02-07, 16:57

Nabla napisał/a:
A co do migdałów to w wielu ciastach zwykłą mąkę i część masła można zastąpić mielonymi migdałami lub orzechami.

hmmm, ja jestem laik! do mnie trza łopatologicznie! :]
czy zastąpić w stosunku 1:1 tę mąkę?

Nabla - 2010-02-07, 17:44

E, trzeba po prostu poszukać przepisu na ciasto, które ma w składzie mielone orzechy/migdały ;)
corgi - 2010-02-07, 22:13

W przypadku nadmiaru migdałów polecam torcik dacquoise. Przepis jest tutaj: http://babiniec-cafe.pl/v...p=329615#329615
Przepis jest sprawdzony. Ciasto znika (w brzuchach) w 20 minut.

sinusoida - 2010-02-07, 23:22

saskiia napisał/a:
dziewczyny - mam mnóstwo migdałów w różnej postaci :) migdały całe, płatki migdałowe, mączkę migdałową.
pomóżcie mi to zutylizować!

edit: late: sprawdź dopiero po tych przepisowych 30 czy tam ilu minutach. nie otwieraj po prosu wcześniej, dopóki się nie podpiecze.


Makaroniki zrób :)

late - 2010-02-08, 11:58

saskiia, dziex!
moniqueee - 2010-02-08, 12:33

saskiia napisał/a:
dziewczyny - mam mnóstwo migdałów w różnej postaci :) migdały całe, płatki migdałowe, mączkę migdałową.
pomóżcie mi to zutylizować!

125 g zmielonych migdałów i 50 g płatków migdałowych, przyrumienionych na patelni i posiekanych
można wykorzystać w przepysznym cieście czekoladowym :]
http://mojewypieki.blox.p...-migdalami.html

positive - 2010-02-12, 15:14

Famke napisał/a:
czy ktoś wie gdzie kupić taką foremkę?

Obrazek

taka jak do tarty tyle, że prostokątna.


Wiem, ze pytanie nie jest pierwszej świeżości, ale skojarzyło mi się, gdy zobaczyłam takie foremki w sklepie:
prostokątne foremki do tarty

nawiedzona - 2010-02-15, 23:33

Dziewczyny, a jak się robi buraczki na ciepło? Takie pyszne, lekko słodkawe? :zawstydzony:
behemot - 2010-02-16, 00:13

nawiedzona napisał/a:
Dziewczyny, a jak się robi buraczki na ciepło? Takie pyszne, lekko słodkawe? :zawstydzony:

Bez precyzyjnych danych, bo robię "na oko". Każdemu może smakować w innych proporcjach, więc trzeba utrafić w "swój" przepis. :)

Ugotować buraki (u nas na 2 osoby, na jeden obiad, wystarczą 3-4) tak, żeby łatwo odchodziła z nich skóra. Przestudzone zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.
Na patelni rozpuścić masło, dorzucić niewielką cebulę drobno posiekaną i smażyć do jej zeszklenia (nie rumienić). Z masła i cebuli zrobić białą zasmażkę - z mąką.
Do zasmażki dorzucić buraki i chwilę smażyć. Posolić i popieprzyć do smaku.
Dodać łyżkę lub półtorej kwaśnej śmietany i kilka kropel z soku z cytryny.

Jeśli chodzi o buraki, to wybieram te podłużne, bo mają w sobie więcej soku i są zazwyczaj słodsze - dzięki temu buraczki mają ten słodkawy smak, o który Ci chodzi. :)

nawiedzona - 2010-02-18, 05:57

zupełnie zapomniałam o tym wątku-dzięki behemot666!
Nabla - 2010-02-18, 18:00

behemot666 napisał/a:
Jeśli chodzi o buraki, to wybieram te podłużne, bo mają w sobie więcej soku i są zazwyczaj słodsze - dzięki temu buraczki mają ten słodkawy smak, o który Ci chodzi


Jablko tez mozna dodac dla slodkosci :lizak:

Joasia - 2010-02-20, 19:25

Nie umiem gotować jajek na twardo :masakra: no masakra nie da się ich ołupić ze skorupki tak, żeby nie naruszyć białka. Solę, gotuję 10 minut, potem wlewam zimną wodę i ciagle to samo. Czy może to być wina tego, iż są to "wiejskie" jajka.
Już dawno nie gotowałam kupowanych w sklepie ale jakoś nie pamietam, żebym miała wcześniej taki problem. Już mnie to tak wkurzyło, że postanowiłam Was spytać o radę.

Monika Z - 2010-02-20, 19:31

Joasia piszesz, że kupujesz ,,wiejskie,, jajka, więc najprawdopodobniej są to jajka świeże tzn. krótki czas od zniesienia do konsumpcji. Takie jajak zawsze źle się obierają. Jezeli jajko poleży jakiś czas obiera się bardzo dobrze, białko nie przywiera do skorupki.
poohatka - 2010-02-20, 19:41

Joasia, ja słyszałam, ze to świeże jajka tak mają. 8) Trochę mniej świeże niby obierają się lepiej.

EDIT: Widzę, że nie tylko ja tak słyszałam. :D

Joasia - 2010-02-20, 21:41

Monika Z napisał/a:
Joasia piszesz, że kupujesz ,,wiejskie,, jajka, więc najprawdopodobniej są to jajka świeże tzn. krótki czas od zniesienia do konsumpcji. Takie jajak zawsze źle się obierają. Jezeli jajko poleży jakiś czas obiera się bardzo dobrze, białko nie przywiera do skorupki.


Ja je dostaję bo teściowa kury hoduje ;) gdzie tam te wczorajsze stały 3 tygodnie w lodówce /nie wiem ile u teściowej/ i to samo. To one mnie tak wkurzyły no bo co 2 miesiące mam je trzymać nim ugotuję?
Też słyszałam o świeżych, że się źle łupią ale co "stare" też?

Monika Z - 2010-02-20, 21:45

Joasia no to ja juz nie wiem :oczami: Po takim czasie to powinny już dobrze się obierać. Może to, że są to jajka wiejskie, od kur karmionych niefermowo, powoduje, że skorupka nie chce dobrze odchodzić?
muffinka85 - 2010-03-09, 08:33

hmmmm... nie ma głupich pytań, tak?? no to czy ktoś mi powie jaka w smaku jest masa marcepanowa do ozdabiania tortów? Tzn. czy po zastygnięciu ma konsystencję lukru czy jest może bardziej miękka (jak batony marcepanowe)??
Nabla - 2010-03-09, 09:05

muffinka85 napisał/a:
hmmmm... nie ma głupich pytań, tak?? no to czy ktoś mi powie jaka w smaku jest masa marcepanowa do ozdabiania tortów? Tzn. czy po zastygnięciu ma konsystencję lukru czy jest może bardziej miękka (jak batony marcepanowe)??


W smaku jest zasadniczo słodka ;)

Ma konsystencję plasteliny. Surowa masa marcepanowa jest dokładnie taka sama jak środek marcepanowych batonów, do dekorowania tortu trzeba ją zagnieść z czymś suchym - cukrem pudrem na przyklad. Wtedy dalej jest elastyczna (nie kruszy się jak lukier) ale mniej lepka.

muffinka85 - 2010-03-09, 11:56

Dziękuję za szybką odpowiedź... Myślałam, że po wyschnięciu zrobi się krusząca słodka warstwa... Dobrze wiedzieć gdzie szukac pomocy w nagłych przypadkach:)
kot - 2010-03-12, 13:43

Chciałabym zastąpić w racuchach zwykłą mąkę mąką pełnoziarnistą.

Czy proporcje mąki zostają bez zmian?

Domino - 2010-03-12, 15:21

maggie.kotka, wg mnie tak :)

a ja mam pytanie jaak zrobić sos waniliowy? taki na ciepło, do deseru?

Nabla - 2010-03-12, 18:34

maggie.kotka napisał/a:
Chciałabym zastąpić w racuchach zwykłą mąkę mąką pełnoziarnistą.

Czy proporcje mąki zostają bez zmian?


Nie, maka pelnoziarnista chlonie mniej plynu - wiec daj ciut mniej mleka/kefiru.

Domino - 2010-03-13, 18:00

które to końcówki do ciasta drożdżowego w tradycyjnym mikserze? :zawstydzony:
Nabla - 2010-03-13, 20:19


Domino - 2010-03-14, 10:57

dzięki Nabla, tak myślałam, ale chciałam mieć pewność :)
moniqueee - 2010-03-29, 12:07

Dostałam szklaną formę do baby - czy w niej piecze się jakoś inaczej niż w takiej zwykłej? :zawstydzony:
kot - 2010-03-29, 12:19

Czy dodanie większej ilości cukru do ciasta drożdżowego nie zaszkodzi mu? :zawstydzony:
focia - 2010-03-29, 12:22

To chyba zależy jak większej :) Może być niejadalne :P
kot - 2010-03-29, 12:36

focia napisał/a:
Może być niejadalne


bo za słodkie? ;)

W przepisie na 3,5 szklanki mąki mam pół szklanki cukru. Wydaje mi się, że drożdżowe mojej babci było ciut słodsze, ale w sumie nie pamiętam, bo 100 lat już nie jadłam.

Chciałam poeksperymentować i stopniowo zwiększać, ale, że to było moje pierwsze drożdżowe, to nie wiem co jest dozwolone, a co może je zepsuć :hyhy:

focia - 2010-03-29, 12:46

Trochę możesz na pewno, świat się nie zawali :)

Przesłodzonego nie tknę, niedosłodzone uratuję nasączaniem albo kremem :)

kot - 2010-03-29, 12:54

dzięki focia, będę próbować :)
focia - 2010-03-29, 12:58

Jśli Cię to pocieszy - coś mi się kojarzy, że lepiej trochę więcej niż mniej w drożdzowym, chyba drożdze się nie rozwiną? Dzwoni mi, ale gdzie to nie powiem.

Powodzenia i pochwal się :)

Nabla - 2010-03-29, 13:27

Jak dasz za duzo cukru to Ci "przerosnie" a potem klapnie - chyba, ze to kruche drozdzowe, to wtedy tylko straci ksztalt. Z reguly drozdzowe sie dosladza lukrem albo kruszonka, samo ciasto jest lekko slodkie jedynie.

A co do szklanej formy to piecze sie tak samo jak w ceramicznej - czyli trzeba brac poprawke, ze forma dluzej trzyma cieplo niz blaszana.

corgi - 2010-03-29, 13:28

Domino napisał/a:
a ja mam pytanie jaak zrobić sos waniliowy? taki na ciepło, do deseru?

Tutaj jest dobry przepis.

Nabla - 2010-03-29, 13:31

corgi napisał/a:
Domino napisał/a:
a ja mam pytanie jaak zrobić sos waniliowy? taki na ciepło, do deseru?

Tutaj jest dobry przepis.


Albo po prostu rzadszy budyn...

moniqueee - 2010-03-29, 14:01

Cytat:
A co do szklanej formy to piecze sie tak samo jak w ceramicznej - czyli trzeba brac poprawke, ze forma dluzej trzyma cieplo niz blaszana.

dzięki Nabla :)

focia - 2010-03-29, 15:00

Nabla napisał/a:
corgi napisał/a:
Domino napisał/a:
a ja mam pytanie jaak zrobić sos waniliowy? taki na ciepło, do deseru?

Tutaj jest dobry przepis.


Albo po prostu rzadszy budyn...


Na śmietanie w dodatku :) Z pierogami leniwymi... Głodna jestem :(

Antka - 2010-04-01, 06:51

Czy jest jakis sposob na upieczenie kuraka zamarynowanego w jogurcie tak, zeby mi sie ten jogurt nie zwarzyl?
behemot - 2010-04-04, 15:54

Jeśli w przepisie mam, że 1,5 kg schabu mam piec w temp. 180 stopni przez 50 minut, to ile powinnam piec 80 dag mięsa? :zawstydzony:
Zupełnie nie umiem tego przeliczyć. :masakra:

skrzacik - 2010-04-04, 18:12

80 dkg to jest ciut więcej niż połowa tego 1,5 kg (bo to jest 150 dkg). Czyli pewnie niecałe 30 minut. Jeżeli to tak działa ;)
poohatka - 2010-04-04, 19:20

teoretycznie tak, ale te 30 minut to chyba może być ciut za mało - ale ile powinno być, zabijcie mnie, nie wiem :masakra:
markdottir - 2010-04-04, 23:56

O co chodzi z sodą i proszkiem do pieczenia. Proszek to soda plus "gratisy". Czemu w przepisach jest np. łyżeczka tego plus łyżeczka tamtego? :zdziwko:
Nabla - 2010-04-05, 10:51

markdottir napisał/a:
O co chodzi z sodą i proszkiem do pieczenia. Proszek to soda plus "gratisy". Czemu w przepisach jest np. łyżeczka tego plus łyżeczka tamtego? :zdziwko:


Gaz spulchniający ciasto wytwarza się dzięki reakcji kwasu i zasady. Proszek to równa ilość składników kwaśnych i zasadowych - więc zadziała sam. Soda jest stricte zasadowa, więc dodaje się ją do ciasta razem z np. maślanką, kefirem itp.

Jeśli robisz np. muffinki z mlekiem to dajesz proszek do pieczenia, jeśli z maślanką - to już by było za kwaśne środowisko, więc dajesz samą sodę, która przereaguje z kwasem w maślance.

Jeśli przepis zawiera konkretny składnik - sodę albo proszek albo ich kombinację w danych proporcjach to wynika to z odczynu wszystkich pozostałych składników. Dobry przepis zawiera dobrą kombinację, więc nie warto zmieniać na ślepo, np. miód i cukier mają różne odczyny itp.

corgi - 2010-04-06, 12:51

behemot napisał/a:
Jeśli w przepisie mam, że 1,5 kg schabu mam piec w temp. 180 stopni przez 50 minut, to ile powinnam piec 80 dag mięsa? :zawstydzony:
Zupełnie nie umiem tego przeliczyć. :masakra:

Ja bym piekła przez 1 godzinę pod szczelnym przykryciem (np z folii aluminiowej) z dodatkiem kilku solidnych łyżek wody, a potem dopiekła odkryte przez 15-20 minut, żeby się zarumieniło. Ewentualnie można w czasie pieczenia zmierzyć temperaturę mięsa specjalnym termometrem (wbija się go w mięso) i sprawdzić, czy już jest w środku upieczone.

lideq - 2010-04-08, 10:26

Zrobilam wczoraj kotlety mielone i zapomnialam schowac je do lodowki :masakra:
Czy one sie jeszcze nadaja do spozycia?

Oleta - 2010-04-08, 10:28

Usmażyłaś i tak sobie powoli stygły w temperaturze pokojowej...?
Moim zdaniem powinny się nadawać, ale dla pewności możesz je obwąchać jeszcze! ;)

lideq - 2010-04-08, 10:43

Kotlety stygly bardzo powoli, bo bez lodowki cala noc. Nie mamy w kuchni kaloryferow, wiec jest raczej chlodno. Obwachalam i pachna niezle :cool2:
Dzieki Oleta

Oleta - 2010-04-08, 11:35

Jak pachną nieźle, to na pewno wszystko z nimi w porządku! :)
behemot - 2010-04-08, 11:46

corgi napisał/a:
behemot napisał/a:
Jeśli w przepisie mam, że 1,5 kg schabu mam piec w temp. 180 stopni przez 50 minut, to ile powinnam piec 80 dag mięsa? :zawstydzony:
Zupełnie nie umiem tego przeliczyć. :masakra:

Ja bym piekła przez 1 godzinę pod szczelnym przykryciem (np z folii aluminiowej) z dodatkiem kilku solidnych łyżek wody.

Właśnie tak zrobiłam - piekłam w brytfannie ze sporą ilością sosu. Mięso wyszło soczyste i idealnie upieczone (sprawdzałam po sugerowanych ;) 30 minutach - ale było ciągle surowe).
Dzięki. :)

madzik - 2010-04-15, 14:45

Pomocy!
Mąż zażyczył sobie coś w rodzju greckiej sałatki z owocami morza ;)
Pasuje to do siebie? Myślę o sałacie lodowej, oliwkach, owocach morza, czerwonej papryce, (pomidory, ogórki?), ser feta. Nie przekombinowane to?... :niepewny:

focia - 2010-04-15, 14:46

Z fety bym jednak zrezygnowała...
Ilonka - 2010-04-15, 15:15

madzik te skladniki co podalas jak najbardziej.A feta obowiazkowo jak dla mnie w greckiej salatce :hyhy:
owieczka - 2010-04-15, 15:26

madzik wygląda ok, chociaż ja jestem zwolenniczką tradycyjnej sałatki greckiej bez wariacji.
Oleta - 2010-04-15, 15:50

madzik, a konkretnie jakie owoce morza masz na myśli?
madzik - 2010-04-15, 15:55

Oleta, zastrzeliłaś mnie tym pytaniem, serio :rotfl:
Po prostu myślalam, że pojadę do Lidla i kupię tam coś co mają z mrożonek - bo w mojej mieścinie pewnie nic innego nie uda mi się zakupic...

Ja tego jesc nie będę, także luuuz :rotfl:

Ilonka - 2010-04-15, 15:59

Ja do greckiej nie daje owocow morza,daje oliwki,chociaz sama nie cierpie,ale maz lubi wiec on wybiera wszystkie z salatki :rotfl:
Oleta - 2010-04-15, 16:02

madzik napisał/a:
Oleta, zastrzeliłaś mnie tym pytaniem, serio :rotfl:
Po prostu myślalam, że pojadę do Lidla i kupię tam coś co mają z mrożonek - bo w mojej mieścinie pewnie nic innego nie uda mi się zakupic...


No domyślam się, że nie planujesz wypłynięcia kutrem na połów, ;) tylko raczej do sklepu spożywczego się udasz! :rotfl:

Po prostu myślałam, że może autor zamówienia na ową sałatkę ;) ma jakieś ulubione owoce morza - krewety, czy tam inne ośmiornice, a może mule...?

Bo próbowałam sobie wyobrazić tę sałatkę, ale "owoce morza" brzmi dla mnie równie ogólnie jak np. "warzywa", a przyznasz, że to lekka różnica, czy dodajemy do sałatki buraki, czy ogórki albo sałatę lodową, czy ziemniaki ;) mimo, że to wszystko warzywa!

W każdym razie - jak już wykonasz ten eksperyment kulinarny, to zamieść recenzję męża! :)

madzik - 2010-04-20, 17:15

I zrobiłam tą sałatkę. Wariacja greckiej, ale warstwowo. Była sałata lodowa, ser feta, papryka, ogórek i oliwki. A te krewetki dałam na sam wierzch, aby w razie czego zebrac i wyrzucic :masakra:
Ale sałatka zeszła szybko, każdy kto jadł mówił, że dobra. Ja Wam nie powiem czy dobra, bo nie wzięłam do ust :cool2:

Madziara*x - 2010-04-21, 18:33

Na ile minut wstawić "jajka w kieliszkach", żeby żółtko wyszło takie pół lejące ?
I na wrzątek ? :zawstydzony: :padam:

focia - 2010-04-21, 18:37

Na wrzątek, wirujący - tzn. mieszasz aż się zrobi wir i wtedy wrzucasz jajko, żeby miało ładny kształt. Słyszałam też że woda powinna być z octem, ale tego nie jestem pewna :(

NA ile... Nie mam zielonego pojęcia, strzelam że 3 - 4 minuty?

Madziara*x - 2010-04-21, 18:40

Ok. to idę próbować wirówki 3-4 min ;)
poohatka - 2010-04-26, 10:43

Mam zamrożone mięso. I potrzebuję z niego zrobić gulasz - na sobotę. I tak się zastanawiam. Jak je rozmrożę, to nawet jak ugotuję ten gulasz, to pewnie go znowu zamrozić nie bardzo? :( Bo kurcze nie uśmiecha mi się przygotowywać wszystkiego na ostatnią chwilę, a trochę tego na ta imprezę mam. :( Impreza miała być w niedzielę, czyli termin idealny - ale oczywiście mojemu bratu nie pasowało - no i mamy sobotę. :zdegustowany:
owieczka - 2010-04-26, 10:48

poohatka moze mnie ktos poprawi, ale... zgodze sie, ze nie mozna ponownie zamrazac rozmrozonego miesa, ale jesli poddasz je obrobce to zamrozic mozesz.
Nabla - 2010-04-26, 11:06

Mozesz spokojnie zamrazac nawet kilkukrotnie surowe mieso - problem w tym, ze straci na jakosci (popekaja wlokna i zrobi sie gumowate) i czas przydatnosci do spozycia nie liczy sie "od nowa" przy kazdym zamrozeniu. Jesli mieso jest swieze przez 3 dni, a bedziesz je trzykrotnie rozmrazac i zamrazac na jeden dzien - to juz po nim ;)

Regulacja niezamrazania ponownie ma wlasnie na celu unikniecie pogorszenia jakosci produktow i zapewnienia zalozonego okresu przydatnosci do spozycia - bakteriologicznie nic sie nie dzieje.

poohatka - 2010-04-26, 11:08

Dzięki, owieczka :)
Dzięki Nabla, właśnie na Twoją wiedzę najbardziej liczyłam :padam:

Czyli ma to zastosowanie dla gotowej potrawy - jeżeli ten gulasz zamrożę gotowy, to potem mięso będzie mniej fajne?

Nabla - 2010-04-26, 11:43

Generalnie - przy gotowej efekt jest mniejszy. Zamazajac - pojawiaja sie krysztalki wody, ktore rosadzaja komorki - dlatego rozmrozone warzywa sa takie zdechle. W przypadku miesa, jesli potraktujesz tak surowy kawal a potem bedziesz chciala z niego zrobic stek - no to za smaczny nie wyjdzie.

Gulasz ze sprezystoscia, soczystoscia i krwista wolowinka ma niewiele wspolnego ;) Przy Stroganowie juz bym sie wahala czy nie wyjdzie gumowaty, ale gulasz przezyje bez problemu.

poohatka - 2010-04-26, 11:51

:hurra: no to rozmrażam i najpóźniej jutro gotuję :hurra: a w sobotę tylko odgrzewanie :ok:
behemot - 2010-04-30, 14:12

Dziewczyny, macie jakiś sprawdzony przepis na placek z rabarbarem?
Właśnie pojawił się w osiedlowym sklepiku i na samą myśl o takim cieście ślinika mi pociekła... :zawstydzony:

Domino - 2010-04-30, 14:19

oj maaaaam! :lizak: tutaj

hura :vivalabamba: rabarbar się pojawił! dzięki za cynk :padam:

behemot - 2010-04-30, 14:28

Domino napisał/a:
oj maaaaam! :lizak: tutaj

O, dzięki - korzystałam z wyszukiwarki, ale jednak przegapiłam Twój przepis.

Zapowiada się smakowicie. :lizak:
A jeszcze mam pytanie - gdybym chciała, żeby ten rabarbar miał bardziej konsystencję... no, musu takiego, tzn. żeby nie był w kawałkach, tylko żeby to była taka "masa" rabarbarowa?
Można go jakoś zmiksować (?), czy straci wtedy cały swój urok?

Ach i jeszcze jedno - to ciasto, to na jakiej wielkości blasze najlepiej robić?
I ile rabarbaru do tego dać? :)

Nabla - 2010-04-30, 14:36

behemot napisał/a:
A jeszcze mam pytanie - gdybym chciała, żeby ten rabarbar miał bardziej konsystencję... no, musu takiego, tzn. żeby nie był w kawałkach, tylko żeby to była taka "masa" rabarbarowa?
Można go jakoś zmiksować (?), czy straci wtedy cały swój urok?


Rabarbar posyp lyzeczka cukru i wloz do pieca w naczyniu zaroodpornym (przykrytym) na kilkanascie minut - potem mozesz go widelcem rozgniesc na mus i ewentualnie przetrzec przez sitko - odpadna CI te wlokienka i nitki plus ewentualnie jakies zgrubiale kawalki.

Tylko kolor ma czasem troche nie halo ;)

behemot - 2010-04-30, 14:38

Nabla napisał/a:
Rabarbar posyp lyzeczka cukru i wloz do pieca w naczyniu zaroodpornym (przykrytym) na kilkanascie minut - potem mozesz go widelcem rozgniesc na mus i ewentualnie przetrzec przez sitko - odpadna CI te wlokienka i nitki plus ewentualnie jakies zgrubiale kawalki.

Tylko kolor ma czasem troche nie halo ;)

Dziękuję. :)
A kolor jakoś przeboleję. ;)

Domino - 2010-04-30, 14:40

behemot napisał/a:
na jakiej wielkości blasze najlepiej robić?
na takiej tradycyjnej wielkości, pojęcia nie mam jakie to wymiary :oczami:
Cytat:
I ile rabarbaru do tego dać? :)
na oko ja daję ;) 2 kg kupuję zazwyczaj, jak zostanie to kompot ugotuj :lizak:
behemot - 2010-05-01, 21:27

Domino napisał/a:
behemot napisał/a:
na jakiej wielkości blasze najlepiej robić?
na takiej tradycyjnej wielkości, pojęcia nie mam jakie to wymiary :oczami:
Cytat:
I ile rabarbaru do tego dać? :)
na oko ja daję ;) 2 kg kupuję zazwyczaj, jak zostanie to kompot ugotuj :lizak:

Dzięki za wszelkie rady, ciasto wyszło przepyszne. :lizak:
Co prawda konsystencja nie pozwalała na rozwałkowanie i zrobienie "kratki" z pasków/ruloników, ale jakoś sobie poradziłam.
No i ciasto świetnie wyrosło, a zwykle udaje mi się wyprodukować zakalec. ;)

Domino - 2010-05-02, 08:19

behemot napisał/a:
Co prawda konsystencja nie pozwalała na rozwałkowanie i zrobienie "kratki" z pasków/ruloników,
a to ciekawe? :oczami:
Zabunia - 2010-05-02, 21:19

A czemu? Bo mi sie zdarza ze ja wyrobie za bardzo i wtedy nie bardzo mozna formowac ksztalty.
behemot - 2010-05-02, 21:41

Domino napisał/a:
behemot napisał/a:
Co prawda konsystencja nie pozwalała na rozwałkowanie i zrobienie "kratki" z pasków/ruloników,
a to ciekawe? :oczami:


Zabunia napisał/a:
A czemu? Bo mi sie zdarza ze ja wyrobie za bardzo i wtedy nie bardzo mozna formowac ksztalty.


Hmm, nie wiem, dlaczego wyszła taka konsystencja. Czy to może być kwestia zbyt ciepłego tłuszczu? (nie był gorący, ale chłodny też nie ;) )
Bo wydaje mi się, że nie wyrabiałam zbyt długo, ale sama nie wiem.
Tak czy inaczej - dałam radę wylepić blachę, a i górna "kratka" z kawałków powstała, więc to nie była wielka tragedia. ;)

Caska - 2010-05-03, 12:55

Czy można mrozić świeżego ananasa?
positive - 2010-05-03, 20:59

Co prawda nie próbowałam, ale chyba nie jest to do końca dobry pomysł - wydaje mi się, ze po rozmrożoniu zrobi się gumowaty, taką ma strukturę (sporo wody).

Ale jeżeli chcesz go potem zużyć np. pokrojonego w kostkę do sosu, to chyba można spróbować.

behemot - 2010-05-04, 13:29

Czy macie sprawdzony przepis na bigos z młodej kapusty? :)
focia - 2010-05-04, 13:41

Bigos? Czy kapustę zasmażaną?

Jeśli to drugie to ja to robię tak:
Kapustę szatkuję dość grubo. Duszę z odrobiną wody, zielem angielskim i lisciem laurowym. Pod koniec dodaję troche cukru i dość dużo pieprzu. Na patelni podsmażam boczek będzony pokrojony w kosteczkę, skwarki wrzucam do kapusty a na tłuszczu robię zasmażkę. Dorzucam ją do kapusty, dodaję dużo koperku i chwilę trzymam na ogniu. I już :)

Domino - 2010-05-04, 13:45

focia napisał/a:
Kapustę szatkuję dość grubo. Duszę z odrobiną wody, zielem angielskim i lisciem laurowym. Pod koniec dodaję troche cukru i dość dużo pieprzu. Na patelni podsmażam boczek będzony pokrojony w kosteczkę, skwarki wrzucam do kapusty a na tłuszczu robię zasmażkę. Dorzucam ją do kapusty, dodaję dużo koperku i chwilę trzymam na ogniu. I już :)
ja robię dokładnie tak samo :lizak:
behemot - 2010-05-04, 13:50

focia napisał/a:
Bigos? Czy kapustę zasmażaną?

Hmm, nie jestem pewna, ale miałam na myśli kapustę z dodatkiem marchewki i właśnie sporej ilości koperku, a do tego jakiś dodatek mięsny (boczek albo kiełbasa). Moja Mama coś takiego robiła, ale za nic nie pamiętam jak i jak to nazywała. :niepewny:

Ale dzięki fociu za przepis - wypróbuję i sprawdzę, czy to o to mi chodziło. :hyhy:

madzik - 2010-05-04, 14:04

behemot, ja chyba wiem o co Ci chodzi, bo moja mama też jest specjalistką od takiego bigosu ;)

Ja za nią robię tak:

- młoda kapusta
- 1/2 kg cebuli
- 1/2 kg pieczarek
- 1/2 kg marchewki
- 1/2 kg piersi z kurczaka
- 1/2 kg kiełbasy
- 3 łyżki ketchupu, majeranek.

Cebulę podduszam na maśle, do tego pieczarki i piesi z kurczaka. Doprawiam wegetą. Marchew i kapustę gotuję. Kiełbasę podsmażam. Łączę wszystkie składniki, doprawiam do smaku.

corgi - 2010-05-04, 15:01

Poszukuję dobrego i sprawdzonego przepisu na sos remoulade.

Zrobiłam ostatnio wg przepisu znajomej i wyszedł smakowo tak sobie.
W tym "znajomym" przepisie są: ugotowane na twardo jajka (utarte na drobne wiórki), poszatkowane: natka pietruszki, koperek i szczypiorek; majonez, musztarda francuska ( z całymi ziarnami gorczycy), sok z cytryny, jogurt naturalny, sól, cukier, pieprz.
Czegoś jest tu za dużo albo za mało, tylko nie wiem czego.


I będę wdzięczna za podpowiedź, jak robi się domowym sposobem sos do wędzonego łososia (musztardowo-koperkowy, taki jak sprzedają w IKEI w słoiczkach). :cool2:

saskiia - 2010-05-04, 16:07

corgi napisał/a:
Poszukuję dobrego i sprawdzonego przepisu na sos remoulade.


ja dostaję zgrzewkami z danii :zawstydzony:
uwielbiam! :lizak:

Alma_ - 2010-05-04, 17:28

Czy jest szansa, że niedojrzałe awokado dojrzeje mi w domu?
Kupiłam dziś dwa i gorzkie jak diabli :zly:

Nabla - 2010-05-04, 17:38

Alma_ napisał/a:
Czy jest szansa, że niedojrzałe awokado dojrzeje mi w domu?
Kupiłam dziś dwa i gorzkie jak diabli :zly:


Jest, tylko nie chowaj do lodowki. Jablkowa dojrzewalnie tez mu mozesz zrobic...

positive - 2010-05-04, 18:05

Znawcy twierdzą, że najlepiej schować je do papierowej torby i trzymać w temp. pokojowej.
Tylko trzeba co jakiś czas do niego zaglądać ;)

Rozumiem, że jedno już rozkroiłaś? To chyba prędzej się zepsuje niż dojrzeje.

Madziara*x - 2010-05-04, 19:03

A podpowiecie mi, ile wody dac do galaretki, żeby zrobic kosteczki ?
I jak je technicznie ogarnąc ?

Zabunia - 2010-05-04, 19:23

Znawcy twierdz, zeby do tej papierowj torby wlozyc juz jakis dojrzaly owoc dodatkowo.

Madziara ja wczoraj robilam kosteczki. Na opakowaniu bylo 0,5 l ja dalam 0,45. Robilam je normalnie w misce, tylko takie o bardziej plaskim dnie a potem pokroilam nozem. Na domowe potrzeby byly ok, ale jak chcesz bardziej ladne, rowne to moze np. w silikonowa foremke do lodu?? :niepewny:

Madziara*x - 2010-05-04, 19:51

Zabunia napisał/a:
silikonowa foremke do lodu
takiej nie mam, ale dzięki za podpowiedź, bo zrobię w silikonowej formie do lasagne. Akurat prostokątna :hyhy:
behemot - 2010-05-05, 00:11

behemot napisał/a:
Ale dzięki fociu za przepis - wypróbuję i sprawdzę, czy to o to mi chodziło. :hyhy:

Już wiem, że to mniej więcej taka kapusta, chociaż nieco zmodyfikowałam sposób przygotowania. :)

Poszatkowałam kapustę, dorzuciłam dwie marchewki pokrojone w kostkę, ok. 30 dag cebuli pokrojonej w kostkę i zrumienionej na maśle. Do tego doszedł jeden duuuży pomidor (smakował jak najprawdziwszy malinowy pomidor :lizak: ) pokrojony w kostkę i dwa pęczki koperku. Do tego laska kiełbasy skrojonej w kostkę i ok. 10 dag wędzonego boczku (mięso wcześniej obsmażyłam na lekko rumiano).
Wszystko wymieszałam, zalałam bulionem warzywnym tak żeby spokojnie się dusiło i dusiłam do miękkości marchewki.
A potem zaprawiłam śmietaną z niewielką ilością mąki (znalazłam to w przepisie Marka Łebkowskiego).

Wyszło idealnie. :lizak:

saskiia - 2010-05-05, 20:15

chodzi za mną makaron i grzyby suszone... jakieś pomysły na sos? bo generalnie na suszonych grzybach się nie znam :D wiem, że można łączyć ze śmietaną... ale co i jak?
Pescecane - 2010-05-08, 14:03

Właśnie - siostra zostawiła mi słój grzybków suszonych i nie wiem co z nich zrobić :kwasny:
owieczka - 2010-05-08, 15:39

Pescecane, ja zalewam grzybki wodą, obsmażam posolone i popieprzone mięsko: gulaszowe, żeberka, od szynki, karkówkę, albo karczek. Obsmażam tez cebule. Mięso z cebulą wrzucam do gara razem z grzybkami, łyżczką kolendry, kilkoma ziarnami angielskimi, kilkoma ziarnami pieprzu i listkiem laurowym i duszę dłuuuuugo. Jak sos nie jest wystarczająco gęsty daję kromkę chleba razowego, ale można też zabielić mąką.

Z makaronem nie pomogę, bo sos robię z mrożonych grzybków, ale przepis mogę podać.

prima - 2010-05-14, 12:40

boshe kuchnia to coś cudownego jednak trzeba mieć do niej dużo cierpliwości , ja najczęściej wszystko przypalam
focia - 2010-05-14, 12:46

saskiia napisał/a:
chodzi za mną makaron i grzyby suszone... jakieś pomysły na sos? bo generalnie na suszonych grzybach się nie znam wiem, że można łączyć ze śmietaną... ale co i jak?


Suszone grzyby zalej wodą i ugotuj. Pokrój w paseczki. Podsmaż z cebulką, solą i bialym pieprzem na maśle. Zalej śmietaną i zredukuj do osiągnięcia pożądanej gęstości. I gotowy sos do makaronu.

Ja dodaję jeszcze pierś z kurczaka i podaję z naleśnikami na przykład :)

saskiia - 2010-05-14, 13:57

focia, dzięki :D
a zachowa grzybowy smak?

Nabla - 2010-05-14, 13:58

Ciaza Ci sie na mozg rzucila, nalesniki z makaronem :zabawa:

Saskija - suszone sa bardzo intensywne w smaku, mozesz zrobic sos z pieczarek albo boczniakow i tylko doprawic suszonymi grzybami - bedzie mial konsystencje sosu ze swiezych grzybow i posmak lesnych.

Pescecane - 2010-05-14, 19:30

owieczka napisał/a:
Pescecane, ja zalewam grzybki wodą, obsmażam posolone i popieprzone mięsko: gulaszowe, żeberka, od szynki, karkówkę, albo karczek. Obsmażam tez cebule. Mięso z cebulą wrzucam do gara razem z grzybkami, łyżczką kolendry, kilkoma ziarnami angielskimi, kilkoma ziarnami pieprzu i listkiem laurowym i duszę dłuuuuugo. Jak sos nie jest wystarczająco gęsty daję kromkę chleba razowego, ale można też zabielić mąką.

Z makaronem nie pomogę, bo sos robię z mrożonych grzybków, ale przepis mogę podać.
Zgubiłam wątek :zawstydzony:

Dzięki :) Chyba zadziałam jakoś niedługo z tym Twoim przepisem.
Generalnie to cienka jestem w kuchni. Mój K. lepiej gotuje.. no ale się nauczę ;)

focia - 2010-05-14, 20:00

Nabla napisał/a:
Ciaza Ci sie na mozg rzucila, nalesniki z makaronem


Oj tam ciotka. Jak naleśniki to bez makaronu :D Tylko z sosem kurakowo - grzybowym :P Jak przyjedziesz to mogę Ci zrobić :D

A grzybowy smak zachowuje bez problemu :)

owieczka - 2010-05-15, 11:06

kiedy zacząć robić przetwory ze szpinaku?
działać już w temacie, czy poczekać? ile czasu szpinak jest w sprzedaży?

saskiia - 2010-05-16, 13:14

nabla - właśnie o to mi chodziło, żeby nie wyszła śmietana z posmakiem leśnych grzybów.

będę walczyć :D

Kaesu - 2010-05-20, 12:31

poproszę o najprostszy z mozliwych sposób na golonkę... :cool2:
Lotos - 2010-05-20, 12:41

Nie wiem czy najprostszy, ale na pewno pyszny.

Golonkę oprószasz solą i pieprzem i zostawiasz na noc do "przejścia".
Wkładasz do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 15-20 minut (co by się tylko opiekła i ścięła z wierzchu - będzie bardziej soczysta).
Potem do gara i zalewasz piwem - tak gotujesz 1,5 godziny na małym ogniu. Ja do piwa wrzucam kostkę rosołową dla smaku.
Podajesz z chrzanem - najlepiej świeżo startym. :lizak:

Alma_ - 2010-05-20, 12:44

Albo z puree z groszku :lizak:
lara - 2010-05-20, 13:02

Ja robię odwrotnie. Najpierw leży przez noc w przyprawach, potem gotuję (bez piwa), a potem opiekam podlewając płynem spod gotowania, żeby nie uschła.
Kaesu - 2010-05-20, 13:02

a inna opcja niz piwna :)
lara - 2010-05-20, 13:46

moja jest bez piwa
focia - 2010-05-20, 13:52

Gotować z warzywami (włoszczyzna) do miękkości, potem krótko zapiec, żeby skórka zrobiła się chrupiąca. Na wywarze robię potem pomidorową :lizak:
Kaesu - 2010-05-20, 19:11

golonka golonką, ale jaki extra barszczyk mi wyszedł na wywarze!! palce lizac!
behemot - 2010-05-24, 22:58

Planuję na jutro naleśniki z pieczarkami, wędzonym boczkiem i cebulą, zapiekane w piekarniku. Ale teraz pytanie - czy posypać je ew. samym żółtym serem i zapakować do piekarnika (na ile?), czy zrobić jakiś sos do polania i wtedy zapiekać?
dobbi - 2010-05-25, 07:17

behemot napisał/a:
samym żółtym serem i zapakować do piekarnika (na ile?)

do czasu aż ser się lekko zarumieni
behemot napisał/a:
czy zrobić jakiś sos do polania i wtedy zapiekać?

kiedyś zapiekałam takie cuda w sosie pomidorowym, około 10-15 minut
:lizak:

Alix - 2010-05-26, 12:18

Czy w mikrofalowce mozna podgrzewac jedzenie w tych plastikowych miseczkach dla dzieci? Czy tylko w szkle?
Nabla - 2010-05-26, 12:23

Nie tylko w szkle, ale tez nie w kazdym plastiku - sprawdz, czy miseczka sie za bardzo nie nagrzewa.

W zasadzie to nic sie nie stanie jedzeniu - ewentualnie jak plastik nie jest mikrofalowkoodporny to miseczka moze zmieknac i stracic ksztalt.

corgi - 2010-05-26, 12:26

Jak się robi domowy sos do kebabu ?
Zabunia - 2010-05-26, 13:11

Ale jaki sos konkretnie?
Alix - 2010-05-26, 15:07

Dzieki :)
behemot - 2010-05-26, 16:21

dobbi napisał/a:
behemot napisał/a:
czy zrobić jakiś sos do polania i wtedy zapiekać?

kiedyś zapiekałam takie cuda w sosie pomidorowym, około 10-15 minut
:lizak:

Dzięki, rzeczywiście dałam sos pomidorowy i wyszło palce lizać. :D

corgi - 2010-05-26, 19:49

Zabunia napisał/a:
Ale jaki sos konkretnie?

Coś a'la "majonez z curry".

Zabunia - 2010-05-26, 19:58

corgi nie bardzo wiem i tak o co Ci chodzi. Tak na szybko, jak wrzucilam w google to mam nastepujace propozycje:

1.
Majonez, miód, olej, curry.: Do jednego dużego majonezu kieleckiego dodajemy 2 łyżeczki miodu, 2 łyżki oleju i 2 łyżeczki przyprawy curry.
Wszystko dokładnie mieszamy i sos gotowy

2.
+koncentrat pomidorowy
+pieprz czarny mielony
+oregano
+cebula (siekana)
+czosnek (w proszku)
+sól ziołowa
Wszystko pakujemy do miseczki (oczywiście drobno zmielone) można przejechać się po tym mikserem lub pougniatać łyżką. Przed polaniem kebabu najepiej trochę podgrzać

3.
I najprostsze co znalazlam to majo + ketchup + chilli wymieszane i tyle.

Moze ktorys Ci podpasuje.

kot - 2010-05-27, 06:53

Co zrobić z nadmiarem kukurydzy z puszki? Można to mrozić?
madzia106 - 2010-05-27, 07:27

Jak zrobić sos koperkowy do pulpetów? Zielona jestem :masakra:
upta - 2010-05-27, 07:47

Alix napisał/a:
Czy w mikrofalowce mozna podgrzewac jedzenie w tych plastikowych miseczkach dla dzieci? Czy tylko w szkle?

można, ale zależy jaki plastik - powinno być oznaczenie na spodzie miseczki.
Nie wolno używać w mikrofali naczyń z melaminy.
madzia106 napisał/a:
ak zrobić sos koperkowy do pulpetów?

Robię tak:
rozpuszczam kostkę rosołową, dodaję zahartowaną śmietanę i duuuużo drobno siekanego kopru. Chwilę gotuję i gotowe. Można popieprzyć do smaku. Jak chcesz sos zawiesisty to możesz dodać trochę mąki (trzeba po dodaniu chwilę pogotować mieszając).
Pulpety najczęściej gotuję w sosie, czyli do gotującego się sosu wrzucam surowe.

Nabla - 2010-05-27, 08:51

maggie.kotka napisał/a:
Co zrobić z nadmiarem kukurydzy z puszki? Można to mrozić?


Można mrozić, można zrobić sałatkę, można podgrzać na maśle i podać jako dodatek do obiadu, można potraktować blenderem, zmieszać z rosołem, warzywami i mięsem kurczaka, przyprawić, zagęścić mąką kukurydzianą/ziemniaczaną i zrobić chińską zupę...

madzia106 napisał/a:
Jak zrobić sos koperkowy do pulpetów? Zielona jestem :masakra:


Ja robię po prostu beszamel z dużą ilością koperku...

kot - 2010-05-27, 09:00

dzięki Nabla :padam:
aguli - 2010-05-27, 09:07

madzia106 napisał/a:
Jak zrobić sos koperkowy do pulpetów? Zielona jestem :masakra:

Mój przepis:

pulpety poddusić w bulionie z kostki rosołowej, dodać drobno posiekany koperek ( dużo) i dusić na małym ogniu.
Na osobnej patelni zeszklić cebulę, odcedzić tłuszcz i dodać do rondla z pulpetami, dalej dusić
przyprawić czosnkiem, solą i słodką papryką suszoną, podbić mąką, zostawić na ogniu jeszcze chwilę.
Po kilku minutach zdjąć z ognia i doprawić śmietaną.

gonick - 2010-05-27, 15:23

corgi napisał/a:
Jak się robi domowy sos do kebabu ?



Ja robię 2 wersje:

1. BEZ CZOSNKU
mały jogurt naturalny
3 duże łyżki śmietany kwaśnej
łyżka majonezu
łyżka musztardy sarepskiej (ostrzejsza psuje smak, na pewno nie chrzanowa!!!)
sól
przyprawa gyros do smaku

2. Z CZOSNKIEM
mały jogurt naturalny
3 duże łyżki śmietany kwaśnej
sól
czosnek wyciśnięty - ile kto lubi

lubimy oba,choć moim zdaniem do kebaba bardziej pasuje czosnkowy

często też dodaję do kurczaka usmażonego w przyprawie gyros zwykłą sałatkę grecką, z czosnkiem i fetą - też się sprawdza :)

corgi - 2010-05-27, 19:40

Dziękuję ! :-)
madzia106 - 2010-05-28, 07:34

dzięki dziewczyny! bede testowac w weekend!! :)
corgi - 2010-05-29, 20:45

Dziś kupiłam pastę z trawy cytrynowej (w słoiczku). Na etykiecie jest napisane, że dodawać do potraw, tylko nie napisali jakich. :cool2: Będę wdzięczna za pomoc w rozwikłaniu sprawy. Jestem zielona w tym temacie. :zawstydzony:
Nabla - 2010-05-29, 22:09

Kierunek - kuchnia tajska :) Kokosowe curry i okolice.
Zabunia - 2010-05-30, 16:23

Lody o smaku trawa sytrynowa i kokos.

Albo jak Nabla mowi kuchnia tajska, zwlaszcza ryby i owoce morza dobrze wspolgraja z trawa cytrynowa.

MiuMiu - 2010-06-03, 12:52

Mam dwie lewe ręce do pieczenia, albo nie wiem co...
Powiedzcie mi ile tak średnio na wys. rośnie Wam ciasto ? (chodzi mi o różnicę pomiędzy ilością ciasta surowego wlanego do balszki, a potem upieczonego) U mnie jest to jakieś 1-2 cm. I nie wiem co źle robię :zly:

Dla przykładu taki przepis na ciasto (wczoraj robiałam), które mi nie urosło prawie:

5 jajek
1,5 szklanki cukru
2,5 szklanki mąki
1 szklanka wody
1 szklanka oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Czy na blaszkę 20/30 cm powinnam użyć więcej produktów niż w tym przepisie np. 1 1/2 czy nawet 2 razy więcej ? Albo wziąć mniejszą blaszkę ? Bo kurcze, nie wiem co jest nie tak.

Zawsze ustawiam blachę po środku piekarnika, daję grzanie z góry i z dołu bez termoobiegu, jak wy dajecie ?

Maura - 2010-06-03, 14:04

Mnie na ogół rosnie ponad blache. Ale to zalezy od rozmiaru blachy. Srednio to połowa.
Produkty (masło, jajka) dajesz prosto z lodowki? Moze warto dac im sie ciut ogrzac. Wszystko swieze. Make przesiac, bedzie lzejsza. Nie otwierasz chyba piekarnika? No i piekarnik nagrzany.
Niektore ciasta lubia mikser, inne pałke i jeden kierunek.

P.s. tej wody i oleju troche mi duzo....

MiuMiu - 2010-06-03, 14:11

No właśnie nie mam żadnego sprawdzonego przepisu, biorę w ciemno z netu :kwasny:
Piekarnik otwieram raz, po upływie czasu podanego w przepisie i sprawdzam patykiem czy już się nie klei. Piekarnik oczywiście nagrzany, mąka przesiana, mieszam ciasto zawsze w jednym kierunku. Jajka jak zimne to myję pod ciepłą wodą.
Nie wiem dalej co jest źle :kwasny:

Maura - 2010-06-03, 17:15

Hmmm, a chodzi ci o jakis konkretny przepis?
owieczka - 2010-06-03, 19:32

MiuMiu, spróbuj olejowe wg tego przepisu:

Składniki:
5 jaj
1/2 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki
3-4 łyżki oleju
łyżeczka proszku do pieczenia
50 dkg owoców np. jabłek, śliwek, moreli, wiśni itp.
bułka tarta lub wiórki kokosowe do posypania formy

Przygotowanie:
Z białek i cukru ubić mikserem sztywną pianę.
Dodawać po jednym żółtku i stopniowo przesianą przez sito mąkę oraz proszek do pieczenia, następnie dolać olej.
Dodać umyte, odsączone i odpestkowane owoce i wymieszać wszystko delikatnie łyżką.
Formę do ciasta wysmarować olejem i posypać tartą bułką lub wiórkami kokosowymi.
Wlać ciasto do formy. Piec w nagrzanym do 200 stopni piekarniku około 30-40 minut.

MiuMiu - 2010-06-03, 19:55

Maura napisał/a:
Hmmm, a chodzi ci o jakis konkretny przepis?


Jakbyście mogły mi podać jakiś swój sprawdzony przepis to bym była wdzięczna, na nim bym spróbowała i może tedy jakoś dojdę do tego co robię źle ?

owieczka napisał/a:
spróbuj olejowe wg tego przepisu:


Spróbuje jutro, w jakiej wielkości blaszce go pieczesz ?

I jeszcze jedno pytanie, czy rodzaj (w sensie firmy) proszku do pieczenia ma znaczenie ? Czy nie bardzo ?

Maura - 2010-06-03, 19:59

Czy ja wiem....Gellwe, Winiary, Oetker dzialaja tak jak zawsze, szczerze mowiac nie widze roznicy. Ale faktem jest, ze omijam te calkiem mi nieznane, podobnie jak suche drozdze.
owieczka - 2010-06-03, 21:42

MiuMiu napisał/a:

Spróbuje jutro, w jakiej wielkości blaszce go pieczesz ?

zwykle w tortownicy (24 cm), może byc też trochę mniejsza. Daj znać czy i jak się udało.

MiuMiu napisał/a:
I jeszcze jedno pytanie, czy rodzaj (w sensie firmy) proszku do pieczenia ma znaczenie ? Czy nie bardzo ?

wg mnie nie ma wcale znaczenia, kupuję zwykle podły marki Real.
do Oetker jakoś nie mam zaufania.
Gellwe ostatnio miło mnie zadziwia.

saskiia - 2010-06-08, 15:04

dziewczyny, czy mogę zrobić muffiny na kefirze? :)
mam kefir, chce go zużyć, mam sporo owoców zamrożonych do nich. ale zawsze robiłam na mleku i nie wiem...

Maura - 2010-06-08, 15:13

Mozesz.
saskiia - 2010-06-08, 16:24

Maura, ale w jakich proporcjach? w sensie - tyle, ile wcześniej mleka? może jakiś przepis na muffiny z kefirem? :)
Maura - 2010-06-08, 17:55

Muffiny śniadaniowe

Składniki mokre
* 90 ml oleju
* 115 ml kefiru lub maślanki
* 1 duże jajko
* 2 średnie banany, rozgniecione

Składniki połączyć ze sobą w misce.

Składniki suche
* 240g mąki (ok. 1,5 szklanki)
* 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
* 90g cukru (niecałe pół szklanki)


MARSOWE MUFFINY Z JABŁKAMI

* 2 szklanki mąki
* 2 jajka
* 3 czubate łyżki cukru + cukier trzcinowy do posypania
* 3 batony Mars
* 0.75 szklanki kefiru
* 10 dag masła
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżeczka cukru waniliowego
* 3 jabłka
* kawałek świeżego imbiru
* cynamon
* szczypta soli

MARSOWE MUFFINY Z JABŁKAMI - sposób przygotowania
Jabłka obrać, wydrążyć, pokroić w niedużą kostkę i uprażyć, dodając cynamon i starty na tarce świeży imbir. Masło rozpuść w małym garnku, a jajka w całości roztrzepać z kefirem. Do miski przesiać mąkę i wymieszać z suchymi składnikami: cukrem, cukrem waniliowym, proszkiem do pieczenia i solą. Wymieszać. Wlać przestudzone masło, jajka z kefirem i wymieszać ciasto (ręcznie) szybkim ruchem. Nie musi być super gładkie. Małe grudki mogą zostać. Dodać ostudzone uprażone jabłka oraz pokrojone w kostkę marsy. Wymieszać.
Tak przygotowane ciasto przełożyć do formy na muffiny, do 2/3 wysokości (sporo urosną) wysmarowanej masłem lub wyłożonej papilotkami.
Posypać cukrem trzcinowym. Piec w 210 stopniach C około 25 minut.

Domino - 2010-06-08, 21:52

Nabla, jakoś czuję, że Ty będziesz wiedzieć :P jak przyrządzić karczochy? :cwaniak:
Nabla - 2010-06-09, 07:50

Domino napisał/a:
Nabla, jakoś czuję, że Ty będziesz wiedzieć :P jak przyrządzić karczochy? :cwaniak:


1. Założyć rękawiczki, obrać tak z 3/4 liści, przekroić na pół, wyciąć kolce.
2. Wrzucić do wody z sokiem cytrynowym wszystkie obrane kawałki na czas obierania pozostałych, bo ciemnieją.
3. Posiekać i podsmażyć na oliwie z oliwek (duuuużo oliwy), dodać śmietanę, zieloną pietruszkę i zamieszać. Jak masz możliwość to dadac bottargę (prasowaną ikrę cefala), jak nie to dobry parmezan.
4. Wymieszać z makaronem.

Opcja druga to wyczyćścić jak wyżej, zagotować w wodzie z cukrem, solą, octem i dodać do sałatek (wczoraj jadłam pyszną sałatkę z karczochów i ośmiornic) albo jako samodzielną przystawkę.



A co do kefiru zamiast mleka to trzeba zastąpić wtedy proszek do pieczenia samą soda oczyszczoną.

behemot - 2010-06-15, 20:07

Poniosłam porażkę na polu tartowym (a właściwie masy-kremu do tarty) i proszę o radę. :zawstydzony:

Krótko mówiąc, masa wyszła zbyt rzadka i chociaż w przepisie stało "rozprowadzić krem po spodzie", ja mogłam go tylko na ten spód wylać. :niepewny:

Wg przepisu 3/4 szklanki soku z pomarańczy miałam wymieszać z jajkiem, z łyżką cukru i łyżką mąki ziemniaczanej, a potem gotować na małym ogniu do zgęstnienia.
Tak też zrobiłam, ale w sumie moja masa nie miała takiej w pełni stałej konsystencji, tylko odrobinę jednak się "przelewała", więc może to jest problem?

Dalej wg przepisu miałam to przestudzić, a potem ubić na sztywno śmietanę kremówkę i wmieszać do niej ten pomarańczowy "sos". I tak zrobiłam - wmieszałam ręcznie, delikatnie, a i tak cała ta masa błyskawicznie ze stałej zrobiła się mocno płynna.

Wylałam to co wyszło na spód tartowy i zgodnie z przepisem zapakowałam do piekarnika na 20 min (temp. ok. 180 stopni) - miałam nadzieję (najwyraźniej głupią), że ta masa jeszcze zetnie się/zgęstnieje.

No i nic - nadal płynna. :( Trzeba to będzie jeść chyba łyżką do zupy, bo inaczej nie da rady, ech.

Ta tarta to przegrana sprawa, trudno - ale co zrobić na przyszłość, żeby tego uniknąć?
Pomocy! Czy taką zbyt rzadką masę da się jakoś zagęścić?

focia - 2010-06-15, 20:27

Ja bym tego chyba w ogóle nie piekła... W sensie - spód do tarty jak najbardziej, ale bez kremu. No i masa pomarańczowo - jajeczna powinna stanowić gęsty kisielo-budyń, inaczej będzie zupa :(
behemot - 2010-06-15, 20:30

focia napisał/a:
Ja bym tego chyba w ogóle nie piekła... W sensie - spód do tarty jak najbardziej, ale bez kremu. No i masa pomarańczowo - jajeczna powinna stanowić gęsty kisielo-budyń, inaczej będzie zupa :(


No to pomarańczowe (bez kremówki jeszcze) miało taką konsystencję budyniu, tylko może właśnie ciut rzadszego. :niepewny:

I mnie to pieczenie jakoś nie pasowało (bo spód był upieczony oczywiście wcześniej), ale tak napisali w przepisie, więc zapakowałam do piekarnika.
A trzeba było wtedy przyjść i zapytać. :mur:

Domino - 2010-06-15, 20:35

Nabla, dzięki! może kiedyś mi się uda kupić i zrobić, a ja jadłam kiedyś karczochy z grilla, jest to możliwe? ;)

behemot, a Tobie niestety nie potrafię pomóc :)

behemot - 2010-06-15, 20:37

Domino napisał/a:
behemot, a Tobie niestety nie potrafię pomóc :)

Doraźnie sama sobie teraz pomogłam :hyhy: - wydłubałam łyżką rzadką masę i robię zwykły budyń, a co! ;)

focia - 2010-06-15, 20:43

behemot napisał/a:
No to pomarańczowe (bez kremówki jeszcze) miało taką konsystencję budyniu, tylko może właśnie ciut rzadszego.


To dałabym większą łyżkę mąki nastepnym razem i na pewno bym nie piekła.

Klasyczny krem to budyń z jajkami po wystudzeniu miksowany z masłem - tutaj masz kisiel i bitą śmietanę, teoretycznie lżekszą opcję :) Jak jet gorąco bydlę potrafi się własnie robić za rzadkie :(

corgi - 2010-06-15, 20:52

Behmot, TUTAJ kobita robi tartę cytrynową. Może skorzystaj z tego przepisu ? Zdaje się, że sekretem tej masy jest dłuuuugie studzenie w lodówce, aż masa się zetnie (po upieczeniu).
behemot - 2010-06-15, 20:56

corgi napisał/a:
Behmot, TUTAJ kobita robi tartę cytrynową. Może skorzystaj z tego przepisu ? Zdaje się, że sekretem tej masy jest dłuuuugie studzenie w lodówce, aż masa się zetnie (po upieczeniu).

Dzięki, jak tylko minie mi rozczarowanie, to na pewno spróbuję. :D

behemot - 2010-06-17, 12:47

Czy mięso na pulpety powinno być drobniej zmielone niż np. na kotlety mielone?
positive - 2010-06-17, 13:20

Ja zawsze mielę mięso na tej samej grubości (tzn. średniej - w zestawie z maszynką mam trzy tarcze).

Za to jak robię pulpety czy klopsiki, to staram się je robić bardziej "mokre" niż zwykłe kotlety (masa trzyma się w kształcie kulki "ledwo-ledwo", obsmażam na szybko a potem dochodzi w garnku podlana wodą).

behemot - 2010-06-17, 13:23

positive napisał/a:
Ja zawsze mielę mięso na tej samej grubości (tzn. średniej - w zestawie z maszynką mam trzy tarcze).

Za to jak robię pulpety czy klopsiki, to staram się je robić bardziej "mokre" niż zwykłe kotlety (masa trzyma się w kształcie kulki "ledwo-ledwo", obsmażam na szybko a potem dochodzi w garnku podlana wodą).

Dzięki positive! :D

gonick - 2010-06-17, 21:19

behemot napisał/a:
positive napisał/a:
Ja zawsze mielę mięso na tej samej grubości (tzn. średniej - w zestawie z maszynką mam trzy tarcze).

Za to jak robię pulpety czy klopsiki, to staram się je robić bardziej "mokre" niż zwykłe kotlety (masa trzyma się w kształcie kulki "ledwo-ledwo", obsmażam na szybko a potem dochodzi w garnku podlana wodą).

Dzięki positive! :D


Do pulpetów nie dodaje bułki, samo mięso, jajko i przyprawy :oczami:

positive - 2010-06-17, 22:29

Co kraj to obyczaj ;)

Metodą prób i błędów opracowałam własną recepturę na pulpety, gdzie jest właśnie sporo bułki (maślana, obrana ze skórki, namoczona w mleku), mało jajka (na pół kg mięsa, pół rozbełtanego jaja) i dodatki typu bardo drobno starta cukinia i marchewka. Przy takim zestawie nawet mięso z piersi indyka da się przerobić na miękkie klopsiki. Zasadniczo kotlety też się da dokładnie z tej samej masy zrobić.
Ale to przepis pod dziecko, które grymasiło ;)

upta - 2010-06-17, 23:00

gonick napisał/a:
behemot napisał/a:
positive napisał/a:
Ja zawsze mielę mięso na tej samej grubości (tzn. średniej - w zestawie z maszynką mam trzy tarcze).

Za to jak robię pulpety czy klopsiki, to staram się je robić bardziej "mokre" niż zwykłe kotlety (masa trzyma się w kształcie kulki "ledwo-ledwo", obsmażam na szybko a potem dochodzi w garnku podlana wodą).

Dzięki positive! :D


Do pulpetów nie dodaje bułki, samo mięso, jajko i przyprawy :oczami:

ja zamiast bułki daję kaszę manną (ę?) pulpety są wtedy delikatniejsze

behemot - 2010-06-17, 23:03

Muszę wypróbować Wasze sposoby, bo moje pulpety wyszły takie, że jakby w kogoś nimi rzucić, to by chyba zabiły na miejscu... :zawstydzony:
upta - 2010-06-18, 06:35

haha pulpety bojowe :hyhy:
Podziel się przepisem, bo mam kilku ludków do obrzucenia :cwaniak:

Domino - 2010-06-18, 10:54

positive, dawaj ten przepis na pulpety dla grymaszącego dziecka! to znaczy poproszę :)
kot - 2010-06-21, 13:33

Czym oprócz barwnika spożywczego uda mi się zabarwić serek mascarpone na zielono? Myślałam o jakiejś galaretce agrestowej :zawstydzony:
focia - 2010-06-21, 13:51

Posiekaną miętą? Kiwi? Galaretka Ci dodatkowo zetnie ten serek...
positive - 2010-06-21, 14:03

Kiwi nie można łączyc z galaretką - nie zetnie się. Samą galaretka to chyba da za mało wyraźny kolorytsycznie efekt.
Sok ze szpinaku? Trochę ekstrawagancko,ale mozna by spróbować :hyhy:

A dlaczego nie barwnik spożywczy? W galaretce jest tak czy siak.

Co do pulpetów - behemot, te "moje" wyszły Ci pancerne?
Może kwestia wprawy, moimi pierwszymi można byo okna wybijać.

Domino, nie chcę Cię rozczarować, ostatnio doszłam do wniosku że sekret tkwi w mięsie. O zgrozo, najlepiej nadaje się już zmielone kupne z indyka (kupuję w Auchan, podwójna zgroza).
Dodaję bułkę moczoną w mleku (dużo), posiekaną na miazge cebulę, starte na drobne wiórki marchewke i cukinię (podduszone na patelni), sól, pieprz i gałka muszkatałowa, pół jajka.
Bułka tarta tylko z zewnątrz do ormowania kulek. Jak masa jest tak mokra, że nie da się nic zlepić, to (tak jak pisze upta) podsypuje odrobine kaszą manną.
Na szybko obsmażyć z wierzchu, żeby się ścięło, a potem dochodzi w garnku, na odrobinie wody.

Z grymaszącym dzieckiem to nawet nie chodzi o smak, tylko o miękkość dania.

kot - 2010-06-21, 14:11

focia napisał/a:
Galaretka Ci dodatkowo zetnie ten serek...


To dobrze czy nie za bardzo? :zawstydzony:

Ale to kiwi brzmi dobrze :) czyli zmiksować owoce i wmieszać w serek?

positive napisał/a:
A dlaczego nie barwnik spożywczy? W galaretce jest tak czy siak.


Bo potrzebuję go na już, więc tortownia odpada, a nie wiem czy w w np. Tesco kupię. Dlatego kombinuję jak koń pod górkę ...

Joasia - 2010-06-21, 14:18

maggie.kotka, tylko positiv dobrze radzi kiwi nie można łączyć z galaretką, może Ci się nie zestygnąć. Chyba, że nie potrzebujesz takiego efektu ;)
positive - 2010-06-21, 14:21

Wg mnie kupisz.
Np. Takie w tubkach dr. Oetkera.

Ponoć można tez od biedy uzyć pisaków żelowych jako barwnika.

behemot - 2010-06-21, 15:45

positive napisał/a:
Co do pulpetów - behemot, te "moje" wyszły Ci pancerne?

Chyba były jednak za mało mokre i chyba za długo je obsmażałam, a potem niezbyt długo się dusiły. W każdym razie w najbliższym czasie zamierzam nad nimi popracować. ;)

A teraz pytanie inne - pamiętam z dzieciństwa, jak moja Mama, za pomocą maszynki do mielenia mięsa i specjalnych nakładek na nią, robiła kruche ciasteczka. Czyli ładowała odpowiednią ilość ciasta do środka, kręciła korbką i wychodziły takie dłuuuuuuuuuugie ciastka o takiej karbowanej powierzchni, które potem kroiła na krótsze i piekła (czy ktoś jeszcze pamięta coś takiego?!)

I teraz nieraz w sklepach takie spotykam - chciałabym takie zrobić, bo prawdopodobnie będę miała dostęp do takiej "maszynerii", tylko nie bardzo wiem, jakie to ciasto powinno być?
Wiem tylko, że nie może być zbyt rzadkie, żeby ciastka zachowały swój kształt.
Ale co dalej? Czy taki zwykły przepis na ciasto kruche się nada?

Maura - 2010-06-21, 15:48

http://babiniec-cafe.pl/viewtopic.php?t=7825
behemot - 2010-06-21, 16:16

Maura napisał/a:
http://babiniec-cafe.pl/viewtopic.php?t=7825

:padam:
Nawet mi do głowy nie przyszło, że taki temat już istnieje. :zawstydzony:

Zabunia - 2010-06-22, 10:19

Dobra, potrzebuje pomocy.

Poleglam wczoraj na cepelinach. ktos ma sprawdzony przepis, ale taki dla matolka :)

positive - 2010-06-22, 10:22

Przepisu nie mam, bo ja je tylko jem :hyhy:

Ale ciekawi mnie - co nie wyszło?

Zabunia - 2010-06-22, 10:25

Sie wziely i rozplynely w gotowaniu. Podejrzewam, ze ciasto sie malo lepilo.
Ale nie mam ochoty eksperymentowac dalej dlatego czekam na dobra dusze z konkretnym przepisem.

I w dodatku tak je lubie, no!!

positive - 2010-06-22, 20:15

Przepisow jak na razie niet, to moze pogdybam jeszcze troche - za malo skrobi, moze ziemniaki za mlode byly? Jakby co, to sprobuj dawac wiecej maki ziemniaczanej.

Za poltora tygodnia bede w rejonie, gdzie spodziewam sie spotkac cepeliny ;) jak beda dobre, to obiecuje sie spytac o przepis.

Domino - 2010-06-24, 14:54

positive napisał/a:
Domino, nie chcę Cię rozczarować, ostatnio doszłam do wniosku że sekret tkwi w mięsie. O zgrozo, najlepiej nadaje się już zmielone kupne z indyka (kupuję w Auchan, podwójna zgroza).
Dodaję bułkę moczoną w mleku (dużo), posiekaną na miazge cebulę, starte na drobne wiórki marchewke i cukinię (podduszone na patelni), sól, pieprz i gałka muszkatałowa, pół jajka.
Bułka tarta tylko z zewnątrz do ormowania kulek. Jak masa jest tak mokra, że nie da się nic zlepić, to (tak jak pisze upta) podsypuje odrobine kaszą manną.
Na szybko obsmażyć z wierzchu, żeby się ścięło, a potem dochodzi w garnku, na odrobinie wody.

dzięki za wyjaśnienie, opowiem Ci o moich, które udało mi się w sobotę zrobić,
zmieliłam 1 kg łopatki, 2 cebule usmażone na maśle, 2 nieduże marchewki, pół bułki, kasza manna, plus jajko, wszystko zmieliłam, uformowałam kulki i ugotowałam w wodzie i wszystkim bardzo smakowały, a szczególnie mojemu francuskiemu pieskowi i nie mam tu na myśli Tosi :oczami:

algaj - 2010-06-24, 15:09

Ja robię pulpety z mielonego indyka, do tego cebula, czosnek, koperek, trochę namoczonej bułki. Nawet jajka nie ddodaję, gotuję w rosole i wszystkim nam bardzo smakują :)
marcynka - 2010-06-24, 17:33

Ratujcie!! Chcę zrobić lukier plastyczny i muszę rozpuścić żelatynę w gorącej wodzie... Wsypuje ją i od razu robią się grudki których nie da się rozmieszać... już nie wiem co robię nie tak... najgorsze jest to że to małe proporcje 10 ml wody i łyżeczka żelatyny... A do masy muszę miec to idealnie rozpuszczone...
Zabunia - 2010-06-24, 17:35

A moze masz stara zelatyne?
ja nigdy takiego problemu nie mialam...

A moze masz taka mini-trzepaczke tudziez urzadzenie do ubijana mleka do kawy, taka sprezynke na baterie?

marcynka - 2010-06-24, 17:38

no właśnie żelatyna prosto ze sklepu...
tego czegoś nie mam...

a może powinnam rozpuścic w letniej wodzie i podgrzac??


edit rozpuszczenie w zimnej wodzie i ogrzewanie nad kuchenką zadziałało ;)

Zabunia - 2010-06-24, 17:46

Az poszlam i sprawdzilam na opakowaniu:
wsypac do goracej (ale nie wrzacej!!) wody, mieszac do rozpuszczenia podgrzewajac, ale tez nie gotujac. Moze sprawdz ten sposob.

focia - 2010-06-24, 17:48

Można też namoczyć żelatynę w zimnej wodzie a potem dodać gorącej i mieszać.

Na pewno woda nie powinna być wrząca.

MiuMiu - 2010-06-26, 13:24

Już wiem czemu mi ciasta nie wychodziły :masakra:
od kiedy zaczęłam mieszać robotem, a nie tylko łyżką/drucikiem czy blenderem (końcówką do ubijania białek) nawet biszkopt mi wychodzi wyrośnięty aż miło.

Głupek wsiowy jestem, że wcześniej na to nie wpadłam :masakra:

A przyszłam do was z pytaniem - czy jak robicie eklerki/ptysie to dajecie radę wycisnąć łatwo ciasto z rękawa cukierniczego ? Bo nie wiem czy otwór mam na mały w tej końcówce czy ciasto za lepkie, czy mój rękaw jest chiński/tani/marny i dlatego nie daje rady i mi wszystko szwem wychodzi albo górą rękawa.

Możecie mi polecić jakąś szprycę / rękaw cukierniczy ?
Ptysie kocham miłością wielką i nakładałam je dziś łyżką, wyszły krzywe potwornie, ale pyszne :oczami:

Nabla - 2010-06-26, 14:35

MiuMiu napisał/a:
Możecie mi polecić jakąś szprycę / rękaw cukierniczy ?


Do ptysi - to serio, torebkę foliową albo rękaw jednorazowy. Bez babrania się z myciem, małym pojemnikiem, który trzeba co chwila uzupełniać... wrzucasz wszystko na raz, potem do śmieci i już.

A do dekoracji tortów to polecam szprycę - strzykawkę. Najłatwiej się kontroluje wyciskanie wzorow.

MiuMiu - 2010-06-26, 21:57

O worku foliowym nie pomyślałam, ale faktycznie wydaje się sensownym rozwiązaniem. Szczególnie przekonuje mnie brak mycia po skończeniu wyciskania :hyhy:
Nabla - 2010-06-27, 09:56

Czy papier ryżowy (taki, w jaki zawija się sajgonki) można wykorzystać jako spód do ciasta?

Mam w planie zrobić małe serniczki na deser na dzisiejszego grilla i przydałby się jakiś spód, choćby, żeby je łatwiej wyjąć z foremek muffinkowych... tylko nie wiem czy to będzie jadalne, czy nei stwardnieje za mocno :niepewny:

positive - 2010-06-27, 11:24

Tak sobie mysle, ze jak beda caly czas zamoczone, od sera, to nie powinny stwardniec.

Mam pytanie, troche niesprytne :zawstydzony:

Mamy make ziemniaczana i skrobie ziemniaczana - uzywacie ich zamiennie (o ciasta mi chodzi). Robi to jakas roznice?

Nabla - 2010-06-27, 11:27

Próbuję... najwyżej powiem, że to papierowe i trzeba wyjadać ze środka :rotfl:

positive napisał/a:

Mamy make ziemniaczana i skrobie ziemniaczana - uzywacie ich zamiennie (o ciasta mi chodzi). Robi to jakas roznice?


To jest to samo ;)
http://pl.wikipedia.org/w...ka_ziemniaczana

positive - 2010-06-27, 11:38

Czyli pani w sklepie dzis miala racje...

Troche panikuje bo pieke sernik, a serniki w moim wykonaniu tylko czychaja na pretekst do porazki.


To skoro tak dobrze idzie, to nastepnie niesprytne pytanie.

W przepisie napisali zmiksowac - mam w robocie dwie przystawki, do bicia piany i takie haki, jak do wyrabiania drozdzowego.
To czym powinnam to mase na sernik miksowac?

(edit - sernik co prawda juz sie piecze, ale wiedza zostanie :hyhy: )

MiuMiu - 2010-06-27, 11:50

Mi się wydaje, że te haki dobre są jedynie do gęstego ciasta. Bo np. takie na eklerki za chiny nie zmiksujesz tymi zwykłymi, bo ciasto wchodzi w środek i trzeba dłubać co chwilę.
Nabla - 2010-06-27, 11:51

Jaki sernik? Taki pieczony, rosnący? To mieszakami jak do biszkoptowego (te do piany).

Jak "amerykański" (taki budyniowaty, do kąpieli wodnej) to im mniej powietrza tym lepiej więc blenderem i tyle.

positive - 2010-06-27, 13:03

Taki (to chyba rosnacy) link

Wyrósl i opadl, cholera jedna.

Nabla - 2010-06-27, 13:09

We wszystkich przepisach uwzględniających jajka i cukier lepiej jest dodać cukier do białek - są wtedy dużo sztywniejsze i mniej opadają. Mąkę ziemniaczaną też spokojnie można dodać do białek jako usztywniacz. No i nie wolno ubijać za długo (chyba, że bezy robisz) bo jak się białko nadmucha na maxa to potem nie ma jak rosnąć i szlag trafia banieczki powietrza.
positive - 2010-06-27, 13:12

Ide sobie to zapisac zlotymi zgloskami na lodówce.
Szczegolnie to o zbyt dlugim ubijaniu bialek :zawstydzony:

MiuMiu - 2010-06-27, 13:40

Trafiłam na fajne kulinarne kanały na you tubie, możecie luknąć w ramach inspiracji ;)

http://www.youtube.com/user/kotlettv
i http://www.youtube.com/user/videokuchniapl

Z pierwszego zgapiła drożdżówki z rabarbarem, wyszły :lizak:
Przepis na ptysie robiłam z tego drugiego kanału, wyszły świetne.

kot - 2010-06-28, 08:02

A wracając do papieru ryżowego - na jakim stoisku w sklepie tego szukać? :zawstydzony: Chciałam zrobić sajgonki, a papieru kupić nie mogę :zdegustowany:
positive - 2010-06-28, 08:07

W marketach szeroko rozumiana Kuchania świata ;) tam gdzie sosy sojowe, zestawy do sushi itp.
Zazwyczaj sa perfidnie umieszczone na samym dole.

kot - 2010-06-28, 08:24

positive napisał/a:
W marketach szeroko rozumiana Kuchania świata ;) tam gdzie sosy sojowe, zestawy do sushi itp.
Zazwyczaj sa perfidnie umieszczone na samym dole.


Wczoraj w Realu patrzyłam, ale nie znalazłam, więc myślałam, że może w innych rejonach powinnam szukać. A może szukałam za mało dokładnie, bo mnie mąż popędzał :masakra:

Dzięki positive :)

I tak jeszcze gwoli upewnienienia - ten papier się je ? :zawstydzony:

Nabla - 2010-06-28, 08:39

maggie.kotka napisał/a:
I tak jeszcze gwoli upewnienienia - ten papier się je ?


Je się, je... to po prostu cienki placek z mączki ryżowej.

Donoszę, że jako spód do ciasta nadaje się średnio (przynajmniej do sernika), bo namaka na spodzie i mięknie za mocno. Natomiast wystająca w gorę falbanka tworzy świetny pojemnik na galaretkę, wygląda super i jest jadalna, kruchutka i fajna :)

positive - 2010-06-28, 08:39

Tak - tak jak w sajgonkach.

czyli co, Nablo? Najmoczyć, wsadzić do foremek muffinkowych, podpiec i mamy jadalne miseczki?
To chyba byłaby najprostsza wersja deserowa.

wwiola - 2010-06-28, 08:50

Za każdym razem jak myję maliny to tylko kilka zachowuje formę, reszta się rozwala. Jak umyć maliny, żeby ładnie wyglądały?
positive - 2010-06-28, 08:53

To chyba od malin zalezy :/ Te mniej dojrzałe, z hodowli są twardsze, takie ogródkowe rozwalają się często od byle dotknięcia

Akurat ja mam w kranie funkcję "prysznica", więc nie leci na nie jeden strumień, tylko taki równomierny deszcz. (z tych co do mnie przyniosłaś, ani jedna się nie uszkodziła ;) )


Może za dokładnie myjesz? :hyhy:

Nabla - 2010-06-28, 09:08

wwiola napisał/a:
Za każdym razem jak myję maliny to tylko kilka zachowuje formę, reszta się rozwala. Jak umyć maliny, żeby ładnie wyglądały?


Nalać wody do miseczki/zlewu, zanurzyć maliny, wyjąć na sito, przełożyć na ręcznik papierowy i po chwili zsypać do miseczki.

MiuMiu - 2010-06-28, 09:15

Ostatecznie zamiast lania wodą na maliny, można je po prostu wrzucić do już napełnionej miski z wodą. To dobry sposób jeśli chodzi o maliny działkowe. Trochę popływają, robaczki wypadną na dno i już można jeść :hyhy:
wwiola - 2010-06-28, 09:24

Z dokładnością to raczej nie mam nic wspólnego przy myciu malin :hyhy: Najczęściej robię to szybko, żeby móc już je zjeść :zawstydzony: Też je traktowałam prysznicem i za wiele to nie pomogło. Spróbuję z wrzuceniem do miski.

Dzięki dziewczyny!

Zabunia - 2010-06-29, 08:20

Z czym podac szaszlyki?
Chodzi o to zeby dodatek komponowal sie z caloscia? Szaszlyki beda bardziej po turecku (marynowane w cytrynie itp.) do tego libanska surowka z natki pietruszki i pomidoro i sie zastanawiam co do tego? Fryty, ryz z czosnkiem i cebula?

anonimka - 2010-06-29, 08:22

a może kuskus? :niepewny:
Chociaz nie wiem, nie umiem sobie wyobrazić smaków...

Nabla - 2010-06-29, 08:32

Jak ma być po turecku to może jakiś płaski chleb, puree z bakłażana, pilaw? Jak może być bardziej w stronę Maroko to kuskus, bulgur, albo nawet włoską krzyżówkę kuskusu z makaronem czyli fregulę. Jak i z Egiptem Ci po drodze ;) to i falafel się nada, ryż z soczewicą, ryż z podsmażanym makaronem, fattoush (sałatka z czerstwym chlebem), tabbouleh (sałatka z bulgurem/kuskusem i ziołami) albo duszona okra...

Jak coś brzmi zachęcająco to powiedz, wklepię przepis (wieczorem).

positive - 2010-06-29, 08:38

Zabunia napisał/a:
libanska surowka z natki pietruszki i pomidoro


tabuleh? To ona juæ jest z kuskusem...
Po mojemu, to bym nic nie dawala wiecej, bo sama salatka jest sycaca, po co w taká pogode dodatkowo zapychac sié ziemniolami lub ryzem?
Jezeli juz musi cos byc, to dalabym ryz, ale bez dodatków typu cebula (moze basmati?), ale prédzej zdecydowalabym sie na grillowane warzywa (papryka w róznych kolorach?)

Zabunia - 2010-06-29, 08:41

Sklaniam sie do kuskusu bo... latwo :zawstydzony: Chyba dodam do n iego zeszklona cebule z czosnkiem i moze da rade, hymmm

tabbouleh jak pisalam bedzie (mi zostal on przedstawiony jako potrawa libanska :hyhy: ) Ja znam wersje tak jak pozytywka z kuskusem.
Tylko jedna rzecz co to jest bulgur po polskiemu, bo ze uprazone, zgniecione ziarna pszenicy to wykonceptowalam. Ale tak konkretniej?



Jak dla mnie obiad skonczylabym na szaszlykach i salatce ale to dal wyglodnialego meza ma byc, wiec cos do tego musi byc, i raczej nie wazywka grilowane.

Nabla - 2010-06-29, 08:42

Zabunia napisał/a:
Tylko jedna rzecz co to jest bulgur po polskiemu, bo ze uprazone, zgniecione ziarna pszenicy to wykonceptowalam. Ale tak konkretniej?


Nie ma tłumaczenia. Ale spokojnie znajdziesz na kuchniach świata, koło kuskusu.

Aha - kasza jaglana też się nada ;)

Edit: dokształciłam się - istnieje jednak "kasza jęczmienna łamana" ale nie gwarantuję obecności w osiedlowym jarzyniaku :rotfl:

Zabunia - 2010-06-29, 08:44

No i babo jedna zmusisz mnie do jechania do centrum...
A mialam skoczyc tylko na pobliski ryneczek, ale moze cos tam znajde, jakies cos w zamian.

xena - 2010-06-29, 08:54

Nabla napisał/a:
włoską krzyżówkę kuskusu z makaronem czyli fregulę

Zabunia napisał/a:
libanska surowka z natki pietruszki i pomidoro

Czy mogę poprosić o przepisy? :padam:

Zabunia - 2010-06-29, 09:05

taki drobny OT : Nabla jakie piekne slowo sttworzylas: jarzyniak :hyhy:

Salatka Tabbouleh (Bliski Wschod)
1 szklanka kaszy (jeczmiennej lamanej, kuskus jak kto lubi zatem)
1 peczek natki pietruszki
kilka mlodych cebulek (po posiekaniu pol szklanki ma byc)
4 lyzki stolowe soku z cytryny
2 duze miesiste pomidor (tak zeby po pokrojeniu wyszlo tego szklanka)
kilka galazek miety
zielony ogorek okolo 10 cm
4 lyzki oliwy
sol pieprz.

Kasze przygotowac wedlug przepisu (wazne zeby nie rozgotowac, raczej ma byc al dente).
Pomidory obrac ze skory, wyjac ziarna, pokroic w kostke. Ogorka obrac i pokroic takze w kostke. Pietrusze i miete poszatkowac. Do gotowej, przestudzonej kaszy dodac wszystkie pozostale skladniki. Dosolic i dopieprzyc. W smaku ma byc kwaskowa, orzezwiajaca.

kot - 2010-06-29, 09:11

Ja na tym blogu znalazłam ostatnio przepis na tabbouleh:

http://magiasmakow.blox.p...-tabbouleh.html

może komuś się przyda :)

Nabla - 2010-06-29, 09:11

A tam stworzyłaś, przecież to normalne słownikowe pojęcie ;)

A co do tabbouleh to bym się kłóciła co do proporcji ;) Raczej 4 pęczki pietruszki + pęczek mięty i pół szklanki kaszy niż odwrotnie....

Zabunia - 2010-06-29, 09:13

ja tam osobiscie najbardziej lubie jak kaszy jest tak mini-mini, tak zeby wyraznie bylo czuc pietruche bo ja uwiebiam.


A jak sie zrobi tak jak w tamtym przepisie to jest bardziej sycaca, juz jako konkretniejszy dodatek niz tylko surowka.

behemot - 2010-06-29, 18:58

Czy jeśli w przepisie na marynatę (do ryby z grilla) składnikiem jest "wino białe", to ma to być wino wytrawne? Czy może być jakiekolwiek? (bo mam akurat otwarte półsłodkie, tylko nie wiem, czy jednak ryba z nim wyjdzie zjadliwa :hyhy: )
positive - 2010-06-29, 20:25

Jak na marynate, to ja bym sie nie cykala, tylko dawala takie jakie jest.
behemot - 2010-06-29, 20:55

positive napisał/a:
Jak na marynate, to ja bym sie nie cykala, tylko dawala takie jakie jest.

Liczyłam na to, że ktoś mi tak powie. :D
Dzięki!

Nabla - 2010-06-29, 23:03

xena napisał/a:
Nabla napisał/a:
włoską krzyżówkę kuskusu z makaronem czyli fregulę


Czy mogę poprosić o przepisy? :padam:


Proszę: http://babiniec-cafe.pl/v...1101197#1101197

xena - 2010-06-30, 07:48

Zabunia, Nabla, dziękuję :)
iga - 2010-07-07, 12:35

Zrobiłam mięso na mielone (sznycle) i chciałabym tylko część usmażyć dziś, a reszte jutro - żeby były świeże. Czy można tak zrobić i mieso się nie zepsuje w lodówce?
MiuMiu - 2010-07-07, 14:34

Jeśli mięso jest w lodówce, to myślę, że przed jeden dzień nic mu nie będzie. Tym bardziej jeśli już zostało posolone.
Zabunia - 2010-07-07, 14:39

jesli dodalas juz jajko to lepiej zebys usmazyla wszystko dzisiaj. Jesli natomiast nie, to mozesz zaryzykowac.
gonick - 2010-07-07, 14:42

Moja mama często trzymała w lodówce część uformowanych mielonych przez noc i nigdy niec sie złego nie stało.
Nabla - 2010-07-07, 15:29

Zabunia napisał/a:
jesli dodalas juz jajko to lepiej zebys usmazyla wszystko dzisiaj. Jesli natomiast nie, to mozesz zaryzykowac.


Ciasto z kremem na zoltkach tez wywalasz po jednym dniu? :zdziwko:

Zabunia - 2010-07-07, 15:35

nie robie takich :hyhy:
gonick - 2010-07-07, 15:36

Nabla napisał/a:
Ciasto z kremem na zoltkach


u mnie by takie nie wystało nawet 2 godzin :lizak:

Nabla - 2010-07-07, 16:20

Zabunia napisał/a:
nie robie takich :hyhy:


Tiramisu'?

Zabunia - 2010-07-07, 17:56

ja generalnie ciaste nie robie, ewentualnie szarlotke lub szybkie z owocami.

jak jem gdzies, to sie staram nie myslec ile stalo:)

ale ja w tej materii to akurat do przewrazliwionych naleze.

iga - 2010-07-07, 20:21

dobrze wiedzieć :D

gonick napisał/a:
Nabla napisał/a:
Ciasto z kremem na zoltkach


u mnie by takie nie wystało nawet 2 godzin :lizak:
o mamo, jakbym zjadła takie ciastko :masakra:
Loxia - 2010-07-13, 13:01

da się zamrozić naleśniki?
Zabunia - 2010-07-13, 13:12

bez zadnego problemu :)
Loxia - 2010-07-13, 13:14

Zabunia, ale jak? rozłożone? zwinięte? bo chciałabym same naleśniki bez farszu.
Zabunia - 2010-07-13, 13:16

wiesz ja mrozilam juz z farszem, ale mysle, ze jak walniesz na kupe to Ci sie skleja. Moze sprobuj tak jak ja robie z pierogami: wstepnie zamroz tak zeby sie nie dotykaly, a potem zloz na stertke.
nawiedzona - 2010-07-13, 13:29

Czy macie sprawdzony przepis na racuchy drożdżowe?
positive - 2010-07-13, 13:33

Loxia, możesz też poprzedzielać kawłakami papieru do pieczenia.
W zalezności od tego na ile mokre/suche były zaraz po usmażeniu, może być też tak, ze i bez przedzielania sie nei skleją, ale nie ryzykowałabym.
I pamiętaj, żeby szczelnie je owinąć, żeby nie wyschły w zamrażarce.

Zabunia - 2010-07-13, 13:36

positive, a pamietalas o moich cepelinach?
Loxia - 2010-07-13, 13:36

a moge je przelozyc papierem i zwinac przed zamrozeniem ? bedą mniej miejsca zajmowaly w zamrazarce :)
positive - 2010-07-13, 13:48

Zabuniu, nie było cepelinów. Była kiszka ziemniaczana w róznych odsłonach i jedyne, czego się dowiedziałam, to tego, ze słowo kiszka nie jest przenośnią ;) po tem już postanowiłam nie wnikać za bardzo w tajniki kuchni.

Loxia, jeżeli w takiej kolejności, ze najpierw przekładasz, potem zwijasz w rulonik (jakby dwie warstwy, razem z papierem) to pewnie. Ale czy to będzie mniej miejsca?

Loxia - 2010-07-13, 17:04

positive, rulonik zajmie mniej miejsca bo ja mam dużą patelnię :) na rozłożono to mi sie chyba nie zmieszczą nawet?
Kary - 2010-07-13, 17:07

Loxia, możesz jeszcze przełożyć folią aluminiową. Też się nie skleja :)
Zabunia - 2010-07-15, 09:35

potrzebuje pomyslu. ideii :)
Mam resztke ryzu z wczoraj ugotowanego z sosem sojowym wiec na slono. Chce go wykorzystac. Moze jakas salatke?
mam awokado, papryke czerwona, pomidory, ogorki, ser zolty??

Ktos jakis pomysl, zwlaszcza zeby byl i ryz i awokado.

gonick - 2010-07-15, 09:40

wywal z zestawu żółty ser a resztę zamerdaj i masz sałatkę :)
Zabunia - 2010-07-15, 09:42

to jest pewna mysl :cool2:
Oleta - 2010-07-15, 09:46

Ja tam bym nie wywalała z zestawu tego sera - zawsze trochę więcej pysznych kalorii! :cool2:
Zabunia - 2010-07-15, 09:48

Oleta, ja tam mysle ze zamerdam to wszystko razem z majonezem wiec kalorycznie norme wyrobie. :hyhy:
Oleta - 2010-07-15, 09:56

No niby taaaak, ;) ale jakby tak jeszcze dorzucić kosteczki żółtego serka... :hyhy:
Zabunia - 2010-07-15, 09:59

Wiesz ja myslalam, ze mnie jakimis kokretnymi przepisami poratujecie, ale skoro mowicie, ze da rade to pomieszac i tez bedzie ok to ja tam dodam jeszce troche rzeczy z lodowki, bo i malz ma sie tym najesc jako glownym posilkiem, wiec dodatkowe kalorie sa jak najbardziej mile widziane.
agnieszka - 2010-07-15, 13:35

nawiedzona napisał/a:
Czy macie sprawdzony przepis na racuchy drożdżowe?


Ja mam, o ile nie jest za pozno. :)

Troche swiezych drozdzy (ok. 20-30 g.), cukier (moze byc 1 lyzeczka) mieszasz w cieplym mleku i zostawiasz do wyrosniecia. Moj ostatni patent to wstawic miseczke do wiekszej miski z ciepla woda.

Do maki (1/3 albo 1/2 kg?) dodajesz jajko albo dwa (najlepiej tez nie prosto z lodowki, ja ogrzewam w cieplej wodzie), szczypte soli, troszke cukru (wedle uznania), mleko, tez cieplawe i wyrosniete drozdze. Krecisz wszystko lyzka lub czymkolwiek. Gestosc ciasta regulujesz mlekiem. Ma byc nie za geste i nie za luzne, powiedzmy - jak gesta smietana. Zostawiasz do wyrosniecia (powtarzam patent z wieksza miska cieplej wody) i voila!

Na rozgrzana patelnie kladzesz lyzka kupki, nie za duzy ogien, bo sie szybko przyrumienia, a w srodku beda surowe. Mozna jesc!

Ostatnio do drugiej polowy ciasta dodalam nawet pokrojone na drobno jablko i troche cynamonu. Pychota!

czekoladka - 2010-07-16, 21:52

Jak zrobić marcepan? A taki z którego idzie różne figurki i rzeczy poustawiać na torcie?
Szukałam długo komputera z marcepanu i słoneczka z marcepanu. Potrzebuję je na torty dla męża i córci. Nigdzie nie ma. To może sama zrobię?

Dodam, że ja raczej z tych co to mogą zepsuć wszystko. Więc jak zrobić to szybko i baaaaardzo łatwo? :D

kot - 2010-07-16, 21:54

Ja plastyczny marcepan kupowałam na tortowni.
Nabla - 2010-07-27, 18:22

Wiesz, serce, ser to odporny jest, zatruc sie nim pokarmowo to trzeba umiec :lizak: Jesli trzymasz go a) w lodowce, b) w atmosferze beztlenowej (czyli pod olejem) to mu nic nie bedzie przez dlugi czas, pomijajac juz fakt, ze plesnie i bakterie serotworcze sa bakterio-i grzybobojcze dla konkurencji. Dodatkowo ser przestaje dojrzewac ponizej 30*C zazwyczaj, wiec nic mu sie nie dzieje. A procesu dojrzewania to sie nie podejmuje tlumaczyc, bo sie ni znam a co zaczynam o tym czytac to sie glodna robie...

W wersji na leniucha to tu masz podsumowanie po amerykansku: http://www.cdr.wisc.edu/n...emps%20full.pdf

Alma_ - 2010-07-27, 19:39

sanmelo napisał/a:
Jak wykituję to co?

To będzie Nabli wina jak nic, pół forum zaświadczy.
Żeby dmuchać na zimne zrób sobie printskriny.

Alma_ - 2010-07-27, 19:42

Ja?! Ależ. Może Ci się z almą pomyliło? :cwaniak:
Kary - 2010-07-27, 20:02

Almy_, się po prostu czarny humor trzyma. Ale ja jej swojego męża wypożyczę, to zaraz jej przejdzie :cwaniak:
Alma_ - 2010-07-27, 20:05

Kary, ja nie wiem, co Ty masz na myśli, ale mnie się falowanie zwojów natychmiast skojarzyło i teraz zapadam się pod ziemię :masakra:
Kary - 2010-07-27, 20:07

Alma_ napisał/a:
Kary, ja nie wiem, co Ty masz na myśli, ale mnie się falowanie zwojów natychmiast skojarzyło i teraz zapadam się pod ziemię :masakra:


Ja miałam na myśli tylko bałagan :P Ale nie TAKI bałagan :cwaniak:

Alma_ - 2010-07-27, 20:08

:masakra:
Nabla - 2010-07-27, 22:59

Alma_ napisał/a:
sanmelo napisał/a:
Jak wykituję to co?

To będzie Nabli wina jak nic, pół forum zaświadczy.
Żeby dmuchać na zimne zrób sobie printskriny.


Dzielna będę i podejmę to ryzyko ;) Jak wykitujesz od camemberta to zobowiązuję się marmurowy nagrobek Ci ufundować w kształcie deski serów.

A na serio to nie mam pojęcia o procesie dojrzewania serów. Wydaje mi się jednak, że z tym amoniakiem to chyba trochę pojechałeś za daleko - zatrucie następuje głównie poprzez wdychanie par, nie? A z doświadczenia mogę powiedzieć, że w tej postaci przy stężeniu zupełnie nieszkodliwym skubany śmierdzi tak bardzo, że nie dałbyś rady zjeść zalatującego amoniakiem serka nawet z chlebkiem z masełkiem, nie mówiąc już o stężeniach jakiś rozsądniejszych. Uwodniony amoniak też śmierdzi... ale ja z chemii noga jestem, tak se tylko głośno myślę.

Alma_ - 2010-07-27, 23:20

Nabla napisał/a:
ale ja z chemii noga jestem

Cóż, nie można być dobrym we wszystkim, wystarczy, że gotować umiesz :hyhy:

Madziara*x - 2010-07-29, 09:47

Mam pytanko- macie może przepis na papryczki z fetą, takie w marynowane (nie wiem czy to dobre słowo) w oliwie ?? Będę b. wdzięczna :cmok:
positive - 2010-07-29, 10:18

Kiedyś wymęczyłam od Domino przepis z książki - ale w końcu sama go nie wypróbowałam.

link

Madziara*x - 2010-07-29, 10:28

dzięx
fastyna - 2010-08-05, 17:11

a ja mam pytanie z serii mam wrażenie idiotycznych, no ale trudno...
Jako że mam wreszcie swoją kuchnię to postanowiłam że nauczę się gotowac rosół :D tak, tak, nigdy nie robiłam rosołu, no ale po co miałabym co robić skoro mieszkałam z rodzicami??? A na studiach robiłam z Winiar z torebki :) smakował jak prawdziwy :D
I teraz moje pytanie :D
Co zrobić a tym mięsem na którym gotuje się rosół??? Można go jakoś wykorzystać jeszcze?? Dodam, że z mężem nie jadamy gotowanego mięsa. Za jakiś czas to wiem że dziecku można gotowane podawać, no ale nie będę czekała 1,5 roku z rosołem :D

behemot - 2010-08-05, 17:14

fastyna napisał/a:
Co zrobić a tym mięsem na którym gotuje się rosół??? Można go jakoś wykorzystać jeszcze??

Ja czasami mielę, przyprawiam i robię pierożki do rosołu (albo innego barszczu). :)

Nabla - 2010-08-05, 17:17

behemot napisał/a:
fastyna napisał/a:
Co zrobić a tym mięsem na którym gotuje się rosół??? Można go jakoś wykorzystać jeszcze??

Ja czasami mielę, przyprawiam i robię pierożki do rosołu (albo innego barszczu). :)


Wszelkie farsze - jak powyzej, do pierogow z miesem, do krokietow, nawet do salatek sie nada... a co do rosolu to zachecam do zajrzenia do slawnego keralowego watku ;)

Alma_ - 2010-08-05, 17:17

fastyna napisał/a:
A na studiach robiłam z Winiar z torebki :) smakował jak prawdziwy :D

Aż mnie zatkało. Chyba "prawie"?
Przy okazji rosołu - zawsze przypomina mi się przepis Kerali jeszcze z G., którym podbiła moje serce :love:


Nabla, też miałaś jedyne słuszne skojarzenie! :lol:

fastyna - 2010-08-06, 07:43

a posiada ktoś ten przepis? Albo chociaż linka do wątku :)
behemot - 2010-08-06, 07:51

fastyna napisał/a:
a posiada ktoś ten przepis? Albo chociaż linka do wątku :)

rosół- jak go gotować i trochę teorii


To jeszcze ja z pytaniem - kupiłam śliwki węgierki, ale okazały się być kwasieluchami nieprzeciętnymi - z wierzchu piękne są, ale w środku zielone jak szczypiorek. :niepewny:
Złapałam 5 sekund przed zamknięciem sklepu i nawet nie spytałam, czy słodkie (ani nie pomacałam), a miały/mają być do ciasta.

Teraz następuje pytanie ;) - czy ujdą w cieście, jeśli podczas jedzenia na surowo wykrzywiają człowieka tak, że aż drugiego, patrzącego tylko na to, szczęka boli? :hyhy:
Tzn. taki rabarbar jakoś w cieście pasuje, ale kwaśne, twarde śliwki?
A może zrobić z nich jakiś mus czy coś i odpowiednio dosłodzić? Mam też do dyspozycji niezbyt słodkie brzoskwinie i nektarynki i pomyślałam, że może jakoś by to połączyć?

Czy jednak nie opłaca się skórka za wyprawkę i lepiej kupić coś bardziej jadalnego? :niepewny:

focia - 2010-08-06, 08:01

Ja bym wrzuciła takie kwaśne do ciasta. Co najwyżej bym cukrem trochę posypała.
gonick - 2010-08-06, 08:13

behemot napisał/a:
ale kwaśne, twarde śliwki?


Im bardziej kwaśne tym lepsze - w razie czego dodaj ciut więcej cukru do ciasta - idealnie się smaki zrównoważą :hyhy:

behemot - 2010-08-06, 08:29

To postanowione - będzie ciasto.
Mam tylko nadzieję, że mi wykrzywiona paszczęka nie zostanie na amen. :rotfl:

positive - 2010-08-06, 10:21

fastyna, akurat przed chwilą trafiłam na podsumowanie akcji "Rosoł... i co dalej?" :hyhy:

Tu masz linka, powinno Ci wystarczyć na jakiś czas inspiracji ;)

fastyna - 2010-08-06, 10:52

dzięki wielkie :)
bonsai - 2010-08-10, 07:29

Czy da się domowy sos do spaghetti zamknąć w słoiku tak, żeby się nie popsuł, przez 1,5 tygodnia? Czy takie cudowanie to wekowanie i jak się do tego zabrać? Czy może więcej z tym babrania niż pożytku? Od razu ubiegam rady, zamrożenie mnie nie urządza ;)
Nabla - 2010-08-10, 08:13

Spokojnie da radę i to bardzo łatwo - wyparzony słoik, wrzący sos prawie do brzegu, zakrętka posmarowana spirytusem - spirytus podpalić i zamknąć słoik (żeby wypalił cały tlen spod zakrętki). Będzie trzymać bez problemu
Oleta - 2010-08-10, 10:46

To ja się "gupio" zapytam: zakręcić płonącą zakrętką? A słoik nie pęknie od tego...? :zdziwko:
positive - 2010-08-10, 11:14

Słoik ma w sobie wrzący sos - mały płomyk na zakrętce nie będzie dla niego szokiem ;)
Alix - 2010-08-11, 14:57

Czy mozna do leczo dolozyc piers z kurczaka zamiast boczku czy kielbasy...? Pasuje?
positive - 2010-08-11, 15:14

Jak dla mnie? Niespecjalnie, ale tez nigdy nie jadłam w tej wersji.
Może spróbuj pokrojone na cieniutkie paseczki (najwyżej wyjdzie Ci kurczak z dużą ilością warzyw, na smaku nie powinno stracić).

Zabunia - 2010-08-11, 19:47

Alix a jak dla mnie pasuje, tylko, ze ja maniak kurczaka jestem.

A jak zrobisz tak jak radzi positive to mieso powinno Ci przejsc smakiem warzyw, wiec nie bedzie tak zle.[/b]

Oleta - 2010-08-11, 20:34

Alix napisał/a:
Czy mozna do leczo dolozyc piers z kurczaka zamiast boczku czy kielbasy...? Pasuje?


Pewnie, że można! Wyjdzie może jakieś nowe, ale na pewno dobre danie! :)

kot - 2010-08-11, 20:58

Alix napisał/a:
Czy mozna do leczo dolozyc piers z kurczaka zamiast boczku czy kielbasy...? Pasuje?


Mi pasuje, czasem taką wersję robię :)

Alix - 2010-08-11, 21:57

Dzieki, to sie odwaze :D
kot - 2010-08-11, 22:10

Przypomniało mi się, o co chciałam zapytać.

Z jakiej oliwy (extra vergine czy tej w wytłoków) lepiej robić marynatę do mięsa?

gonick - 2010-08-11, 22:20

maggie.kotka napisał/a:
Przypomniało mi się, o co chciałam zapytać.

Z jakiej oliwy (extra vergine czy tej w wytłoków) lepiej robić marynatę do mięsa?


Ja robię na oleju z pierwszego tłoczenia, bo przeszkadza mi smak extra vergine.

positive - 2010-08-12, 07:40

Biorąc pod uwagę, ze później będziesz to mięso wraz z marynatą piekła/smazyła, to nie ma co marnowac oliwy tłoczonej na zimno, bo i tak straci swoje właściwości.
Spokojnie można do marynaty użyć takiej z wytłokow.

gonick - 2010-08-12, 08:57

Alix napisał/a:
Czy mozna do leczo dolozyc piers z kurczaka zamiast boczku czy kielbasy...? Pasuje?


Pasuje,tylko od razu uprzedzam, że z leczem będzie miało niewiele wspólnego - pierś kurczaka jest bardzo sucha i specyficzna w smaku się zrobi. Tak jak mówi Positive, będzie kurczak z warzywami :oczami:

kot - 2010-08-12, 08:59

Dzięki :)
Lotos - 2010-08-12, 14:53

Baby, oświećcie mnie, proszę.
Mąż przywiózł mi czas temu jakiś oliwę z oliwek, włoską, kupioną tamże.
I tu mam problem, bo ona ma dziwaczny zapach - kwaśny, lekko winny. Ewidentnie kojarzy mi się z jakimś sfermentowanym ustrojstwem, co najwyżej - z winem (którego nie znoszę, swoją drogą).
Tak ma być czy to szit jakiś?

Nabla - 2010-08-12, 15:01

Gratuluje pierwszego kontaktu z przyzwoita oliwa ;)

Tylko na niej nie smaz, bo apteczny zapach dla nieprzyzwyczajonych jest odstreczajacy.

Tusmy sie rozgadaly na temat: http://babiniec-cafe.pl/v...?t=7959&start=0

Lotos - 2010-08-12, 15:17

Nabla, dzięki. :zawstydzony: Lecę czytać.
Nabla - 2010-08-14, 20:10

Dobra, gotuję irlandzką potrawkę z jagnięciny na ciemnym piwie... i cyrk jest identyczny jak w przypadku boeuf bourguignon - po uduszeniu mięsa z warzywami przepis radzi odcedzić sos, wyjąć mięso i rozgotowane warzywa wyrzucić...

Szkoda mi, no... nawet nie chodzi o samo marnotrawstwo, tylko o ten smak - przecież to pyszne jest.... tylko pomysłu nie mam do czego zużyć. Jakiś pomysł?

late - 2010-08-14, 20:12

Nabla, ja bym zostawiła ;) , a jeżeli nie to może jakiś farsz do samosa, albo innych pierożków :niepewny:
Nabla - 2010-08-14, 20:17

Dzięki za radę na przyszłość, chwilowo to mi się sam problem rozwiązał - Grogi wyżarł i tyle :masakra:
anonimka - 2010-08-16, 18:34

jak ja robiłam mięso w sosie, wg przepisu mamy, też miałam wyciągnąć warzywa, ale chciałam wypróbować swój nowy blender :P I zmiksowałam sos :cwaniak:
wwiola - 2010-08-21, 08:56

Jak mogę uratowac za pikantne leczo? Da coś dorzucenie mięsa i cukinii? Jest naprawdę bardzo ostre, co robic?
MiuMiu - 2010-08-21, 15:41

Możesz odlać część sosu, dolać wody albo bulionu, albo wrzucić kilka surowych ziemniaków (one wyciągają sól zwykle jak jest za dużo w zupie), ale może coś to da w tym przypadku...
Nabla - 2010-08-21, 22:19

wwiola napisał/a:
Jak mogę uratowac za pikantne leczo? Da coś dorzucenie mięsa i cukinii? Jest naprawdę bardzo ostre, co robic?


Pewnie, że da - najskuteczniejszy sposób to po prostu dogotować drugi garnek bez przypraw i wymieszać, ale możesz dorzucić wszystkiego po trochę, pomidorów, cukinii... problem w tym, że to co już masz ugotowane, może się rozlecieć od za długiego gotowania.

A jeśli przesadziłaś z ostrą papryką to można jeszcze spróbować w ten sposób, że dolejesz do dania oleju, zagotujesz, a potem zbierzesz zapaprykowany tłuszcz łyżką z wierzchu.

Alma_ - 2010-08-22, 12:29

Ugotowałam za dużo ciecierzycy na hummus.
Czy mogę ją jakoś przechować (zamrozić) - już ugotowaną czy lepiej w formie hummusu?
A może znacie jakiś ciekawy pomysł na spożytkowanie jej, jeśli powyższe nie jest najlepszym pomysłem?

Nabla - 2010-08-22, 14:04

Hummus kiedyś mroziłam, nic mu nie było.

A co do samej ciecierzycy - to jak nie będzie Ci za dużo tego samego na raz, to możesz zrobić np. curry z ciecierzycą. Fajne pomysły są też tu: http://babiniec-cafe.pl/v...ght=ciecierzyca
http://babiniec-cafe.pl/viewtopic.php?t=2711

Alma_ - 2010-08-22, 22:04

Dzięki, w takim razie chyba po prostu zamrożę gotowy hummus.
wwiola - 2010-08-23, 08:21

Nabla napisał/a:
jeśli przesadziłaś z ostrą papryką


Właśnie o to chodzi. Dodałam trochę mięsa i wody. Jest jadalne.

behemot - 2010-08-23, 13:49

Planuję na dzisiaj różne warzywa gotowane na parze (ziemniaki, marchewki, brokuł, kukurydza, fasolka szparagowa).
Chciałam to wszystko tylko posypać przyprawami i tak podać, ale teraz zastanawiam się, czy nie dałoby się jakieś sosu do tego przygotować?

Macie pomysł, co by można było do tego podać? (byle nie jakiś ostry sos)
Będę wdzięczna za pomysły i przepisy. :)

poohatka - 2010-08-23, 13:58

Pokombinowałabym z białym sosem (baza beszamelowa) z np. cytryną... :luka: Albo ziołami. :)
positive - 2010-08-23, 14:02

Taki sos z dodatkiem cytryny byłby boski.

Choć mój skrzywiony dietą umysł podsunął kuszący obraz tartej bułeczki na masełku :hyhy:

behemot - 2010-08-23, 14:04

poohatka napisał/a:
Pokombinowałabym z białym sosem (baza beszamelowa) z np. cytryną... :luka: Albo ziołami. :)

Dzięki, bo o istnieniu beszamelowego zupełnie zapomniałam, a rzeczywiście będzie do tego niezły. :D

poohatka - 2010-08-24, 09:54

Mam trochę mrożonych krewetek koktajlowych. Czy połączenie ich z kurczakiem w jakimś sosie z okolic curry byłoby zbrodnią? Czy może da się zjeść? I w takim układzie - w jakiej kolejności do gara: kurczak-krewetki-warzywa czy kurczak-warzywa-krewetki? :niepewny:
positive - 2010-08-24, 10:06

Krewtki dałabym na sam koniec.

Albo jeszcze inaczej - ugotowała osobno, żeby kontrolowac czas i wrzuciła do reszty dania. Jakby trochę pobyły w ciepłym (nie wrzącym sosie) to przejdą aromatem.

Nabla - 2010-08-24, 10:23

A rozowe masz te krewetki? Jak tak to one juz sa ugotowane, nie trzeba nic z nimi robic, tylko rozmrozic i ewentualnie podgrzac. Jak bedziesz je gotowac to uzyskasz krewetkowa gume do rzucia ;)
poohatka - 2010-08-24, 10:44

A - no widzisz. One różowe są. Takie z Tesco. :zawstydzony: Małe różowe robaczki. Więc tylko na koniec je wrzucić, żeby się rozmroziły, podgrzały i ewentualnie zesmaczyły?
Ale ogólnie to takie danie będzie miało ręce i nogi?

MiuMiu - 2010-08-24, 11:03

poohatka napisał/a:
Ale ogólnie to takie danie będzie miało ręce i nogi?


Jak dla mnie tak :lizak:

Ale ja to koktajlowe nawet na zimno z majonezem wciągnę 8)

positive - 2010-08-24, 11:14

Ja tam kocham nieziemsko krewetki z tofu i szynką.
A Twój zestaw brzmi bardzo zjadliwie :)

poohatka - 2010-08-25, 10:33

To ja jeszcze z pytaniem z tych samych okolic, co wczoraj. Sos rybny - kupiłam. Śmierdzi. A podobno miało być zamiennikiem do sojowego? :niepewny: To do czego tego w końcu użyć?

I jeszcze - co jeszcze powinnam mieć, z takich podstawowych składników do dań "orientalnych" - ja wiem, że to szerokie pojęcie, ale chodzi mi głównie o smażeniny z kurczakiem, chętnie w sosie, do ryżu czy makaronu. Mam sos sojowy, rybny, mam olej arachidowy - chyba dobry do woka? Jeszcze sezamowy? Pasty curry mam - zieloną i czerwoną. I sos chili słodki. O, może inaczej zadam pytanie - co jeszcze warto spróbować/mieć?

positive - 2010-08-25, 10:44

O matko, ja raz użyłam sosu rybnego - do marynowania wołowiny na chińszczyznę. Nic mi nie śmierdziało (już po zrobieniu dania).
Jeżeli to ma być zamiennik, to nie wiem - jak dla mnie jednak to dwa rózne sosy :/
Na surowo nigdy go nie próbowałam, tylko do marynat/sosów.

Nabla - 2010-08-25, 11:01

Sos rybny to zamiennik, ale anchois albo sosu Worchestershire czy Maggi... dziala jak wzmacniacz smaku, taki naturalny glutaminian sodu. Podobnie sos ostrygowy.

Co do zapachu to nie powinien smierdziec... zapach ma, ale nie jakis obrzydliwy.

A w kwestii oleju sezamowego to jesli masz ciemny to on jest bardzo mocny - nie wiecej jak lyzka na dwuosobowe danie, bo nie zjesz. Do smazenia jest super, mozna go pomieszac z arachidowym (tez dobry do smazenia, wysoki punkt dymienia) ale i do marynat, sosow salatkowych itp mozna dodac. Ja nabardziej lubie proste danie w postaci fileta z tunczyka obsmazonego po 30 sekund na strone na oleju sezamowym - tylko z odrobina soli. Nic mu wiecej nie trzeba...

A co warto - to jeszcze trawe cytrynowa i mleko kokosowe...

positive - 2010-08-25, 11:15

poohatka napisał/a:
co jeszcze warto spróbować/mieć


Na to pytanie nie podejmuję się odpowiedzieć, bo mam wielie pudło wypchane bardzo rzadko uzywanymi przyprawami :zawstydzony:
Ale dobrze się czuję, że je mam ;) tylko nie wiem, czy warto innych w takie chomikowanie wrabiac.

Co do sezamowego - zrób sałatkę z zielonego ogórka i pół łyżeczki oleju sezamowego plus gruba sól tuż przed podaniem :lizak:

poohatka - 2010-08-25, 11:17

positive, Nabla, dziękuję :) :padam:

Nabla napisał/a:
trawe cytrynowa i mleko kokosowe


Trawę mam w formie suszonej - wkurzają nas te paprochy w jedzeniu, nie bardzo używam. Sproszkowana się będzie nadawała? A mleko kokosowe... Mam jedna puszkę by Lidl. Pierwsza okazała się słodka. Sprawdzałam, w składzie cukru dodanego nie ma. Więc powinno takie być? I idzie to jakoś w daniu później przerobić? Takie słodkie nadaje się do takiego czegoś, co robił Chef at Home - najpierw je zredukować, potem na tym smażyć? :niepewny:

EDIT: A o sezamowy to było pytanie, czy warto kupić - źle zredagowane. ;)

focia - 2010-08-25, 11:53

poohatka napisał/a:
Trawę mam w formie suszonej - wkurzają nas te paprochy w jedzeniu, nie bardzo używam


Zawiń w gazę i potem wywal.

poohatka napisał/a:
A mleko kokosowe... Mam jedna puszkę by Lidl. Pierwsza okazała się słodka. Sprawdzałam, w składzie cukru dodanego nie ma. Więc powinno takie być? I idzie to jakoś w daniu później przerobić? Takie słodkie nadaje się do takiego czegoś, co robił Chef at Home - najpierw je zredukować, potem na tym smażyć?


Hm... Wg mnie jest raczej bezsmakowe. To Twoje zdecydowanie słodkie jest?

poohatka - 2010-08-25, 12:21

No takie dość - cała potrawa słodko-słona mi z nim wyszła, mocno nieciekawa. :niepewny:
Zabunia - 2010-08-25, 19:51

poohatka napisał/a:
Sos rybny - kupiłam. Śmierdzi. A podobno miało być zamiennikiem do sojowego? To do czego tego w końcu użyć?


do sosu slodko-kwasnego.

A z rzeczy których my czesto uzywamy to jest czarna fasola.

czekoladka - 2010-08-26, 23:28

Pomóżcie proszę, jaką fajna sałatkę mogę zrobić? Zbliża się roczek Małej i planuję 3 sałatki: 1. z kuskusem i tuńczykiem, 2. z pora, a 3? Coś sycącego ale nie drogiego. I takie, żebym mogła zrobic to dzień wcześniej i było ok w niedzielę.
Mam: pomidory, ogórki, kukurydzę, groszek, tuńczyk, kaszę gryczaną, ryż, por, cebulę, cytrynę. To akurat jest w lodówce. Ale mogę conieco dokupić. Jakie dobre cudo wyjść może?

focia - 2010-08-26, 23:31

Ryż, ananas, kurczak, winogrona, orzeszki i mandarynki? Albo jajko, pieczarki, groszek i szczypiorek. Obie z majonezem i jogurtem.
wwiola - 2010-09-02, 09:23

Mam ochotę na coś z cukinią, ale niestety jestem teraz na diecie wątrobowej, więc pomysłów brak. Myślę o czymś takim - kurczak ugotowany w kostki, do tego cukinia i pomidory. I to podac z makaronem. Tylko jak zrobic z tego w miarę nadający się sos do makaronu?
MiuMiu - 2010-09-02, 09:37

wwiola napisał/a:
I to podac z makaronem.


Mi bardziej do tego zestawu pasuje ryż ;)

positive - 2010-09-02, 09:41

wwiola napisał/a:
Tylko jak zrobic z tego w miarę nadający się sos do makaronu?


Ależ sos zrobi się z tego sam - pomidorowy z rozpadającymi się kostkami cukinii. Właściwie tylko kurczak zostanie w swoim kształcie.
Nic nei trzeba więcej (oprócz przypraw).

gonick - 2010-09-02, 09:52

positive napisał/a:
Nic nei trzeba więcej


To prawda, dorzuć podduszony czosnek i już w ogóle będzie pycha.

poohatka - 2010-09-02, 09:58

Czosnek to chyba niekoniecznie na wątrobę najlepiej? :niepewny: Ale ziół nasypiesz i będzie super. :)
wwiola - 2010-09-02, 11:04

Czosnku niet.

Jakie zioła proponujecie? Świeża bazylia będzie ok? A może kuskus do tego będzie lepszy?

Dzięki bardzo za rady.

gonick - 2010-09-02, 11:14

poohatka napisał/a:
Czosnek to chyba niekoniecznie na wątrobę najlepiej?


oj, nie doczytałam, przepraszam :zawstydzony:

MiuMiu - 2010-09-02, 11:30

wwiola napisał/a:
A może kuskus do tego będzie lepszy?


+ curry :lizak: (jeśli możesz oczywiście)

behemot - 2010-09-02, 14:17

Mam dziś w planach mielone z wołowiny nadziewane fetą, a w przepisie mam świeżą szałwię, ale:
a) nie mam świeżej szałwii
b) nie lubię szałwii

Jakie jeszcze zioła mogę dodać do wołowiny, żeby to miało ręce i nogi?
Lubczyk? Estragon? Może jeszcze coś innego?

Niestety dysponuję tylko suszonymi przyprawami. :niepewny:

positive - 2010-09-02, 14:24

A masz coś "orientalnego"? Np. przyprawę do gyrosa?

(przy okazji trick mojej teściowej - suszone zioła przed dodaniem zalewa odrobiną wrzątku - bardziej oodają aromat i generalnie bliżej im wtedy do efektu swieżych ziół)

behemot - 2010-09-02, 14:27

positive napisał/a:
A masz coś "orientalnego"? Np. przyprawę do gyrosa?

To byłoby niezłe, ale mięso już posoliłam, bo już w trakcie roboty zorientowałam się, że nie doczytałam o tej szałwii. :/

Oleta - 2010-09-02, 14:43

poohatka napisał/a:
Sos rybny - kupiłam. Śmierdzi. A podobno miało być zamiennikiem do sojowego? :niepewny: To do czego tego w końcu użyć?


Dopiero teraz znalazłam to pytanie - zgłaszam się jako fanka sosu rybnego, ale... używanego bardzo oszczędnie i w małych ilościach!
Tak - to prawda śmierdzi on jak stare skarpety albo - z bardziej jadalnych skojarzeń - jak taki mocno śmierdzący ser, ale jego odrobina fajnie "podkręca" dania z woka, czy różne curry.
Obiecuję wygrzebać z czeluści ;) konkretne przepisy i zapodać je na forumie (tak - wiem, wiem, to nie jest poprawne polszczyzna! ;) ) już wkrótce, gdy się wygrzebię z papierologii związanej z rozpoczęciem roku szkolnego... :znudzony:

positive - 2010-09-02, 14:49

behemot napisał/a:
positive napisał/a:
A masz coś "orientalnego"? Np. przyprawę do gyrosa?

To byłoby niezłe, ale mięso już posoliłam, bo już w trakcie roboty zorientowałam się, że nie doczytałam o tej szałwii. :/


No to teraz dowal całą reszte, kótra jest w gyrosie ;)
Cytat:
PAPRYKA, CZOSNEK, CEBULA, PIEPRZ CZARNY, GORCZYCA, CZĄBER, MAJERANEK, KOLENDRA, ROZMARYN, TYMIANEK.

edit - weź pod uwagę, ze kolejnośc świadczy oi ilości w calości - czyli najwięcej jest tego, co na samym początku ;)

Lis - 2010-09-02, 14:56

Mnie się feta grecko kojarzy, więc dodałabym natkę, słodką paprykę, kumin i oregano.
behemot - 2010-09-02, 14:57

positive napisał/a:
behemot napisał/a:
positive napisał/a:
A masz coś "orientalnego"? Np. przyprawę do gyrosa?

To byłoby niezłe, ale mięso już posoliłam, bo już w trakcie roboty zorientowałam się, że nie doczytałam o tej szałwii. :/


No to teraz dowal całą reszte, kótra jest w gyrosie ;)

Ha, sprytne! :hyhy:
Idę przetrząsać szafki, dzięki!

Alma_ - 2010-09-04, 13:16

No dobra - z grubej rury - mam pomidory, mam leczo i chciałabym je zamknąć w słoiki. Jak najprościej? Zawekować? Czyli co dokładnie - wwalić gorące do słoików, zakręcić i już? Czy jakieś dodatkowe czary-mary są niezbędne, żeby wytrzymało do zimy? Mogę to normalnie doprawić, czy nie?
focia - 2010-09-04, 18:36

Ja doprawiam normalnie. Gorace wrzucm do słoików, zakręcam, potem do gara z woda, gotuję 15 min i już.
Lis - 2010-09-04, 19:42

Możesz doprawić normalnie, wlewasz do wysterylizowanych słoików (ostatnio nie chce mi się wyparzać wrzątkiem i płuczę spirytusem), wycierasz brzegi, zakręcasz, ustawiasz w garnku, dolewasz wody tak do 2/3 wysokości, przykrywasz i pasteryzujesz kwadrans. Potem możesz zostawić w tym garze aż wystygną, albo wyjąć i wystudzić na blacie, ale ryzykujesz poparzenie palców. Powinny się zassać nawet bez stawiania na pokrywkach. Ja właśnie gotuję pomidory a składniki na leczo czekają, więc temat jest mi bliski.
Szpilka - 2010-09-08, 08:03

Kupilam w LIDLu spatzle i teraz sie zastanawiam jak je przyrzadzic. Na opakowaniu napisane jest, ze trzeba je tylko podgrzac na masle z woda.

Jadlam kiedys takie super w jakims sosie smietanowym (?) z szynka pokrojona w kostke.

Jak taki sos zrobic? A moze jakies inne przepisy?

maltusia25 - 2010-09-10, 08:58

co mogę zrobić z zupą pomidorową, która jakoś ciężko schodzi...? da się zamrozić?
positive - 2010-09-10, 09:06

No pewnie że można (rozumiem, ze sam płyn, bez ew wkładki w postaci ryżu czy makaronu).
focia - 2010-09-10, 09:06

Możesz spokojnie zamrozić.
nieznajowa - 2010-09-10, 09:07

maltusia25 napisał/a:
co mogę zrobić z zupą pomidorową, która jakoś ciężko schodzi...? da się zamrozić?
pewnie, że się da!
maltusia25 - 2010-09-10, 11:46

no jak 3 osoby napisały, ze można zamrażać, to chyba coś w tym jest. Dzięki wielkie :padam: a potem może zrobię z części sos do spaghetti...
behemot - 2010-09-13, 20:54

Czy sos grzybowy (grzyby + nieco rosołu, z którego zrobił się sos + przesmażona cebula i boczek + pietruszka; bez śmietany) można mrozić?

Wyszło mi za dużo, a szkoda mi wyrzucić. ;)

gonick - 2010-09-13, 21:11

behemot, mroź, nie zastanawiaj się :hyhy:
Oleta - 2010-09-13, 21:42

Pewnie, że można! A jaka potem radocha gdy się odmrozi! :lizak:
behemot - 2010-09-13, 21:51

Dzięki! :D

Niby wyczytałam w sieci, że można, ale na kilku stronach znalazłam też informację, że niektórym grzyby po rozmrożeniu wyszły gorzkie. :oczami:

Ajka - 2010-09-13, 23:33

maltusia25 napisał/a:
co mogę zrobić z zupą pomidorową, która jakoś ciężko schodzi...? da się zamrozić?


Ja przed mrozeniem robie z niej krem, czyli miksuje na gladko. Po rozmrozeniu juz jest baza do sosow do makaronow.

kot - 2010-09-14, 10:28

Dostałam formę do tarty, taką z Tesco. I trochę się zdziwiłam bo tam dno i "brzegi" są osobno. Jak tego używać?
Nabla - 2010-09-14, 13:27

Dno wysuwa sie do gory, bez zmiany srednicy obreczy?

Jesli tak to calkiem przydatna rzecz, latwo sie kroi tarty. Z reguly skladasz forme w calosc, wkladasz do niej luzno ciasto (bez rozciagania, bo przy pieczeniu sie wtedy skurczy) i wywijasz ciasto az ponad brzegi. Podpiekasz (albo i nie - jak tam przepis mowi), nakladasz nadzienie i pieczesz do konca. Przy przenoszeniu calej zlozonej blaszki trzeba ja trzymac za obrecz.

Po upieczeniu i ostudzeniu nozem przejezdzasz po wierzchu, zeby odciac te wystajace kawalki ciasta i wysuwasz spod do gory.

kot - 2010-09-14, 14:08

Nabla napisał/a:
Dno wysuwa sie do gory, bez zmiany srednicy obreczy?


Bez.

Nabla, dzięki za odpowiedź, teraz mogę się brać za pieczenie :)

late - 2010-10-03, 16:24

Robie tort na urodziny (black forest gateau).
Przepis na ciasto jest dosc wymagajacy (tzn. moim zdaniem duzo moze sie nie udac), bo jest mowa o ubijaniu masla i jajek nad kapiela wodna, a poza tym nie dodaje sie proszku itp. Troche sie boje, ze moze mi nie wyjsc, a ciasto potrzebne na jutro.

Czy zrobi to duza roznice, jezeli upieke normalny biszkopt, ale z dodatkiem kakao?
Czy to w/w ciasto jest jakies specjalne, a z biszkoptem to juz nie to samo???? :niepewny:

dzieki za odp!

corgi - 2010-10-03, 17:51

Late, nie mam zielonego pojęcia co to jest black forest gateau. Napisz najpierw jaki jest na nie przepis, to coś wymyślimy.
Zabunia - 2010-10-03, 18:10

"Typically, Black Forest cake consists of several layers of chocolate cake, with whipped cream and cherries between each layer."

Mysle, ze da rade. Jak zrobisz lekki biszkopt, ze sprawdzonego przepisu plus kakao powinno byc jak najbardziej ok.

corgi - 2010-10-03, 18:27

Czyli to coś na kształt i podobieństwo tortu szwarcwaldzkiego (=black forest :luka: ). Też sądzę, że biszkopt z kakao może zdać egzamin.
makaha - 2010-10-03, 18:29

Tutaj jest przepis na taki tort i wykonanie placków nie wydaje się jakieś strasznie skomplikowane:
http://mojewypieki.blox.p...orest-Cake.html
Może skorzystasz :)

late - 2010-10-03, 20:02

Dzieki dziewczyny za odpowiedz!!! Przepraszam, ze nie podalam wiecej informacji, ani polskiej (niemieckiej??) nazwy.

Planuje jednak zrobic moj zwykly biszkopt + kakao

Ciekawostka - znalazlam inny przepis w necie (z proszkiem do pieczenia i bez wodnych kapieli ;) ) i tam na 8 osob jest 340 gram masla i tyle samo maki, a w moim oryginalnym przepisie na 10 osob jest 30 gram masla i 175 maki :zdziwko:

MENA515 - 2010-10-13, 21:40

Skoro mowa o ciastach... ostatnio jakoś nie wychodzi mi karpatka :zly: Krem owszem, ale ciasto jest jakieś takie płaskie... jak by nie dopieczone lekko. A kiedyś taka piękna mi wychodziła, ciasto było kruchutkie...Mąkę mam tą samą, proporcje też: 1 szkl mąki, 4-5 jaj, pół kostki margaryny. Już kombinowałam z wielkością jaj, dłużej, krócej gotowałam ciasto ucierając. Piekłam w termoobiegu i bez i nic... Placek z małymi pagórkami :( . Niby smakuje, ale już tak nie zchwyca :(
poohatka - 2010-10-24, 13:45

Dziewczyny, potrzebuję pomocy... :zawstydzony: Zauważyłam w Tesco i, wiedziona ciekawością kupiłam, kasztany jadalne. Wzięłam może ze dwie garście, żeby nie wydać ewentualnie kasy na coś, co nam zupełnie nie podejdzie. Ale teraz nie wiem, co z nimi zrobić. :masakra: Wiecie może, jak się zabrać za ich jedzenie? To takie świeże, luzem są (bo coś mi świta, że w słoiku/puszce też można kupić)...

Czy pieczone tak, jak TUTAJ będą ok? :niepewny:

positive - 2010-10-24, 15:11

Pewnie :)
Ja robię w garnku z grubym dniem, jak zapomnę poruszyć garnkiem raz na jakiś czas, to się przypalają, ale i tak zjadamy.
I jem z samą solą, bez masła. Też pycha (z tym, że rzadko udaje mi się kupić takie naprawdę dobre)

Nabla - 2010-10-24, 17:28

Ja piekę w piekarniku. I koniecznie natnij je przed pieczeniem, bo Ci wybuchną ;)

Jak masz dostęp do kominka to będą jeszcze lepsze niż z pieca :lizak:

Alix - 2010-10-29, 13:42

Czy da się podgrzać naleśniki tak, żeby były zjadliwe i nie wysuszone? Mam do dyspozycji mikrofalowke starszej generacji, garnek z podkładka do podgrzewania na parze i patelnie (choc podgrzewania na patelni wolalabym uniknac).

Czy jesli dzis usmaze, a jutro wloze farsz i podgrzeje tuz przed podniem beda zjadliwe?
Da sie jakkolwiek podgrzac nalesniki z bialym serem?

Shonka - 2010-10-29, 13:57

Alix napisał/a:
Czy da się podgrzać naleśniki tak, żeby były zjadliwe i nie wysuszone? Mam do dyspozycji mikrofalowke starszej generacji, garnek z podkładka do podgrzewania na parze i patelnie (choc podgrzewania na patelni wolalabym uniknac).

Czy jesli dzis usmaze, a jutro wloze farsz i podgrzeje tuz przed podniem beda zjadliwe?
Da sie jakkolwiek podgrzac nalesniki z bialym serem?


Ja mam często zamrożone. Wyciągam, rozmrażam, smaruję i podsmażam na maśle na patelni. Da się. Moim zdaniem najlepsze są świeże, ale jak się nie chce robić, a chce zjeść, to trzeba do zapasów sięgnąć.

Nabla - 2010-10-29, 14:12

Jak chcesz podgrzac same placki to wloz miedzy dwa plytkie talerze wlozone jeden w drugi i do mikrofalowki - nalesnik sie zagrzeje a nie wyschnie.
Alix - 2010-10-30, 08:33

:padam: Dzieki :D
Shonka, a jak zamrażasz? Już z farszem czy takie "łyse"? W torebce? Zawijasz jakoś specjalnie?

light - 2010-11-02, 16:26

Alix napisał/a:
Da sie jakkolwiek podgrzac nalesniki z bialym serem?


Pewnie, ze się da!! Trzeba je przyrumienić na masełku z dwóch stron - tak, że robi się złota, chrupiąca skórka na wierzchu, a w środku miękki farsz. Mniam, wg mnie są wtedy nawet lepsze niż od razu po usmażeniu.

Zmora - 2010-11-02, 16:40

Alix napisał/a:
jak zamrażasz? Już z farszem czy takie "łyse"? W torebce? Zawijasz jakoś specjalnie?

Ja zamrażam bez farszu, niezłożone. Po ostygnięciu porcjuję np. po 6, owijam folią i do zamrażarki. Czasami na jakimś dużym spodku, żeby trzymały fason i nie połamały się, kiedy indziej po prostu wrzucam na wierzch jakichś innych mrożonek. Gdy chcę rozmrozić, wyciągam taki sześciopak i właściwie od razu może iść na patelnię (całość). Wraz z nabieraniem temperatury, naleśniki się oddzielają, można je wtedy nafaszerować, zwinąć i podgrzać do spożycia.

Shonka - 2010-11-03, 09:23

Alix dopiero teraz dojrzałam posta!
Zamrażam tak, jak Zmora.

Alix - 2010-11-04, 10:54

Ja znowu z pytaniem o ciasto naleśnikowe. Czy jeśli obtoczę w nim cukinie i na patelnie to wyjdzie, czy trzeba jakieś operacje robic tej cukinii?
owieczka - 2010-11-04, 13:17

Alix, a nie lepiej zetrzeć cukinię?
Alix - 2010-11-04, 21:27

I taka starta dodaje sie do ciasta naleśnikowego i smazy?
owieczka - 2010-11-04, 21:29

Alix napisał/a:
I taka starta dodaje sie do ciasta naleśnikowego i smazy?

ja bym tak zrobiła, bo analogicznie postępuję z jabłkiem i dynią. U mnie placki z cukinią wygladają bardzo prosto: starta cukinia, jajo, sól, mąka... mleka/wody nie daję. Są jadalne... nawet bardzo ;) dzisiaj zresztą były na obiad :oczami:

Kajko - 2010-11-06, 12:55

jak zwykły spód tortowy biszkoptowy, obłożony owocami, zalać galaretką by ta nie przesiąkła przez niego w całości???
Alma_ - 2010-11-06, 13:00

Kajko, poczekać, aż galaretka trochę stężeje.
Kajko - 2010-11-06, 13:13

tylko tak? bo boje sie zeby sie wtedy gluty nie zrobiły, jak będę taka tężejącą przelewała...
Alma_ - 2010-11-06, 14:11

Kajko, jeśli nie będziesz czekać za długo, to się nie zrobią. Musisz wyczekać właściwą konsystencję (możesz sprawdzać na małej ilości).
aguli - 2010-11-06, 14:26

Kajko, galaretka powinna być bardzo gęsta ale dac sie jeszcze przelewać. Taka gęsta i zimna nie powinna wsiąknąć w ciasto.
Zabunia - 2010-11-07, 20:03

Kajko po pierwsze to dodaj do galaretki troche mniej wody niz jest napisane na opakowaniu. A potem poczekaj, ja czasem jak przeocze moment i juz sie zbytnio stezeje to ja roztrzepuje widelcem, dzieki czemu ma babelki w sobie, nie jest gladko przezroczysta tylko fakturowana :cool2:
Alix - 2010-11-15, 21:35

Znowu ja :masakra:
Co zrobic z pestkami dyni? Na sucho nie wchodza...
Poza tym uprazylam je na suchej patelni, ale nie wyskakuja ladnie z lupinek... jak inaczej je mozna uzdatnic?

corgi - 2010-11-15, 22:16

Alix napisał/a:
Znowu ja :masakra:
Co zrobic z pestkami dyni? Na sucho nie wchodza...
Poza tym uprazylam je na suchej patelni, ale nie wyskakuja ladnie z lupinek... jak inaczej je mozna uzdatnic?

Zachowaj na zimę, dla ptaszków w karmniku. Będą jak znalazł.

dobbi - 2010-11-16, 08:05

Alix, upraż na patelni i zastosuj jako dodatek do zupy-krem lub sałat (mix sałat, ogór, pomidorki koktailowe, oliwki i jakiś sos jogurtowy), pestki dyni dodają zupie i sałatom rewelacyjnego smaku
nieznajowa - 2010-11-16, 08:52

Alix napisał/a:
Co zrobic z pestkami dyni? Na sucho nie wchodza...
do zup. sałatek, możesz je zmielić i zrobić z nich placki (pestki, cebula, pomidor, bulka tarta, przyprawy, wszystko zmielone, formujesz kotlety i do piekarnika), mozesz zrobić z nich pasztet (podawałam przepis na pasztet z ciecierzycy i słonecznika, zamiast słonecznika możesz użyć dyni, takiej samej masy możesz użyć do zrobienia placków)
ilea - 2010-11-16, 08:57

Dziewczyny, ale Alix chyba ma niełuskane ziarenka ;)
Alix napisał/a:
uprazylam je na suchej patelni, ale nie wyskakuja ladnie z lupinek...

figa - 2010-11-22, 23:20

Mąż kupił dziś w Lidlu słoik greckiej pasty sezamowej.Tłusta i słodka :zakrecony: do czego można jej użyć?
Nabla - 2010-11-22, 23:42

figa napisał/a:
Mąż kupił dziś w Lidlu słoik greckiej pasty sezamowej.Tłusta i słodka :zakrecony: do czego można jej użyć?


Bardzo słodka? jak tak, to jakąś chałwową masę do ciasta bym proponowała.

Jak nie bardzo, tylko słodkawa w posmaku to jak to tahini - do hummusu, sosów z awokado, dipów do kurczaka...

figa - 2010-11-22, 23:47

No właśnie wg mnie bardzo choć mąż mówi,że tylko troszkę i do ciasta się nie nadaje.
Dzięki Nabla spróbuję pokombinować może coś z kurczakiem

Nabla - 2010-11-23, 09:18

Cytat:

No właśnie wg mnie bardzo choć mąż mówi,że tylko troszkę i do ciasta się nie nadaje.


A tam się nie nadaje, zawsze można cukru dodać ;)

Maddalena - 2010-12-06, 09:42

nieznajowa napisał/a:
podawałam przepis na pasztet z ciecierzycy i słonecznika

och, nieznajowa, czy ja mogłabym poprosić jeszcze raz ten przepis? uwielbiam warzywne pasztety a ten brzmi fajnie :padam:

behemot - 2010-12-06, 13:02

Maddalena napisał/a:
nieznajowa napisał/a:
podawałam przepis na pasztet z ciecierzycy i słonecznika

och, nieznajowa, czy ja mogłabym poprosić jeszcze raz ten przepis? uwielbiam warzywne pasztety a ten brzmi fajnie :padam:

Przepis znajdziesz w dziale Dania wege, w temacie Ciecierzyca.

Maddalena - 2010-12-06, 13:44

behemot napisał/a:

Przepis znajdziesz w dziale Dania wege, w temacie Ciecierzyca.

piekne dzięki :)

nieznajowa - 2010-12-06, 22:47

Maddalena, mam nadzieje, że będzie ci smakował ;)
Maddalena - 2010-12-06, 22:56

Nieznajowa, też mam taka nadzieję, choć jeszcze nie doszłam do tego, by go poszukać, bo jestem zawalona robotą :) a to twój autorski przepis?
nieznajowa - 2010-12-06, 23:04

Maddalena napisał/a:
Nieznajowa, też mam taka nadzieję, choć jeszcze nie doszłam do tego, by go poszukać, bo jestem zawalona robotą
no to cie wyręcze bo jest "na wierzchu":
http://babiniec-cafe.pl/v...1270836#1270836
Poza tym jest na moim blogu:
http://wnaszejzielonejkuc...cierzycy-i.html
Maddalena napisał/a:
a to twój autorski przepis?
tak. Przejrzalam mase innych, żaden mi sie nie spodobał ale dalo to ogolny obraz co moge z czym,dlaczego, ile, jak ;) No i powstał mój pasztet ;)
Maddalena - 2010-12-06, 23:21

no kochana, po peirwsze wielke dzieki a po drugie musze powiedzieć że skład w całości brzmi jeszcze bardziej apetycznie :lizak: Może sobie na święta zrobię - zawsze robię soczewicowy (wychodzi zielony z czerwonej soczewicy :rotfl: ), bo uwielbiam, ale może czas na jakąś odmianę :)
A i bloga poczytam w wolnej chwili, bardzo lubie kulinarne blogi :D

aga_terve - 2010-12-07, 09:55

Czy rosół bez pietruszki będzie miał smak?
Z warzyw dysponuję tylko marchewką i selerem (ale nie lubię jego smaku w rosole) i natką pietruszki :oczami: Jest też pasternak, ale nie mam pojęcia czy zamiast pietruszki może być?

nieznajowa - 2010-12-07, 11:10

aga_terve napisał/a:
Jest też pasternak, ale nie mam pojęcia czy zamiast pietruszki może być?
wydaje mi sie, że pasternaka jak najbardziej możesz dodac. Nie jadłam go tak normalnie ale robie z nim zupki dla córki i zawsze probuję jak smakują i wydaje mi sie, że jak najbardziej ok.
Mad - 2010-12-07, 16:56

aga_terve napisał/a:
Czy rosół bez pietruszki będzie miał smak?
Z warzyw dysponuję tylko marchewką i selerem (ale nie lubię jego smaku w rosole) i natką pietruszki :oczami: Jest też pasternak, ale nie mam pojęcia czy zamiast pietruszki może być?


Podobno większość "pietruszki" sprzedawanej w polskich sklepach to pasternak. Jeśli to prawda, nie powinnaś poczuć różnicy ;)

aga_terve - 2010-12-07, 23:47

udało się :cool2: pierwszy rosół od 7 miesięcy - nareszcie! :hyhy:
behemot - 2010-12-07, 23:50

aga_terve napisał/a:
udało się :cool2: pierwszy rosół od 7 miesięcy - nareszcie! :hyhy:

Na strusiu albo innym egzotycznym ptaszysku? :hyhy:

aga_terve - 2010-12-08, 23:04

behemot napisał/a:
aga_terve napisał/a:
udało się :cool2: pierwszy rosół od 7 miesięcy - nareszcie! :hyhy:

Na strusiu albo innym egzotycznym ptaszysku? :hyhy:


si, z dodatkiem kości kangura na lepszy aromat :hyhy:

Alma_ - 2010-12-09, 10:13

aga_terve, zjadłaś kangurka?? :przestraszony:
Panna_Nikt - 2010-12-15, 12:20

Czym się róznią drożdźe instant od nieinstant? Tylko nazwą?
poohatka - 2010-12-15, 12:25

A ja mam pytanie o wanilię i cukier i esencję.
Kupiłam wanilię w laskach - na razie sztuk 2. :zawstydzony: Ja wiem, że generalnei to tyle co nic. Ale takie pytanie - jakbym chciała zrobić, powiedzmy, 0,5kg cukru waniliowego, to ile lasek powinnam mieć minimum? No a esencja - rozumiem, że topię laskę (wybebeszoną) w spirytusie, tak? I ile tego spirytu na jedną laskę? :niepewny:

Caska - 2010-12-15, 12:57

Panna_Nikt napisał/a:
Czym się róznią drożdźe instant od nieinstant? Tylko nazwą?


A to nie jest tak, że instant to są takie w proszku, a nieinstant to normalne, żywe drożdże w kostce?

ilea - 2010-12-15, 13:03

Caska napisał/a:
A to nie jest tak, że instant to są takie w proszku, a nieinstant to normalne, żywe drożdże w kostce?

przede wszystkim, te w proszku trudniej "obudzić"
poohatka napisał/a:
I ile tego spirytu na jedną laskę? :niepewny:

przepraszam ale :rotfl: fajnie to "zabrzmiało" ;)

Panna_Nikt - 2010-12-15, 13:46

To jak w przepisie jest: drożdże instant, to lepiej zamienić na te w kostce?

p.s a jak już jesteśmy przy wanilii, to co daje TEN charakterystyczny zapach laska czy "bebechy" ?

ilea - 2010-12-15, 14:20

Panna_Nikt napisał/a:
To jak w przepisie jest: drożdże instant, to lepiej zamienić na te w kostce?

ja zamieniam, stosuję przelicznik podany tutaj
2 łyżeczki suchych drożdży waży 7 gram.
Te 7 gram suchych odpowiada 25 gramom drożdży świeżych.
czyli:
2 łyżeczki suchych=7g suchych=2,5 dkg świeżych

behemot - 2010-12-15, 19:25

Panna_Nikt napisał/a:
To jak w przepisie jest: drożdże instant, to lepiej zamienić na te w kostce?

p.s a jak już jesteśmy przy wanilii, to co daje TEN charakterystyczny zapach laska czy "bebechy" ?

Tak sobie myślę, że chyba te drobniutkie pesteczki (?) ze środka, skoro w przepisach wymagają, żeby to je właśnie dodawać?
Ale nie jestem pewna, bo laska sama w sobie też raczej pachnie (upchnęłam do szafki, bo szkoda mi było wyrzucić i zapach się utrzymuje :love: ).

poohatka - 2010-12-15, 19:30

A robił ktoś ten cukier waniliowy? Albo esencję? :zawstydzony:
Nabla - 2010-12-15, 19:35

poohatka napisał/a:
A robił ktoś ten cukier waniliowy? Albo esencję? :zawstydzony:


Pooh, ja robie, systematycznie i w ilosciach hurtowych, wiec nie wiem jak Ci to pomoze... Zawsze jak gotuje mleko z laska wanilii do jakiegos deseru to potem laske oplukuje i wkladam do sloika z cukrem. I tak sobie lezy i aromatyzuje cukier. Bez szczegolnych proporcji.

Esencje mam zrobiona z jakies 20 lasek zalanych pol litra wodki/spirytusu/rumu/whisky - po prostu jak mi sie plyn obniza to dopelniam czym mam akurat i zamierzam korzystac do konca swiata. Osiagnela "moc" jakies 6 tygodni po pierwszym zalaniu i od dwoch lat zyje.

Polecam kupic wanilie na eBay'u, grosze kosztuje a jest bardzo "wypasiona", nei sucha i cieniutka jak te pojedynczo sprzedawane w sklepach.

poohatka - 2010-12-15, 20:18

Nabla, :padam: na Ciebie liczyłam! :zawstydzony:

Widzę, że esencji sobie na razie sama nie zrobię - ale cukier będę musiała "nastawić". :D

Nabla - 2010-12-15, 21:40

Aha, słodzik waniliowy też robiłam ;) (Splenda wychodzi nieźle, aspartam koszmarnie, ale i tak go nie polecam do niczego)
poohatka - 2010-12-16, 07:59

słodzików się nie dotykam ;)
Panna_Nikt - 2010-12-16, 08:14

A do czego używacie takiej esencji waniliowej na spir.?
Do ciast?

poohatka - 2010-12-16, 08:16

Do ciast, ciasteczek, kremów... Ja jeszcze nie używałam, bo jeszcze nie mam, ale ostatnio co chwilę w przepisach mi miga - że najlepsza, że żaden cukier waNILInowy, TYLKO esencja... :oczami: Do tej pory używałam ww. cukru, ale chcę się przekonać, o co to wielkie halo. :luka:
Nabla - 2010-12-17, 15:29

poohatka napisał/a:
Do tej pory używałam ww. cukru, ale chcę się przekonać, o co to wielkie halo


Dla mnie halo jest takie, ze wypieki ze sztucznym cukrem wanilinowym pachna wanilia, a z prawdziwa wanilia pachna swiezym, pysznym ciastem... to nie jest roznica wyczuwalna jakos dramatycznie.

Alix - 2011-01-04, 14:27

Chcę zrobić jakąś pastę czy coś z orzechów nerkowca, pestek dyni, słonecznika, sezamu, chetnie i z innych jakichś nasion (jestem otwarta na propozycje ;) ). Muszę na pewno zmiksować, bo to dla dziecka ma być z założenia. Jak coś takiego podać?
zulam - 2011-01-04, 21:54

z chlebem, jako dodatek do zupy, gotowanych warzyw, kaszy
Alix - 2011-01-05, 14:13

Dzieki :D
Alix - 2011-01-08, 00:18

I znowu ja :masakra:
Zrobiłam naleśniki z mąki/mleka/wody i jajek. Najprostrzy przepis. Po usmażeniu wyszły smaczne, ale takie sztywne (czy dłużej, czy krócej smażyłam). Jak zrobić taki ładny cienki i miękki naleśnik? Za dużo wody? Mleka? Czegoś za mało? Początkowe naleśniki robiłam z gęstrzego ciasta, potem dodałam wiecej woy, ale to nic nie dało... Początkowe wyszły ciut miększe, ale z to pierońsko grube, bo ciasto nie chciało się rozpłynąć...

Dokładny przepis:
1 i 2/3 szkl mąki
1 szkl mleka
2 jajka
sól do smaku
2 łyżki oliwy z oliwek
po wyrobieniu ciasta rozrzezić ciepłą wodą

light - 2011-01-08, 11:41

Przepisów na naleśniki pewnie jest tysiąc, i każdy ma swój. Ale według mnie to za dużo mąki dodajesz - ja na takie proporcje daję tylko szklankę, plus trochę śmietany. Nie dodaję wody w ogóle.
A co to znaczy 'po wyrobieniu ciasta'? Bo wyrabianie to z bardzo gęstym ciastem sie kojarzy, a naleśniki to zawsze mocno płynne :niepewny:

Alix - 2011-01-08, 12:17

light napisał/a:
A co to znaczy 'po wyrobieniu ciasta'? Bo wyrabianie to z bardzo gęstym ciastem sie kojarzy, a naleśniki to zawsze mocno płynne :niepewny:


Przekopiowałam przepis jak leciał ;) Ciasto wyszło takie, że dało się wymieszać łyżką, ale nie takie gęste, żeby dało się wyrobić, jak dajmy na to kruche...


Edit: Przepraszam za orty, już nie mgę edytować poprzedniego posta :masakra: :masakra:

zulam - 2011-01-08, 13:56

Ja do dokładnie takiego przepsiu daję jeszcze całą szklankę płynu (wody + mleko, BTW najcieńsze są z piwa ;) ) Ciasto powinno być dość rzadkie jednak. Daję też zamiast części mąki pszennej orkiszowa plus zarodki pszenne
Domino - 2011-01-08, 22:46

a ja mam pytanie dot. sałaty lodowej, pożeram jej ostatnio ogromne ilości i tak się zastanawiam czy ona jest zdrowa?
czy to to samo co pekińska o której słyszałam, że jest "sztuczna" i niezdrowa :niepewny:

f. - 2011-01-10, 16:04

Domino, sałata lodowa to mnóstwo witamin i soli mineralnych. A za tym idzie ładna cera i mniejsza zachorowalność.
Alma_ - 2011-01-10, 16:05

f. napisał/a:
sałata lodowa to mnóstwo witamin i soli mineralnych

Oraz metali ciężkich 8)

iga - 2011-01-12, 11:47

Do czego można dodać suszone pomidory? - zrobiłam z nimi sałatkę, ale kilka sztuk mi zostało...
Maura - 2011-01-12, 11:53

Muffiny z szynka
iga - 2011-01-12, 11:55

Maura napisał/a:
Muffiny z szynka
oooooo, brzmi nieźle - dotad robiłam tylko na słodko. Masz jakis sprawdzony przepis?
Maura - 2011-01-12, 11:58

Mam moj ukochany....
1 wieksza cebula
okolo 6 plastrow szynki
1 zabek czosnku
75 g masla
3/4 lyzeczki soli
pieprz wedle uznania
2 i 1/3 szklanki maki
2 plaskie lyzeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
2 jajka
6 kawalkow suszonych pomidorow w oliwie
około 3 łyżki oliwy do smażenia

Szynke, cebule i czosnek drobno kroimy i podsmazamy na oliwie az do chwili gdy cebula zacznie sie rumienic. Doprawic sola i pieprzem. Nastepnie dodajemy do tego maslo, ktore ma sie tylko roztopic, nie smazyc. Calosc odstawiamy do przestygniecia.

Do miski wsypujemy make i proszek do pieczenia.
W drugim naczyniu nalezy rozbeltac jajka i dodac do nich mleko. Dokladnie wymieszac.

Suszone pomidory odsaczyc z oliwy i drobno posiekac.

W mace zrobic dolek lyzka i wlac jajka z mlekiem, dodac pomidory i przesmazona cebule z szynka i roztopione maslo. Wymieszac tak by skladniki sie polaczyly. Muffinki nie udadza sie gdy wymieszamy skladniki zbyt dokladnie.

Ciasto przekladamy do foremek i pieczemy w nagrzanym piekarniku do 210°C przez okolo 20 minut do zezlocenia sie muffinek.

kot - 2011-01-12, 12:01

Maura, a do czego podajesz te muffiny?
Maura - 2011-01-12, 12:02

kot napisał/a:
Maura, a do czego podajesz te muffiny?

do dzioba :rotfl:

Nie mam pojecia z czym by smakowaly jeszcze lepiej, bo my je zzeramy ot tak, same.

kot - 2011-01-12, 12:13

no to podrążę temat ;)

Dobre są też na zimno? (ale mi narobiłaś smaka :lizak: )

ilea - 2011-01-12, 12:15

Można jeszcze zrobić filety z piersi kurczaka zapiekane z mozarella i suszonymi pomidorami :lizak: ale na to potrzeba ta z pół słoiczka suszonych pomidorów :)
Maura - 2011-01-12, 12:17

O tak! Na zimno. Choc na cieplo...mniam.... :lizak:
Kaesu - 2011-01-16, 11:11

poproszę najprostszy sposób na potrawkę z kurczaka
mam pierś, ryż, przyprawy - czy to wystarczy?

Nabla - 2011-01-16, 11:18

Potrzebujesz jeszcze mąkę pszenną i masło (lub śmietanę), bulion (z kostki ujdzie), ewentualnie warzywa typu marchewka, pietruszka, ale to też opcjonalnie.

Pierś pokroić na średnie kawałki, ugotować w bulionie z dodatkiem włoszczyzny (może być starta na tarce, będzie szybciej - i warzyw nie za dużo) i przyprawami jak na rosół (ziele angielskie, liść laurowy, sól), zagęścić jasną zasmażką z mąki pszennej i masła (lub rozmieszać łyżkę mąki w niezbyt tłustej śmietanie i tym zagęścić). Doprawić solą, pieprzem i zieloną pietruszką. I finał....

Kaesu - 2011-01-16, 11:59

czyli zagęszczam cały bulion żeby powstał sos, tak? podaję kurczaka z ryżem i tym sosem?
Nabla - 2011-01-16, 12:07

Tak, zagęszczasz bulion, żeby powstał sos. Jeśli masz go za dużo to albo odparuj albo po prostu odlej trochę.

A co do ryżu - no to gotujesz osobno i możesz podać do kurczaka, ale nie jest obowiązkowy... możesz podać z ziemniakami, kaszą jaglaną, kuskusem czy jakimkolwiek innym dodatkiem o niezbyt intensywnym smaku (kurczak jest delikatny i "nie udźwignie" np. kaszy gryczanej...). Jakaś delikatna surówka (coś półsłodkiego może? marchewka z jabłkiem? buraczki? sałata ze śmietaną?) też się ładnie dopasuje.

Kaesu - 2011-01-16, 13:50

dziękuję NABLA
jak na pierwszy raz wyszło przyzwoicie

:ok:

Liberales - 2011-01-27, 10:32

Mam pytanie i nie bardzo wiedziałam gdzie go zadać wiec walnęłam go tutaj z góry przepraszam jeśli to złe miejsce :masakra:

Wczoraj na tvn style leciał odcinek "Jedz i chudnij". Przygotowywali w nim deser: beza z sosem cytrynowym, czy ktoś oglądał ten odcinek i pamięta jak zrobili sos?? Będę wdzięczna za pomoc :oczami:

Anetuś - 2011-01-27, 10:40

Liberales, nie oglądałam wczoraj, ale mam w domu książkę z przepisami z tego programu i jeśli dobrze pamiętam, jest tam ten przepis. Mogę sprawdzić i Ci jutro podam, ok? :)
Liberales - 2011-01-27, 12:33

Anetuś napisał/a:
Liberales, nie oglądałam wczoraj, ale mam w domu książkę z przepisami z tego programu i jeśli dobrze pamiętam, jest tam ten przepis. Mogę sprawdzić i Ci jutro podam, ok? :)


:padam: dzięki wielkie :D

Anetuś - 2011-01-27, 18:40

Liberales, dobrze pamiętałam, jest przepis na Twoją bezę :hurra:
Jeśli chodzi Ci o sam sos, czy raczej krem cytrynowy:
- 2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
- 100g cukru trzcinowego
- sok z 5 cytryn, skórka z 2 cytryn
- 2 żółtka jaj
Mąkę, cukier, sok z cytryn (przecedzony przez sitko) i skórkę cytrynową gotuj w niewielkim rondlu, na średnim ogniu, cały czas mieszając. Po 7 minutach, gdy masa zgęstnieje, zdejmij rondel z ognia i odstaw na 5 minut, by trochę przestygła. Wbij żółtka i miksuj, aż połączą się z masą, odstaw.
Tyle o kremie cytrynowym :lizak: :lizak:

Włala :hyhy:

Liberales - 2011-01-27, 18:45

Anetuś dzięki :padam:
Oliwia - 2011-02-03, 20:44

Skoro nie ma głupich pytań, to: Czy zupę można zamrozić, czy nie traci (bardzo) na smaku? :oczami:
dobbi - 2011-02-03, 20:49

Oliwia napisał/a:
Skoro nie ma głupich pytań, to: Czy zupę można zamrozić, czy nie traci (bardzo) na smaku? :oczami:

spokojnie możesz, nie traci na smaku, moim zdaniem oczywiście ;)

moniqueee - 2011-02-03, 21:08

dobbi napisał/a:
Oliwia napisał/a:
Skoro nie ma głupich pytań, to: Czy zupę można zamrozić, czy nie traci (bardzo) na smaku? :oczami:

spokojnie możesz, nie traci na smaku, moim zdaniem oczywiście ;)


mam podobne odczucia. U mnie mrożenie zup jest na porządku dziennym. Aby nie jeść 3-4 dni z rzędu tej samej zupy, połowę mrożę i za kilka dni z przyjemnością jem ;) Już chyba wszystkie smaki zup wylądowały w zamrażalce :rotfl:

malenka - 2011-02-03, 21:16

kupilam kawalek lososia, no i jest problem. Jak go zrobic ? Wsadzilabym w folie ale czym go doprawic ?
moniqueee - 2011-02-03, 21:20

malenka napisał/a:
kupilam kawalek lososia, no i jest problem. Jak go zrobic ? Wsadzilabym w folie ale czym go doprawic ?

może tak
http://www.kwestiasmaku.c...ch/przepis.html :lizak:

malenka - 2011-02-03, 21:26

moniqueee, dziekuje, juz mi slinka leci :)
malenka - 2011-02-03, 21:26

moniqueee, dziekuje, juz mi slinka leci :)
Oliwia - 2011-02-09, 16:58

moniqueee napisał/a:
dobbi napisał/a:

spokojnie możesz, nie traci na smaku, moim zdaniem oczywiście ;)


mam podobne odczucia. U mnie mrożenie zup jest na porządku dziennym. Aby nie jeść 3-4 dni z rzędu tej samej zupy, połowę mrożę i za kilka dni z przyjemnością jem ;) Już chyba wszystkie smaki zup wylądowały w zamrażalce :rotfl:


Udało się. Dzięki!

Nabla - 2011-02-12, 18:43

Dobra, piekę moją pierwszą karpatkę w życiu (jakoś mi się przyśniła koleżanka z podstawówki i klimaty szkolnej dyskoteki i mnie wzięło). W przepisie podają, żeby połączyć placki gorącym kremem ale jakoś mam stracha, że mi całość rozmoknie... help?
Kary - 2011-02-12, 19:03

Ja nie łączę. Studzę i dopiero wtedy nakładam. Na pewno nie gorące. Co najwyżej ciepłe, jak mi się czekać nie chce, aż wystygnie do końca.
Nabla - 2011-02-12, 20:17

Dzięki ;)

Ciasto fajne, sama radocha przy robieniu, ale niestety - z kremem na maśle, z likierem i prawdziwą wanilią za cholerę nie chce przypominać tego z podstawówki z masą z margaryny i spirytusu :D

Ajka - 2011-02-12, 23:02

Nabla napisał/a:
z kremem na maśle, z likierem i prawdziwą wanilią za cholerę nie chce przypominać tego z podstawówki z masą z margaryny i spirytusu


Za bogato. Od razu dobrobyt widac. :hyhy:

focia - 2011-02-12, 23:05

Nabla napisał/a:
Ciasto fajne, sama radocha przy robieniu, ale niestety - z kremem na maśle, z likierem i prawdziwą wanilią za cholerę nie chce przypominać tego z podstawówki z masą z margaryny i spirytusu


Poszalałaś ciotka :D A margaryny nie łaska?

Nabla - 2011-02-12, 23:15

Jestem tak rozczarowana, że jak tylko Grogi pożre do końca to robię drugą ;) Albo eklerki... albo ptysie na słono... takie maleńkie, pikantne, pod piwo... spodobało mi się ciasto ptysiowe jak cholera, robi ktoś imprezę i potrzebuje kateringu? :cool2:
gonick - 2011-02-12, 23:44

Nabla napisał/a:
spodobało mi się ciasto ptysiowe jak cholera


Jest bardzo wdzięczne, prawda?? Aż się wierzyć nie chce, że ta breja z garnka tak fajnie wyrasta :hyhy:

Nabla - 2011-02-12, 23:48

gonick napisał/a:
Nabla napisał/a:
spodobało mi się ciasto ptysiowe jak cholera


Jest bardzo wdzięczne, prawda?? Aż się wierzyć nie chce, że ta breja z garnka tak fajnie wyrasta :hyhy:


Siedziałam przed piekarnikiem z wypiekami (nomen-omen) na twarzy i oglądałam ruchy górotwórcze :masakra:

focia - 2011-02-12, 23:52

Nabla napisał/a:
Jestem tak rozczarowana, że jak tylko Grogi pożre do końca to robię drugą Albo eklerki... albo ptysie na słono... takie maleńkie, pikantne, pod piwo... spodobało mi się ciasto ptysiowe jak cholera, robi ktoś imprezę i potrzebuje kateringu?


Idę szukać biletów do Ciebie :masakra:
Chrzciny będę robić catering zapewniasz?

Kaesu - 2011-03-19, 10:39

zebra mi się nie udała!

zrobiłam zgodnie z przepisem, po 60minutach chcę wyjmować - a ciasto płaskie jak naleśnik. Dlaczego nie wyrosło?

Nabla - 2011-03-19, 11:22

Kaesu napisał/a:
zebra mi się nie udała!

zrobiłam zgodnie z przepisem, po 60minutach chcę wyjmować - a ciasto płaskie jak naleśnik. Dlaczego nie wyrosło?


Możesz wstawić przepis? Będzie łatwiej...

Z najczęstszych przyczyn - stary proszek do pieczenia, nienagrzany wcześniej piekarnik (lub za wcześnie otworzony i temperatura spadła), za ciepły tłuszcz wlany do ciasta (jeśli dawałaś roztopione masło)...

Kaesu - 2011-03-19, 11:30

wydaje mi się, że składniki były źle dobrane
miało być:
2 szkl mąki
szklanka wody
szklanka oleju
5 jajek
łyzeczka czubata proszku ( chyba za mało?)
kakao (łyzeczka - dałam 3)
w przepisie podali 2, 5 szklanki cukru! dałam niecałą 1

Jakis durny ten przepis
wstawiłam do nagrzanego na 200 piekarnika, znizyłam do 180
piekłam ok 60minut
nie urosło, w środku jest mokre

Nabla - 2011-03-19, 12:01

Przepis ma proporcje faktycznie jak na naleśniki - dwie szklanki płynu na dwie szklanki mąki... może tą wodę trzeba było wlać na dno pieca, żeby zrobiła się para w trakcie pieczenia, a nie do ciasta? :niepewny:

edit: przeszukałam net i często w przepisach na zebrę podają dużo więcej mąki a mniej wody i oleju... ale taki przepis jak Twój też znalazłam i niby udany... w tej wersji chyba trzeba bardzo uważać, żeby nie zbić piany z białek przy mieszaniu...

Joasia - 2011-03-19, 15:07

Kaesu, w moim przepisie jest woda gazowana i taką zawsze daję, oleju jest pół szklanki, cukru dwie szklanki, dwie łyżeczki proszku do pieczenia oraz do ciemnej warstwy 2 łyżki kakao do jasnej 2 łyżki mąki

Przy czym moja zebra zawsze jest w środku /w sensie po rozkrojeniu/ lekko wilgotna, zresztą mojej mamy też, a ona lepsza kucharka ode mnie.

light - 2011-03-20, 12:46

Dziewczyny, czy można coś zrobić z małych kawałków papieru ryżowego? Jak ostatnio robiłam sajgonki, odkryłam, że mam bardzo dużo połamanych płatów, każdy tak co najmniej na 4 części a nawet drobniej. Nic więc się w to nie da zawinąć. Do kosza? :niepewny:

PS. Nie wiem co się z nimi stało tak w ogóle, bo sobie normalnie w spiżarni leżały, a wcześniej połamane nie były :niepewny:

Kajko - 2011-03-29, 19:18

pokroiłam bakłażana na musakę. ale nie dam dzis juz rady jej zrobic padam.
moge jakos przechowac tego bakłażana by sie ni zmarnował?

Nabla - 2011-03-29, 22:27

Kajko napisał/a:
pokroiłam bakłażana na musakę. ale nie dam dzis juz rady jej zrobic padam.
moge jakos przechowac tego bakłażana by sie ni zmarnował?


Posol i odstaw albo wrzuć do zimnej wody. Ewentualnie możesz go nasmarować oliwą i zostawić. Byle nie wysychał.

poohatka - 2011-03-30, 08:18

Dostałam mieszanki curry w proszku (z Tajlandii :hyhy: ) - tajską zieloną i czerwoną i indyjską. Chciałabym zrobić najpierw tajskie curry jakieś - albo raczej wariację na temat. I zastanawiam się, jakich warzyw użyć?
wwiola - 2011-03-30, 22:04

To mam kilka pytań:

1. Chcę zrobić rybę z kuskusem. Ja sam kuskus zjadam, ale dla T. kręci nosem na sam kuskus, tzn. bez żadnego sosu, czy też choćby jakiegoś wywaru mięsnego. Rybę robię na parze. Może macie do polecenia coś szybkiego do kuskusu?

2. Jak nastawiacie piekarnik przy pieczeniu ciasta? Termoobieg, podgrzewanie od dołu, od dołu i góry, czy jeszcze inaczej? Pewnie zależy to od rodzaju ciasta, ale byłabym wdzięczna za rady co do sposobu pieczenia poszczególnych ciast.

3. Jak zrobić polędwiczki wieprzowe, żeby były soczyste?

Ajka - 2011-03-30, 22:11

wwiola napisał/a:
3. Jak zrobić polędwiczki wieprzowe, żeby były soczyste?


Ja robie w rekawie. Albo w sosie z soku pomaranczowego i bialego wina i czesto podlewam.

wwiola - 2011-03-30, 22:21

Ajka też robię w rękawie, ale i tak nie są soczyste. Cały czas masz zamknięty rękaw, czy przekuwasz go pod koniec?

Szkoda,że cytrusów jeść nie mogę :zdegustowany:

focia - 2011-03-30, 22:28

poohatka napisał/a:
Dostałam mieszanki curry w proszku (z Tajlandii ) - tajską zieloną i czerwoną i indyjską. Chciałabym zrobić najpierw tajskie curry jakieś - albo raczej wariację na temat. I zastanawiam się, jakich warzyw użyć?

Cukinia, kalafior, groszek cukrowy, ananas, papryka?

wwiola napisał/a:
2. Jak nastawiacie piekarnik przy pieczeniu ciasta? Termoobieg, podgrzewanie od dołu, od dołu i góry, czy jeszcze inaczej? Pewnie zależy to od rodzaju ciasta, ale byłabym wdzięczna za rady co do sposobu pieczenia poszczególnych ciast.

Ja na taki zwykły, z góry i z dołu, w termoobigu skracam czas pieczenia, sprawdzam jakieś 10 min przed końcem. Czasem właczam grill na koniec :)

wwiola napisał/a:
3. Jak zrobić polędwiczki wieprzowe, żeby były soczyste?

A gdybyś podsmażyła ze wszystkich stron i tylko "dopiekła" w niskiej temperaturze w piekarniku? Owinięte folią aluminiową? Albo owinąć plasterkami wędzonego boczku i tak zapiec?

Nabla - 2011-03-30, 22:43

wwiola napisał/a:
1. Chcę zrobić rybę z kuskusem. Ja sam kuskus zjadam, ale dla T. kręci nosem na sam kuskus, tzn. bez żadnego sosu, czy też choćby jakiegoś wywaru mięsnego. Rybę robię na parze. Może macie do polecenia coś szybkiego do kuskusu?


Kuskus możesz zalać rosołem z przyprawami (zależy od dania, są takie fajne afrykańskie mieszanki) i na wierzch położyć trochę masła.

wwiola napisał/a:

3. Jak zrobić polędwiczki wieprzowe, żeby były soczyste?


Niska temperatura pieczenia i dłuuugo (im niższa i im dłużej, tym lepiej).

Pooh - znasz ten przepis? Całkiem fajne i szybkie.

poohatka - 2011-03-31, 07:03

focia, Nabla, dzięki. :) Przepisu Nigelli nie znałam, wygląda fajnie, ale muszę zajrzeć do słownika za paroma składnikami ;) no i nie mam nieszczęsnego kaffiru - muszę w końcu kupić. :luka:
wwiola - 2011-03-31, 20:16

focia napisał/a:
"dopiekła" w niskiej temperaturze w piekarniku?


Nabla napisał/a:
Niska temperatura pieczenia i dłuuugo (im niższa i im dłużej, tym lepiej).


A jak bardzo niska? 60?

Dziękuję bardzo za rady.

focia - 2011-03-31, 20:19

60-70 stopni wg mnie :)
Nabla - 2011-03-31, 22:21

focia napisał/a:
60-70 stopni wg mnie :)


Jak masz 24 godziny na upieczenie ;) Spokojnie koło 100-120 i na 4 godziny.

iskra - 2011-04-01, 00:41

wwiola napisał/a:
2. Jak nastawiacie piekarnik przy pieczeniu ciasta? Termoobieg, podgrzewanie od dołu, od dołu i góry, czy jeszcze inaczej? Pewnie zależy to od rodzaju ciasta, ale byłabym wdzięczna za rady co do sposobu pieczenia poszczególnych ciast.


Do ciast od góry i od dołu. Przy termoobiegu trzeba uważać, żeby nie spalić. ;) Używam go zwykle do zrobienia czegoś na szybko - zapieknaki z bagietki, rogalików z ciasta francuskeigo itp.

behemot - 2011-04-01, 12:47

Czy sos grzybowy (grzyby leśne, śmietana, pewnie trochę masła, boczek itd.) przygotowany i zamrożony jesienią ubiegłego roku nada się jeszcze do jedzenia?
gonick - 2011-04-01, 12:49

behemot napisał/a:
Czy sos grzybowy (grzyby leśne, śmietana, pewnie trochę masła, boczek itd.) przygotowany i zamrożony jesienią ubiegłego roku nada się jeszcze do jedzenia?


Sprawdź :hyhy:
A serio, ja bym go użyła.

dobbi - 2011-04-01, 13:07

najwyżej będzie bieguna :rotfl:
ale ja bym łyknęła bez obaw

focia - 2011-04-01, 21:11

Nabla napisał/a:
focia napisał/a:
60-70 stopni wg mnie


Jak masz 24 godziny na upieczenie Spokojnie koło 100-120 i na 4 godziny.

Nie mówiłam o upieczeniu tylko dopieczeniu, żeby doszły po smażeniu :P Piec to rzeczywiście bym nie dała rady :P

Liberales - 2011-04-09, 15:06

słuchajcie czy tzw. cake pops lepiej upiec z patyczkami czy patyczki nadziać po upieczeniu?? :szok: a przy okazji ktoś ma sprawdzony przepis na ciasto i odpowiedni do tego lukier?? :zawstydzony:
iskra - 2011-04-09, 18:42

Ja bym piekła z patyczkami - ciasto je 'oblepi' i będą sie lepiej trzymać. Byle patyczki nie były plastikowe. ;)
nieznajowa - 2011-04-18, 16:11

Skusiłam sie dziś na avocado i zupełnie zapomniałam, że te leżące w sklepie są niedojrzałe. Niestety je obrałam. Jest twarde Mogę z nim cokolwiek jeszcze zrobić? Wiem, że takie nieobrane chowa sie do szafki, żeby sobie dojrzało a to...? Chyba do kosza?
iskra - 2011-04-18, 21:48

nieznajowa napisał/a:
Chyba do kosza?


Chyba tak.

kot - 2011-04-19, 08:10

Na ile dni przed świętami można robić mazurki? Chciałam spróbować taki z konfiturą, marcepanem i czekoladą i nie wiem czy się w sobotę wyrobię :zdegustowany:
gonick - 2011-04-19, 09:28

kot napisał/a:
Na ile dni przed świętami można robić mazurki? Chciałam spróbować taki z konfiturą, marcepanem i czekoladą i nie wiem czy się w sobotę wyrobię :zdegustowany:


Spokojnie możesz wcześniej. Tylko włóż w folie, żeby spody nie obeschły.

kot - 2011-04-19, 09:38

dzięki gonick :)
czekoladowy raj - 2011-04-20, 09:05

Ja mam zamiar zrobic dzisiaj po raz pierwszy pieczen rzymska i mozecie mi powiedziec, czy mam ja czyms przykryc w czasie pieczenia? Czy moze podlewac?
gonick - 2011-04-20, 09:55

czekoladowy raj napisał/a:
Ja mam zamiar zrobic dzisiaj po raz pierwszy pieczen rzymska i mozecie mi powiedziec, czy mam ja czyms przykryc w czasie pieczenia?


Ja zawsze przez 3/4 czasu piekę w większej temp ale przykryte folią, a potem 1/4 czasu zmniejszam temp i zdejmuję folię, żeby się przypiekło trochę z góry.

Z jajkiem robisz?? Ale bym zjadła :lizak:

czekoladowy raj - 2011-04-20, 09:56

no chce z jajkiem zrobic :) a ile gonick, pieczesz taka pieczen? z 45 min czy dluzej?
gonick - 2011-04-20, 10:05

A ile masz mięsa??
czekoladowy raj - 2011-04-20, 10:31

Jeszcze nie mam, zakupy dopiero bede robic ;) A ile ma byc na 2 osoby? z kilo?
gonick - 2011-04-20, 11:14

czekoladowy raj napisał/a:
A ile ma byc na 2 osoby? z kilo?


Kilo to sporo, ale jak ci wyjdzie pyszne to szybko zniknie :)

Jeśli będziesz piekła w jednym kawałku (w jednej blaszce) to spokojnie możesz zastosować zasadę 1h na każde kilo mięsa.
Czyli ok 45min pod przykryciem w temp 190 stopni, a potem odkryć i jeszcze z 20-25min w temp 180 stopni.

Domino - 2011-04-20, 11:36

wwiola napisał/a:
3. Jak zrobić polędwiczki wieprzowe, żeby były soczyste?
ja robię tak http://babiniec-cafe.pl/viewtopic.php?t=1282

a ostatnio udusiłam z duża iliscią cukini i pieczarek :lizak:

gonick - 2011-04-20, 13:37

Zapraszam do kontynuowania w wątku Kucharka początkująca cz.2

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group